Czarownica cz.2

Spotkanie

 

W oddali było widać łunę unoszącą się od świec, nad horyzontem. Siedziały tam już stare bywalczynie.

 

Tego jedynego w roku obrzędu. Spadały w dól liście, a wraz z nimi stare problemy i troski. Dynie były lampionami. Dzieci bawiły się teraz strasząc, w swoich wymyślnych przebraniach.

 

,, Cukierek albo psikus,, Wykrzykiwały przy otwartych drzwiach domów. Zauważyła tego jednego ducha. Szedł powoli, nie miał w swoim wiaderku żadnych słodkości. Miał zakrytą twarz, ale przez jego płótno widać było, mokre palmy w okolicy oczu. Po pikowała w dół, aż prawie szczur wypadł z gniazda. Trzymał się go tak mocno łapkami, że musiał użyć jeszcze zębów, żeby go nie zgubiła. Wylądowała przed nim wyrastając jak ściana ziemi. Spojrzał na nią lekko przestraszony. Nie spodziewał się,że spadnie mu jak grom z nie jasnego nieba. Tego dnia wszystko było tajemnicze i inne. Przynajmniej na wpół magicznym świecie wyobraźni. W ostatniej chwili ją ominął z chwiejącym krokiem, stanął w miejscu.

 

- Hej!

 

Spojrzał na nią, ledwo widząc przez wycięte kółeczka w płótnie.

Odpowiedział

 

-Hej!.

 

Nieśmiało.

 

-Dobrze się bawisz?

 

-Zapytała, znając już odpowiedz.

 

-Nie

 

Spuścił głowę w dół.

 

-Co się stało?

 

Poruszył się pod białą powłoką w geście wskazywania ręką.

 

Tam w tej alejce pomiędzy starymi zaczarowanymi drzewami, potknąłem się o ich korzenie. Konarami przytrzymywały mi nogi w kostkach i swoimi starymi gałęziami zabrały mi rozsypane wszystkie cukierki.

 

-Zjadły je?

 

Zapytała zaskoczona.

 

-Tak razem z papierkami.

 

-Może im zaszkodzą.

 

-Pewnie tak, ale ja już nic nie mam.

 

-Jeszcze noc się nie skończyła.

 

Pocieszała go.

 

-Możesz jeszcze odwiedzać domy.

 

Pójdziemy razem, ja ze szczurem będę patrzeć zza płotów.

 

Ogoniasty wywijał ogonem na myśl o jedzeniu.

 

-Dasz mi jednego żelka?

 

-Oczywiście podzielę się z wami.

 

-Co z Twoim spotkaniem wiedźmo?

 

Szepnął jej siedząc na swoim miejscu.

 

-Duch jest teraz ważniejszy i cmoknęła do niego ustami.

 

-Przestań wiesz że tego nie lubię, nie jestem psem.

 

Oburzył się gryzoń.

 

-To też jego święto, więc bądź już cicho i nie marudź.

 

Księżyc świecił teraz pełnią i wydawał się taki wielki.

Następne częściCzarownica cz.3  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz