Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

[Baśka Rozdział 2] W promieniach Betelgezy (2)

W promieniach Betelgezy* (2)

Rozdział 2 (cz.2)

[Baśka – wszechświat równoległy]

 

Klaustrofobiczna głębia ciemnych, wąskich instalacji, nie robiła na nim wrażenia. Szybko i boleśnie przekonał się jednak, że pion wentylacyjny nie był pionem, a stanowił raczej splot różnie ukształtowanych, jak i różnie biegnących, korytarzy. Utwierdzały go w tym, raz po raz, kolejne krwiste pręgi wyżłobione w zharatanej skórze, gdy to kaleczyły go bezlitośnie odgięte blachy lub sterczące nity. Strugi gęstej, krzepnącej krwi, bardzo szybko poczęły tyczyć szlaki wśród szybów, którymi Jorg* niezmordowanie próbował wydostać się poza obręb Bazy XXIII.

Parł niczym taran, przeciskając się wąskimi przesmykami i gubiąc oddech na ostrych zakrętach. Sążniste mięśnie ramion drgały boleśnie, gdy łamane przez kolejny, ogłuszający skurcz, podejmowały agonalny wysiłek i, podciągały ciało na wyższy pułap wykoślawionej konstrukcji. Nabrzmiałe od katorżniczego wysiłku naczynia krwionośne, pulsowały w rytmie obłąkańczej walki o przetrwanie, wytyczanej przez oszalałe z wysiłku serce.

W końcu, na jednym z rozwidleń, oczy Jorga zarejestrowały upragniony impuls świetlny, zwiastujący ujście kanału. Zdopingowany, zacisnął zęby i jak w amoku, począł się czołgać w jego kierunku, nie zważając na kolejne rany na skórze, które brocząc czerwoną mazią, tworzyły grube, głęboko wryte bruzdy.

 

***

 

Smętny półmrok, panujący w niewielkim pomieszczeniu, okraszonym kilkoma monitorami i skomplikowanym, medycznym oprzyrządowaniem, wypełniały odgłosy cichej narady.

Z jednej strony biurka tkwił bioinżynier, który, uwalony na fotelu Dyżurnego Medyka Bazy, z pieczołowitością godną najwyższego uznania, zapamiętale glancował świeżo zafarbowanego na różowo i sztywno sterczącego na czubku głowy, „koguta”; z drugiej zaś stała, wyraźnie podminowana, pani podporucznik.

— No, i księciunio wziął, i poszedł w pizdu. — Vega, nie przerywając ani na moment układania fryzury, stwierdził oczywistą oczywistość, po czym, wlepiając zatrwożony wzrok w przełożoną, w nagłym przypływie obaw dorzucił: — Ale Stary, to nas chyba teraz naprawdę zajebie.

— Spakojna twaja czaszka***. — Kobieta znacząco pokiwała głową. — Pan Jorg daleko nie ucieknie. Kanały wyprowadzą go na górę, a wtedy…

— Niekoniecznie — Vega beznamiętnie wszedł jej w słowo. — Skąd pewność, że tam polezie? Może wcześniej będzie chciał się rozmówić ze swoją, hm… wybawicielką, że tak to ujmę. No, bo co jak co, ale trochę go jednak pani podkurwiła…

— O to się nie martw, kolego — Podporucznik szybko ucięła dywagacje podwładnego. — Zbierzesz po cichu ekipę i obstawisz wszystkie wyjścia z wywietrzników. Póki co, nieoficjalnie. — A widząc wahanie Vegi, szybko dodała: — No już, wypierdalaj!

— A pani?

— A pani… — kobieta wyprostowała się i wygładziła ściśle dopasowany żakiet. — Pani, pójdzie rozmawiać ze Starym.

 

***

 

Esencjonalna szarość otoczenia wzbudziła w nim niepokój, o który by się nie podejrzewał. Spojrzenie na wczesnoporanne niebo, na którym, oprócz przytłumionego światła z wąskiego sierpa Księżyca, nieludzkie wrażenie robił przejmujący blask odległej gwiazdy, sprawił, że Jorg zastygł w bezruchu.

— Betelgeza… — wyszeptał sucho. — Więc w końcu eksplodowała.

Zdezorientowany i zagubiony, stał w brzeżnej części krateru jądrowego, gdy, oślepiony pierwszymi promieniami wschodzącego Słońca, poczuł przejmujący ból gałek ocznych. Wiedziony instynktownym odruchem, zacisnął je błyskawicznie, jednak oślepiający blask słonecznych smug świetlnych, miliardami igieł przebijał powieki, krwiożerczo dobierając się do obolałego narządu wzroku.

Jorg wytrwał ledwie kilka chwil, po czym upadł na kolana, osłaniając oczy dłońmi. Krwiste łzy, kaskadami zalewające policzka i przelewające się przez palce masywnych rąk, rosiły gęstymi kroplami przesuszone podłoże.

Poranny wiatr, smagający rozgorączkowane ciało walczącego o życie człowieka, szumiał zwiewnie, przesypując sypkie drobiny ziemistego pyłu. Do jednostajnego szelestu zderzających się na wietrze mikrokryształków, wkrótce dołączył potężny, bezsilny ryk Jorga.

 

Przypisy:

* Jorg — [śląska gwara] Jerzy

** Betelgeza — czerwony nadolbrzym w gwiazdozbiorze Oriona. Astronomowie przewidują, że gwiazda ta, w stosunkowo niedalekiej przyszłości, wybuchnie jako supernowa. Osiągnie wówczas jasność, która może przekroczyć jasność Księżyca w pełni i będzie widoczna w dzień [za: Wikipedia.pl]

*** спокойна двая чашка — [język rosyjski] spokojna twoja czaszka / potocznie: „nie martw się”

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • 00.00 2 miesiące temu
    Opisy takie, że ach! Pierwiastek mocy Baśki jest!
    Dawaj więcej, bo coś skromnie ostatnio u Ciebie. :)
  • Aga jednostrzały 2 miesiące temu
    Witaj Szu :)
    Skromnie, skromnie... Takie życie, cóż zrobić :)
    Tymczasem pozdrowionka i dzięki, że zajrzałaś :)
  • Wrotycz 2 miesiące temu
    Pani podporucznik... och, ach :)
    Kolejny świetna scenka. Z przyjemnością zaliczona.
    Pozdrawiam:)
  • Aga jednostrzały 2 miesiące temu
    Witaj Wrotycz :)
    Dzięki za "ochy i achy" :))
    Bardzom rada z Twoich odwiedzin.
    Pozdrowionka :)
  • Mia123a 2 miesiące temu
    Witaj Aguś! Przypełzłam tu bo pamiętam jak bardzo spodobała mi się poprzednia cześć. W ogóle to muszę ogarnąć trochę tej Baśki, bo widzę, że duzio jej tu u Ciebie jest. A więc....Aguś co tak krótko? Dlacego przecież to takie fajne! No i co za pomysł przede wszystkim (kolejny argument żeby poczytać Baśkę). Lubię takie klimaty, szczególnie w filmach, ale i poczytać też tak lubię. Chociaż przyznam się, że nie wszystko rozumiem tutaj (pewno dlatego, że już senna trochę bardziej albo to znaczy, że muszem poczytać więcej Baśki). Oczywiście bardzo ładnie to napisane. Na ale to u Ciebie, wiadomo. Podobają mi się długie zdania, nadają dynamiczności temu opowiadaniu. Dużo ciekawych opisów ale ten chyba podoba mi się najbardziej.
    "Spojrzenie na wczesnoporanne niebo, na którym, oprócz przytłumionego światła z wąskiego sierpa Księżyca, nieludzkie wrażenie robił przejmujący blask odległej gwiazdy, sprawił, że Jorg zastygł w bezruchu" - ładniutkie!
    Cudooowne opowiadanko! Pozdrówki :)
  • Agnieszka Gu 2 miesiące temu
    Cześć Mia123a - o nie rozumieniu pewnych wątków - to bardzo cenna uwaga. Dziękuję. Zwrócę na to uwagę.
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • pasja 2 miesiące temu
    Dzień dobry
    Krwisto-bolesna część. Moc przeżycia pomogła Jorgowi wyjść z ciemnej głębi. I co? Ujrzał spektakularne widowisko. Wybuch gwiazdy.

    A w biurze, w równoległym świecie pain porucznik... debata i jak zwykle towarzystwo na procentach. Baśka jak zwykle trzyma poziom.

    Betelgeza znaczy mniej więcej tyle, co „naramiennik giganta”, przy czym gigant to oczywiście mityczny Orion.
    Betelgeza, gwiezdny gigant, może być zwana supergwiazdą. Wybuchnąć może teraz, zaraz – lub w ciągu kolejnego 1000000 lat i czy my ziemianie będziemy molto zobaczyć?

    I ostatni przekładaniec ukazuje spotkanie Jorga z niewyobrażalną jasnością powodującą niewyobrażalny ból. Czy utraci wzrok? Czy przeżyje?
    Jak zwykle plastycznie i profesjonalnie odmalowany wszechświat.
    Pozdrawiam serdecznie
  • Agnieszka Gu 2 miesiące temu
    Witaj Pasja :) dzięki za ciekawy komentarz. Baśka - wiadomo, jak to Baśka :)
    Pozdrowionka i dzięki za odwiedziny :)
  • Luka 2 miesiące temu
    Łoooo matko... co takie krótkie? Czuję niedosyt, bo chciałabym więcej... :D Ode mnie jak zwykle 5. Pozdrawiam
  • Agnieszka Gu miesiąc temu
    Łoooo matko, dzięki za zacny komentarz :))
    Ano krótkie, bo i nie chę zbytnio męczyć biednego Jorga xD
    Pozdrowionka :)
  • Maurycy Lesniewski 2 miesiące temu
    A dlaczego mnie tu nie było? Chyba wiem co będę robił w czasie przerwy :)
  • Maurycy Lesniewski 2 miesiące temu
    Zajebiste opisy i wcale nie nudne to naprawdę sztuka aby tak napisać. No to gdzie dalsze części, bo ta cześć to taka zakąska na pobudzenie apetytu jest jakby:)
    Bardzo fajne to opowiadanie i jak zwykle czyta się na jednym wdechu!
    Pozdrawiam :)
  • Agnieszka Gu miesiąc temu
    Dobry wieczer xD
    Dalsze części ... spakojna, będą...
    Pozdrowionka i dzięki, żeś zajrzał xD

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania