Cześć, jestem Greg! #4

Cześć, jestem Greg! #4

 

Od mojej mrocznej wizji minął miesiąc, miesiąc w którym dołożyliśmy wszelkich starań na odgadnięcie tożsamości mrocznej postaci i jego kryjówki. Niestety żadne rozwiązanie nie przynosiło efektów. Razem z Annabeth, Kalie i Jackiem spędzaliśmy noce nad przemyśleniem tego problemu. Nigdy nie słyszeliśmy o części Hadesu mroczniejszej od Tartaru.

-To niemożliwe, zwiedziłam większość Hadesu i nic nie przeraziło mnie tak jak Tartar. Do dziś miewam straszne sny o tym miejscu.- powtarzała Annabeth za każdym razem gdy szukaliśmy odpowiedzi. W końcu pewnej nocy odpowiedź znalazła nas sama.

Chejron wymyślił kolejną bitwę o flagę. Czerwoni mieli zmierzyć się z niebieskimi. Jak zawsze byłem w drużynie niebieskich, moje pochodzenie wcale nie wpłynęło na to który z kolei zostałem wybrany do drużyny. Dowódcą naszej drużyny była Annabeth, chciała przypomnieć sobie jak to jest znów być obozowiczką po tak wielu wstrząsających wydarzeniach. Ukryliśmy naszą flagę na pięknej polanie, kwitło tam wiele kwiatów. Otoczona była wysokimi konarami. Na samym jej środku był mały pagórek tam właśnie umiejscowiliśmy flagę. Dowódca rozdzielił nas na cztery grupy. Moja miała za zadanie oskrzydlić prawą flankę wroga. Zostałem wybrany na dowódcę grupy. Było to dla mnie duże wzywanie, ponieważ nigdy niczym nie dowodziłem.

-Wierzę w Ciebie, Greg. Nie zawiedź mnie. Masz preferencję na dobrego przywódcę- mówiła mi Chase.

-Dlaczego? Bo mój ojciec to król bogów? Nie, nie potrafię nikim dowodzić.- nie wierzyłem w jej słowa.

-Nie, znam dwójkę dzieci Zeusa. Jedno z nich oddało życie w słusznej sprawie, a drugie jest dowodzącą Łowczyń Artemidy. Nie przypominasz mi żadnego z nich. Jesteś zupełnie inny. Dlatego wierzę w to, że możesz być wielkim przywódcą- powiedziała te słowa z taką mocą, że zastanawiałem się czy aby napewno nie jest córką Afrodyty. Nie dokończyliśmy rozmowy, rozległ się dźwięk startu. Ruszyliśmy w las, skręcając co raz bardziej w prawo.

-Nasze zadanie to zaatakować z zaskoczenia, pamiętajcie. Nie dajcie się zauważyć. Bądźcie czujni i miejcie oczy dookoła głowy.- cała drużyna poruszała się cicho i przytaknęła na moją wypowiedź.

-Jak na kogoś kto nie nadaje się na przywódcę masz gadane.- powiedziała Kalie uśmiechając się. Była wspaniała. Jej włosy skryte pod hełmem biły jasnym blaskiem. Oczy świeciły jak gwiazdy. Zapatrzyłem się o chwilę za długo i wszedłem twarzą prosto w drzewo.

-Nic Ci nie jest?- spytała roześmiana.

-Nie,chyba nie - skłamałem, to było moje najtwardsze spotkanie z drzewem,a uwierzcie miałem ich wiele. Drużyna wyprzedziła mnie i zostałem z samą Kalie.

Nagle niebo spowiła ciemność. Wydawało by się że w sekundę nastała noc. Ziemia rozstąpiła się i ukazał nam się... motocyklista?

-Witaj bratanku, jak miło Cię poznać. Ostatni syn mojego brata nie skończył dobrze. Biedny chłopak, a mówiłem Zeusowi by zaproponował mu zostanie na Olimpie na stałe. Wielka szkoda, ale nie przybyłem tu rozdrapywać ran. Przybyłem udzielić Ci odpowiedzi, każdemu przyda się jakaś prawda?- człowiek wypowiadający te słowa miał czarne włosy, raczej drobną posturę. Skórzaną ćwiekowaną kurtkę i spodnie. Na szyi wisiał mu łańcuch z stelgijskiej stali.

-Kim jesteś? I jakiej odpowiedzi chcesz mi udzielić?- spytałem nieco zaskoczony całą sytuacją. Kalie stała jak wmurowana nie spuszczając ze mnie wzroku.

-Kim jestem? Nie poznajesz stryja? Eh, chyba jednak nie jesteś tak bystry jak myślałem. Jestem Hades! Bóg podziemia. A Ty jesteś Greg syn mojego jakże ukochanego brata. Tak to był sarkazm, bo go nienawidzę. A co do odpowiedzi której szukasz, Tartar wcale nie jest najmroczniejszą częścią Hadesu. Istnieje głębsza i mroczniejsza część, do której nie zagląda żaden z bogów. Nawet Hermes nie dostarcza tam paczek! Jest to królestwo ojca Hypnosa, Ereba. Oh na tym kończy się nasza rozmowa. I pamiętajcie była ona nieoficjalna, nie wymagajcie mojej pomocy. Nawet czasem na was kogoś naśle. Miłego cierpienia bratanku!!- po czym zniknął w kłębie czarnego dymu. Kalie dalej wmurowana nastąp wszymi wydarzeniami nic się nie odzywała. Nagle rozległ się dźwięk. Właśnie bitwa o flagę została zakończona.

-O nie nikt nas nie widział na polu bitwy!- krzyknęła Kalie. Wydawała się jakby wybudzić z transu. Wzrok miała z obojętniały

-Zapamiętałaś coś z naszej wspaniałej rozmowy z moim stryjkiem?- spytałem

-Jakiej rozmowy? Rozmawialiśmy o twoim dowodzeniu nim nie uderzyłeś o drzewo,a nagle jest koniec bitwy. Jakim stryjkiem?- odpowiedziała bardzo zdziwiona.

-Naprawdę nie pamiętasz co się stało? Właśnie odbyliśmy ciekawą rozmowę z Hadesem. Tak tym Hadesem, kolejny bóg nam się objawił w tak krótkim czasie. To nie wróży nic dobrego. Szybko, musimy porozmawiać z Jackiem i Ann.- po tych słowach pobiegliśmy wprost do pawilonu....

 

Ciąg dalszy nastąpi

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania