Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Arkadia - Coś, co pozostawiam "2"

Historia życia

Dziel się nią jak wolisz, człowiek zrozumie

Jeżeli tylko mu pozwolisz

Inaczej łeb mu rozpierdolisz

Rób jak wolisz, Bóg na złe nie pozwoli

Świat od zła obroni

Koszmary odejdą, dopóki żyją sięgaj do broni

Przyjemności tego Świata, Bóg nam pozwoli

Zły niech o wybaczenie się modli

Choć nie wiadomo czy Bóg dalej na to pozwoli

Wielu złych udaje, że chcą być z Nim

 

12 plemion, 7 niebios

Bez walki, bez pogoni

Pod Jednym Bogiem

Swe Dusze uzbroić

 

Powrót do starego życia

Opuszczam złą wolę, tak po prostu bo se wolę

Wolę moją swobodę i z braćmi żyć w zgodzie

Jeżeli złoto pozwoli, sięgam dalej bez kontroli

Z Bogiem w zgodzie, budować co tylko pozwoli

 

Dom, rodzina, studia, praca

Złoto, związek, dzidzia – która kiedyś będzie również chodziła ;)

 

Tyle od Najwyższego otrzymaliśmy w prezencie

Człowiek czasami jest w błędzie

Boże chroń i ukaż światło

I by bez Ciebie nawet ono nie gasło

Uzdrów ciało, uzdrów duszę – wielu by tego chiało

Nadzieja jest, że to nie jest za mało

Serce nasze na Ciebie otwarte

W szeregu zwarte

 

Boże ulecz moje ręce, niech me serce nie będzie się bało

A ciało będzie Ciebie w sobie chciało

Daj mi drogę, aby nie dokonywać tego

Co byłoby dla Ciebie obelgą

 

Cały świat przyjął prawo

Cały świat pilnuje światło

Aby ono tylko kiedyś nie zgasło

I z więzów Złego nie zabrało.

 

Bóg zna los świata nie wie jaka będzie droga każdego z osobna

Rzecz to drobna, sekunda za sekundą

To nasza wspólnota, niech każdy baczy

By jego każda była życia warta

Mieć świat za brata 

 

W poczekalni, więzieniu dzieją się rzeczy z poza mojej bajki

żyć, uczyć się, studiować

być, pracować

Czasu nie marnować

Bogu drogę wybrukować

W koncie w życiu się nie chować

 

Wielu dobrych ludzi, z drzewa Życia korzystają

Lecz, gdy podejdą, niektórzy w słabościach odejdą

Inni w miłości się rozejdą, dla innych będzie mało

I za plecami smarują Ci ciało, oby tylko nie bolało

Inny Cię nie zrozumie

Dla innych będzie w porządku – to ogień, który uchyli drogę wolności

Przez mgłę widząc życie

Oddać się Bogu na spożycie

Aby dotrzeć do Jego Królestwa

Nie wiemy ile to może trwać

On tak wiele chce nam dać

 

On tęskni, czeka, Miłość ma we dłoni

Boże broń ode nieczystej drogi

Daj nadzieję, Daj wiarę, że przejdą złe chwile

I nikt nikogo za zamieszanie w chorobie nie zatrzyma!

 

Będą czyści, gdy Bóg pozwoli

Swe ciało muszą chronić

Ważniejsze to niż fajka, życie to nie bajka

Choć ludzie czasem, jakimś cudem, znoszą „złote jajka”

 

Czcić Boga to nie grzech

Dla niego nie różnica Rumun czy Czech

 

Ludzie w wolności, sprawiedliwości, prawości,

mają wszystko co potrzeba, Jego Stworzenie między nimi mieszka

prośby duszy w formie ciała, on je spełnia

taka nagroda niebieska

 

Jego Duch jest z nami, jesteśmy niepokonani

zło opuści Jego stworzenie, „Arkadia” będzie Naszym miejscem.

 

Abraham – ojciec praojców

Do Jakuba zwanego Izraelem

Z niego 12 plemion, z zazdrości chcieli się pozbyć jedności

Bóg był z Ludem Wybranym

Tam korzenie miał Wielki Nauczyciel, jego misją było ukazać Światu Boga – za to dziękuję mu z kolan

Gdyż on, gdy odchodził, robił to dla Boga

Potem wiele separacji, lecz Jeden Bóg

Czekający na ukłon z każdych stron.

W miłości jest jak w burzy

Czasem i piorun na grunt ruszy

Boże chroń nasze wnętrza

Niech Złego sługi nie mącą tam swą mocą

Każdą nocą, by ranić nasze dusze – dla serca katusze

 

Z Twoją pomocą można przenieść góry

Znaków było wiele

Przyjdzie kara za świata obrazę

Ta nadejdzie jak złodziej w nocy, człowiek się w tym nie połapie

Będzie cierpiał pod Twym znakiem.

 

Każdy dzień na wagę złota

Każdy człowiek wart wiele dla Boga

Każda chwila trwa, nie mija

Dopóki w przeszłość się nie zawija

 

Wspomnienia warte życia

Niech człowiek o nich nie zapomina

Inaczej to może być kpina

Źle jak rutyna i wnętrze zabija

Czasem nie przynosi nic

Czasem odrobinę przyjemności

Czasem zapalony papieros wśród gości

Bóg o umiar prosi!

 

Zioło działa ponad miarę

Jestem ciekaw czy w stanie będę zburzyć ścianę

Przed Bogiem na kolana zawsze padnę

Nic nie odbiega od normy

Świat kosztuje życia drogi

Życie nabiera swe kolory

Bóg na tej ścieżce nie jest nam wrogi

 

Chwytać zło za rogi

Zanim napędzi swe nogi

Bóg chce nas od tego oswobodzić

Musimy tylko się na to zgodzić

 

Szukając swych broni

Mamy je, we wnętrzach swych skroni

Bóg nas obroni

Jeżeli tylko wykażesz: odrobinę dobrej woli

 

Żyć w harmonii, odbiegając ku dobroci

Bóg nam tego nie zabroni

 

Jest czas na pracę co daje owoce

Jest czas na opiekę nad sobą i swoim miejscem

Jest czas na rozrywkę, w przeróżnych formach

Jest czas dla rodziny, spędzaj go dobrze

Jest czas na odpoczynek

A dla Boga i przez Niego

wszystko prawo ma istnieć

Boże, niech mi Bóg pomoże

Złego i jego ślady upokorzy

Wiem, że Twe stworzenie ludzkie nieskończone

Ja mu w jego celi podaję rękę, on tam zostanie, z nim razem niewierni

Bo on złego nie przestanie

 

 

Mam nadzieję, że z ich ręki ktoś ocalał

Jedna zagubiona owca, znaczy więcej niż połowa materialnego świata

Boże nie pozwól niszczyć

Chleba mego nie odbieraj

Dla Ciebie pójdę wszędzie

Ty moją drogę wybieraj

 

Masz kapustę, masz swobodę

Życie swoje rozbudować

Z radością życia kęsy kosztować

Wielu odjebało, złe drogi wybrało

Wszystko ma swój czas

Jesteśmy gdzie przeszłość doprowadziła nas

Zegar to dziad, w ramionach nas ma

Mieć go za brata to dobry znak

 

Drobne potknięcia, dążą do nieprzyjemnego miejsca

Dobre poczynania, dla człowieka jest to karma

Tam Króluje Najwyższy, broni swe dzieci, które do Jego Boku przylgnęły

Czas stworzony przez Boga, byśmy mogli razem na tym świecie funkcjonować

Taka Jego wola

 

Wiara, nadzieja, świat już nie wybiera

Ma droga wskazana, reszta zakazana.

Stanąć ponad, nawet w brudzie zagłębionym

Obmyć ciało, aby dostać mogło niemało

Wielu by chciało, wielu zapomniało

Ja swej woli, jeżeli Bóg pozwoli – będę chronił.

 

Stanąć ponad Prawem, to zranić Jego Dłonie

W Prawie wolność i swoboda

Razem dla Boga pokonamy wroga

Tyle do zyskania, Bóg hojny, dopóki świat jest spokojny

Dopóki nie odwrócimy się od jego woli – będzie spokojny

Czeka w swej świątyni

Ziemia zbiera pozostałe złe plony

Do tego czasu czas biegnie powoli

Życie Ziemskie się nie kończy

Pod znakiem Boga z Jeruzalem Niebieskim się zjednoczyć

 

Cierpisz- to wróć do Boga

Się cieszysz – masz prawo, po to i nie tylko Bóg dał nam ciało i słowo

Naszym celem życie, gdzie nie będzie bezsensownego cierpienia

Ciemność zgaśnie, Jasność w blasku ludzkie życie poprowadzi

Wszystko od Boga jest dane

Talenty, misje, zdolności by budować świat z Nim w jedności

Źli ludzie sięgają gdzie Bóg nie chce, by sięgali

Robią to na przekór, ich zbawieniem to słuchać głosu Boga, taka musi być ich droga

Słabi ludzie – świat uciska ich skronie, nie wypuszczajcie swoich wojen

Na końcu czeka Bóg we własnej Osobie, niech twe serce będzie pokorne

 

Bóg wiara i nadzieja, ludzkość się zmienia

Rok, co rok, uwierz w to

I pamiętaj i przekazuj, że życie od Boga dostałeś

Zło odróżniaj od Dobra Boskiego

I doceniaj życie należycie

Twardy jak diament, musi być szanowany

Świat nie czeka na większe zmiany

Budujmy nasz dom naszymi rękami!

 

Żaden z Nas przez Boga nie będzie zapomniany

Mamy nasze rany, lecz je omijamy, w imię Boga wybaczamy

Życie trwa, teraźniejszość musi się zakończyć dobrymi znakami.

 

Niech me usta nie mówią, gdy nie powinny

Niech me myśli nie błądzą

Niech me ciało nie kona

A wszystko to niech będzie Wola Boga.

Niech świat się przekona, że liczy się dziś tylko Jego Wola

Swoboda, dobroć, wolność, walka, praca

Bóg nas dobrze wynagradza

Niech me ręce nie piszą, jeżeli taka Wola Twoja

Umiłować tak jak On umiłował, przez męki po grób, dla wybaczenia grzechu

Z Ręki Boga wykonał ku Spełnieniu

Święta Jego droga

 

Złego owoce, zgniłe i cuchnące

Przed śmiercią się broniące

Człowieku spójrz 3 razy zanim dopuścisz się Boga urazy

Choć zmiłowanie zawsze ujrzysz na Jego Twarzy

Tak złożywszy wszystko w rękach Boga, zebrał się i wyruszył w spokoju. Czekało go wiele.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania