Poprzednie częściCykl tygodnia - Poniedziałek  

Cykl tygodnia - Wtorek

- Kristoff! Kristoff! - krzyczała w stronę schodów. "Znowu się spóźniał na śniadanie. Jednak wcześniej tak nie robił. Czuję, że jest coś na rzeczy. Chyba powinnam pójść na górę i z nim porozmawiać." pomyślała Mei. Zaczęła wchodzić po schodach. Ściany były oblepione dawno już nie modną tapetą. W niektórych miejscach odchodziła od ściany. Mimo to Mei nie zamierzała jej zmieniać. Przywoływała u niej miłe wspomnienia. Już była na piętrze. Drzwi od pokoju Kristoffa były lekko uchylone. Kobieta lekko stąpając podeszła do nich. Złapała je i powoli otworzyła. Na łóżku siedział chłopiec. Jego głowa była schowana w rękach. Mei widząc to weszła do pokoju. Usiadła koło swojego syna. Objęła go rękoma i powiedziała:

- Kristoff. Powiedz co się dzieje.

- Nie twoja sprawa! - powiedział szybko. Przesunął się w stronę okna oddalając się od swej matki.

- Słuchaj. Mi możesz powiedzieć wszystko. - powiedziała Mei znowu zbliżając się do Kristoffa.

- Odejdź. Nie chcę o tym rozmawiać. - odpowiedział. W jego słowach był słyszalny smutek.

- Chodzi o to uderzenie? - spytała troskliwie. Nagle chłopiec się wyprostował.

- Skąd wiesz, że o to chodzi? - zapytał zdziwiony Kristoff.

- Twoi koledzy są bardzo gadatliwi. Może opowiesz mi o tym coś więcej? - powiedziała Mei. Zwróciła swe niebieskie oczy w stronę swojego syna. On również odwrócił wzrok w jej stronę.

- Ostatnie uderzenie zniszczyło całą dzielnicę D17. Tam mieszkała moja dziewczyna. Była już późna noc. Nie miała nawet czasu zareagować. Może by przeżyła, gdyby nie Rada. Słyszałem, że specjalnie nie ewakuowali dzielnicy. Podobno to były dla nich za duże koszty. Szczerze, to w to nie wierzę.

- Bardzo mi przykro. Wiem co czujesz. Moja babcia zginęła tak samo. - powiedziała Mei. Położyła dłoń na ramieniu Kristoffa. Ten natychmiastowo ją odrzucił. Wstał i krzyknął:

- Wcale nie wiesz co czuję! Ty byłaś gotowa na odejście babci! Ja nie! - rozgniewany wziął plecak na ramię i wybiegł z pokoju. Mei chciała go zatrzymać, ale nie dała rady. Usiadła na łóżku i zaczęła rozmyślać. Widocznie strata rodziców odcisnęła na nim swoje piętno. To było dla niego za dużo. Miał wtedy tylko siedem lat. Teraz jeszcze to. Mei miała już dość tych wszystkich kataklizmów. Wieczny niepokój. Ciągłe wieści o ofiarach liczonych w tysiącach. Tak bardzo chciała wrócić do normalnego życia. Jednak każdego dnia zastanawiała się czy w ogóle dożyje dnia spokoju.

 

13.06.2234

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Violet pół roku temu
    Pomysł dobry. Mógłbyś trochę rozwinąć fabułę. 4
  • Mogador pół roku temu
    Zgadzam się z Violet, mogłoby być dłuższe. Co prawda Sci-F to nie moja bajka, ale Twój pomysł jest ciekawy. Zostawię 4 :)

Napisz komentarz