Goła Panienka Kłosanka

                                                                    ––?/––

 

Panienka Kłosanka, wśród kłosów złocistych, obnażone ciało pospiesznie kołysze i z impetem powabnie przemieszcza. Niedaleko w stawie swe wdzięki moczyła, lecz odzienie wiatr rozwiał, a ona nieskorą do pościgu będąc, machnęła jeno lekceważąco ręką, delikatnie wołając:

 

–– A udław się mym wdziankiem spoconym, stary obleśny wietrzniku – zbereźniku. Cholero szumiąca zboczona. Oby cię obsrane łopaty wiatraka poszatkowały.

 

Usłyszał ową sentencje młodzieniec właściwej urody, tudzież manier nienagannych i jak słup soli gębę rozdziawiwszy, zgorszeniem solidnym zatrwożył ego swoje. Takie niekulturalne artykułowanie wszelkich doznań emocją nasyconych, w elitarnych kręgach towarzyszących, zaiste do dobrego tonu, nie należało. Przeto zapłakał rzewnie z tej zgryzoty, że do takich dźwięków, ślimaka w czaszce zaangażować musiał. Lecz gdy Panienkę Kłosankę przed sobą zobaczył, to wszystkie łezki do kanalików momentalnie spłoszył i aż mu stanął od tego. Usłyszał głos urokliwy, jakby anioł z chóru anielskiego, na padole wylądował:

   

–– Dzień dobry. Tyś panicz zapewne, zgoła dobrze wychowany, a zatem patrz w inną stronę, bo na wszystkie świętości, w mordę przywalę. A zresztą nie wiem… jam płocha bardzo, wstydliwa, skromna, mądra… jeno nie majętna, gdyż rodzice mnie z wszystkiego wydziedziczyli, a ja doprawdy nie wiem czemu? Chyba rzewnie zapłaczę na ramieniu panicza, kładąc twarzyczkę i piersi. Cholera jasna. Co tak stoisz, jak jakiś ciul? No bierz się za robotę. Bo na wszystkie świętości przysięgam…

 

–– Panienko… choraś ty ––  zatrwożył naturę duszy, spłoszony młodzieniec. –– A tak w ogóle, o jakiej pracy panienko wspomniałaś. Bo jam chętny… do takiej gdyby co. Tym bardziej, żeś przygotowana, ino brać.

–– Ubranka mego poszukaj, to i nagrodę w podzięce otrzymasz.

–– E tam… to może później… nie zając… nie ucieknie.

–– Już uciekło, niewdzięczniku. Dobroci czynić nie chcesz, memu sercu zbolałemu? Jam taka płocha. Ty poszukaj. Poczekam na ciebie. Popilnuję rzeczy twoich.

–– Ależ panienko. Na golasa po polu mam biegać? To w rzeczy samej nie przystoi. Jam ze znanego rodu.

–– A co tam rodu. Olej to. Swobodniej tak. Przy szukaniu, mniej panicz członki spocone zmęczysz. A szczególnie tego. No dalej. Ruchy ruchy. Nagroda czeka. Wiesz jaka?

–– Ano.

–– Ja też wiem, że wiesz, bom cwana i w miejsce newralgiczne panicza spozieram.

–– W porządku. Pozbieram i wracam. A później… panienka wie.

–– Wiem… ty mój zajączku. A teraz kicaj.

 

Młodzieniec właściwej urody, pospiesznie pobiegł w polu wiatru odszukać, by łup kradziony skraść i panience gołej zwrócić, oczekując.

 

Tymczasem Panienka Kłosanka, choć wiadomo… płocha, rozumy ekonomiczne pojadła. W odzienie panicza kształty powabne chowając, tobołki zacne capnęła i w drugą stronę myk myk wśród łanów pospieszyła.

 

*

 

Co było dalej?

Odpowie ci wiatr.

Czy los ich zetknął ponownie?

A jeśli nie odpowie?

Czy w końcu żyli długo i szczęśliwie?

Hmm… nie wiadomo, gdyż wspomniany wyżej wiatr, dalszą część bajki porwawszy, schował w innej.

A przecież różnych bajek, od czorta i groma... lub więcej.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bożena Joanna pół roku temu
    Dowcipnie i z werwą. Fajne!
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    Bożeno Joanno→Dzięki:)→Pozdrawiam:)
  • Antoni Grycuk pół roku temu
    Jutro przeczytam jeszcze raz, bo dziś mnie mózg ściga!

    Pozdro!
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    Antoniuszu→Dzięki:)→Mnie czasami też:)→Pozdrawiam:)
  • Antoni Grycuk pół roku temu
    Dekoś,
    miałem się odezwać, więc jestem.
    Właśnie Cię obgadywaliśmy na pitoleniu. Czemu Ty w ogóle nie pitolisz? Nadrabiasz zmianami awatarów? ;)
  • Shogun pół roku temu
    Ciekawy tekst. Najbardziej podoba mi się jego styl.
    Pozdrawiam :).
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    Shogunie→Dzięki:)→Tu ne tyle o treść chodziło, tylko żeby popisać w innym stylu:)↔Pozdrawiam:)
  • befana_di_campi pół roku temu
    Prędzej Przypołudnica :p

    :-)
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    Befaniu→Dzięki:)→Nie wiem, czy miała żelazne zęby. Nie zaglądałem:)↔Pozdrawiam:)
  • JamCi pół roku temu
    nie skorą - nieskorą
    za pewne - zapewne
    Jam ze znanego rodu pochodzę.- ja ... pochodzę lub Jam ze znanego rodu.
    Fajne Szkodniku Frywolniku :-) pośmiałam się.
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    JamCiówna→Dzięki:)→Za ''szkodnika'' szczególnie:))
    Błędy poprawiłem zgodnie z diagnozą Twą:)→Pozdrawiam:)
  • AtamanRozhovorny pół roku temu
    Świetny tekst, lekki, zabawny :D
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    AtamanRozhovorny→Dzięki:)→No to fajnie:)→Pozdrawiam:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania