Ari odcinek 60

Tonacja wydobywającego się z ust Sasquatki głosu mroziła krew w żyłach Wojsława i wstrząsała nim dogłębnie. Doskonale zdawał sobie sprawę, że ludzkie struny głosowe nie są w stanie wydobyć takiego dźwięku. Natomiast bębenki w uszach odbierając, pracują na najwyższych obrotach. Słuchając jej, bał się reakcji swojego organizmu gdyby zechciała podnieść głos.

- Moim zdaniem musi być jakieś pozytywne wyjście z tej patowej sytuacji i nieodwracalnego unicestwienia nie będzie. Prawdopodobnie taki scenariusz przewidzieli twórcy magazynu wszystkich nasion istniejących na Ziemi i zlokalizowali go na norweskiej wyspie Spitsbergen. Tylko czy w przypadku zagłady ludzkości będzie miał kto roznieść je po Ziemi i posadzić w odpowiednie dl nich miejsca – Skorupko próbował w ten sposób dowiedzieć się czy człowiek przetrwa Armagedon choćby nielicznie.

- Samo zalesienie czy obsadzenie ugorów jest nie wystarczające bez sprawnego łańcucha pokarmowego i nawet nie jest rozwiązaniem połowicznym. Może zostanie na Ziemię sprowadzona albo powołana do życia przez pramatkę inna inteligentna rasa, która z ochotą i poświęceniem będzie kontynuować oraz rozwijać jej dzieło dla dobra ogółu skoro ta zawiodła – odpowiedziała druga i dodała – obserwowaliśmy nieprzerwalnie co prawda z oddali, lecz z największą uwagą ludzkość od czasu przewrotu i obalenia Rady Naznaczonych. Stanie na uboczu pozwoliło członkiniom Rady na uchodźctwie, jaką my obie jesteśmy, na wyrobienie sobie osądu i przesłanie systematycznych raportów dla pramatki w formie myślowego przekazu. Myśli są powiązane z dźwiękiem i odtwarzanie ich niesie powstawanie obrazów, dopiero otrzymuje się pełny przekaz. Ludziom przez wieki do przesłania dźwięków na odległość wystarczał zapis nutowy i orkiestra na drugim końcu globu była w stanie odtworzyć dźwięki identyczne brzmiące jak wcześniej. Natomiast dopiero później doszły stale unowocześniane urządzenia techniczne. Znacznie wcześniej przed tysiącami lat zapis polegał na graficznym przekazie i odtwarzanie jego umożliwiało jeszcze poznawanie uczuć oraz odczuć twórcy. Pełny przekaz składał się z ciągów rysunków na planie koła uważanego w pewnych kulturach za symbol harmonii i doskonałości. Kiedy wraz z upadkiem cywilizacji i zniszczeniem form odtworzenia do odczytu przekazu pozostała sama forma plastyczna, a niezrozumienie jej znaczenia nazwaliście Mandala, ponieważ wiadomość stała się nieczytelna. Dlatego teraz forma graficzna składa się często z jednego okręgu z wpisanymi w niego kwadratami i bokami zorientowanymi w strony świata. Symbol mandali przetrwał nie tylko w podświadomości we wszystkich kulturach na świecie. Przez tysiące lat prastarą sztukę kultywują mnisi buddyjscy, dla których wykonywanie i oglądanie mandali jest formą medytacji. Nawet w oderwanej od korzeni kulturze zachodu mandala zachowała swoje terapeutyczne działanie, które gdy jest wykonywane spontanicznie odzwierciedla stan psychiczny autora. Niezmiennie tworzenie mandali pomaga w odzyskaniu równowagi i harmonii wewnętrznej.

- Przepraszam za pytanie, lecz skąd przedstawicielki ludu Sasquatów posiadają wiedzę i informacje z przed Kiku dziesięciu tysięcy lat? – zapytał Skorupko.

- Prawdopodobnie nie uwierzysz, lecz urodziłyśmy się przed przewrotem Uzurpatora i we niemowlęcym wieku zauważono, że jesteśmy Wybrankami. Jednak nasz lud nie chciał przedwcześnie zgłaszać tego faktu Radzie i postanowił utrzymać tą informację w tajemnicy do czasu osiągnięcia wieku naznaczonej. Konieczność zachowania tajemnicy powstała tysiące lat przed naszymi narodzinami, a spowodowały to sploty wydarzeń, które uniemożliwiały stanie się Naznaczonymi. Nasza starszyzna nie chciała być kolejny raz ośmieszona i fakt naszego przyjścia na świat nie nagłośniła. Dopiero kiedy upewnili się, co do naszego otrzymania pełnego daru pramatki, postanowili oznajmić te nowiny na Radzie w dniu szturmu rebeliantów na Siedzibę rady. Zanim jednak do tego doszło rozegrała się jatka i wszystkie Naznaczone oraz przedstawiciele kilkunastu ras rozumnych stracili życie. Uzurpator oraz jego świta z wielkim zapałem dysponując przejętymi technikami rozpoznawania, rozpoczęła poszukiwania wszystkich Wybranek. Wszystkie pojmane ginęły natychmiast po wpadnięciu w łapy oprawców. Lud Sasquatów jako nieposiadający swojej przedstawicielki w Radzie i kandydatki do niej, był wytypowany jako ostatni do sprawdzenia. Dodatkowy czas dany nam pozwolił na zaplanowanie i ukrycie nas w jedynym znanym nam miejscu poza czasem. Przypadkiem albo i nie było to miejsce, do którego Ari sprowadziła tury i potomków z naszego ludu. Jednak stamtąd miałyśmy możliwość obserwowania upadku i rozwoju cywilizacji nadzorowanej przez Uzurpatora. Powołane nowe władze nad ludzkością z premedytacją niszczyły albo ukrywały wszelkie przekazy i zdobywcza cywilizacyjne z naszej epoki. Teraz człowiek współczesny jest skazany na zagładę przez narzędzia jakie zbudował na podstawie przefiltrowanej naszej wiedzy i pełen swojej pychy uruchomił. Proces destrukcji został przez niego samego uruchomiony.

- O!, spadł mi kamień z serca, ponieważ myślałem, że zagłada ludzkości jest waszym udziałem i jest to kara za grzechy jakich człowiek się przez wieki dopuścił – powiedział Wojsław.

- Nie, przyszłyśmy tylko z pomocą dla Ziemi, którą w niedługim czasie opanują bezduszne, lecz szalenie inteligentne maszyny i rośliny jakie im nie zagrażają tylko dzieciom powołanym do życia przez pramatkę. Kiedy pozostanie chociaż jedna niepełne para ludzi z wielu ras powołanych do życia na Ziemi oraz innych inteligentnych gatunków, zapoczątkujemy proces utylizacji. Kiedy dobiegnie on końca nie pozostanie jak wy to mówicie „kamień na kamieniu”. Dopiero wtedy na Ziemi nastąpi proces odbudowy poczynając od stworzenia nowej atmosfery beztlenowej tylko siarkowodorowej, ponieważ taki los spotyka wszystkie planety jakie stworzyły na swojej powierzchni zło w czystej postaci.

- Czy dużo nam czasu zostało? – pytał Skorupko rozglądając się po pięknym lesie pełnym życia pomimo trwającej wyniszczającej wojny.

- Niestety nie, stoimy już na czerwonej linii i pozostał do końca zaledwie jeden maleńki krok.

Wojsław odegnał od siebie ponure myśli dotyczące końca i postanowił nie zamartwiać się tym skoro na przebieg wydarzeń nie ma wpływu. W najgorszym możliwym przypadku pójdzie w ślady swoich rodziców, dziadków i pradziadków. Oni przeżyli swoje i zanim odeszli przekazali dorobek, doświadczenie, zdolność kochania, umiejętność poświecenia się dla innych właśnie jemu jedynemu spadkobiercy. On w przeciwieństwie do innych ludzi jest w komfortowej sytuacji, ponieważ nie musi się martwić o najbliższych, których nie ma. Może dlatego tak mocno zaangażował się w to niezwykłe przedsięwzięcie i zaczął traktować cała ich drużynę jako swoja rodzinę. Tylko o nich od dłuższego czasu się troszczy i pomaga na ile potrafi.

- Wobec tak ponurej wizji przyszłych wydarzeń proszę mi powiedzieć drogie panie, co robimy dalej walczymy, czy kładziemy głowę pod topór bez walki?

- Idziemy dalej na południe, nie rozglądając się za siebie. Przeszłość trzeba zostawić za sobą, lecz temu, który sprowadził tak wiele zła na Ziemię wypadałoby spojrzeć oczy.

- Zanim wyruszymy musze zając się wilkami i ich napromieniowaniem – odpowiedział Wojsław i poszedł do watahy czekającej w ustalonej przez siebie kolejności na zabieg ratujący ich życie. Tym razem podszedł do problemu oczyszczenia z głową zaprzątniętą ostatnimi nieprzyjemnymi informacjami. Nawet przez chwilę zastanawiał się czy przypadkiem nie skrócić ich męki. Jednak nagle coś zwróciło na siebie jego uwagę, a była to pojedyncza bakteria pochodząca z Azyna. Swoimi wszystkimi zmysłami zaczął ją badać i nagle odkrył jej sposób odżywiania. Tylko organizm zwierzęcia i inne bakterie nie pozwalały się jej rozmnożyć. Zaczął ją pielęgnować niczym najukochańsze dziecko i pod czułą opieką zaczęła się szybko rozwijać, stworzył superbakterię odporną na antybiotyki. Karmą dla niej było jedynie radioaktywne promieniowanie i gdy jego brakowało zamierała nie czyniąc najmniejszej szkody dla organizmu nosiciela. Zachęcony sukcesem przenosił pojedyncze ulepszone bakterie do innych osobników i pilnował ich aklimatyzacji w nowych organizmach. Rozprzestrzenianie superbakterii ograniczył do kontaktu, bojąc się wypuścić ją w powietrze. Swoje obawy mutacji często nieszkodliwych bakterii wyniósł ze szpitala, gdzie był świadkiem kilku zgonów spowodowanych superbakteriami, które powstały w wyniku nadużywania antybiotyków i z połączenia z antydepresantami. Przed wybuchem konfliktu rocznie umierało na zakażenia superbakteriami dziesięć milionów ludzi na świecie i ilość zgonów stale się zwiększała. Jednak teraz u progu unicestwienia wszelkiego życia na Ziemi największy wróg i przyjaciel jakim są bakterie mógł się okazać jedyna deską ratunku. Mikroskopijne organizmy mogły pomóc przetrwać niszcząc radioaktywne odpady, plastikowe śmiecie i przyśpieszając korozję metali, czy powodujące zwarcia w elektronice.

Następne częściAri odcinek 61  Ari odcinek 62  Ari odcinek 63  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ogonisko 2 miesiące temu
    Fajne i na czasie. Ostatnio czytałem, że magazyn w którym przetrzymywane są ziarna na tzw. "wszelki wypadek", zmaga się z problemem gnicia nasion - zaledwie po kilku latach, a miały przetrwać kilka set, kilka tysięcy. Z jednej strony ciekawy projekt, z drugiej kolejny krzyk człowieka egoisty i hipokryty. Niszczymy ten świat świadomie, i świadomie staramy się ocalić jego cząstki dla przyszłych pokoleń - bezskutecznie. A ewolucja swoje. I kto wie jeśli takie nasiona przetrwałyby, kataklizm wywołany głupotą ludzką, i jakimś cudem rozprzestrzeniłyby się na obszarze pozwalającym im na wegetację - to czy zastane przez nie środowisko pozwoliłoby na ich wzrost. Znaczy się czy zmiany środowiskowe, które ominęłyby schowane w schronach nasiona, byłyby na tyle przyjazne tym zarodnikom - by te nasiona mogły się rozwinąć. I tak uważam, że ocalenie świata, nie leży w rękach bunkrów, magazynów zarodników, proroków, lecz właśnie bakterii i mikrobów - które jako najwytrwalsze i najszybciej dostosowujące się organizmy na naszej planecie, zostaną tutaj same by po nas posprzątać i być przygotować miejsce dla następnych istot zadzierających głowy ku gwiazdom. Rozpisałem się. Fajnie się czyta, aż przeczytam rozdziały wstecz. Pozdro 9000, i ocena.
  • Maurycy Lesniewski miesiąc temu
    Tak ty zauważyłem ciekawe zagadnienie nurtujące niektórych naukowców.
    Czy człowiek wyewoluował sam, czy został „zaszczepiony” na Ziemi? A może życie zostało tu stworzone właśnie dla naszego gatunku, czy jesteśmy aż tak wyjątkowi? Moim zdaniem na każde z tych pytań odpowiedz brzmi: nie. Jednak ciekawie są takie dywagacje.
    Tak jak Pramatka nie mogła zaszczepić jednego ogniwa przyrody bez innych tak samo, gdyby jednak okazało się, że ktoś zaingerował w ewolucję na naszej planecie, musiałby myśleć i planować bardzo szeroko.
    Czasem to co wydaje się tylko zbędnym zabójca, jak windsurfing, grzyby czy bakterie, jest tak naprawdę podstawą istnienia wielu, jeśli nie wszystkich organizmów.
  • pasja miesiąc temu
    Witaj
    Czyli po każdej epoce pozostaje tajemnica. Mandala czyli diagram ukazujący chaos, który przybiera harmonijną formę. Oczyszcza i wzmacnia. Co pozostanie po nas?

    Przytoczę oryginalny tekst buddyjskiej przepowiedni o nadejściu Maitreji, zatytułowany: Światło ukazujące prawdę: przepowiednia o tym, co nadejdzie. (przekł. z języka angielskiego)

    „ [...] Gdy minie 500 lat, nauki duchowo przebudzonych zaczną zanikać, a mnisi będą się bardzo źle prowadzić. Nastąpi także ogólny upadek obyczajów. Złe myśli opanują umysły a dostawy żywności zostaną zanieczyszczone. W czasie, w którym praktykować się będzie dziesięć nieprawych czynów, zaś praktykujący, którzy już poznali wyższe nauki, zaczną recytować złowieszcze mantry, umysły ludzkie opanuje pięć trucizn percepcji. Nastąpi czas, kiedy ciało i mowa oddawać się będą zboczeniom, a nauki noszące duchową wartość podupadną. W czasie tym góry pokryją się piórami, a ludzie przemieszczać się będą w drewnianych lub żelaznych pojazdach.[...]

    To jest sposobem na odwrócenie negatywnych wpływów zła. Jeśli nie zdołasz go upowszechniać w różnych krajach, trzy ataki mrozu lub gradu zniszczą dojrzałe już zboża. Obszar głodu się powiększy. A jeszcze większe nieszczęście i cierpienie nadejdzie wraz z chorobami o nieznanych przyczynach. Ten jednak, kto ten tekst przepisuje i propaguje go, ponad wszelką wątpliwość zostanie wyzwolony z nieszczęścia. Jest on schronieniem dla czujących istot dopóki nie nadejdzie Maitreja. [...]” *
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania