Bezbarwna puenta

Oczy takie puste

Myśli gdzieś w oddali

Serce płata figle

Twarz umalowana czernią zza okna

Tylko policzki zlewają się z białą ścianą

Ludzie wokoło zalotnie spoglądają na kruche, łamiące się ciało

Drżąca dłoń pełznie po błocie próbując się w nim zatopić

Stopy samoistnie wybierają kierunek samotności

Dusza parzy od środka próbując uciec w odległe krainy

Choć wszystko jest w ciemnych barwach

Choć zamknąć się w sobie najłatwiej

Choć trudno poprosić o pomoc

To

Sukcesem jest uśmiechnąć się w ukryciu

I wyjść naprzeciw szczęśliwemu życiu

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • konfiguracja ponad tydzień temu
    Nie, no... puenta jest najlepsza, rzec trzeba bardzo słuszna. I za nią, bo sam wiersz, ot, poprawny, językowo nie powala, nie zmusza do interakcji w odbiorze. Potencjał jest, ale do stania się poezją wymaga pracy. Choćby nałogowego czytania wierszy spod dobrych rąk.
    3.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania