Poprzednie częściBiały Kruk - The White Raven - Prolog  

Biały Kruk - The White Raven - 1

Śmierć dotyka każdego. Jedni się jej boją, inni witają ją z otwartymi ramionami. Czasem przychodzi niespodziewanie, kradnąc ostatni oddech bliskich nam osób. A czasami uparcie nas omija, choć błagamy, żeby już nas zabrała. Przykre jest to, że niektórzy zaczynają żyć dopiero po śmierci, a inni umierają wciąż żyjąc.

Kiedy zmarł mój ojciec, nie potrafiłam przyjąć tego do wiadomości. Był dobrym człowiekiem, dlatego też nie rozumiałam czym sobie na to zasłużył.

Padał deszcz, ja siedziałam na dywanie w salonie z moim młodszym bratem, Ianem i graliśmy w scrabble. Pamiętam jak otworzyły się drzwi, a w nich stanęła moja matka. Woda kapała z jej włosów na podłogę i nie byłam pewna czy krople na jej twarzy to deszcz czy łzy.

- Wasz tata nie żyje – oznajmiła.

Poczułam jak pokój zaczyna się kurczyć, wysysając tlen. Nie mogłam złapać oddechu. To niemożliwe. Dopiero co wychodzili razem na kolację, oboje tacy uśmiechnięci. Nie, to się nie stało. Słowa matki dzwoniły mi w uszach niczym kościelny dzwon w niedzielę. Patrzyłam na nią z otwartymi ustami i pustką w sercu.

Ian wstał, lecz nie odezwał się ani słowem. Nie podszedł do matki. Nie rozpłakał się. Nie znam innego trzynastolatka, który przyjąłby coś takiego z takim spokojem. Zamiast tego rzucił mi łamiące serce spojrzenie, przeszedł przez korytarz i zamknął się w swoim pokoju.

Ja nie potrafiłam być tak opanowana. Nabrałam gwałtownie powietrza w usta, po czym zerwałam się z podłogi. Chwyciłam szary sweter z oparcia kanapy, przepchnęłam się obok matki, która wciąż stała w progu i wybiegłam prosto w ulewę. Biegłam, potykając się o własne nogi, nawet nie wiedząc dokąd. Zatrzymałam się dopiero pod jakimś drzewem w pobliskim parku. Oparłam się o nie i osunęłam po pniu aż poczułam mokrą trawę pod sobą. Nie obchodziło mnie to. Nic mnie nie obchodziło.

Gdy godzinę później siedziałam w barze mlecznym na obrzeżach miasta, nie czułam już nic. Dla mijających mnie ludzi byłam prawie niewidoczna. Ich życie toczyło się po własnych torach i nikogo nie obchodziło, że było wśród nich o jedną osobę mniej. Oni nie mieli problemów, więc nie mogli ich zrozumieć. Nawet gdyby chcieli, nie potrafiliby.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • maga 3 tygodnie temu
    Czekam na kolejną część. Piątal i pozr:)
  • maga 3 tygodnie temu
    Iskierka0198 - wydaję mi się, że wystawiłaś trzeci tekst w ciągu dwudziestu czterech godzin. Najprawdopodobniej przekroczyłaś dozwolony limit. Na skutek czego, twoje opowiadanie nie widnieje na pasku głównym. To przyczyni się do słabszej czytelności.
  • Iskierka0198 3 tygodnie temu
    Tak, chyba tak i ten jeden chcę usunąć bo wstawiłam dwa razy prolog.. długo trwało zatwierdzenie go i uznałam że może to wina tytułu i wstawiłam drugi raz po zmianie :')
  • maga 3 tygodnie temu
    Iskierka0198 - tekst możesz wykasować w edytorze. Również usunąć tytuł lecz tam będziesz musiała wstawić jakąś jedną kropeczkę.
  • pkropka 3 tygodnie temu
    Ja też będę czekać :)
  • Aksi1 2 tygodnie temu
    Ładne, chociaż smutne

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania