Ciekawostki historyczne XXIV Major Henryk Dobrzański "Hubal"

Major Henryk Dobrzański "Hubal"

 

W kwietniu minęła 78 rocznica śmierci "Szalonego Majora " - jak go nazwali Niemcy.

 

„Pozostał nam już tylko honor”

 

Historia majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala” ostatniego obrońcy i pierwszego partyzanta II Rzeczypospolitej pokazuje nam, że czasami honor jest ważniejszy od śmierci. Jako dowódca Wydzielonego Oddziału Wojska Polskiego nie złożył broni po klęsce wrześniowej. Postanowił walczyć dalej tak długo, jak się da. Miał nadzieje dotrwać do wiosny 1940 roku, kiedy jak myślał ruszy ofensywa Anglii i Francji. Czy naprawdę w to wierzył, tego już się nie dowiemy, ale wiele razy mówił tak do swoich żołnierzy, chcąc ich zachęcić do dalszej walki. Jego heroiczny samotny bój trwał aż do kwietnia 1940 roku, kiedy resztki jego oddziału zostały zaskoczone przez Niemców w czasie biwaku (niektórzy sądzą, że w wyniku zdrady). Major zginął, walcząc do końca.

Działalność Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego mjr. „Hubala” zajmuje szczególne miejsce w powrześniowej historii Polski. Kiedy oddział rozpoczął swoją działalność struktury konspiracji wojskowo – politycznej nie były jeszcze skrystalizowane i brak było opracowanych metod walki z okupantem. Dobrzański stanął na czele oddziału wydzielonego, nie mając możliwości korzystania z doświadczeń innych. Działania podejmowane przez majora Dobrzańskiego były nieprzychylnie odbierane przez władze Związku Walki Zbrojnej, które uważały, że jego oddział powinien zostać zdemobilizowany, a przynajmniej mocno zmniejszony. Mimo tego „Hubal” konsekwentnie realizował postawiony sobie cel. Nie rezygnując z walki, do końca pozostał wierny żołnierskiemu obowiązkowi.

Epopeja oddziału mjr. „Hubala” była czymś wyjątkowym w polskim ruchu oporu. Miała ona ogromne znaczenie moralne i polityczne, a nie tylko wojskowe. Wpłynęła bardzo pozytywnie na proces kształtowania się w społeczeństwie świadomości, iż walkę należy kontynuować mimo klęski we wrześniu 1939 roku. Przyczyniła się w istotny sposób do przełamania nastrojów apatii i bierności panujących w społeczeństwie. Walcząc dalej mjr. Dobrzański pokazał Polakom, że nie wszystko stracone i że można nawet w takiej ciężkiej chwili nie dać się złamać Niemcom. Jego oddział walczący ponad pół roku z przeważającymi siłami niemieckimi był wówczas najlepiej zorganizowanym i bojowo najaktywniejszym oddziałem podejmującym walkę zbrojną z okupantem hitlerowskim w kraju. W trakcie działalności oddziału przez jego szeregi przeszło około 600 żołnierzy i oficerów. Jego oddział kilkukrotnie rozbity odradzał się jak Feniks z popiołów, dzięki wielkiej charyzmie swego dowódcy, a także sławie, jaką był otoczony.

 

W pierwszych dniach września 1939 r. w ośrodku zapasowym w Białymstoku organizowano Rezerwową Brygadę Kawalerii, w skład której wszedł 110 pułk ułanów dowodzony przez ppłk. Jerzego Dąbrowskiego. Jego zastępcą został mjr. Henryk Dobrzański. Po osiągnięciu gotowości bojowej pułk wyruszył do walki, kierując się w stronę Wilna. 17 września w granice Polski wkroczyła Armia Czerwona. Pomimo rozkazu przekroczenia granicy z Litwą i złożenia broni 110 pułk skierował się do Puszczy Augustowskiej, gdzie po utracie w walce z sowietami 3 szwadronu ppłk Dąbrowski podjął decyzje rozwiązania pułku. Rozkazowi nie podporządkował się mjr. Dobrzański. Zebrał kilkudziesięciu dobrze uzbrojonych żołnierzy ze 110 i 102 pułku i postanowił kontynuować marsz na pomoc broniącej się Warszawie. Po dotarciu do miejscowości Krubki pod Warszawą oddział otrzymał informację o kapitulacji stolicy.

 

W majątku Krubki Dobrzański zebrał wokół siebie żołnierzy i wyjawił im swą decyzję niezdejmowania munduru i przebijania się na Węgry z zamiarem dotarcia do Francji. Na początku października w trakcie postoju w gajówce Podgórze major zakomunikował żołnierzom decyzję o pozostaniu w kraju, wierząc, że wiosną 1940 r. ruszy ofensywa Aliantów. Tam też przyjął pseudonim „Hubal” i rozpoczął organizować konspiracyjne placówki oporu tzw. ośrodki bojowe, które w przyszłości miały wystawić gotowego do walki żołnierza. Opracowany został schemat organizacji Okręgu Bojowego Kielce, a także zręby Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego. Przemieszczając się z miejsca na miejsce, oddział stale powiększał swoje szeregi, do końca stycznia 1940 roku osiągnął stan ok. 30 ludzi, a w lutym 1940 r. liczebność oddziału wzrosła do około 320 żołnierzy.

 

13 marca 1940 r. do Gałek przybył ówczesny Komendant Okręgu Łódzkiego ZWZ – płk Leopold Okulicki ”Miller” z rozkazem demobilizacji oddziału lub znacznym jego zmniejszeniu. Wobec zaistniałej sytuacji major „Hubal” pozostawił wolną rękę swoim podwładnym. Oddział opuścili prawie wszyscy oficerowie oraz część żołnierzy, przechodząc do pracy konspiracyjnej w szeregach Związku Walki Zbrojnej. Przy majorze pozostało około 80 żołnierzy, którzy postanowili walczyć dalej. Z nadejściem wiosny Niemcy rozpoczęli zakrojoną na szeroką skalę akcję wymierzoną przeciwko oddziałowi. 30 marca 1940 r. pod Huciskiem oraz 1 kwietnia 1940 r. pod Szałasem doszło do zwycięskich potyczek oddziału z przeważającymi siłami wroga. Niemcy po nieudanej akcji rozpoczęli działania odwetowe wobec ludności cywilnej, mordując i paląc wiele wsi na szlaku Oddziału Wydzielonego WP. Major Dobrzański bardzo mocno przeżył owe pacyfikacje, obwiniając siebie za śmierć setek bezbronnych ludzi, lecz pomimo przygnębienia postanowił działać dalej. Nękany licznymi obławami i zasadzkami, oddział ciągle zmieniał miejsce postoju, unikając z obawy przed represjami, postojów we wsiach oraz gajówkach. Z końcem kwietnia, oddział przeniósł się w lasy spalskie.

 

Przed świtem 30 kwietnia 1940 r. oddział wyminąwszy wieś Anielin, dotarł do sosnowego zagajnika przylegającego do wysokopiennego lasu, gdzie major zarządził postój. Ponieważ wszyscy żołnierze byli przemęczeni nocnym marszem, na warte od strony wsi wystawiony został tylko kpr. Lisiecki („Zemsta”). Tu, rankiem 30 kwietnia 1940 r. mjr. Henryk Dobrzański „Hubal” wsiadając na swego konia, został ostrzelany z broni maszynowej, a jedna z kul przeszyła jego pierś. Wraz z nim poległ kpr. Antoni Kossowski („Ryś”) oraz koń majora „Demon”.

 

Możemy zadać pytanie, czy kontynuowanie walki po klęsce wrześniowej miało sens? Czy warto było walczyć dalej i narażać żołnierzy, a także wielu ludzi, którzy pomagali jego oddziałowi. Czy było warto ryzykować ich życie w praktycznie przegranej sprawie?

 

Z punktu widzenia czysto militarnego na pewno nie. Jednak kiedy spojrzymy na to z innej strony, możemy zaryzykować tezę, że żołnierze majora „Hubala” w tym bardzo tragicznym dla Polski okresie podtrzymywali ducha walki i pokazali, że „Jeszcze Polska nie zginęła, puki my żyjemy”. A doświadczenia wyniesione z walk jego oddziału były bezcennym źródłem informacji dla tworzonych później oddziałów partyzanckich Armii Krajowej.

 

Historię heroicznej walki oddziału Henryka Dobrzańskiego bardzo dobrze pokazał nakręcony na początku lat siedemdziesiątych przez Bohdana Porębę film „Hubal”, ze znakomitą rolą Ryszarda Filipskiego. Mimo że dzieło powstało w latach 70. to jednak bardzo realistycznie pokazuje historię oddziału.

 

Do historii kina przeszły słynne dialogi:

 

„Nie zdążyliśmy... mimo to – dziękuję Wam! Wasi koledzy na Helu i Lubelszczyźnie walczą i zadają Niemcom straty. Nie było rozkazu kapitulacji... przeszliście przez piekło... za nami groby kolegów... czy po to ginęli, abyśmy teraz mieli złożyć broń? Ja w żadnym razie broni nie złożę, munduru nie zdejmę... tak mi dopomóż Bóg!”

 

„A więc w całej Polsce – tylko my!”

 

„Bandyta Sawicki: Nie macie prawa mnie sądzić! Nie ma teraz żadnej władzy, nie ma!

 

„Hubal: Ja jestem władza! Sądzę cię w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, wyrok zatwierdzam! Każdego, kto pogwałci prawa tej ziemi, czeka ten sam los!

 

„Żadnych Grabic nie znam i znać nie chce, a takowe rozkazy mam w d..., podpisano Dowódca Wydzielonego Oddziału Wojska Polskiego — Hubal, major”

 

„Konia Panu Rotmistrzowi sprezentować nie mogę, jest własnością oddziału”

 

„Śmierć blisko”

 

Niemcy tak bardzo bali się „Szalonego majora”, jak go nazywali, że ukryli miejsce pochowania jego zwłok. Czy zostały pochowane i gdzie do dzisiaj nie wiadomo. Kilka razy już wydawało się, że odnaleziono miejsce jego pochówku, ale niestety do dzisiaj nie mamy pewności, gdzie złożono jego zwłoki (istnieje też teoria, która mówi, że ciało spalono, a resztki wyrzucono do lasu) .

 

Niemcom w końcu udało się dopaść i zabić majora, ale pozostała nieśmiertelna legenda ”Ostatniego Obrońcy Ojczyzny”, człowieka, który cenił wyżej honor niż śmierć.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Maurycy Lesniewski 3 miesiące temu
    Zawsze oglądam Hubala jak tylko puszczają w TV. Fajnie, że przypomniałeś naszego bohatera, w sumie bohaterów, bo cały jego odział trzeba do nich zaliczyć.
    To czy warto było dalej walczyć po klęsce wrześniowej, dziś chyba się nie liczy. Zawsze trzeba stawiać sie w sytuacji tamtych ludzi i tamtych czasów. A było jak bylo. Hubal do końca wierzył( moze nie do końca) w sojusze, że otrzymamy wsparcie od aliantów, lecz historia pokazała, jak to jest liczyć na kogoś w potrzebie.
    Ciekawy tekst Ozar!
  • Ozar 3 miesiące temu
    Dzięki za wizytę. Rzeczywiście major wierzył w ofensywę Aliantów, a przynajmniej tak mówił swoim ludziom. Jednak są historycy, którzy twierdzą, że nie powinien narażać cywilów (Niemcy spacyfikowali wsie, które mu pomagały). Ale jak napisałeś inaczej patrzyli wtedy, a inaczej teraz kiedy już wszystko wiemy. Dla mnie Hubal jest bohaterem, bo do końca był wierny przysiędze i zawsze powtarzał "Rozkazu kapitulacji nie było".
  • Okropny 3 miesiące temu
    "Jeszcze Polska nie zginęła, puki my żyjemy" - póki.

    Bardziej logiczne, ze cenił był honor wyżej niż życie, nie uważasz?
  • Ozar 3 miesiące temu
    Dzięki za wizytę. Hm w zasadzie masz rację, ale ja to odbieram inaczej. Mi chodzi o to, że bardziej cenił honor od strachu przed śmiercią, ale chyba obie wersję są poprawne w zależności od interpretacji.
  • MarBe 3 miesiące temu
    Hubal nie tylko walczył z okupantem, lecz z mentalnością oficerów, którzy nie doświadczyli okrucieństwa nazistów i ich bestialstwa.
  • Ozar 3 miesiące temu
    Dzięki za odwiedziny. Rzeczywiście pacyfikacja wsi które pomagały Hubalowi pokazała do czego Niemcy byli zdolni.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania