Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Chcę cię, na zawsze - Rozdział 36

Leżymy w łóżku, schowani przed światem. Tak jest łatwiej.

– Kiedy twoi rodzice wracają? – pyta Aleks, opuszkami palców dotykając mojego ramienia.

Patrzę mu w oczy, czując strach. Wiem, że przyjazd rodziców popsuje wiele rzeczy.

– Pojutrze.

Unosi mój podbródek i uśmiecha się ciepło.

– Miesiąc szybko minie. Będziemy spotykać się po kryjomu. Nie będzie ciężko.

– Dowiedzą się, prędzej czy później. – Przygryzam wargę. – Ale nie mogę im powiedzieć. Dla nich będziesz kryminalistą i... Nigdy nie zmienią zdania, jeśli chodzi o tatuaże.

– Przejmujesz się tym?

– Z jednej strony chcę im zadośćuczynić, bo naprawdę przegięłam. Zrujnowałam nie tylko sobie życie, ale im też. – Wzdycham ciężko. – Czuję, że powinnam im wynagrodzić tamte miesiące, a tym bardziej wizyty na komisariacie.

– Mówiłaś, że ich wydałaś, więc jak...

– Bruno ma mocne plecy – mówię, czując łzy w kącikach oczu. – Zostałam przyciśnięta do ściany. Musiałam powiedzieć prawdę, ale to niczego nie zmieniło. Bruno wciąż diluje, a Marcin... – Kręcę głową. – Nie wiem, co ja sobie myślałam... Czułam się odpowiedzialna za to, co spotkało Dominikę. Wiem, że mogłam ją uratować. Gdybym była mądrzejsza...

Aleks przyciąga mnie do siebie i przytula, całując w skroń.

– To nie była twoja wina.

– Prawie umarła...

– Nie obwiniaj się.

Wzdycham jego zapach, próbując się uspokoić.

Nie mam już żadnego wpływu na przeszłość. Niby to wiem, ale jednak nie potrafię się odciąć. Ciągle rozpamiętuję, jakby to mogło wymazać moje grzechy. Aleks ma rację. Marcin również ją miał, w jakimś stopniu.

– Nawet nie wiem... co u niej.

– Nie powinnaś sobie zaprzątać tym głowy.

– Może pomogłaby mi myśl, że u niej wszystko w porządku?

Nasze spojrzenia się krzyżują. Aleks wzdycha ciężko, odwracając wzrok.

– A skąd pewność... – Bierze oddech. – Skąd pewność, że nie wróciła do tego?

Odbiera mi mowę.

– Dominika z tym skończyła. Jestem tego pewna.

– Pewna? – drwi. – Te bezbronne i naiwne mają największy problem z rzuceniem tego syfu.

– Skąd to możesz wiedzieć?

Unika mojego spojrzenia.

– Aleks?

Wypuszcza głośno powietrze z płuc.

– Wiem to. Tak po prostu. – Uśmiecha się dziwnie. – Przestań o niej myśleć. Nie należy już do twojego świata i nie masz najmniejszego wpływu na to, co się z nią teraz dzieje. Odpuść.

Chcę zaprotestować, ale mnie całuje.

Niedawno się pogodziliśmy, więc odwzajemniam pocałunki, chcąc uniknąć kłótni.

 

 

– Pokłóciłaś się z Remikiem?

Zamieram. Wpatruję się w gotujący makaron, nie za bardzo wiedząc, co mam odpowiedzieć.

– Dlaczego pytasz?

– Rozmawiałem z nim dzisiaj.

– Yhym. I już się nie wkurzasz, że u niego mieszkałam?

– To nie Kasjan. O niego mogę być spokojny.

Kiwam głową ze zrozumieniem, mieszając makaron.

– To dobrze.

– Odpowiesz mi na pytanie?

Wzdycham ciężko i zerkam przez ramię na Aleksa. Przygląda mi się badawczo. Wiem, że muszę skłamać. Utrzymywanie związku bez kłamstw jest cholernie trudne, jak widać.

– Można tak to ująć...

– O co poszło?

– Nieważne.

– Kolejna tajemnica?

Wyczuwam w jego głosie złość.

– Aleks...

– Nie, Wiki.

Biorę głęboki wdech.

– Nie chciał, żebym ci mieszała w głowie, jak tylko dowiedział się o mojej przeszłości. – Połowiczne kłamstwo, ale wciąż kłamstwo. – Uważał, że Sonia jest dla ciebie odpowiedniejszą kandydatką na dziewczynę niż ja.

– Doskonale wiedział, że cię kocham.

Serce zaczyna mi szybciej bić.

– Poniekąd ma rację. Sonia jest bezproblemowa, nie ma na karku żadnych dilerów, no i jej przeszłość jest pewnie mniej skomplikowana niż moja. – Dziwię się, że potrafię o niej mówić bez przekleństw. – A ja... sam wiesz, jak bardzo źle to wszystko wygląda.

– Zrobiłaś się spokojniejsza – mówi zaskoczony, odsuwając krzesło. Podchodzi i obejmuje mnie od tyłu. – I zapominasz, że to ciebie kocham.

Na usta wkrada mi się uśmiech.

Chyba jestem szczęśliwa.

– Nie muszę już niczego ukrywać, więc ogarnął mnie spokój – kłamię. – Gdybym wcześniej zdecydowała się na szczerość, pewnie nie musielibyśmy przechodzić przez tyle głupich akcji.

– Nie byłoby Sonii.

Zaciskam mocno wargi, bo chcę zapytać o tamten sobotni wieczór.

– Dlaczego ona wtedy z tobą była?

– Nie ze mną, ale z nami. Byliśmy tam wszyscy.

– Ale dlaczego ona też tam była? – Nie daję za wygraną. Zazdrość pożera mnie od środka. – I co dalej? Da ci już spokój?

Aleks odwraca mnie przodem do siebie i uśmiecha się rozbrajająco.

– Wie, że cię kocham.

– To za mało...

Wywraca oczami.

– Wie, że jesteś świetna w łóżku i uwierz mi, to każe jej trzymać się z daleka bardziej niż sądzisz.

Uśmiech samoistnie pojawia się na mojej twarzy.

– Naprawdę poruszałeś przy niej ten temat?

– Co jakiś czas... muszę przypominać Kasjanowi, że jesteś moja.

Przymykam na chwilę oczy, a potem odwracam się do niego plecami.

– Nie skomentuję tego!

Słyszę śmiech.

– Wracając do wczorajszej rozmowy... Dlaczego nie wyprowadziliście się dalej?

Zastygam w bezruchu.

– Rodzice mieli nadzieję, że to wystarczy. I tak nigdy nie utrzymywaliśmy kontaktu z sąsiadami, a ja miałam dosłownie paru znajomych. – Przełykam głośno ślinę. – Kiedy tylko się wprowadziliśmy, nikt mnie nie znał. Horror się skończył. Bruno tymczasowo odpuścił, chociaż ostro poszalałam z zeznaniami.

– Dlaczego to zrobił?

– Pewnie poprosił go o to Marcin. Miał fioła na moim punkcie. I nie chciał, żebym go zostawiała... Próbował wszystkiego.

– A ty w odwecie...

– Skończmy ten temat – mówię błagalnym tonem.

– Jasne – prycha.

– Aleks...

– Nie, w porządku. Naprawdę.

Nie wierzę mu, ale nie mam najmniejszej chęci do ciągnięcia tego tematu. Już ostatnim razem pokłóciliśmy się o Marcina. Niby odpuścił, ale czułam, że to nie koniec.

 

 

Siedzę przy kuchennym stole i bębnię palcami o blat. Jestem zdenerwowana. Za parę minut pojawią się rodzice. Nawet nie wiem, jak powinnam z nimi rozmawiać i czy w ogóle powinnam... Zakładam włosy za ucho i patrzę wyczekująco w stronę przedpokoju. Chciałabym mieć to już za sobą.

Słyszę przekręcanie klucza w drzwiach i zamieram. Mama wchodzi pierwsza i od razu zagląda do kuchni. Patrzy na mnie i zauważam, że chyba oddycha z ulgą. Pewnie myślała, że się wyprowadzę na ten czas. Wiem, że jeśli znowu wrócą do przeszłości i zaczną prawić kazania, to tak właśnie zrobię.

– Cześć – mówi, uśmiechając się niepewnie.

– Witaj, mamo.

Silę się na lekki ton. Przez ramię matki, zagląda ojciec.

– I tato.

W odpowiedzi kiwa jedynie głową. A czego się spodziewałam?

– Przygotowałam obiad, więc...

– Nie jesteśmy głodni. Zjedliśmy na mieście.

Unoszę brew i obrzucam ojca nieprzychylnym spojrzeniem. Nie podoba mi się jego ton. Pewnie sądził, że go przeproszę, ale nie zamierzam tego robić. To nie ja zaczęłam tamtą kłótnię i to nie ja powinnam przepraszać.

– Jasne – szepczę, a potem idę do swojego pokoju.

Nikt mnie nie zatrzymuje. Super. Te święta z pewnością będą cudowne.

 

 

Staram się powtarzać materiał do kolokwium, ale nic nie wchodzi mi do głowy. Ciągle myślę o rodzicach. Siedzą w kuchni i milczą. Nie zamierzam spędzać z nimi czasu. Mam dość kłótni na kilka dobrych miesięcy.

Zerkam na komórkę. Za godzinę powinnam być w pracy.

Wzdycham ciężko i powoli się podnoszę. Sprawdzam, czy mam w torbie ubranie pracownicze i wrzucam do środka jeszcze kilka rzeczy, w tym ładowarkę do telefonu. Chcę mieć kontakt z Aleksem, a rozładowana bateria na pewno mi w tym nie pomoże.

Ubieram ciepły sweter i wychodzę z pokoju. Mijam kuchnię, nie zaszczycając rodziców ani jednym spojrzeniem i narzucam na siebie kurtkę, jednocześnie wkładając buty. Poprawiam torbę na ramieniu, nasuwam czapkę na czoło i już chcę wyjść, gdy czuję na sobie świdrujące spojrzenie. Zerkam przez ramię i patrzę na ojca. Stoi z założonymi rękami, przyglądając mi się badawczo.

– Gdzie idziesz?

– Do pracy.

– Chyba coś mówiłem...

– I tak tam pójdę – upieram się, naciskając na klamkę.

– Lekceważysz...

– Tak, tak. Wyrodna ze mnie córka. – Uśmiecham się sztucznie. – Nic nowego.

Tata ciężko wzdycha, patrząc na mnie surowo.

– Przeginasz i doskonale o tym wiesz.

– Wy również.

– Nie będziemy tak rozmawiać!

Kiwam posłusznie głową, a potem wychodzę. Na klatce słyszę kilka przekleństw. Nie rusza mnie to. Cieszę się, że wrócę do domu dopiero późnym wieczorem. Pewnie zasną do tego czasu. Przynajmniej mam taką nadzieję.

 

 

Powoli wracam do siebie. Chyba polubiłam tę pracę. Gdyby jeszcze Kasjan był szefem na odległość i nie miałabym zmian z Piotrkiem... Wzdycham ciężko i uśmiecham się do pary z trzeciego stolika, bo właśnie na mnie patrzą. Jestem zaskoczona, bo od początku byli dla mnie mili. Nawet ta dziewczyna.

– Od kiedy jesteś z Aleksem, dziewczyny zaczęły cię lubić – mówi rozbawiona Ada, porządkując szafkę pod barem. – Coś niesamowitego.

– Czy ja mam na czole napisane, że jestem zajęta?

– Ciągle gapisz się w komórkę i głupio się uśmiechasz.

Wywracam oczami. Chcę się jej jakoś odgryźć, ale wtedy coś wibruje mi w kieszeni. Wyciągam telefon i zerkam na wyświetlacz. To Aleks.

– O tym właśnie mówiłam!

Ignoruję Adę i szybko odczytuję wiadomość.

„Bardzo za Tobą tęsknię... Moje łóżko też.”

Przygryzam wargę.

„Będziesz musiał jakoś przeżyć... Dziś pracuję.”

„Może wpadnę po Ciebie, a potem pójdziemy do mnie?”

Wzdycham ciężko.

„Wrócili rodzice, więc nie bardzo.”

„Czyli kiedy Cię zobaczę?”

– Wiki.

Komórka prawie wylatuje mi z rąk. Podnoszę wzrok na Kasjana i blednę. Patrzy na mnie zimno.

– Jesteś w pracy, zapomniałaś?

Za jego plecami pojawia się sylwetka Błażeja oraz Asi. Posłusznie chowam telefon pod kasą i uśmiecham się do nich. Kasjan wychodzi.

– Hej – rzucam.

Błażej kiwa głową, za to jego dziewczyna odwraca się bokiem i udaje, że jestem powietrzem. Zaciskam usta, powstrzymując się od niemiłego komentarza. Jak chce odwalać szopkę, to proszę bardzo.

– Coś Wam przynieść?

– Aśka, chcesz coś?

– Nie jestem głodna.

Chłopak wypuszcza głośno powietrze z płuc.

– W takim razie... Dla mnie duża pizza, ta z podwójną porcją kurczaka, no i cola.

– Okej. Wybierzcie sobie stolik. – Uśmiecham się, chociaż mam ochotę udusić tę dziewczynę. Stawiam na barze szklankę i colę. – Jak tylko pizza będzie gotowa, to ci przyniosę.

– Dzięki – mówi Błażej, posyłając mi półuśmiech.

Aśka odwraca gwałtownie głowę, rzucając mu lodowate spojrzenie.

– Skończyłeś już? – syczy.

Błażej łapie ją za rękę i odciągnął na bok, tłumacząc coś wzburzonym tonem głosu. Ona tylko kręci głową, histerycznie się śmieje i wskazuje na mnie ręką.

– Och, problemy miłosne? – drwi Ada, wstając z podłogi. Otrzepuje ręce i patrzy na mnie pytająco. – Czemu cię nie lubi?

– Nie wiem.

– Może podobasz się jej facetowi?

– Puknij się w czoło! Błażej jest jej wierny jak pies! To ona ma jakiś problem... Chyba Kasjan miał rację.

– Czyli?

Wywracam oczami.

– Chce go mieć na wyłączność, odizolowując od wszystkich. Nie lubi jego przyjaciół.

– I on dalej z nią jest?

– Miłość nie wybiera.

– No tak – kpi. – Coś o tym wiesz, prawda?

Mrużę gniewnie oczy, ale Ada parska śmiechem. Uderza mnie dłonią w ramię i idzie do kuchni. Przenoszę wzrok na Aśkę i Błażeja. Kłócą się. Wzdycham ciężko, po czym wyciągam komórkę spod kasy i zerkam na wyświetlacz.

„Kocham cię.”

Na moich ustach automatycznie pojawia się uśmiech.

„Odbierz mnie z pracy, potem pomyślimy.”

Wiem, że nie powinnam tego robić, ale czy ktoś ma prawo zabronić mi być szczęśliwą?

 

 

Stoimy z Adą za barem i ciągle zerkamy w stronę stolika, przy którym urażona księżniczka ciągle się awanturuje. Błażej odpuścił, próbuje jeść. Ona nie ustępuje. Ciągle mówi. Ada w pewnym momencie wywraca oczami i odwraca się do nich tyłem.

– Ile można? – prycha. – Wepchnęłabym jej cały kawałek do buzi, to może by się wreszcie zamknęła!

Zaciskam mocno usta i również się odwracam. Jeszcze brakuje, aby Asia zauważyła, że się z niej nabijamy.

– Cierpliwy jest – mówię. – Nie wiem, czy na jego miejscu wytrzymałabym...

– Nikt normalny by nie dał rady!

Zakrywam dłonią usta, aby nie wybuchnąć śmiechem.

– Czy... Czy on ci się podoba? – pytam, bacznie ją obserwując.

Zamiera. Mruga kilka razy powiekami i rumieni się, jak mała dziewczynka.

– Naprawdę?!

– Cicho bądź! – ruga mnie. – Kasjan może jest oszałamiająco przystojny, ale Błażej... To zupełnie inna liga. Z nim mogłabym być.

– Jakby Kasjan to słyszał, pękłoby mu serce.

– Tak. Tym bardziej, że nie potrafi oderwać od ciebie oczu!

Wywracam oczami.

– Jestem poza jego zasięgiem.

– Chyba to wciąż do niego nie dotarło...

– Koniec tematu – syczę.

– Aleks też to widzi.

– Wiem.

– Nie boisz się, że...

– Już parę konfrontacji za nimi. Ciężko powiedzieć, czy to dobrze znaczy... Są przyjaciółmi, a kłócą się o jedną dziewczynę.

– Uwierz mi, gdybym była lesbijską, to sama bym się za tobą uganiała.

Parskam śmiechem.

– Dzięki, Ada. Będę pamiętać, gdyby coś...

Uderza mnie łokciem w żebro.

– A idź!

Zerkam w stronę stolika akurat w momencie, w którym Asia głośno odsuwa krzesło, energicznie machając dłońmi, po czym odchodzi, trzaskając drzwiami. Ada automatycznie poważnieje, patrząc na Błażeja ze współczuciem.

– Idź do niego – mówi.

Przygryzam mocno wargę i nie namyślając się zbyt długo, podchodzę do chłopaka. Siadam naprzeciw niego, splatając dłonie na czerwonym obrusie. Kątem oka patrzę w stronę Ady, która znika w kuchni.

Biorę głęboki wdech, nie wiedząc, jak powinnam zacząć rozmowę. Błażej siedzi pochylony, próbując wyrwać sobie włosy z głowy. Jest mi go żal. Tym bardziej, że ten dramat miał coś wspólnego ze mną.

– Wszystko okej?

Chłopak powoli podnosi głowę i wbija we mnie nieprzychylne spojrzenie.

– Jakbyś nie widziała – burczy.

– Zerwała z tobą?

Prycha.

– Nie chce mnie znać. Uparcie twierdzi, że stoję w kolejce... – Zaczyna się histerycznie śmiać. – Ubzdurała sobie, że chcę cię przelecieć, dokładnie tak samo jak Kasjan. Dowiedziała się, że przez jakiś czas mieszkałaś u Remika i jej odbiło. – Założył ręce, odwracając ode mnie wzrok. – Nie chciała słyszeć żadnych tłumaczeń. Kasjan z Aleksem skaczą sobie do gardeł z twojego powodu, a Remik... Tak bardzo, kurwa, chce ci pomóc, że już sam nie wiem, czy jesteś człowiekiem. Uzależniłaś od siebie praktycznie każdego faceta.

Chcę zaprotestować, ale ma rację. Spieprzyłam ich przyjaźń.

– Uwierz mi, nie chciałam...

– Nie chce mi się w to wierzyć, wiesz?

– A nie pomyślałeś, że Kasjan miał rację i...

– Myślę, że powinnaś wrócić do pracy – mówi chłodno.

Drży mi warga, bo mam ochotę się rozpłakać.

– Błażej...

– Mówię poważnie. Idź już.

Ciało odmawia mi posłuszeństwa. Chłopak wzdycha ciężko, po czym wstaje, rzuca banknot na stół, ubiera kurtkę i wychodzi. Ani razu na mnie nie spojrzał. Przygryzam wargę do bólu, bo oczy mam pełne łez.

Jeszcze parę miesięcy temu Remik przedstawił ich jako fantastyczną czwórkę.

A teraz? Kim są?

 

 

Siedzę na łóżku Aleksa i czekam, aż uśpi Laurę. Jestem w zbyt podłym nastroju, aby udawać przed małą, że wszystko jest w porządku. W głowie ciągle słyszę słowa Błażeja. Próbuję odrzucić od siebie każdą negatywną myśl, ale nie potrafię. Zaciskam mocno usta, aby nie wybuchnąć płaczem.

Drzwi się otwierają, więc natychmiast biorę głęboki wdech i przyklejam uśmiech do twarzy.

– W porządku? – pyta Aleks, podchodząc do mnie.

Od razu widać, że ma dobry humor.

– Tak – kłamię. – Zasnęła?

– Była smutna, że nie chciałaś przeczytać jej bajki.

– To nie tak...

– Wiem, Wiki. – Łapie mnie za dłonie i poważnieje. – Co się stało?

– Nic, naprawdę.

– Przecież widzę.

Uciekam od niego wzrokiem.

– Asia zerwała z Błażejem.

– Ach, o to chodzi... – Wzdycha ciężko, nerwowym ruchem dłoni przeczesując włosy. – Wiem, jak to musi wyglądać z zewnątrz, ale Błażej cię nie obwinia.

– Jasne – drwię.

– Serio. Aśka nigdy nie była dziewczyną dla niego. Do teraz nie wiem, dlaczego się z nią związał. Nikt z nas nie wie. Ale byli ze sobą i wydawało się, że są szczęśliwi. Jak widać... pozory mylą. Dziewczyna poczuła się niepewnie i jej odbiło.

– To nie powód, aby...

– Tak, wiem.

– On mnie nienawidzi.

– Nie jest aż tak źle. Może nie pała do ciebie sympatią, ale to wcale nie znaczy, że cię nienawidzi.

– Marne pocieszenie – szepczę. – To przeze mnie wasza przyjaźń wisi na włosku...

– Ale Błażej doskonale wie, jaki jest Kasjan. Nie przepuści żadnej dziewczyny, nawet, jeśli jest zajęta. Ale pierwszy raz ten problem dotyczy naszej ekipy.

– Przeze mnie!

Chcę wstać, ale łapie mnie w pasie i przyciąga do siebie. Siadam mu na kolanach, przyciskając policzek do jego ramienia.

– To nie tak – mówi, mocno mnie przytulając. – Gdyby Kasjan się zakochał, tak jak ja, mielibyśmy większy problem, a tak... To tylko fascynacja, czyli nie masz powodu do zmartwień.

– Nie chcę, żebyście stracili kontakt.

– I go nie stracimy. – Całuje mnie w skroń. – Gorsze rzeczy mogłyby nas poróżnić, ale nie to.

– Chciałeś...

– Czasami lepiej od razu rzucić się z pięściami niż tłumić w sobie złość. Szybkie rozładowanie napięcia lepiej działa na relacje. Dlatego faceci lepiej się dogadują między sobą niż kobiety.

Silę się na uśmiech.

– Chyba coś w tym jest.

– No właśnie.

Komórka zaczyna mi wibrować w kieszeni. Nerwy skręcają mój żołądek. Wyciągam telefon i zerkam na wyświetlacz. To mama.

– Odbierzesz? – pyta Aleks.

– Niekoniecznie.

– Miałaś im przecież wynagrodzić...

– To nie tak proste. – Wzdycham. – Powietrze jest tak ciężkie, że można by je kroić nożem. Wszyscy milczymy. Oni oczekują przeprosin, a ja chcę mieć święty spokój. Ojciec ma pretensje, że pracuję. Matka próbuje być pomiędzy, ale słabo jej to wychodzi.

– Jak chcesz, możesz zostać.

Podnoszę głowę i uśmiecham się ciepło do chłopaka.

– Chyba tak zrobię. Nie mam dzisiaj siły na kolejną kłótnię.

– Laura na pewno się ucieszy, gdy cię rano zobaczy.

Na sercu robi mi się cieplej.

– Zrobię wam naleśniki na śniadanie.

Aleks chwyta mnie za podbródek i całuje.

– Jesteś cudowna – szepcze, patrząc mi głęboko w oczy. – Cieszę się, że masz tak dobry kontakt z moją siostrą. I z ojcem, no i z kotem.

Uśmiecham się. Może ten grudzień nie będzie taki zły.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Paradise 3 tygodnie temu
    Aleks <3
    I w sumie to by wystarczyło xD
    Aśka to hmm... dobra nie będę przeklinać, ale wiesz co chciałam napisać :D śmieci same się wyniosły, co nie? Ada, teraz masz szansę!
    Zachowanie rodziców Wiki... przykre... może jakieś starcie z Aleksem się trafi? :D kto wie?
    Nie wiem czy to dobrze, że Wiki ukrywa przed Aleksem kolejną rzecz... z jednej strony to sprawa Remika, ale z drugiej...
    Czekam na więcej <3

    Buziaki <3
  • Elorence 3 tygodnie temu
    No starcie rodziców i Aleksa musi być :D No jak to tak! Bez spotkania z "kryminalistą"? xD
    Cóż, musi coś ukrywać, bo muszę w jakiś sposób rozwinąć kolejny wątek. Cała ja. Telenowela jak się patrzy :D

    Buziaki <3
  • candy 3 tygodnie temu
    Ej, masakra, ja też tak czasem mam z rodzicami... no może nie aż tak, ale czasem faktycznie ta atmosfera jest do pocięcia nożem. Po co oni w ogóle do niej przyjechali? Bez sensu.
    Zazdroszczę Wiki tego polotu xD jak nie Aleks, to może sobie wybrać innego. Ma tylu kandydatów w końcu :D

    #żarcik
    #teamAleks <3
  • Elorence 3 tygodnie temu
    No cóż, ich przyjazd tylko wszystko pokomplikował :(
    Aleks jest oburzony! Jak możesz w ogóle myśleć o wymienieniu go na inny model? :D

    <3
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Wiesz co jest najgorsze... że mam ochote tu zerknąć :D
    Niech to zniknie z głównej! :P
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Jak bedę na biezaco, to bede patrzec tez pod kątem technikaliów. Ale raczej obadane masz to na wskroś, widzę :)
  • Elorence 3 tygodnie temu
    Ritha, nie ma tak :D Rozdziały nie uciekną.
    Staram się jak mogę, żeby jakościowo było coraz lepiej :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania