Asaro Erhetia Część 19. KONIEC Star Wars

Nie minęło wiele czasu a Asaro czuła jak wraca do sił. Nie można tego było powiedzieć o Thirs, która po podaniu zastrzyku wyraźnie osłabła. Jedi poczekała aż na korytarzu trochę się uspokoi a strażnik wróci do regularnego patrolowania cel.

Spojrzała na przyjaciółkę. Brunetka zasnęła przy kratach z ręką przeciągniętą przez żelazne pręty. Podeszła do niej i delikatnymi ruchami, wyciągając się przez ogrodzenie, ułożyła kobietę w wygodnej pozycji. Zdjęła z siebie pelerynę by przykryć senator, gdy do głowy wpadł jej pewien pomysł.

 

*

 

Postać w skurzanym, niedbale zapiętym płaszczu smaganym przez wiatr przemierzała plac przed Świątynią Jedi, zbliżając się do głównego wejścia. Co chwilę słychać było odgłosy niezadowolenia, potrącanych przez szybko idącego obywateli.

Mężczyzna dotarł do schodów. Przed drzwiami zatrzymali go żołnierze pilnujący wejścia.

- Wpuśćcie mnie! Muszę natychmiast rozmawiać z mistrzem Windu!

- Przykro mi sir, ale tu nie można wejść sobie tak o.

- Mam wieści o Jedi Asaro Erhetii! Muszę rozmawiać z Radą!

- Przykro mi sir. – Yval machnął ręką na znak, że zrezygnował z dalszych prób wejścia.

- To przekażcie mu chociaż wiadomość, którą teraz nagram – powiedział wyjąwszy holonośnik.

 

*

 

Z klatki schodowej nie dobiegały już głośne odgłosy zabaw a temperatura w celi znacznie się obniżyła. Na Tatooine zapadła noc. Asaro siedziała na środku pomieszczenia ze skrzyżowanymi nogami i zamkniętymi oczami. Chciała znów wypróbować odkryte przez nią ślady mocy.

Skupiła się. Starała się poczuć otaczającą ją energię. Przypominała sobie swój holograficzny zeszyt z długo sporządzanymi notatkami. Doświadczyła nagle dziwnej lekkości. Choć miała zamknięte oczy widziała półprzeźroczyste postacie. W pierwszej chwili zobaczyła łowcę Kasaniego wrzucającego Thirs do celi obok. Tak jej się przynajmniej wydawało, gdyż kontury i postacie były bardzo rozmazane.

Przeniosła się w czasie bliżej chwili obecnej. Widziała teraz wyraźniej Thirs opartą o piaskowcową ścianę oraz dwóch strażników. Jeden zataczał się pod wpływem alkoholu. Słyszała jak mówił do jej przyjaciółki. Przerwał mu ten drugi i przywalił pięścią. „To nadal nie to” pomyślała Jedi.

Spróbowała przesunąć się jeszcze bliżej w czasie. Widziała teraz siebie, leżącą obok Thirs i klucznika ze strzykawką w ręku. Widziała jak podchodzi do kobiet, podnosi rękę senator, nieświadom podstępu. „Jestem we właściwym czasie” szepnęła. Skupiła się teraz by przenieść się w przestrzeni. Zdawało jej się, że lekko unosi się nad ziemią. Nie czuła ani nie słyszała dźwięku kroków. Przeleciała przez wąską klatkę schodową, wspinając się coraz wyżej. Z każdym metrem wizja stawała się coraz bardziej rozmyta.

Dotarła w końcu do głównej sali. Nie rozpoznawała już poszczególnych postaci. Teraz tańczący i stojący pod ścianami goście w pałacu stawali się jedną masą. Jeszcze bardziej wytężyła umysł. Obraz się nieco polepszył. Wystarczająco by rozpoznała, stojącego w odosobnieniu Kasaniego. Jak podejrzewała miał jej oba miecze.

Usłyszała nagle głośne sapanie. Dobiegało zza jej pleców. Zaraz potem wizja rozbłysła czerwonym światłem. Zobaczyła stojącą w hangarze na statku kosmicznym czarną postać w pelerynie patrzącą w stronę odlatującego transportowca. W dłoni trzymała czerwony miecz świetlny. „To znów ciemna strona” pomyślała. Natychmiast przypomniała sobie rady dane jej przez mistrzynię Shaak Ti na Kamino. Opanowała strach i zmusiła się do wewnętrznej walki.

Obudziła się zlana potem na chłodnej posadzce celi.

- Wszystko w porządku? – głos był słaby i dobiegał z sąsiedniego pomieszczenia.

- Thirs! Jak dobrze – niemalże wykrzyknęła Asaro. – Posłuchaj mam plan. Masz siłę chodzić?

Brunetka spróbowała wstać. Udało jej się, choć ze sporymi trudnościami. Nogi senator się trzęsły. Nie był to dobry znak.

Asaro wiedziała jednak, że muszą uciekać teraz. Skoro jej przyjaciółka może chodzić, znaczy, że zaraz przyjdzie ktoś z kolejną dawką osłabiacza. Stwierdziła, że wtedy zaatakują.

Po trudnym do określenia czasie do bloku więziennego wszedł znów ten sam strażnik, który wcześniej zaaplikował Thirs truciznę. Zobaczył leżącą Jedi opatuloną szarą szatą. Otworzył drzwi celi i pewnym krokiem zbliżył się do kobiety.

Szata podskoczyła nagle i owinęła się wokół strażnika zaciskając w mocnym węźle dookoła ręki i szyi. Strzykawka wyleciała z rąk klucznika a on sam legł nieprzytomny na podłogę. Peleryna poleciała do stojącej w cieniu Asaro.

Jedi zabrała przypięte do pasa klucze i wybiegła z celi. Otworzyła drzwi do Thirs. Kiedy tylko znalazła się w środku rzuciły się sobie w ramiona. Wiedziały jedna, że trzeba działać szybko. Podtrzymując przyjaciółkę skierowały kroki w stronę schodów. Pokonywanie wysokich stopni okazało się wyzwaniem dla osłabionej senator.

Kiedy znalazły się na parterze, Asaro rzuciła się na stojących przy drzwiach do klatki schodowej, prosiakowatych gwardzistów. Pierwszemu z zaskoczenia wyrwała broń na kształt ciężkiego topora. Sparowała nim uderzenie drugiego z kosmitów a metaliczny dźwięk odbił się echem od piaskowcowych ścian.

Jedi zrobiła szybki skok w bok a rozpędzony topór wbił się w ciało leżącego obok powalonego, rozbrojonego strażnika. Zanim do zabójcy dotarło co zrobił, mocne uderzenie mocą pchnęło go na ścianę. Wisiał teraz parę centymetrów nad ziemią a w jego stronę podchodziła rozwścieczona, zieleonooka kobieta. Poczekała aż prosiak straci przytomność. Podbiegła do opartej o ścianę Thirs.

- Trzymaj to – powiedziała, wręczając przyjaciółce szarą pelerynę – ma możliwość maskowania. Postaraj się po cichu przebić do wyjścia – mówiła zakładając ubranie na brunetkę i kalibrując ustawienia. Senator stopiła się z kolorem ściany. Asaro była bardzo zadowolona z efektu, jaki osiągnęła.

Usłyszały głosy dobiegające z głównej sali. To dźwięk topora na pewno zawiadomił strażników, którzy teraz biegli żeby zobaczyć, co się stało.

Asaro pchnęła delikatnie Thirs w stronę wyjścia ponaglając ją do jak najszybszego opuszczenia korytarza. Złapała za leżący topór. Żelastwo było ciężkie, ale nie do zdarcia. Przywarła do ściany chowając się w futrynie drzwi przy schodach. Kiedy do leżących dotarło dwóch kolejnych strażników Asaro wyskoczyła z ukrycia uderzając pierwszego na płask w głowę. Pod mężczyzną ugięły się kolana i opadł na ziemię. Drugi z przybyłych wyciągnął blaster. Jedi zrobiła szybki unik a na ścianie za nią powstał czarny ślad po pocisku. W półobrocie podcięła nogi strzelającemu i przy użyciu mocy wyrwała mu broń. Do pomieszczenia wpadł kolejny wojownik. Asaro strzeliła mu prosto w serce. Bezwładne ciało rozbiło się o kamienną posadzkę. Nagle usłyszała czyjś krzyk.

- Thirs!

Biegła w stronę wyjścia skąd dobiegł ją wrzask. Kiedy znalazła się przy metalowych, pordzewiałych drzwiach zobaczyła przyjaciółkę złapaną przez Kasaniego.

- Puść ją i walcz jak przystało! – wrzasnęła Asaro.

- Ohh, z przyjemnością! – Kasani złapał za swój ulepszony blaster, ustawił na maksymalną moc i strzelił w stronę Jedi. Asaro odskoczyła celując w stronę łowcy ze zdobytej przed chwilą broni. Nie mogła jednak strzelić gdyż kosmita zasłaniał się Thirs. Kolejny strzał Ezaarczyka trafił w podłogę obok szarowłosej. Kobieta poczuła siłę uderzenia. Była pewna, że ten blaster jest w stanie przebić najmocniejsze pancerze.

Kasani schował się za stojącą przy ścianie kolumną. Z ust brunetki wyrwał się cichy jęk. Do oka Asaro wpadł metaliczny refleks rękojeści jednego z jej mieczy, przypiętego do pasa łowcy. Strzeliła mu pod nogi, wzniecając tumany kurzu i piasku. Skoczyła wykorzystując tą chwilową osłonę i złapała Thirs za rękę. Pociągnęła ją mocno i wyrwała przyjaciółkę z łap draba. Pięść nadleciała z chmury pyłu i uderzyła Jedi w policzek. Poczuła w ustach smak i ciepłotę krwi. Uniknęła kolejnego ciosu.

- Asaro! Łap! – krzyknęła senator i rzuciła w kierunku walczących srebrny przedmiot. Była to rękojeść miecza, który najwyraźniej udało jej się wyrwać Kasaniemu. Asaro upuściła blaster. Zielone, poszarpane ostrze o niskim dźwięku rozświetliło korytarz. Od razu poczuła się lepiej. Odbiła kolejny pocisk a siła strzału odepchnęła ją i rzuciła o ścianę. Usłyszała dźwięk pokrętła zmieniającego siłę pistoletu. Łowca osłabił pociski kosztem szybszych strzałów. Teraz Jedi odbijała czerwone przecinki. Starała się celować w stronę przestępcy, ale ten cały czas zmieniał pozycję. Nagle brązowoskóra postać stanęła w nienaturalnej pozycji by zaraz potem runąć na ziemię. Zza opadającego ciała wyłoniła się siedząca na posadzce Thirs, trzymająca upuszczony przez Asaro blaster.

Jedi odetchnęła. Podeszła do leżącego ciała i zabrała drugi z mieczy. Pomogła przyjaciółce się podnieść. Usłyszały z korytarza dobiegające odgłosy strażników. Asaro doskoczyła do drzwi i wbiła w nie oba ostrza aż po samą rękojeść. Zaczęła wycinać otwór. Głosy były coraz lepiej słyszalne.

Kiedy skończyła, przypięła miecze do paska i mocą pchnęła ciężki metalowy kawałek. Fragment gródź wyleciał i upadł w piaski Tatooine. Dwie kobiety wybiegły na zalaną w księżycowym świetle pustynię.

Asaro nie mogła uwierzyć, kogo ujrzała. Tuż przed pałacem stał statek, z którego wysiadł Yval. Poczuła nagły wybuch nienawiści. Chciała go jednocześnie zabić za to, co zrobił i zadawać pytania; poznać motyw jego działań.

Za zbiegami na zimny piasek wypadła grupa żołnierzy z pałacu. Yval natychmiast pobiegł w ich stronę.

- Nie strzelać! To mnie chcecie! MNIE! – krzyczał i stanął między kobietami a napastnikami. Mieszkańcy pałacu zatrzymali się.

- Chcę rozmawiać z Kasanim – powiedział Yval. Po zgromadzonych przemknął wyraz zmieszania.

- Kasani nie żyje – odpowiedział po chwili biały kosmita o dużych zębach i kolcach na plecach. – Ale z pewnością wezmę się za jego robotę.

Asaro patrzyła na całą sytuację niedowierzając. Spojrzała na ojca.

- Oddam się więc w twoje ręce. Mam to, czego Jabba potrzebuje a ty zapewne zostaniesz wynagrodzony.

- Tato! Co robisz!?

- Moja córko – siwy mężczyzna odwrócił się do Jedi – idź na statek. Tam poznasz wszystkie odpowiedzi.

Asaro nie wiedziała, co zrobić.

- Idź już! – Kobiety ruszyły we wskazaną stronę. Asaro patrząc przez ramię widziała jak jej ojciec podchodzi do grupy zbirów z wyciągniętymi rękoma a oni zakładają mu kajdany. Usłyszała jak białoskóry kosmita oznajmia, że Jedi i senator można puścić i jak cieszy się na myśl o oddaniu Yvala Jabbie.

Drzwi statku zamknęły się z hydraulicznym sykiem. Kobiety weszły do sterówki i usiadły na fotelach przeznaczonych dla pilotów. Thirs zobaczyła leżący na konsolecie, upuszczony przez nią w mieszkaniu, elegancki, srebrny blaster. Podniosła go i położyła na kolanach. Brakowało jej słów.

Tego samego doświadczała Asaro. Widziała jak jej ojciec jest zabierany, spętany niczym najgorszy przestępca i jak znika w wyciętym przez nią przejściu. Nie potrafiła opisać, co teraz czuła. Chyba po prostu bała się przyznać przed samą sobą, że tęskni za ojcem, tak samo jak tęskniła przez całe życie. Otarła spływającą po policzku łzę. Zobaczyła leżący na konsolecie nośnik pamięci. Intuicja mówiła jej, że ma go podłączyć do komputera pokładowego.

Gdy tylko to zrobiła przed nią pojawił się obraz siwego senatora.

 

Jeżeli to oglądasz znaczy, że najprawdopodobniej zostałem ujęty przez ludzi Jabby a ty jesteś bezpieczna na statku. Droga Asaro, nie wiem jak ci to powiedzieć. Nie wiem, od czego zacząć. Mówi się, że najlepiej od początku… a więc dobrze. Musisz wiedzieć, że jestem zwykłym kłamcą i oszustem. W polityce znalazłem się dzięki dotacją z klanu Huttów i cały czas byłem pod ich kontrolą. Poświęciłem piękne spokojne życie u boku twojej matki za pieniądze, które uczyniły mnie senatorem. Wstyd mi to mówić i wiem, że mocno cię rozczarowałem.

Droga Thirs, przepraszam, że pozwoliłem na twoje porwanie. Mam nadzieję, że jesteś z Asaro na statku i słyszysz tą wiadomość. Kasani przyleciał po mnie tego wieczora, kiedy cię złapano. Wiszę Jabbie ogromne pieniądze a potrzebowałem czasu, żeby je zdobyć. Niestety, nie udało mi się pokryć tego, czego zażądał ode mnie klan Huttów, dlatego teraz oddałem się w ich ręce. Co tyczy się twojego zniknięcia, Asaro, wytłumaczyłem wszystko Radzie Jedi.

Odnalazłem cię zaś dzięki bezpośredniej informacji od Kasaniego o twoim schwytaniu. Wysłał do mnie wiadomość z nadzieją, że mnie zwabi. Jak widać udało się…

Przepraszam was obie i jeszcze raz przepraszam ciebie, Asaro, za to, że nie byłem prawdziwym ojcem, za wszystkie kłamstwa, za całe zło, które kiedykolwiek uczyniłem. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.

 

Obraz zniknął. Asaro opadła na oparcie fotela. Nie ukrywała już płynących do oczu łez. Thirs też tego nie robiła. Siedziały obie wpatrzone w przestrzeń gdzie jeszcze przed chwilą stał hologram. Jedi podeszła do przyjaciółki i obie złączyły się w długim uścisku.

Kiedy znów usiadły na swoich fotelach, spojrzały sobie w oczy. Brązowe oczy Thirs były ciepłe, dawały poczucie bezpieczeństwa; zielone oczy Asaro były silne, waleczne, dające odwagę.

Szarowłosa Jedi złapała za stery statku, który powoli opuścił atmosferę Tatooine i mknął w blasku setek gwiazd, znikając w nadprzestrzeni.

 

*

 

- Jak wydostałyście się z pałacu? – pytał podekscytowany Treeke.

- Wiesz, sztuczki Jedi. Kiedyś się dowiesz – odpowiedziała z uśmiechem Asaro.

- Ha, ha, wielce zabawne. A co powiesz na rozwiązanie Skorolle!?

- Dobrze się stało. Jak mi później powiedziano, powstały nowe „tajne” jednostki. – Jedi gestykulowała zginając palce na znak cudzysłowów manualnych.

- To czym się teraz zajmujemy – spytał chłopak. Asaro spojrzała mu prosto w oczy. Obróciła głowę w stronę stojącego przy ścianie kanonierki Pike’a.

- Teraz dowodzimy Siedemset czterdziestym siódmym.

 

KONIEC

 

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Pragnę dodać podziękowania na koniec dla wszystkich tych, którzy wytrwali z Asaro do samego końca. Pierwsze podziękowania idą do Agnieszki Gu, która bardzo zmotywowała mnie do publikowania na Opowi, dzięki jej ciepłym komentarzom.

Kolejne idą do Kapelusznika, który mocno wytykał moje błędy w uniwersum, za co dziękuję i mam nadzieję na poprawę opowiadań. Twoje komentarze sprawiły również, że lepiej szukam informacji o uniwersum Star Wars.

Podziękowania również dla Krajew 34.

Mam nadzieję, że opowieść o Asaro była zajmująca i ciekawa a przede wszystkim, że nie była zmarnowanym czasem. Jeszcze raz dziękuję wszystkim czytelnikom za poświęcenie swoich krótkich, wolnych chwil i zajrzenia na mój profil. :)

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    No dobra. Kupiłaś mnie zakończeniem.
    Jest sens w całej opowieści - ma ona jednak szansę rozbudowy. Czasem za bardzo przyśpieszałaś z akcją. Co do scen walki - skruć opisy działań - rozwiń towarzyszące myśli i uczucia. Mimo kilku potknięć w drodze.
    Za całą serię daje serdeczne 4. Tu 5 bo zakończenie fajne.
    Pozdrawiam.
    Kapelusznik.
  • Pontàrú 3 miesiące temu
    Dziękuję, że wytrwałeś do końca i jak już było napisane mam zamiar przeredagować całość w jednym dokumencie, poprawiając wszystkie (mam nadzieję) błędy :)
  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    Pontàrú
    Spoko.
    Miło by było gdybyś pojawiła się pod moimi tekstami.
    Seria Demon Odrodzenie to nowe podejście do serii demon - ale nie musisz znać poprzedniej serii by się wkręcić.
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania