Ari odcinek 61

Wojsław swoim odkryciem podzielił się bezzwłocznie z Ari i jej towarzyszkami przybyłymi z innego świata. Sasquatki wysłuchały jego niczym małe dziecko, które odkryło coś wcześniej innym znane i myśli, że jest jedyną osobą na świecie znającą sekret. Nie przerywając jego wypowiedzi pozwoliły mu na wyłożenie swojej racji i przedstawienie punktu widzenia. Kiedy skończył mówić i oczekiwał odpowiedzi, albo pytań, jedna z przedstawicielek owłosionego gatunku istot dwunożnych uniosła dłoń, dając w ten sposób znak pozostałym o chęci zabrania głosu w tej sprawie.

- Ja w przeciwieństwie do mojej towarzyszki bardzo interesuję się najmniejszymi istotami żyjącymi i do nich zaliczam bakterie, które są podstawą wszelkiej egzystencji. Właśnie one umożliwiają rozwój większym organizmom i z ich pomocą pramatka stworzyła życie na Ziemi. Tylko ludzie w swojej niewiedzy i ignorancji dokonali na masową skalę ich modyfikacji przez wprowadzanie do powszechnego stosowania własnych produktów chemicznych bez kompleksowego sprawdzenia oddziaływania na środowisko oraz na organizmy żywe. Zawsze produkty nowej generacji są zachwalane na wszelkie możliwe sposoby i tak każdy proszek jest cudowny i znacznie lepszy od wcześniejszego. Pokarm zawierający żywe kultury bakterii jest wprost doskonały. Tylko w tym ostatnim przypadku nie informuje się o zastępowaniu własnej flory bakteryjnej konsumenta, bakteriami wyhodowanymi laboratoryjnie. Organizm przez dostarczanie pozaustrojowe w szybkim czasie zaprzestaje wytwarzać własne bakterie i zastępuje zawartymi w posiłku. Doskonałym przykładem jest świeże mleko, które dzięki bakteriom bardzo szybko kwaśnieje. Jednak i ono zostało zmodyfikowane do tego stopnia w procesach produkcyjnych, że straciło swoje podstawowe właściwości. Jednak do najgorszych i najbardziej wrednych praktyk stosowanych przez ludzi z marketingu zaliczyć należy wprowadzanie do świadomości społeczeństwa bardzo dużo nieprawdziwych informacji o cudownym działaniu i wyjątkowej jakości.

- Skąd pani może to wiedzieć? – przerwał wypowiedz pytaniem Skorupko.

- Pramatka w swojej dobroci dała nam dużo czasu i wyposażyła w możliwości obserwacji rozwoju ostatniej cywilizacji ludzkiej.

- Dlaczego ostatniej?

- Ludzie doprowadzili przez swoje oddziaływanie na Ziemi do szóstego wielkiego wymierania gatunków. Pomimo dramatycznych apeli bardziej światłych naukowców i długotrwałemu procesowi degradacji środowiska naturalnego, nie zaprzestali swoich niszczycielskich praktyk, lecz jeszcze bardziej je pogłębiali. Przez dziesięciolecia dramatycznie spadała populacja owadów, które wymierały znacznie szybciej niż ptaki, gady i ssaki. Już w obecnej chwili nie ma prawie pszczół, motyli, chrabąszczy, czy mrówek. Kiedy ich zabraknie ludzkość bez niczyjej ingerencji ulegnie zagładzie. Kiedyś owady stanowiły siedemdziesiąt procent wszystkich gatunków zwierząt na ziemi i miały masę siedemnaście razy większą niż pięć miliardów ludzi. Człowiek swoim oddziaływaniem doprowadził do corocznego zmniejszania ogólnej biomasy insektów o dwa i pół procent. Niestety nikt nie wsłuchiwał się w alarmy ekologów, nawet gdy od dwutysięcznego roku przez dziewięć lat liczba motyli na rolniczych terenach Anglii zmniejszyła się o pięćdziesiąt osiem procent. Niewiele osób zainteresowało się wzmianką o Portoryko, gdzie wycięto na wielką skalę lasy tropikalne i z tego powodu insekty naziemne wyginęły niemal doszczętnie w ciągu trzydziestu pięciu lat. Wszelkie nieśmiałe próby ratowania owadów na niewielkich obszarach zawodziły. Doskonałym przykładem są niemieckie parki ochrony przyrody, jakie w założeniach miały być ostoją zachowania biologicznej różnorodności. Nawet tam ginęły motyle, chrząszcze i mrówki. Niewielkie enklawy nie uchroniły od niszczenia owadzich siedlisk i od wpływu intensywnego rolnictwa, w którym do upraw stosuje się pestycydy, nawozy sztuczne i dziesiątki tysięcy ton różnych chemikaliów. Wygoda i osiąganie stale większego zysku przy uprawach wielopowierzchniowych, gdzie rośnie tylko jeden gatunek zboża jest niszczycielska dla owadów, ponieważ dla nich ten ogrom ziemi niczym się nie różni od pasa startowego lotniska. Wrogiem też jest urbanizacja, wzrost globalnej temperatury, a dla osłabionych insektów inwazje obcych gatunków i zarazków. Jacy ludzie są głupi niech świadczy fakt, że owady pełnią doniosłą rolę nie tylko w przyrodzie, lecz w gospodarce człowieka. One zapylają siedemdziesiąt pięć procent wszystkich zbóż i przetwarzają materie organiczną do jakiej zaliczają się też ich odchody. Czyżby zapomnieli już z jakim problemem zmagali się kolonizatorzy Australii, gdy sprowadzili bydło. Szybko się okazało, że miejscowe gatunki owadów nie potrafią przetwarzać krowiego łajna i sterty placków zalegały pastwiska zamiast użyźniać ziemię. Dopiero sprowadzenie z południowej Afryki wiele ton żuków gnojnych uratowało sytuację, lecz co się stanie gdy one wyginą. Insekty zapewniają dobrą jakość wody potoków, rzek i jezior. Owady są pokarmem dla licznych gatunków ptaków, gadów, płazów i ryb. Kiedy ich braknie żywiące się nimi zwierzęta wymrą z głodu. Jednak ciebie pocieszę człowieku, wyginą tylko miododajne pszczoły, piękne motyle, czy bzygi. Jednak karaluchy, muchy plujki i komary roznoszące zarazki będą wam towarzyszyć do ostatnich waszych dni.

- Przecież można ograniczyć ilość stosowania pestycydów, przez upowszechnienie rolnictwa ekologicznego i dbanie o różnorodność w ekosystemach – powiedział Wojsław rozgoryczony ostatnimi słowami Sasquatki.

- Myślisz, że ludzie powrócą do ekologicznej uprawy roli metodami z przed lat. Przecież koń to przeżytek, a kosa czy sierp to narzędzia dla głupca skoro są maszyny. Niejeden tobie powie – siadasz panie do ciągnika wbijasz w nawigację i komputer parametry, a maszyna sama robi – a dopłaty z Unii zwiększały opłacalność produkcji. Większość upraw ekologicznych to, jak wy to nazywaliście, zwykła ściema, która miała nabijać kasę. Oderwaliście się tak od przyrody, że samo obcowanie z nią stanowi dla was udrękę. Przed konfliktem jądrowym już przeszło osiemdziesiąt procent społeczeństwa cierpiało na różnego rodzaju alergie. Zimą atakował was smog, sierść z trzymanych zwierząt w domach, a wiosną pylenie roślin, wywołujące napady kichania, wypływania wydzieliny z nosa albo uczucie jego zapchania i świąd. Kaprawe oczka łzawią i swędzą, a skóra staje się szorstka. Dochodzi kaszel, świszczący oddech, duszność i uczucie ciężaru w klatce piersiowej. Wobec tego kto ma zając się uprawą roli w silnych promieniach słońca. Dawno znikły z pól kopy siana i snopki zboża. Zostały zastąpione kiszonką i paszami wyprodukowanymi często z resztek zwierząt z uboju, które nie można wcisnąć do dań przetworzonych i przeznaczonych dla ludności. Dlaczego wy panowie świata nie konsumujecie swoich zmarłych, tylko dopiero po śmierci pielęgnujecie uczucia do nich, jakie za życia były pomijane. Przynajmniej na jedno nie mieliście i już nie będziecie mieć bezpośredniego wpływu, a mam tu na myśli pogodę – zakończyła słowami wypowiadanymi z pogardą.

Wojsław był wściekły na wrzucenie wszystkich ludzi do jednego worka i potraktowanie niczym bezrozumnego stada, które pędzi na przód wprost do przepaści. On widział ludzkość inaczej, człowiek był dobry i jednocześnie zły, to było od wieków motorem napędowym cywilizacji. Zanim ochłonął i zastanowił się nad ripostą. Stara przedstawicielka leśnych ludzi dodała.

- Wasze zmodyfikowane przez Uzurpatora DNA również podniosło bunt przeciw wam i skutkiem tego jest wykrywanie podczas badania coraz częściej raka. Jak się wtedy czujecie, gdy diagnoza stwierdza, że nowotwór ma charakter dziedziczny, albo sporadyczny, czyli niezwiązany z mutacjami z jakimi się rodzicie, a skonsumowaliście w chemii.

Skorupko ostatkiem sił powstrzymał wybuch szału i chęć rozerwania gołymi rękami, plującego jadem włochatego, wrednego starego worka kości. Wolałby dostać w twarz, niż słuchać takich słów, więc przerwał kontakt odchodząc. Daleko nie uszedł, ponieważ nie chciał trącić ponownie z oczu Ari i rozsiadł się pod starą sosną na grubych korzeniach wychodzących ze skalistego podłoża. Potrzebował czasu na ochłonięcie, uporządkowanie myśli i przeanalizowanie usłyszanych nieprzyjemnych dla ludzi wieści. Jego zły nastrój prysł na widok zbliżającej się do niego Ari, która bez obawy o zniszczenie swojego stroju usiadła na żywicznym korzeniu obok.

- Przestań aż tak się martwić, ponieważ nowotwory towarzyszą ludziom i zwierzętom od setek milionów lat. Natomiast alergie i cukrzyca rozpowszechniły się w ostatnim wieku czyli istnieje możliwość ich remisji.

- Nie tym się zmartwiłem, lecz krzywdzącą oceną jaką wystawiła ludziom Sasquatka. My w rzeczywistości nie jesteśmy tacy okrutni, jak nas określiła.

Następne częściAri odcinek 62  Ari odcinek 63  Ari odcinek 64  

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Zaciekawiony miesiąc temu
    "Sasquatki wysłuchały jego" - go (to nie przypadek określenia własności)

    " jedna z przedstawicielek owłosionego gatunku istot dwunożnych" - bardziej rozbudowanego synonimu nie znalazłeś? Jest to tu zupełnie niepotrzebne, w scenie bierze udział jeden on i one, więc wystarczy napisać "jedna z nich".

    "dając w ten sposób znak pozostałym o chęci zabrania głosu w tej sprawie." - dość często używasz w tekście rozbudowanych równoważników zdania w bardzo "urzędowej" formie. Tutaj można było prościej napisać "dając w ten sposób znak, że chce zabrać głos" (dodawanie, że pokazuje ten znak pozostałym jest niepotrzebne, bo nie wiadomo wcześniej aby zwracała się do kogoś jednego).

    "- Ja[,] w przeciwieństwie do mojej towarzyszki[,] bardzo interesuję"

    "Organizm przez dostarczanie pozaustrojowe w szybkim czasie zaprzestaje wytwarzać własne bakterie" - ludzki organizm nie wytwarza żadnych bakterii. Chyba oparłeś się na internetowym micie o actimelu, gdzie coś takiego twierdzono.

    Zauważyłeś, że twoje postaci nie mówią, tylko wygłaszają wykłady? To z czasem zaczyna nużyć.
  • Maurycy Lesniewski miesiąc temu
    Tak, modyfikacje genetyczne i nie tylko, te „cudowne” rozwiązania najnowszej technologii, jeśli się skupić na efektach i powstających coraz to nowszych chorobach cywilizacyjnych, nie jest takim sukcesem na jaki wyglada. Biznesem dla niektórych pewnie tak ale czy błogosławieństwem dla ludzkości to już pewnie nie do końca.
    Ważne, aby nie zachwycać się tak od razu nowinkami, dopóki skutki ich działania nie zostaną do końca przebadane i sprawdzone.
  • pasja miesiąc temu
    Witaj
    Bakterie te dobre i te złe. Pasożyty i inne mikroorganizmy przechodzą tak samo ewolucję jak człowiek. Z biegiem lat powstają nowe zagrożenia dokonujące spustoszenia środowiska naturalnego. Czy potrafimy uchronić przed tym? Ludzka ingerencja pochłania coraz więcej przestrzeni na różnych płaszczyznach. Dopóki takie eksperymenty będą przynosić ogromne pieniądze, dopóty będą trwać. Kosztem innych bogacą się światowe koncerny i potentaci tych złotych jaj.
    Przykre to, ale prawdziwe. My ludzie możemy tylko przeciwstawić się tym zabiegom, nie kupując ich produktów. Niektórzy to robią, ale jest to przysłowiowa kropla w morzu.
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania