Czomolungma

my — semafory półprzytomnego świata

krzyk osnuty mgłą z ptaków

 

trzy razy splunęliśmy przez

prawe ramię

depcząc przy tym

plastikowe żebra królików

 

nikomu nie powiemy

że lasy to cienie

a morze to rybia mogiła

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Maurycy Lesniewski tydzień temu
    Mocne!
  • Adelajda tydzień temu
    Dziękuję Maurycy za przeczytanie.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • pasja tydzień temu
    Witam
    Bolesne konanie Matki Ziemi i niemy krzyk natury. Piękny tytuł. Czy tak naprawdę jesteśmy bezsilni, aby wejść na szczyt?
    Ciepło pozdrawiam
  • Adelajda tydzień temu
    Dziękuję pasjo za pozytywny odbiór.
    Zawsze miło Cię widzieć.
    Pozdrawiam.
  • Dekaos Dondi tydzień temu
    ''krzyk osnuty mgłą z ptaków'' !! ''plastikowe żebra królików'' !!
    Adelajdo→Tu właściwie komentarz jest zbędny. Sam tekst jest wiele mówiącym:komentarzem. Pozdrawiam→5
  • Adelajda tydzień temu
    Dziękuję DD. Bardzo mi miło.
    Pozdrawiam.
  • Angela tydzień temu
    Mroczna miniaturka, naprawdę dobra.
  • Adelajda tydzień temu
    Dziękuję Angelo.
    Pozdrawiam.
  • Freya tydzień temu
    Fajne... podoba mi się, zgrozo-aspektów - zgrupowanie :) Pzdr
  • Adelajda tydzień temu
    Dziękuję Freya. Bardzo mi miło.
    Również pozdrawiam.
  • Justyska tydzień temu
    No tak, ludzie to hipokryci. Dobry tekst, działa na wyobraźnię i emocje.
    Pozdrawiam!
  • Adelajda tydzień temu
    Dziękuję Justys. Fajnie, że podziałał na wyobraźnię.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • Florian Konrad tydzień temu
    tytuł do natychmiastowej zmiany, bo komiczny- Mount Everest naszych czasów? A co - pozieleniała, stanęła w tych naszych czasach do góry nogami? Różni się jakoś? Zaręczam, że będzie i post-naszych i post-post naszych czasach wyglądać podobnie. A i we wcześniejszych czasach wyglądała niewiele inaczej.
  • Adelajda tydzień temu
    Pewnie masz rację Florianie. Tak sobie myślałam, o takiej innej górze. Ale dobrze, pewnie przekombinowałam. Rozumiem, że reszta również nie przypadła do gustu.
    Poprawię chociaż tytuł, ale już nie teraz.
    Dzięki za odwiedziny.
    Pozdrawiam.
  • Lamb tydzień temu
    Przepiękne.


    trzy razy splunęliśmy przez

    prawe ramię

    depcząc przy tym

    plastikowe żebra królików



    Uwielbiam, jak piszesz. I że w bardzo krótkich formach zawiera sie u Ciebie dosadnosc i subtelnosc. Jestes niezwykle ciekawa.
  • Adelajda tydzień temu
    Dziękuję Lamb, jakoś tak dziwnie jak ktoś zmienia konto :-)
    Cieszę się, że mnie odwiedziłaś. Bardzo cenię Twoją obecność.
    Pozdrawiam.
  • Aisak tydzień temu
    WoW!
    Końcówka daje po łapkach.
    Brawo!
  • Adelajda tydzień temu
    Dziękuję Aisak.
    Miło mi.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • Wrotycz 6 dni temu
    Nasz szczyt możliwości pokazywania światła - światu. Krzyk osnuty mgłą z ptaków. Nieodczynienie zła, przed utratą sił. Utrata złudzeń. Wyjście z natury w świat semaforów informatycznych, zakleszczenie. Surowość prawdy, o której nie chcą powiedzieć. Wszystko jest złudą (kwantowy wymiar rzeczywistości?) lub umieraniem.
    Ale kim są te semafory? Najmądrzejsi ludzie na tej planecie? Lotni twórcy odchodzącej magii? Sztuczna inteligencja?
    Bo że to tylko wiersz ekologiczny, nie wydaje mi się.
    Bardzo intrygujące wersy. Zmuszają do drążenia zamysłu Autora.
    5.
  • Adelajda 6 dni temu
    Dziękuję Wrotycz za tak wnikliwy komentarz. Utwór powstał chyba pod wpływem pewnej książki, tak mi się wydaję. Ale jest to również skarłowaciała forma czegoś większego. Bardzo ciekawe i wnikliwe są te Twoje "drążenia". Ja tylko od siebie dodam, że fragment o spluwaniu przez prawe ramię również ma swoje znaczenie, bo spluwano i sypano sól za lewę ramię, bo po prawicy naszej stoi anioł stróż, natomiast za lewym ramieniem diabeł - takie dość stare zabobony, które zwykła opowiadać moja prababcia - kobieta która wierzy w różne rzeczy tego typu (na imię ma Janina).
    Cieszę się, że utwór pozytywnie odebrany :)
    Pozdrawiam.
  • Wrotycz 6 dni temu
    Próbowałam się wgryźć... o spluwaniu przez lewę ramię wiem, dlatego napisałam, że uroków nie odczyniono.
    Anioła i diabła (orzeł biały i czarny) ponoć widział na swoich ramionach Piłsudski.
    "Skarłowaciała forma czegoś większego" - czyli rzeczywistości.
    Hm... przyszło mi do głowy, że semafory zrujnowały komuś (parze?) przyszłość ideami, a wiedziały, że są ułudą, czyli to ich dążenie na szczyt. Niech idą, ale i tak przegrają.
    Cisi przejdą...

    Okey, spadam.
    Nie wiem.
  • Adelajda 6 dni temu
    Wrotycz napisałaś nawet więcej, ślepa jestem, kawy nie piłam jeszcze. Skarłowaciała forma, w sensie, że wiersz powstał z dłuższego utworu. Być może zbyt hermetycznie, nawet bardzo możliwe.
    Pierwszy Twój komentarz jak najbardziej słuszny. Szczególnie pierwsze zdanie i to "Wyjście z natury". Rzeczywistość to poniekąd złudzenie. A semafory to ludzie, którzy będą brnęli wciąż do przodu, nie zważając na konsekwencje, to oni będą wyznaczać kto lub co przejdzie, bądź też nie.
    Dziękuję raz jeszcze :)
    Mam dzień zakręconej śrubki.
  • Canulas 6 dni temu
    Proponowany Everest jest tak wyświechtany, że naprawdę lepiej nie. Czomolungma w pierwszej chwili kojarzy sie zestarszą siostrą wielkiej stopy.
    Ogólnie i tak zajebiste.
  • Adelajda 6 dni temu
    Myślę Canu, że bardziej chodziło o ten dopisek 'naszych czasów'. Jednak mi nie chodziło dosłownie o Everest. Bardziej myślałam o porównaniu, że coś jest tak wielkie jak ta góra, że to taki drugi Everest naszych czasów. Jak widać coś zazgrzytało, no nic, trudno - bywało gorzej :)
    Natomiast dziękuję za przeczytanie i pozostawiony ślad.
    Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania