Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Chcę cię, na zawsze - Rozdział 33

Aleks nosi Laurę na barana. Mała głośno się śmieje, odchylając głowę do tyłu. Siedzę przy stole i przyglądam się temu ze ściśniętym sercem. Gwałtownie prostuję się na krześle, bo zbliżają się w stronę lampy. Dziewczynka delikatnie zahacza o nią ramieniem, ale nawet się nie krzywi, tylko śmieje do rozpuku. Kręcę głową, ale i na moich ustach pojawia się uśmiech.

Ktoś puka do drzwi, więc zerkam przez ramię i zamieram, widząc matkę chłopaka.

Nagle świat się zatrzymuje.

Aleks zamiera, automatycznie ściągając siostrę z ramion. Laura z piskiem rzuca się w ramiona matki. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Nie chcę tu być. Kobieta uśmiecha się sztucznie, zgrabnie odsuwając od siebie córkę. Ściąga płaszcz i poprawia elegancką koszulę. Przenosi wzrok na syna i od razu się krzywi.

– A ty w domu? – pyta, nawet nie ukrywając niechęci. – Znowu straciłeś pracę?

Zerkam szybko na chłopaka, który zaciska mocno zęby.

– Po co przyjechałaś? Ojciec cię o to nie prosił.

Kobieta prycha pogardliwie, a potem wbija we mnie lodowaty wzrok.

– A ty kto?

Unoszę brew, trochę zaskoczona.

– Moja dziewczyna – odpowiada dumnie Aleks.

– Laurko, słoneczko, pójdziesz pobawić się do swojego pokoju? – pyta słodko matka.

– Ale potem pobawisz się ze mną lalkami?

– Tak, kochanie.

Mam ochotę zwymiotować.

Ledwo drzwi zamykają się za małą, a twarz kobiety zamienia się w kamień.

– Kolejna panienka do pukania? – naskakuje na syna. – Czy ty już całkowicie upadłeś na głowę? Sprowadzać pod mój dach jakieś ladacznice! Roboty nie masz, na studia nie poszedłeś, ale bawisz się w wielkiego Donżuana! Na miejscu twojego ojca, już dawno wywaliłabym cię na zbity pysk!!! Przynosisz tylko wstyd rodzinie! I nie jesteś żadnym wzorem dla siostry, no chyba, że ma podzielić twój los. Los nieudacznika!

Opada mi szczęka.

– Pod twój dach?! Przecież tu nie mieszkasz! Wolałaś jakiegoś fagasa! W dupie miałaś ojca i w dupie masz nas! Mydlisz oczy Laurze, chociaż obydwoje wiemy, że jej nie kochasz! Ktoś taki jak ty, nie jest zdolny do żadnych uczuć!!!

– A mówiłam ojcu, że jesteś niewdzięcznym bachorem! Powtarzałam mu! Ale cię rozpieszczał! – Kobieta dyszy głośno, jakby miała się zaraz zapowietrzyć. – Cholerny syn pierworodny!

– I zmarnowałaś mu życie! A potem co, kurwa, było?! Pieprzyłaś się na boku z jakimś debilem i nagle na klęczkach wróciłaś do ojca, twierdząc, że popełniłaś błąd! Błąd!!! Zaszłaś w drugą ciążę i nie wiem na co liczyłaś... Zostawiłaś Laurę samą, gdy miała raptem dwa miesiące!

– Gówno wiesz, ty...

– I ty się nazywasz jej matką?! Ojciec zapierdala całymi dniami, żeby niczego jej nie brakowało! Wciąż spłaca twoje jebane długi!

– I tak wciąż jest zasranym biedakiem!

– A ty jesteś zwykłą kurwą!

Wciągam ze świstem powietrze do płuc. Widzę jak Aleksem targa cała masa negatywnych emocji i dostrzegam jego zaczerwione oczy. Najgorsze jest to, że Laura z pewnością słyszała krzyki.

– I tak mi się odwdzięczasz?! Za wyciągnięcie z bagna, w jakie wdepnąłeś na własne życzenie?!

– Zamknij się!

– Aleks – szepczę, bezszelestnie podnosząc się z krzesła. Chwytam go za rękę i zmuszam, aby na mnie spojrzał. – Odpuść, proszę.

W głowie mam roześmianą dziewczynkę sprzed kilku minut. I szczęśliwego chłopaka. Tylko dlatego reaguję.

– Zniszczyła mi życie, rozumiesz?! – wrzeszczy blondyn. – Bronisz jej, kurwa?!

– Nie – odpowiadam, starając się panować nad głosem. Czuję na sobie lodowaty wzrok tej kobiety. – Ale pomyśl o Laurze. Ściany są cienkie. Z pewnością wszystko słyszała.

I jak na zawołanie, otwierają się drzwi i staje w nich przerażona Laura. Omiata nas wystraszonym wzrokiem, ściskając w ramionach Stefana.

– Dlaczego krzyczycie?

Chcę do niej podejść, ale wtedy ubiega mnie jej matka. Wyrywa kota z jej rąk i odrzuca na bok. Stefan automatycznie ucieka pod stół, kuląc się w sobie. Zaciskam dłonie w pięści, bo skoro ktoś nie ma szacunku do zwierząt, to sam nie zasługuje na szacunek. Kobieta bierze małą na ręce, chociaż Laura patrzy na mnie. Próbuję się uśmiechnąć, ale wiem, że mi nie wychodzi.

Aleks wyrywa rękę z uścisku, ubiera w pośpiechu buty i kurtkę, a potem wychodzi.

– A ty co tak stoisz? – naskakuje na mnie kobieta.

Już otwieram usta, aby się jej ogryźć, gdy dziewczynka wyciąga do mnie rączki.

– Śnieżka!

Ignorując krzywe spojrzenia jej matki, biorę ją na ręce. Mała ściska mocno moją szyję. Czuję jak szybko bije jej małe serduszko. Głaszczę ją po włosach.

– Wszystko jest w porządku – kłamię.

Kobieta wywraca oczami. Pewnie nie czuje się winna. Aleks niepotrzebnie wybuchł, ale na jego miejscu zachowałabym się dokładnie tak samo. Wciąż pamiętam, jak pokłóciłam się z rodzicami, a potem wyprowadziłam. Niewielu bodźców potrzebowałam, aby emocje wzięły górę nad rozsądkiem.

– Laurko, chciałaś się przecież pobawić ze mną lalkami?

Mała zeskakuje na podłogę i biegnie do pokoju.

Zduszam w sobie jęk frustracji. Kobieta świetnie gra.

– Chyba wiesz, gdzie są drzwi? – pyta.

– Jeśli sądzi pani...

– Pytał cię ktoś o zdanie?

Zagryzam wargi, ubieram buty i wychodzę.

Aleks siedzi na schodach. Głowę ma schowaną między ramionami, opartymi o kolana. Wygląda żałośnie. Siadam obok, wciskając dłonie między uda.

– Przykro mi – szepczę.

– Dla Laury jest całym światem – cedzi. – Tak bardzo chciałem, żeby ojciec odebrał jej prawa rodzicielskie...

– A alimenty?

– Nie mają rozwodu.

Zaskoczona, nabieram ostrożnie powietrza do płuc.

– Jak...?

– On wciąż ją kocha... i wierzy, że wróci.

– Przecież widać, czarno na białym, że ona go nawet nie szanuje!

Chłopak podnosi głowę i patrzy na mnie. Ma zaszklone oczy.

– Mogę dziś zostać u ciebie? – pyta, patrząc na moje usta.

Kiwam głową, doskonale wiedząc, czego potrzebuje.

 

 

Leżę nago, zakopana w pościeli. Wpatruję się w twarz Aleksa, który od kilkunastu minut gapi się w sufit. Przewracam się na brzuch i delikatnie dotykam palcami tatuaży na jego klatce piersiowej. Obrysowuje ich kontury, zastanawiając się, dlaczego jest ich aż tyle. Zatrzymuję się na niewielkiej śnieżynce i przygryzam wargę.

– Aleks? – szepczę, ale chłopak nie reaguje.

Dotykam jego policzka, a potem kładę kciuk na ustach. Aleks mruga powiekami i obraca głowę, wbijając we mnie wzrok.

– Mówiłaś coś?

– Gdzie odpłynąłeś?

Posyła mi półuśmiech i łapie za dłoń.

– Kocham cię.

Znowu czuję się dziwnie i chcę uciec, ale dzielnie opieram się panice, przysuwając bliżej chłopaka. Opieram podbródek na jego ramieniu i uśmiecham się czule.

– Wiem.

– Rozumiem, że nie odwzajemniasz...

– Nie, to nie tak – przerywam mu szybko. – To skomplikowane.

Jego oczy są pełne smutku.

– Ciągle myślę o tobie i o Marcinie.

Chcę się odsunąć, ale łapie mnie za łokieć i przyciąga bliżej.

– Chcę wiedzieć, czy to źle? – pyta, cały czas świdrując mnie wzrokiem. – Sonia wspominała o tatuażach. Podobno macie takie same...

Unoszę dłoń i pokazuje pusty nadgarstek.

– Jak się przyjrzysz, zauważysz niewielkie blizny.

Aleks dotyka palcami mojej skóry. Ma dziwny wyraz twarzy.

– Co to było?

– Symbol nieskończoności – mówię cicho.

– Taka miała być wasza miłość? Nieskończona?

Spuszczam wzrok, czując się niezręcznie.

– Musimy o tym rozmawiać?

– Tak. Nic o tobie nie wiem. I mam dość tajemnic...

Wzdycham ciężko.

– Każde z nas myślało, że to ta wielka miłość, która będzie wiecznie trwać – odpowiadam wbrew sobie.

– Długo byliście razem?

– Ciężko powiedzieć... Niewiele pamiętam z tamtego okresu – kłamię.

– I tak po prostu zgodziłaś się na tatuaż?

– Tak jakoś wyszło.

– Nie zbywaj mnie...

Podnoszę na niego wzrok.

– Nie uważasz, że... ta rozmowa jest nie na miejscu? Rozmawiamy o moim byłym...

– Muszę wiedzieć. Po prostu, do cholery, muszę. – Zaciska mocno usta. – Zerwał z dziewczyną i wiem, że wciąż cię kocha.

– Kocha moje wspomnienie – wyjaśniam. – Tamta dziewczyna nie ma nic wspólnego ze mną.

– Podoba wam się ten sam typ faceta.

– Aleks...

– Zaprzeczysz?

Kręcę głową.

– No właśnie. – Wzdycha. – Kto zerwał?

Chcę znowu uciec.

– Ja – odpowiadam najciszej jak się da.

– Dlaczego?

– Po prostu... tak wyszło.

Chłopak prycha.

– Znowu to robisz...

Gwałtownie siadam, jedną ręką przyciskając pościel do piersi.

– Co chcesz usłyszeć?! – podnoszę głos, czując łzy cisnące się do oczu. – Że go kochałam i musiałam zostawić?! Że zrobiłam masę złych rzeczy, żeby o mnie zapomniał?!

Aleks podnosi się i wyciąga ręce, które odpycham.

– Jak możesz zmuszać mnie, żebym...

Milknę, ukrywając twarz w dłoniach.

– Przepraszam, Wiki – szepcze chłopak, przysuwając się do mnie.

Mam ochotę wykrzyczeć mu w twarz, że przecież ten związek skończy się tak samo. Czuję, że Aleks z czasem będzie wymagać deklaracji uczuć, na którą pewnie nigdy nie będę gotowa. Nie chcę już nikomu obiecywać, że będę kochać i nigdy nie zostawię. Nie chcę kłamać.

Czuję, jak Aleks obejmuje mnie ramionami i przytula. Słyszę szybsze bicie jego serca. Zaciskam mocno usta, bo wbrew wszystkiemu, te dwa słowa chcą zostać wypowiedziane.

 

 

Listopadowe słońce chyli się ku zachodowi wyjątkowo wcześnie. Za kilka minut wybije szesnasta. Stoję przed blokiem Remika już od piętnastu minut. Zastanawiam się, czy jestem mile widzianym gościem. Chociaż to durne, bo przecież nasza ostatnia rozmowa skończyła się kłótnią. Chłopak był wściekły, bo przeszkodziłam mu w dilowaniu. Przeze mnie stracił klienta. Ale nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Zachowałam się właściwie.

Doskonale pamiętam jak takie dzieciaki zachowują się na głodzie i ile są w stanie zrobić, żeby zdobyć to gówno. Może na początku im współczułam, później się z nich śmiałam, a teraz?

Nie wiem co mam myśleć.

Istnieją różne powody. Jedni biorą, żeby mieć czym szpanować. Inni borykają się z ciężkimi problemami. Są też tacy, którzy chcą zapomnieć.

Najgorsze są tłumaczenia. Każdy wymyśli wymówkę na poczekaniu. Nikt otwarcie nie przyzna się do uzależnienia. Zresztą, robiłam podobnie. Problem się pojawił, gdy do drzwi po raz pierwszy zapukała policja. Miny rodziców... Zarzekali się, że doszło do pomyłki, bo to przecież niemożliwe...

Czy było mi wstyd? Oczywiście, że nie. Poniekąd chciałam im utrzeć nosa, dlatego często uciekałam z domu, imprezowałam i sprawiałam problemy wychowawcze. Czułam, że są wobec mnie niesprawiedliwi, bo wszystkiego zabraniali. Śmieli oceniać moich znajomych. Mówić z kim mam się przyjaźnić. Naciskali na naukę. Wybierali szkoły.

A gdybym się bardziej zastanowiła, zrozumiałabym, że chcieli dla mnie dobrze. Zawsze.

Przygryzam wargę i wchodzę do kamienicy.

Nie chcę, aby Remik przechodził przez takie samo piekło jak ja.

Wspinam się bardzo wolno po schodach, cały czas myśląc, jak mam z nim rozmawiać. I nie dopuszczam myśli, że chłopak nie otworzy mi drzwi. Zdaję sobie sprawę, że nasze relacje uległy zmianie i daleko nam do przyjaciół, chociaż znamy swoje najmroczniejsze tajemnice.

Pukam i czekam. Mija dłuższa chwila, po której słyszę zbliżające się kroki. Nie mam odwagi spojrzeć w stronę wizjera, więc stoję ze spuszczoną głową, modląc się, aby otworzył. Kroki się oddalają, więc wzdycham ciężko i pukam jeszcze raz. Drzwi gwałtownie się otwierają, więc podnoszę wzrok na Remika, zmuszając usta do uśmiechu.

– Czego chcesz? – mówi, mierząc mnie nieprzychylnym spojrzeniem. – Chyba ostatnio wyraziłem się dosyć jasno?

– Mamy do pogadania.

– Nie mam ochoty.

– Jestem z Aleksem.

– Wiem. Przyjaźń wisi na włosku. I nie chodzi tu tylko o Kasjana, ale również Błażeja.

– Co on...

– Jego dziewczyna cię nie lubi.

Marszczę brwi.

– To żadna nowość. Laski z reguły za mną nie przepadają.

– To nie powód do dumy – karci mnie Remik. – Nie mam czasu na pierdoły, więc wracaj do swojego pseudo-idealnego życia.

– Jesteś niesprawiedliwy...

Chłopak wybucha śmiechem.

– Już ustaliliśmy, że nie jesteś ode mnie lepsza, więc skończ się mądrzyć.

Kręcę głową, robiąc krok do przodu. Popycham drzwi, otwierając je szerzej i nie zważając na Remika, wchodzę do mieszkania.

– Chyba sobie jaja robisz...

– Jeśli myślałeś, że można mnie łatwo spławić, to byłeś w błędzie – mówię ze sztucznym uśmiechem. – Wcale mnie nie znasz.

Chłopak zamyka drzwi i z nietęgą miną, siada na skrzypiącej wersalce. W innej sytuacji ten dźwięk wywołałby uśmiech na mojej twarzy, ale nie teraz.

– Czego chcesz?– powtarza. – I już ci mówię, że nie mam całego dnia.

Przysiadam na stoliku i wbijam wzrok w poszarzałą twarz chłopaka. Z bliska widzę jeszcze więcej oznak ćpania. Sińce i worki pod oczami, przekrwione gałki oczne, suche i spierzchnięte usta.

– Brałeś?

Prycha.

– Nie twój interes – syczy, prostując plecy.

– Wiesz doskonale, że to gówno, a jednak je ćpasz? – pytam zaskoczona. – Pogięło cię?

– Mów czego chcesz i spadaj.

Kiwam głową.

– No jasne. Najlepiej zamieść problem pod dywan i odliczać dni do śmierci, co nie? – drwię. – Myślisz, że cię z tym zostawię?

Remik wzdycha ciężko.

– Kiepska z ciebie siostra miłosierdzia – rzuca kpiąco.

Przygryzam mocno wargi, mając na końcu języka kilka przekleństw. Nie wyprowadzi mnie z równowagi. Nie ma takiej opcji.

– Dlaczego?

– Co?

– Dlaczego ćpasz?

– Nie będę się powtarzał.

– Remik...

– Skończ, dobra?

Wywracam oczami.

– Nie zostawię cię z tym. Mam nadzieję, że o tym wiesz – mówię śmiertelnie poważnie, nie spuszczając wzroku z jego twarzy. – Wyciągnę cię z tego gówna, choćby siłą, zrozumiałeś?

– Jasne – drwi.

– A jeśli mi na to nie pozwolisz, powiem Aleksowi i reszcie.

Chłopak wybucha śmiechem.

– Jesteś dziś wyjątkowo zabawna – stwierdza z nieszczerym uśmiechem, kładąc nonszalancko rękę na oparciu wersalki. – Doskonale wiesz, że masz związane ręce. Posiadanie zbyt długiego języka...nigdy nie kończy się dobrze. Zastanów się, czy warto.

– Grozisz mi?

– A kto pierwszy zaczął?

Powoli wstaję, gromiąc Remika wzrokiem.

– Uważaj...

Milknę, bo ktoś niespodziewanie puka do drzwi. Chłopak blednie.

– Cholera – syczy.

Chcę zapytać, ale wtedy drzwi otwierają się na oścież, a próg przekracza... Bruno. Patrzy najpierw na Remika, a potem przenosi wzrok na mnie, a jego usta wyginają się w kpiącym uśmiechu.

– No proszę, proszę. Kogo moje oczy widzą... Cześć, Wiki.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • jolka_ka 2 miesiące temu
    Co za matka z tej... matki. Faktycznie dobra aktorka. Kurde, tak mnie te wszystkie tajemnice denerwują, czemu ona nic mu nie mówi? Czekam na moment, kiedy wszystko wykrzyczy :D Ile części jeszcze planujesz?
  • Elorence 2 miesiące temu
    Nie Ciebie jedną denerwują, bo mnie też, ale sama sobie wymyśliłam taką pokrętną fabułę, więc muszę to jakoś przetrwać :D
    Nie zdradzę, ile to faktycznie będzie miało części, bo mogłoby to zepsuć fabułę :D A raczej odbiór niektórych wątków.
    Fajnie, że wpadłaś! Pozdrawiam ciepło! :)
  • Paradise 2 miesiące temu
    Ale niespodzianka! <3
    Po co ta matka w ogóle tam jeszcze przychodzi? I jeszcze rzuciła Stefanem! Nie będę tu przeklinać, chociaż cisną mi się na usta takie epitety... chyba wiesz jakie.
    Ja też czekam, aż Wiki w końcu otworzy się przed Aleksem. Nie wiem czy to kiedykolwiek nastąpi, ale i tak będę czekać XD
    Ale ta końcówka, no bardzo intrygująca i już się nie mogę doczekać kolejnej części! <3
    Pozdrawiam cieplutko :D
  • Elorence miesiąc temu
    Ty mi tu nie pisz o niespodziankach! Czekam na drugą część rozdziału trzeciego :D
    Co do matki... może sądzi, że wychowa jeszcze córeczkę po swojemu? Skoro Aleks jej zdaniem wyrósł na nieudacznika...
    Pozdrawiam cieplutko! <3
  • Paradise miesiąc temu
    Elorence, bo co? :D Znowu mi będziesz grozić? Haha, nie no piszę, piszę, została mi końcówka, ale rozdziału 4 :D także może jutro, może w sobotę wrzucę :D
    Co do matki... to po co? Nie wygląda, żeby jakoś się nią przejmowała specjalnie, nie mówiąc już o jakichkolwiek uczuciach, ale zobaczymy jak to się rozwinie.
    Buziaki <3
  • Elorence miesiąc temu
    Paradise, taaa, a kto mi ostatnio groził F? :D
  • Paradise miesiąc temu
    Elorence, jeśli dobrze pamiętam, to Ty zaczęłaś :D
  • Elorence miesiąc temu
    Paradise, no oczywiście :D
  • candy 2 miesiące temu
    Biedny Stefan. Biedna Laura. Biedny Aleks. W ogóle, biedni wszyscy.
    I heloł Bruno! Czekam, czekam, co tu się stanie dalej :D
  • Elorence miesiąc temu
    Taa, od razu wszyscy biedni :D
    Fajnie, że wpadłaś!
    Dzięki i pozdrawiam ciepło! :)
  • candy miesiąc temu
    Elorence już będę wpadać regularnie! Ciepło, ciepło, bo na dworze zimno :D <3

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania