Ari odcinek 46

Wojsławowi niedobrze się zrobiło po usłyszeniu zachwytu kruka o przysmaku jakie stanowiły ludzkie gałki oczne. Jego wewnętrzny bunt przeciw makabrycznemu ptasiemu menu trwał jedynie chwilę, ponieważ uświadomił sobie, że człowiek postępuje podobnie w stosunku do innych gatunków. Nawet posuwa się znacznie dalej, gdyż dla przyjemności strzela do dzikiego ptactwa, kangurów albo innych zwierząt i zostawia truchła żeby zgniły. Kruki nawet wielkimi stadami nie atakują żywych tylko zadawalają się resztkami, czy padliną. Dlatego ich postępowania nie można zaliczyć do okrutnych, tylko do pożytecznych skoro są jedynie czyścicielami.

- Nie chcę ciebie zatrzymywać dłużej, więc leć w spokoju na kolejny posiłek – powiedział Wojsław chcąc zakończyć nieprzyjemny dla niego temat.

- Dzięki, lecz zostanę choćby z prostej przyczyny, jak niepowstrzymany jako gatunek łakomstwa to niedługo padniemy z przeżarcia, a i tak zostanie sporo niezjedzonych smakołyków. Ostatnio tak jak kiedyś ludzie dostarczają nam własną świeżonkę, wiec przez dłuższy czas delicji będzie nadmiar dopóki nie zostanie ich tak jak kiedyś garstka.

- Masz na myśli kilka osób na całą Ziemię? – zapytał Skorupko.

- Czy wiesz, że jesteśmy długowieczni? – odpowiedział kruk pytaniem.

- Czytałem kiedyś, że żyjecie sto dwadzieścia lat.

- To prawda o ile jesteśmy przez ten czas zamknięci w klatce i karmieni byle jak. Wtedy nas stres zabija zaczynając podobnie jak u ludzi od zabierania pamięci. Jeżeli jakiś osobnik przystosuje się do niewoli to musi się sami zabić. Inaczej człowiek dowiedziałby się o naszej długowieczności, a tej tajemnicy dla dobra całego gatunku musimy strzec, jak oka w głowie – po ostatnich słowach kruk zaczął się śmiać jakby usłyszał, albo opowiedział dobry kawał.

Kiedy jego śmiech zamilkł, popatrzył uważnie na stojących na ziemi i zaczął mówić.

- Widzę, że nie ma tutaj ludzi, kiedyś Naznaczona i jej opiekun nimi byli, lecz przestali być po przemianie, więc mogę bezpiecznie opowiedzieć nasza sagę. Jej początek sięga milionów cykli letnio zimowych, lecz jest zbyt odległy i przetrwało mało dowodów na udowodnienie prawdziwości moich słów. Dlatego darujemy sobie ględzenie o początku i tworzeniu przez pramatkę nowych gatunków. Człowiek powstał prawie czterysta milionów lat temu i od samego początku był nieprzystosowany do współ egzystencji z innymi rasami. Stale musiał dominować nad pozostałymi gatunkami i z tego powody dochodziło do częstych konfliktów, w których doznawał stale porażek z braku pazurów i kłów oraz zwinności, czy umiejętności latania. Z tego powodu zaczął tworzyć narzędzia i budowle obronne. Jednak samo podporządkowywanie innych stworzeń mu nie wystarczało i zaczął walczyć nawet z najbliższymi krewnymi chcąc zrobić z nich niewolników oraz zagarnąć ich dobra. Konflikty w miarę rozwoju technicznego stawały się coraz bardziej krwawe. Zbyt duża liczba ofiar powodowała w konsekwencji upadek cywilizacji, a ocalała garstka ludzi cofała się do epoki kamiennej. Pramatka w końcu straciła cierpliwość i już myśleliśmy, że zrobi porządek podobnie jak z dinozaurami, czyli pożytecznych zostawi, a złych unicestwi jako nieudany projekt. Ona jednak w swojej mądrości postanowiła stworzyć rządy Naznaczonych. Początkowa niechęć innych gatunków do tak ustanowionej władzy ustąpiła, ponieważ konflikty znikły, zaczął panować dobrobyt i powstawały wspaniałe budowle nie niszczące środowiska. Cześć z nich nawet w dobrym stanie zachowała się do czasów współczesnych. Jednak nastąpił przewrót i przejęcie władzy. Wtedy został stworzony człowiek współczesny, który okazał się jeszcze gorszy od swojego poprzednika, a wydawało się to niemożliwe. Może tym razem ludziom dopisze szczęście i wytępią się do ostatniego. Jeszcze tego nie dostrzegacie, lecz ludzkość już jest skazana na masowe wymieranie. Jestem przekonany, że nikt z tego powodu nie będzie rozpaczał i wyrwał piór czy włosów z głowy.

Nastąpiła kolejna salwa śmiechu kruka, gdyby ptaszysko mogło płakać i sikać z pewnością zrobiłoby to ze śmiechu.

- Czyli na twoją pomoc nie możemy liczyć? – zapytał Wojsław.

- Wręcz przeciwnie, ja i moi pobratymcy choć nie jesteśmy członkami przymierza zrobimy wszystko żebyście szczęśliwie dotarli do siedziby Rady i zrobili porządek z rządzącą tam hałastrą.

- Jakie gatunki wchodziły w skład przymierza? – zapytała Ari.

- Pani z całym szacunkiem muszę odmówić odpowiedzi, ponieważ minęło zbyt wiele pokoleń od czasu przysięgi na pramatkę, żeby można było mieć pewność do przestrzegania paktu o współistnieniu i wzajemnej pomocy. Jeżeli przetrwała gdzieś świadomość o uroczystym postanowieniu to otrzymacie duże wsparcie, nawet wtedy gdy zakończy się to tragiczne dla przychodzącego z pomocą – odpowiedział po wcześniejszym ukłonie.

Ari miała świadomość, że jako Naznaczona musiała wysłuchać do końca opowiadania kruka, które mogło ułatwić odebranie władzy Uzurpatorowi, dlatego powiedziała – chętnie wysłucham i moi towarzysze również pełnej historii.

Krukowi spodobało się zainteresowanie jakie wzbudził swoim wystąpieniem wśród zebranych pod drzewem i po przyjęciu bardziej uroczystej pozy kontynuował dalej.

- Kiedyś ludzie byli inni i głęboko wierzyli, że ziemskie formy życia są ze sobą ściśle powiązane, ponieważ nawet najprostsze tworzą gigantyczne systemy, funkcjonujące podobnie, jak ludzki mózg. A oni sami są częścią gigantycznego organizmu Ziemi, w którego skład wchodzą wszystkie istniejące na nim i w nim formy życia, w tym atmosfera oraz oceany. Wszystkie organizmy niczym komórki jednego ciała, współpracują ze sobą, by podtrzymać egzystencję Gai. Minerały karmią bakterie i rośliny, a one napędzają przemieszczające się formy życia. Roślinność i glony produkują tlen, stwarzając dobre warunki do egzystencji. Natomiast zwierzęta zjadają rośliny, owoce, a swoimi odchodami użyźniają glebę i roznoszą nasiona. Urodzajna gleba osadzona jest na podsypce naniesionej na podstawie skalnej, równie solidnie jak budowle. Dzięki wzajemnej współpracy życie Gai trwa od miliardów lat zachowując równowagę, ponieważ zachodzące procesy są harmonijne. Jeżeli Ziemi zagrożą zewnętrzne czynniki, które powstały w wyniku zderzenia z kometą, lub asteroidą albo na skutek gwałtownych procesów na Słońcu, planetarny organizm reaguje tworząc osłony z chmury przed promieniowaniem kosmicznym i słonecznym. Dlatego okresy niesprzyjające rozwojowi życia w historii Ziemi były wyjątkowo krótkie, ponieważ szybko regenerujący się ekosystem wszystko samoistnie naprawiał. Sama Ziemia potrafi leczyć swoje rany powstałe na skutek trzęsienia ziemi, gdy powstają olbrzymie i bardzo głębokie szczeliny. Zaraz po ustaniu wstrząsów sejsmicznych w pęknięciach zachodzą procesy gojące. Główną rolę odgrywają warstwy wodonośne, które powodują przemieszczanie materiału skalnego i samoistnie wypełnienie sporej rozpadliny w przeciągu dwóch cykli letnio zimowych. Podobnie dobrze radzi sobie z usuwaniem szkodliwych zjawisk w atmosferze, zwłaszcza eliminowania z niej nadmiaru szkodliwego ozonu powstałego w większości przez lekkomyślne działanie człowieka. My kruki wiemy, że nasza Ziemia oddycha poprzez pęknięcia swojej skorupy, a niekiedy w reakcji na kosmiczne wydarzenia, lub krwawe ludzkie wojny odczuwa strach. Przykładem były zaćmienia Słońca u schyłku ubiegłego ludzkiego wieku, zaraz po nich nastąpiły po sobie dwa silne trzęsienia ziemi, ponieważ Gai znalazła się w stanie zbliżonym do ludzkiej śmierci klinicznej. Podobnie żywą istotą jest Słońce. Kiedyś nawet ludzie widzieli w Słońcu oraz w Ziemi, boskie istoty. W nich była głęboka zakorzeniona świadomość, że bez obfitych i szczodrych promieni Słonecznych życie na Ziemi by nie zaistniało, dlatego, że wszystkie organizmy żywe są formą zmagazynowanej energii słonecznej. Promienie słoneczne gromadząc się w roślinach i przemieniają się w inną energię, którą potem roślinożerca pozyskuje się przy jedzeniu. Podobnie Gwiazdy tak jak Ziemia i Słońce są żywymi istotami, a w kosmosie jest ich przeogromna ilość. Dochodzą z nich sygnały elektromagnetyczne, przypominające neurony w mózgach. Tylko współczesna nauka ludzka nie dążyła do wyjaśnienia, w jaki sposób prosta chmura gazów organizuje się w tak skomplikowaną struk-turę, jak gwiazda. Inaczej musieliby uznać istnienie pramatki, która powołała wszelkie życie w wszechświecie i na Ziemi oparte na DNA.

Następne częściAri odcinek 47  Ari odcinek 48  Ari odcinek 49  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Maurycy Lesniewski 9 miesięcy temu
    Jeśli wziąć pod uwagę całokształt to Ziemia jest jednym wielkim, choć w skali kosmosu, drobnym, organizmem żywym.
  • pasja 9 miesięcy temu
    Witam
    Kruki zawsze były tajemnicą i budziły strach w ludziach. Być może boimy się ich mrocznego wyglądu. Człowiek od początku istnienia walczy o byt, nie wiedząc o tym, że niszczy życie na Ziemi. Straszna wizja przemijania przedstawiona w tej części.
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania