czerwcowej nocy

nie zapomniałem jak pierwszej jazdy

jak snu w którym byłaś moja

wiedziałem że mogę marzyć

bo nie wolno mi powiedzieć słowa

 

pewnej nocy patrzyłem w gwiazdy

perseidy spadały dookoła

serce pękło cokolwiek to znowu znaczy

otaczała mnie cisza grobowa

 

myślałem o twojej dłoni na moim policzku

dotyku co myśli ucisza

wiatr niósł zapach siana na polach

wokół nadal czerwcowa cisza

 

stałem sam tak jak stoję i teraz

milczałem jak milczeć nadal muszę

oczy nie zdradzą ci tego bólu

bólu który rozrywa duszę

Średnia ocena: 1.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • betti 4 miesiące temu
    Coś Ci w tej duszy gra, widać w tym tekście wrażliwość, myślę, że kiedy zaczniesz nad sobą pracować będziesz dobrze pisał. Szkoda, że pokusiłeś się o rym, pozwól sobie czasem na swobodę. Niech myśli płyną nieskrępowane, później zawsze można je ułożyć, doszlifować.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania