Poprzednie częściNie liczy się nic I.  Nie liczy się nic II.  

Co miało być, a nie ma

Wzburzone fale płynnym obrazem,

Zachody słońca w bólu łączone,

Powiewy wiatru bezdechem iskrzące.

Nie wiem skąd przyszłam, ani gdzie pójdę.

Targana mocnym deszczem, podmuchem,

Płynąca krwią z otwartej rany.

Zastałam nicość w pięknej oprawie,

W złotych okowach lecz z diamentami,

W pękniętym lustrze widzę obrazy.

Karmiona obłudą piłam jej nektar,

W słodką naiwność wtulona co wieczór,

W łzach zostawiana bez słowa nadziei,

Kłamstwem zraniona lecz jeszcze nie martwa.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Maurycy Lesniewski 2 tygodnie temu
    A gdyby tak rozdzielić każde z dwu wersów przerwa? Byłoby przejrzyście i bardziej tak lekko do czytania. To techniczny szczegół, wiersz, jego treść bardzo do mnie przemawia i co za tym idzie, podoba mi się.
    Ukłony
  • Angelus 2 tygodnie temu
    Czytając czułam emocje, które wręcz się wylewają. Ostatnie dwa wersy trafiły do mnie najbardziej. Świetny tekst. Pozdrawiam :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania