Aromat

Pojawił się z piany. Miał duże z bąbelek oczy i niewiele mniejszy nosek. Reszta jego unoszącego się wraz z parą ciała. Miała drobne powietrzne wypukłości. Nie miał ust, bo całowały go te, do których przypływał spotykając się na brzegu filiżanki. Z pierwszym łykiem ożywał w ciele ludzkim. Był duszkiem i napełniał je energią. Zawsze miał ze sobą towarzystwo. Białe słodkie szaleństwo i mleczną nutę. Mieszały się wirując w tej gorącej przestrzeni z metalową panienką. Ona napędzała wir charyzmatycznego, subtelnego smaku. Kryształki rozpuszczały się w lekko kwaśnym posmaku ziaren kawy.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Pan Buczybór pół roku temu
    Nie ma nic lepszego niżli dobra kawa z rana. 5
  • TeodorMaj pół roku temu
    Zgadzam się!
  • Szudracz pół roku temu
    Tak, zawsze piję kawę duszkiem:)
  • KarolaKorman pół roku temu
    a ja raczej po łyczku do papierosa, ale poranek bez kawy stracony :) 5 :)
  • Szudracz pół roku temu
    Ja nie palę, ale rozumiem:) Kawa na dobry początek dnia musi być:)

Napisz komentarz