Asaro Erhetia Część 14. Star Wars

- Generale. Przechwyciliśmy zdeformowaną wiadomość – powiedział droid. – Według wstępnej analizy wynika, że jest tutaj rycerz Jedi i najprawdopodobniej wie o naszych planach. Wiadomość była dobrze szyfrowana i nie udało nam się odebrać jej w pełni, lecz z tego co mamy, wywnioskowaliśmy, że Jedii planuje zaczaić się na północnej wieży Dopeltur.

- Pewnie będą mieli podsłuchy. Musieli dowiedzieć się o naszej kochanej Rallin – mężczyzna zamyślił się. – Macie dopilnować, żeby ten Jedi nie dostarczył wiadomości na Coruscant, ale niech myśli, że o niczym nie wiemy. Przyszykujcie oddział, który go pojmie!

- Rozkaz, rozkaz.

 

*

 

„Więc północna wieża Dopeltur… to będzie łatwe. Co prawda wiadomość była nie do końca czytelna a zamiary Jedi Erhetii nie do końca znane, jednak to wystarczy, żeby ją pojmać i dostarczyć na Tatooine”.

Postać w brązowym płaszczu złapała za stery statku o dość oryginalnym kształcie, kiedy tylko ten wyszedł z nadprzestrzeni a oczom łowcy ukazał się seledynowy glob.

 

*

 

Siedziała oparta o kamienną ścianę celi. Znów było cicho a ona znów pogrążyła się w zadumie. Nie myślała już o ratunku. Zbyt długo tu siedziała. Zwłaszcza teraz, kiedy podsłuchała, że separatyści wyznaczyli za nią cenę. To, że jeszcze tu siedzi samotna w oczekiwaniu na wyrok, jest tylko efektem chciwości oprawców. Sprawdzają ile są w stanie wyciągnąć za senator. Raczej się zdziwią.

Kropla wody spadła jej na nos. Była przenikliwie zimna w porównaniu z gorącem, które się odczuwało za dnia. Zamknęła oczy. Nie widziała niczego, nie myślała o niczym. Jedynie ciche bicie serca podkładało drwa pod ogień ledwo płonącej nadziei.

 

*

 

Sześć postaci siedziało ukrytych w ruinach mostu. Przez szczelinę w gruzach widzieli dwie wieże budynku Dopeltur. To Shad znalazł to miejsce i wyznaczył jako punkt obserwacyjny, jednak nie była to ich docelowa lokacja. Według założeń planu Shad miał dostać się do południowej wieży i znaleźć się jak najbliżej miejsca spotkania separatystów i senator Rallin. Zadanie było trudne, gdyż miejsce tajnego spotkania było naprawdę dobrze wybrane patrząc pod kątem bezpieczeństwa.

Czekali niedługą chwilę, kiedy zobaczyli pierwszego uczestnika zejścia. Był to jakiś przedstawiciel separatystów, co poznali po niewielkim oddziale droidów eskortujących przywódcę.

Asaro wstała z kucającej postawy i zaczęła zbierać swoje rzeczy.

- A ty dokąd? – spytał Treeke.

- Na północną wieżę – odparła obciętym z emocji głosem. Zanim padawan zdołał cokolwiek odpowiedzieć, włączyła maskującą pelerynę i zniknęła wśród zieleni kryształów. Treeke próbował ją śledzić wzrokiem, ale po krótkim czasie się poddał. Kamuflaż robił swoje.

Do jego uszu dotarł dźwięk z komunikatora. Był to Lightning, który poinformował o pełnej operatywności stanowiska do wysyłania danych. Chłopak spojrzał w stronę statku ukrytego za wzniesieniem i podziękował klonowi za raport.

- Dlaczego mistrzyni Asaro ma się udać na północną wieżę? – spytał kucającego obok Pike’a.

- To część jej planu.

- A mogę wiedzieć, jakiego planu? – w jego głosie dało się wyczuć podirytowanie.

- Przykro mi, ale generał zabroniła mi udzielenia ci tej informacji. Powiedziała, że to niezbędne.

Treeke przewrócił oczami i oparł się o ruiny mostu, pod którymi siedzieli. Jakiś kamień zaczął go uwierać w siedzenie. Próbował się poprawić i wtedy przez szczelinę zobaczył grupę droidów kierującą się do północnej Dopeltur. „Co Asaro wymyśliła” zaczął się zastanawiać. Oddział blaszaków zniknął w czarnych drzwiach opuszczonego i już dość zrujnowanego budynku. Ktoś położył mu rękę na barku. Był to Lifted.

- Już czas na nas, panie generale.

Jedi wstał i włączył maskowanie swojej peleryny. Po kolei cały oddział znikał, stapiając się z otoczeniem. Wyszli z ukrycia. Shad, zgodnie z planem udał się od razu do wejścia. Zniknął im z oczu jak tylko się nieco oddalił. Reszta zaś udała się w stronę starego budynku, którego ruiny obsunęły się w stronę dwóch wież, zapewniając dobry punkt obserwacyjny i miejsce dla zbierania materiałów filmowych.

- Jeżeli tak mają wyglądać tajne misje Senatu, to ja będę się chyba musiał przeklasyfikować – powiedział Treeke.

- Zobaczymy, co nam dadzą później do roboty. Moim zdaniem to jest tylko test naszych umiejętności – odparł Lifted, taszczący kamerę.

- Obyś miał rację.

 

*

 

Drzwi otworzyły się a na dach północnej wieży wszedł brązowoskóry Ezaarczyk. Obejrzał się dookoła. Dach był płaski. Jedynie nieliczne wentylatory i klimatyzatory pozwalały na ukrycie. Szybko przeszedł dookoła sprawdzając czy gdzieś nie schowała się jego ofiara. Wyglądało na to, że ją uprzedził.

Zajął miejsce za jednym z szybów tak, by widzieć wejście. Jeśli dobrze pójdzie, jeden strzał ogłuszający wystarczy a Asaro Erhetia będzie jego. Miał młodą karierę, ale póki co najlepiej sprawdzały mu się ataki z zaskoczenia.

Spojrzał na swój blaster. Był to przerobiony model używany jako podstawowa broń jednoręczna armii Republiki. Z boku widać było własnej roboty wzmacniacz, który zwiększał ilość energii i gazu dostarczanego do blastera, potęgując jego moc.

Drzwi poruszyły się. Łowca wycelował w stronę wejścia. Nie zobaczył tam jednak upragnionej Jedi. Na dach wkroczył niewielki oddział droidów. Oprócz zwykłych B1 przestępca zobaczył również ciężkie B dwójki. Oparł się plecami o szyb. „Co tu robią droidy separatystów?” myślał.

Schował broń do kabury i po cichu podszedł do krawędzi dachu. Zobaczył, że dookoła południowej wieży również znajdowały się droidy. „Czy to możliwe, żeby separatyści również przechwycili wiadomość Jedi? Raczej tak, ale czy na pewno lecieli by tu z taką obstawą tylko dla niej? Nie! Tu musi chodzić o coś więcej”. Schował się za klimatyzatorem. Postanowił przeczekać tą sytuację. Nie był w stanie pokonać takiej ilości droidów. Wolał teraz dłużej pożyć i później wyłgać się jakoś przed Jabbą z porażki, drugiej już z resztą, niż dać się teraz zastrzelić.

 

*

 

Widziała go. Siedział schowany za szarawym pudłem instalacji niegdyś klimatyzacyjnej. Musiała przyznać, że peleryna robiła swoje. Była zadowolona, bo wszystko szło zgodnie z planem. Teraz wystarczy poczekać aż droidy zauważą nieproszonego gościa.

Popatrzyła na powierzchnię dachu. Gdzieniegdzie leżały niewielkie okruchy sypiącej się, wiekowej konstrukcji Dopeltur. Postanowiła nieco ułatwić maszynom robotę.

 

*

 

Zdziwił się, gdy obok jego stopy wylądował okruch popękanego dachu. Jego ręka odruchowo powędrowała ku rękojeści blastera. Wiedział już, że zaraz go znajdą.

- Hej, słyszeliście to? – spytał droid.

- Tak, dobiegało gdzieś… stamtąd. – Łowca wiedział, że robot wskazuje w jego stronę. Nasłuchiwał zbliżających się kroków. Kiedy blaszak był dość blisko wyskoczył zza osłony, płynnym ruchem wyjmując broń, odstrzelił maszynie głowę. Nie czekając na jakąkolwiek reakcję wycelował w kolejnego. Dookoła rozległy się odgłosy blasterów. Łowca znów schował się za klimatyzator. Specjalnie dorobionym pokrętłem, zwiększył moc pistoletu. Zanim znów wkroczył do walki, aktywował nadajnik na swoim nadgarstku. Wzmocnione strzały były w stanie przebić pancerz ciężkich droidów bojowych.

Wróg dysponował jednak dość znaczną przewagą liczebną. Łowca powoli zbliżał się do krawędzi budynku. Spojrzał w przepaść. Droidy były coraz bliżej. Nagle poczuł jak traci czucie w nogach. Upadł bezwładnie na podłogę. Zobaczył dymiącą ranę na prawym udzie. Zacisnął zęby. Usłyszał za sobą dźwięk silników statku. Złapał się krawędzi wieżowca i się przez nią przetoczył. Uderzył plecami o metalowe poszycie. Szybkim ruchem zczołgał się na krawędź i spadł na otwarty tylny właz. Poczuł jak podłoga pod nim zadrżała. Droidy nie zaprzestały ostrzału. Wrota statku zaczęły się podnosić a łowca zsunął się po nich do wnętrza.

Odetchnął z ulgą, kiedy właz został zamknięty całkowicie a odgłosy walki ucichły. Popatrzył na zranioną nogę. Nie było tragedii. Parę bandażów i będzie jak nowy. Spróbował wstać, ale ból mu to uniemożliwił. „Może jednak coś więcej niż parę bandażów” pomyślał.

Nie zdawał sobie sprawy, że cały czas był obserwowany przez zielone oczy.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • krajew34 3 miesiące temu
    Mała literówka na początku, powinno być według, to skakanie z postaci na postać jest trochę irytujące, ale ujdzie, ponieważ fajnie się czyta. Spróbuj następnym razem ograniczać te przerzuty do 2, ale to tylko sugestia
  • Pontàrú 3 miesiące temu
    Rozumiem, że te przerzuty są są trochę uciążliwe, ale to jest celowy zabieg. Może w tej akcji są trochę skomplikowane. Dziękuję za komentarz :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania