Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Chcę cię, na zawsze - Rozdział 25

Bliskość Aleksa działa na mnie obezwładniająco, chociaż ze wszystkich sił staram się pamiętać, że istnieje Sonia, za którą kazałam mu pobiec. Nie obchodzi mnie co jej powiedział, jak zareagowała i czy się całowali, bo przecież sama wyraziłam na to zgodę, odtrącając go.

– O czym? – pytam, próbując panować nad tonem swojego głosu. – Jest już późno i powinnam wracać do domu, bo mam zajęcia z samego rana.

Chcę odejść, ale przypiera mnie do drzwi, nachylając się nad moją twarzą.

– Koniec ucieczek i głupiego pieprzenia, że cię nie obchodzę. – Otwieram szerzej oczy, a potem zerkam przestraszona na śpiącą Laurę. – Nie martw się, ma mocny sen.

– Mimo to…

Nie kończę, bo łapie mnie za rękę i wyprowadza z pokoju, zamykając drzwi. Stoimy w kuchni, a kiedy Aleks chce się odezwać, do mieszkania wchodzi jego ojciec. Oddycham z ulgą i korzystając z okazji, wyrywam dłoń z uścisku i zabieram torebkę ze stołu, a potem wychodzę, zostawiając zszokowanego blondyna w tyle.

 

 

Gryzę paznokcie, siedząc na wersalce Remika, który krząta się po kuchni, przygotowując sobie zupkę chińską. Jestem tak zagubiona, że nie potrafię wydusić z siebie żadnego kazania na temat zdrowego odżywiania się, bo przecież jeszcze niedawno umierał w łazience, zarzekając się, że wypluje wszystkie swoje wnętrzności.

– Uciekłaś mu? Znowu? – pyta, próbując w dłoniach rozkruszyć makaron. – Wiesz, że na dłuższą metę, to nie ma najmniejszego sensu? Bawienie się w kotka i myszkę jest męczące, a jak go porządnie wkurzysz to szybko pożałujesz.

– Już i tak migdali się z Sonią na moich oczach – przypominam mu, wzdychając ciężko. – Co może być gorsze od tego?

– Nie pytałem go, ale może sypiają ze sobą.

Prycham.

– Pocieszające.

– Sama jesteś sobie winna, więc przestań grać ofiarę. – Obserwuję, jak zalewa wrzątkiem makaron po sam brzeg miski. Chcę się odezwać, ale gryzę się w język. – Przypomnij sobie, jak wcześniej owinęłaś go wokół palca. Nie potrzebowałaś takich sztuczek jak Sonia, żeby był gotowy na każde twoje skinienie. Mogłabyś wreszcie to wykorzystać i przestać biadolić, że twój obiekt westchnień mizia się z jakąś cizią.

Uśmiecham się, bo ma rację. Zachowuję się jak głupia nastolatka, która zamiast wziąć sprawy w swoje ręce, siedzi w kącie i użala się nad sobą. Remik zakrywa miskę talerzem, a potem siada obok mnie, bacznie mi się przyglądając.

– Co mam zrobić?

– Może przestań wreszcie uciekać?

– Będzie zadawał mi niewygodne pytania, bo poznał Marcina i widział mój tatuaż.

Remik unosi brwi.

– Serio? – pyta zaskoczony, a kiedy kiwam głową, dodaje: – W takim razie, dlaczego uciekłaś, skoro wszystko wyszło na jaw?

– Odepchnęłam go z wielu powodów i okłamałam, więc nie jestem pewna, czy chcę usłyszeć co ma mi do powiedzenia. Może to wcale nie będzie przyjemna rozmowa, a po co mam robić sobie nadzieję.

– Świetne wytłumaczenie – drwi. – Nie przypominasz już tej samej dziewczyny, którą poznałem kilka miesięcy temu. Nawet ciężko mi powiedzieć, czy ta zmiana jest dobra, skoro boisz się zwykłej rozmowy. Co może pójść nie tak?

– Nie chcę, żeby zaczął grzebać w mojej przeszłości.

– A co masz do ukrycia?

Przygryzam wargę prawie do krwi, a potem siadam bokiem do chłopaka, patrząc mu prosto w oczy.

– Obiecujesz, że to zostanie między nami?

– Jasne, że tak.

– Na pewno?

Remik wzdycha.

– Tak.

Zakładam włosy za ucho, biorąc głęboki wdech.

– Byłam głupią szesnastolatką, gdy zachciało mi się imprezowania i udawania, że jestem dorosła. Na jednej z takich imprez poznałam Marcina – wytatuowanego, przystojnego kolesia, który podczas jednego tańca obmacał mnie z każdej możliwej strony, więc tego samego wieczoru wylądowaliśmy razem w łóżku. – Pocieram dłonią kark. – Pieprzyliśmy się od czasu do czasu, aż w pewnej chwili zauważyłam, że praktycznie mieszkałam u niego, cały czas zakopana w jego pościeli. Nie wiem, jak to się stało, że staliśmy się parą, ale szybko zaczął mnie częstować różnymi świństwami, zaczynając od tych delikatniejszych. Rodzice szybko zorientowali się, że jest coś nie tak. Miałam sporo nieobecności w szkole, nieciekawe oceny, no i liczne uwagi, które musieli podpisywać na oczach reszty rodziców na szkolnych zebraniach. Z czasem, zauważyli, że bywałam często nietrzeźwa, a potem dowiedzieli się czym są narkotyki, kiedy matka przeszukała moje rzeczy i znalazła kilka niepozornych saszetek i pustych woreczków. – Borę jeszcze głębszy wdech, zerkając niepewnie na Remika, który milczy, wpatrując się we mnie oczami bez wyrazu. – Wydawało mi się, że znalazłam sposób na lepsze, beztroskie życie. Byłam tak zakochana w Marcinie, że zgodziłam się na ten głupi tatuaż na nadgarstku, bo chciał mieć pewność, że należę tylko do niego. Kilka tygodni później, zdecydowałam się na kwiaty na plecach, bo chciałam do niego pasować. – Milknę, czując dziwną pustkę w środku. Nigdy nikomu tak wiele o sobie nie powiedziałam. Mrugam kilkakrotnie powiekami, bo w moich oczach pojawiają się łzy. – A potem, zaczęły się problemy.

Wersalka skrzypi, a Remik przysuwa się do mnie i łapie za dłonie. Podnoszę niepewnie na niego wzrok, próbując doszukać się w jego spojrzeniu pogardy, którą tak często karmiono mnie w przeszłości.

– Każdy popełnia błędy – mówi, ściskając mocniej moje dłonie. – Ale o jakich problemach mówisz?

– Marcin, odkąd pamiętam, pracuje dla Bruna i jest jego dilerem. Nie wiem, jak to wygląda z tamtej strony, bo zawsze trzymano mnie z daleka od tego całego syfu, ale byłam dość ciekawska i używając swojego wyglądu, wyciągałam dużo cennych informacji od ich kumpli. – Prycham. – Nie wiem, co ja miałam w głowie, że tak igrałam z ogniem.

– Marcin jest dilerem? – zapytał zszokowany Remik. – Dilerem?!

Wypuszczam powoli powietrze z płuc, kuląc się w sobie.

– Wiem, jak to brzmi, ale…

– I mimo to, spotkałaś się z nim?

– To nie tak!

Remik puszcza moje dłonie i odchyla się, opadając plecami na wersalkę. Słyszę dość długą wiązankę przekleństw wypływającą z jego ust. Nawet nie stara się kontrolować swojego gniewu, bo po chwili wstaje i kopie nogą fotel, głośniej przeklinając. Nagle, odwraca się w moją stronę i gromi wzrokiem.

– Kurwa, czego jeszcze nam nie powiedziałaś?!

– Remik!

– Zadałem proste pytanie!

Odruchowo, podnoszę się z wersalki.

– Czemu się tak wściekasz? – pytam.

– Dalej nie zdajesz sobie sprawy, kim tak naprawdę jest Bruno i co mógłby z nami zrobić, jeśli stanęlibyśmy mu na drodze?! – krzyczy. – Tu nie chodzi o żadne jebane narkotyki, ale biznes, rozumiesz? Im większy popyt, tym lepiej dla niego! Liczy się kasa!

Odsuwam się od niego, bo szczerze, zaczynam się go bać. Jest maksymalnie wkurzony i pewnie resztkami sił powstrzymuję się, żeby nie zdemolować mieszkania.

– Byłam głupią małolatą!

Celuje we mnie palcem.

– Gówno mnie to obchodzi! Nie miałaś prawa nas w to wciągać!

– O czym ty mówisz?!

– O tajemnicach, kurwa! Pracując u niego, zaprzedajesz własną duszę! Tracisz kontrolę nad własnym życiem i masz gówno do powiedzenia! Ale co ty możesz wiedzieć? Pieprzyłaś się z jego kumplem i dostawałaś za darmo cukiereczki!

– Co?!

– Z tego świata nie można się uwolnić! A jeśli myślałaś, że przeprowadzka załatwi sprawę… – Wybucha sztucznym śmiechem. – Musisz być bardzo głupia!

Czuję się urażona jego słowami.

– Myślałam, że się rozumiemy – mówię cicho.

– Też mi się tak wydawało, a potem powiedziałaś, jak to naprawdę wyglądało!

– Remik!

– Nie będę słuchał tych głupot! – Zaciska dłonie w pięści i wygląda, jakby chciał kogoś zabić. Jest wzburzony i wściekły, a ja nie wiem co powinnam robić. – I lepiej będzie, jeśli zaczniesz trzymać się z daleka od Aleksa!

– Słucham?

– Odpieprz się od niego, zanim rozpieprzysz mu życie!

– Przecież mówiłeś…

– Do chuja, daj mu spokój! Jeśli jest w tobie chociaż resztka człowieczeństwa, zostaw go!

– Brunowi chodzi o mnie! – przypominam mu podniesionym głosem. – Sam zaproponowałeś Program Ochronny i chciałeś się mną zaopiekować, a teraz co? Każesz mi spadać, bo chodziłam z dilerem? Tak łatwo ci mnie ocenić i wciąż dziwisz się, że przed wszystkimi próbuję ukryć przeszłość?!

Łapie się za włosy i mierzy mnie lodowatym spojrzeniem.

– Każdy kto z nim zadarł, źle kończy, a ty będziesz teraz wymuszać na mnie współczucie?! Oszalałaś?!

Jestem wyprowadzona z równowagi.

– Jestem na radarze policyjnym, idioto!

Remik nieruchomieje, po czym opuszcza ramiona, przyglądając mi się uważnie.

– Że co, kurwa?

– Wydałam Bruna, rozumiesz? – Chce mi się płakać, bo to była jedna z tych tajemnic, które najchętniej zabrałabym ze sobą do grobu. – Kiedy moja przyjaciółka walczyła o życie w szpitalu, tuż po przedawkowaniu narkotyków, miałam poważne problemy z policją. Przycisnęli mnie do muru i nie miałam wyjścia, więc wyśpiewałam im wszystko, żeby tylko chronić siebie i ją. – Coś ciężkiego spada mi na żebra, odbierając oddech. – Bruno się wkurwił, ale zanim zdążył mnie znaleźć, zmieniłam miejsce zamieszkania i zapadłam się pod ziemię.

Chłopak opada bezwładnie na wersalkę i ukrywa twarz w dłoniach, wzdychając ciężko.

– Ja pierdolę, Wiki – mówi szorstko. – Coś ty, kurwa, narobiła…

 

 

Siedzę w kuchni na jakiejś pieprzonej domówce. W głowie mam bałagan, bo po ostatniej ciężkiej rozmowie z Remikiem, nie wiem co mam ze sobą zrobić. Siedziałam u niego do późna, starając się go przekonać do swoich dobrych intencji, bo przecież kiedyś nie zdawałam sobie sprawy, że zadawanie się z dilerami to coś złego. Ucierpiała moja przyjaciółka i dostałam nauczkę od życia, która sprawiła, że zwątpiłam we wszystko. Najbardziej na świecie zależało mi, aby trzymać ją z daleka od tego gówna, więc zerwałam z nią kontakt i obiecałam jej rodzicom, że nigdy więcej mnie nie zobaczą.

Spuszczam głowę, wycierając ukradkiem kąciki oczu, w których pojawiły się łzy.

Chyba jeszcze nigdy nie potrzebowałam przyjaciela tak jak teraz. Z chęcią, przytuliłabym się do kogoś i zapomniała o wielu sprawach, a jedyna osoba, jaką widzę w tej roli, jest w innym pokoju i zabawia się z jakąś idiotką.

Ktoś stawia przede mną piwo na stole, więc podnoszę głowę i zamieram. Sonia patrzy na mnie nieruchomym wzrokiem, a jej usta są wygięte w sztucznym uśmiechu.

– Kiepsko wyglądasz, więc pomyślałam, że przyda ci się piwo. No i służę pomocą, gdybyś tylko tego potrzebowała – mówi, a ja mam ochotę ją udusić.

Odsuwam od siebie butelkę i mierzę dziewczynę zimnym spojrzeniem. Wygląda tandetnie, bo chyba nikt jej nie powiedział, że nie łączy się dużego i głębokiego dekoltu ze spódniczką mini. Wiem, że ubrała się tak dla niego, dlatego jestem podwójnie wkurzona.

– Nie, dziękuję – mówię lodowato. – Poradzę sobie.

Wzrusza niedbale ramionami, a potem odsuwa krzesło i siada obok mnie.

– Rozumiem, że nie przepadasz za mną… z wiadomego powodu, ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy się zakumplowały, skoro pełnisz rolę niańki Laury.

– Nie jestem żadną niańką.

– Przecież opiekujesz się jego siostrą.

– Z własnej, nieprzymuszonej woli – syczę, sięgając po piwo, bo na trzeźwo nie wytrzymam z tą dziewczyną ani chwili dłużej. – Możesz sobie darować te wszystkie milutkie gadki, bo kiepski ze mnie materiał na koleżankę.

– Trzymasz z samymi facetami, więc pomyślałam, że potrzebujesz jakiejś koleżanki do towarzystwa i damskich pogaduszek.

Podła suka, naprawdę myśli, że wkupi się w moje łaski? Teraz widzę jeszcze dokładniej podobieństwo do Oli, chociaż Sonia jest bardziej wyrachowana i doskonale wie, za jakie sznurki powinna ciągnąć.

Wypijam duszkiem piwo, przeklinając swój pusty żołądek.

– Nie jestem zainteresowana – mówię otwarcie. – I naprawdę, nie widzę sensu w dalszej rozmowie.

Sonia uśmiecha się perfidnie, a po chwili odchyla głowę i prycha cicho.

– W takim razie, powiem wprost: zostaw go w spokoju. – Wbija we mnie lodowate spojrzenie. – Nie zostawi mnie dla puszczalskiej laluni, która myśli, że ma u stóp cały świat. Mogłaś skorzystać z okazji i dać się przelecieć Kasjanowi, bo Aleks znalazł już sobie dziewczynę do towarzystwa i łóżka.

Unoszę jedną brew, kompletnie nie wiedząc, jak mam to skomentować, ale Sonia nie czeka na odpowiedź, bo uśmiecha się do mnie sztucznie i wstaje. Ledwo znika z kuchni, a we mnie budzi się nieoparta chęć zemsty.

W głowie wciąż mam słowa Remika, które przestają mieć jakiekolwiek znaczenie, skoro do tej pory musiałam rezygnować ze wszystkiego co mnie uszczęśliwiało, więc dlaczego celowo mam się pozbawić szczęścia u boku faceta, za którym szaleję od miesięcy?

Podnoszę się z krzesła i poprawiam bluzkę, odkrywając spory kawałek ramienia, jak i dekoltu, jednocześnie pokazując światu część tatuażu, który dość długo ukrywałam. Jestem zdeterminowana i zdolna do wszystkiego, więc wychodzę z kuchni i idę do pokoju, w którym mogę znaleźć tamtą dwójkę. Nie dziwi mnie, gdy zauważam Aleksa siedzącego na kanapie, a na nim Sonię. Przenoszę wzrok na roztańczone towarzystwo i uśmiecham się, widząc dziewczyny tańczące pod oknem. Podchodzę do nich, a kółko powiększa się, bo zostaję zaproszona do środka. Korzystam z okazji i wprawiam biodra w ruch, starając się kręcić tyłkiem najlepiej jak potrafię. Wiem, że bawienie się włosami w tańcu również skupia uwagę facetów, więc wsuwam w nie dłonie i przymykam powieki.

Czuję na sobie liczne spojrzenia, ale mi zależy tylko na jednym, więc gdy zerkam przez ramię i dostrzegam oczy Aleksa wlepione we mnie, wiem, że wygrałam.

 

 

Im później, tym mniej ludzi tańczy, bo wszyscy są zajęci piciem i graniem w jakieś durne gry na wyzwania i pytania. Nie bawi mnie to, więc szukam dla siebie miejsca i znajduję je w opustoszałej kuchni. Odstawiam na stół pustą butelkę po piwie i przeczesuję dłonią włosy, które poplątały się podczas tańca.

– Kto był dzisiaj twoją ofiarą?

Zamieram, a potem wolno obracam się i patrzę na Aleksa, opartego nonszalancko o szafkę.

– Słucham?

– Kto był dzisiaj twoją ofiarą? – ponawia pytanie. – Nie zauważyłem żadnego gogusia, któremu mogłabyś wpychać język do gardła, więc jestem zwyczajnie ciekawy, na kogo padł wybór.

Prycham z irytacji.

– Naprawdę myślisz, że moim hobby jest owijanie sobie facetów wokół palca?

Zakłada ręce na klatce piersiowej.

– Ty mi powiedz – mówi, patrząc mi prowokacyjnie w oczy.

– Co powiedziała twoja dziewczyna na gapienie się na mój tyłek?

Odwraca wzrok, ale zauważam, jak po jego ustach błąka się uśmiech.

– Każdy się gapił.

– Chodzi ci o takie zwykłe gapienie się bez żadnej ingerencji wyobraźni? – pytam, patrząc na niego z ukosa.

Jego oczy zatrzymują się na moim odkrytym ramieniu, a raczej na miseczce stanika i widzę, jak mocno zaciska szczękę. Naprawdę, nie miałabym nic przeciwko, gdybym w jego głowie była całkowicie naga.

– W co ty grasz? – pyta, przenosząc wzrok na moją twarz. – Nie przypominam sobie, abym był na liście facetów, z którymi chcesz być.

– To nic takiego, po prostu, niektóre rzeczy ulegają zmianom.

– Zmianom – powtarza z irytacją. – Nagle stałem się wartościowy w twoich oczach? Albo znudziła ci się rola uciekającej myszki? – kpi.

Podchodzę do niego, kokieteryjnym ruchem odrzucając włosy na plecy. Jest mi dziwnie lekko i wiem, że to wina alkoholu. Kiedy staję przed nim, zauważam blask w niebieskich tęczówkach, który przyprawia moje ciało o gęsią skórkę. Zarzucam Aleksowi ręce na ramiona, zahaczając kciukami o skórę na jego szyi.

– Nie lubię, gdy ktoś ocenia mnie powierzchownie – odpowiadam.

– A może zżera cię zazdrość?

Przygryzam wargę, stając na palcach, aby zmniejszyć odległość między naszymi twarzami, chociaż blondyn ma wciąż założone ręce.

– Może – mówię z lekkim wahaniem, opuszczając wzrok na jego usta. – A może znudziła mi się walka z samą sobą? Kto wie. – Dotykam kciukiem jego dolnej wargi, wciągając powietrze do płuc, bo najchętniej obdarzyłabym go takim pocałunkiem, żeby zapomniał o Sonii. – Jakoś niespecjalnie przejmujesz się, że w każdej chwili może tu wejść twoja dziewczyna.

Aleks przytomnieje, przynajmniej mam takie wrażenie. Opuszcza ręce wzdłuż tułowia, ale po chwili łapie mnie za biodra i przyciska moje ciało do swojego.

– Nie jesteśmy razem.

– Ona twierdzi inaczej – mówię, a potem niespodziewanie odsuwam się od niego, zgrabnie umykając przed jego dłońmi, które próbują mnie złapać. – Nie można mieć wszystkiego.

Odwracam się i wtedy dostrzegam Sonię, która stoi na progu kuchni i znowu jest blada jak ściana. Drgają jej ramiona, a oczy ma pełne łez. Zaciska mocno wargi, wpatrując się we mnie ze złością. Czuję satysfakcję, bo utarłam nosa tej idiotce. Żeby wzmocnić efekt, zerkam przez ramię na Aleksa, który wpatruje się w mój tyłek, całkowicie ignorując obecność dziewczyny. Wracam do niej wzrokiem i uśmiecham się sztucznie, a potem mijam ją i znikam w pokoju wypełnionym dymem papierosowym.

Obiecałam sobie, że przestanę igrać z ludzkimi uczuciami, ale nie mogę wiecznie unieszczęśliwiać siebie na siłę, żeby innym było dobrze. Kłopoty i tak się piętrzą, więc moja taktyka jest beznadziejna.

Siadam na kanapie obok pary, która zaczęła grę wstępną. Odwracam od nich wzrok i nalewam sobie wódki do pustego, plastikowego kubka.

Najwyższa pora, aby zakończyć pewien etap w swoim życiu.

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Tanaris rok temu
    Kusisz tym opowiadaniem, ale nie, najpierw skoki narciarskie trzeba oglądać. :D Jeszcze tu wrócę :*
  • Elorence rok temu
    Nawet nie wiedziałam, że już zaczęły się skoki... Ale ten czas leci :P
  • Tanaris rok temu
    Elorence też bym nie wiedziała, gdyby dwa tygodnie przed, dzień w dzień by mi nie przypominał o tym mój kochany chłopak. I jestem wręcz zmuszona do oglądania, tak się w końcu stało, że to polubiłam i kibicuję przed tv z czapką i szalikiem. A pod koniec tracę głos od tych emocji, ale warto poświęcić ten czas na kibicowanie.
  • Elorence rok temu
    Tanaris, kiedyś bardzo kibicowałam polskim skoczkom, ale to było jeszcze za czasów Małysza. Te emocje, tamta cudowna atmosfera zbliżających się świąt i duuużooo śniegu. Teraz ograniczam się do oglądania polskich siatkarzy :D
  • Caroline rok temu
    Również chciałam obejrzeć najpierw skoki, ale czemu tego nie połączyć? Na co mi inni oglądam tylko polaków!
    Nie lubie tej Sonii mówiąc delikatnie. Dobrze jej niech płacze, ździra jedna. Nie pochwalam zazwyczaj zemst i ucierania nosa, ale tutaj popieram jak najbardziej Wiki.
  • Elorence rok temu
    Hahahahaha :D
    Bardzo delikatnie ujęłaś swoją niechęć do Sonii! :D
  • Tanaris rok temu
    W końcu jakaś zmiana, czekałam na to i jest. 5 :D
  • Elorence rok temu
    Sama czekałam na tą zmianę :D
  • Paradise rok temu
    No w końcu :D Wiki do boju! :D ile ja na to czekałam, już myślałam, że to nigdy nie nastąpi :D cudowny rozdział w kazdym calu, a zwłaszcza kiedy Aleks i Wiki byli sami <3 niech ta zdzirowata Sonia w końcu się odwali od Aleksa :D oczywiście 5 i czekam na więcej :D
  • Caroline rok temu
    #teamWiki górą!
  • Elorence rok temu
    Ale Sonia jest nielubiana, o matko :D
    Nawet Wiki zyskała Waszą sympatię, wow :D
  • sweetberries rok temu
    Jak zawsze super rozdział! :D
  • Elorence rok temu
    Dzięki :D
  • candy rok temu
    Borę jeszcze głębszy wdech - tutaj tylko *biorę powinno być ;D

    Nadrobiłam wszystkie rozdziały, oczywiście 5 pod każdym. Trochę mnie wkurzyła reakcja Remika, no rozumiem, że to mroczne zakątki i tak dalej... ale takie krzyki i bluźnierstwa to niech sobie w dupę wsadzi, każdy błędy popełnia xD a ta Sonia to niech znika. Czekam dalej :D
  • Elorence rok temu
    Poprawione :D
    Akcja z Remikiem zostanie wyjaśniona, więc spokojnie, chociaż ten wybuch złości mógł doprowadzić do irytacji :D Nikt nie lubi Sonii... biedna dziewczyna :D
  • Lady_Makbet rok temu
    Dodaj nowy rozdział! :D
    Proszęęęęęęęęęęęęęę
  • sweetberries rok temu
    Podbijam, ile można czekać :D
  • Elorence rok temu
    Niestety, za dużo rzeczy ostatnio na głowie :( Grudzień to bardzo pracowity miesiąc, niestety.
  • Joan_ 10 miesięcy temu
    ja również czekam :)
  • Lady_Makbet 10 miesięcy temu
    Kiedy rozdział???
  • sweetberries 10 miesięcy temu
    chyba się nie doczekamy :/
  • Elorence 10 miesięcy temu
    Niedawno urodziłam :)
    Niestety, muszę przeorganizować swój czas wolny co nie jest łatwe...
  • sweetberries 10 miesięcy temu
    Elorence Gratulacje :) Jakos wytrzymamy :P

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania