Diabelce część 8

Kiedy wróciłem wieczorem do domu byłem mocno pobudzony wydarzeniami niecodziennego dnia, mimo czasu poświęconemu na zjedzenie kolacji. Nawet relaksująca kąpiel nie przyniosła ulgi skołatanym nerwom. Położyłem się spać, jak na mnie dość późno. Jednak sen nie przychodził, więc postanowiłem poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z historią zespołu Vader. Czasy w jakich przyszło mi żyć umożliwiają szybki dostęp do informacji nawet tych, o których uczestnicy zapomnieli. Dość sprawnie uzyskałem wiedzę z początku działalności kapeli oraz ich dorobku artystycznego. Zaciekawiony i zainteresowany więcej uwagi poświęciłem sypaniu soli, ponieważ nie dotyczyło to akcji zima, zwłaszcza śliskim chodnikom jakie spowodował dzisiejszy zamarzający deszcz. Zatrzymałem się na prasowych artykułach z roku dwa tysiące piętnastego i przeczytałem.

„Kiedy w Klubie Bolko liczba decybeli przekraczała bezpieczną granicę, w kościele pw. św. Krzyża wierni kościoła katolickiego na czele z Ignacym Decem, biskupem diecezji świdnickiej, modlili się za uczestników koncertu. Na apel biskupa odpowiedziała zaledwie ponad stuosobowa grupa wiernych. Radni powiatowi Prawa i Sprawiedliwości czuwanie wykorzystali do celów politycznych. W trakcie modlitwy w kościele zbierane były podpisy pod listą poparcia kandydatury Andrzeja Dudy na prezydenta RP”.

Przynajmniej dla mnie był to rodzaj kija wsadzonego w mrowisko, zmieniłem strony i czytałem dalej.

„Przypomnijmy, że środowiska katolickie i prawicowe od kilku tygodni sprzeciwiały się organizacji koncertu Vadera w Świdnicy. Muzykom zarzucano propagowanie treści satanistycznych. Głos w tej sprawie zabierali między innymi duchowni, ale też były wiceprezydent Świdnicy Ireneusz Pałac, a nawet mieszkaniec Kłodzka Jerzy Motyka, który modlił się oraz sypał sól egzorcyzmowaną przed Klubem Bolko. Mimo starań oponentów Świdnicki Ośrodek Kultury uzyskał od władz miasta zielone światło na organizację koncertu. Przeciwnicy Vadera nie odpuścili i postanowili modlić się o dusze świdniczan. Na modlitewne czuwanie przyszło ponad 100 osób. Co ciekawe, msza. św. nabrała charakteru politycznego. Już od progu wejścia do kościoła namawiano wiernych, by podpisali się pod kandydaturą Andrzeja Dudy z Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta RP”.

Sól egzorcyzmowana była dla mnie czymś nowym, niezwykłym. Nigdy o niej nie słyszałem, a zwłaszcza o tym, jakie posiada właściwości. Dlatego postanowiłem przeczytać wywiad z egzorcystą panem Motyką.

„Nie wiem, czy to, kolejny protest, ale jest to protest mieszkańców Kotliny Kłodzkiej. W momencie, kiedy dowiedzieliśmy się, że będzie tutaj koncert zespołu satanistycznego , postanowiliśmy sprzeciwić się temu i wesprzeć apel JE ks. Biskupa Ignacego Deca, zamieszczony na stronie Kurii. Myślę, ze to jest właściwa postawa, bo nie wolno nam milczeć i godzić się na zło. W momencie, gdybyśmy nie podjęli żadnej reakcji, popełnilibyśmy grzech zaniedbania, tzw. grzech cudzy. Napisaliśmy petycję do pani prezydent Świdnicy, żeby zablokować ten koncert, bo jest to zło – i w pełni odpowiedzialności za słowa które wypowiadam, są to sataniści – dowody mam i przedstawię na sesji Rady Miasta. W ciągu zaledwie dwóch godzin jednego dnia pod tą petycją podpisało się 247 osób. Gdyby akcja trwała tydzień czy dwa, byłoby ich tysiące. Następnym krokiem było zwrócenie się do pani prezydent, która ma władzę, aby ten koncert powstrzymać. Doszło do spotkania, przedstawiłem całą sytuację, przywiozłem też dowody w postaci wydruków tekstów zespołu powszechnie dostępne w Internecie oraz pisma „Egzorcysta”, które w szerokim zakresie omawiają zagrożenia wynikające z koncertów satanistów. Rozmowa trwała około pół godziny, pani prezydent nie zajęła stanowiska, stwierdziła, że przemyśli to sobie. Obiecała kontakt, ale mimo moich prób, do kolejnej rozmowy nie doszło. Stąd moja obecność na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej. Koncerty satanistyczne promują zło, które nie jest obojętne dla uczestników. Konsekwencje dla osób uczestniczących są takie, że mogą wchodzić w stan depresji, koszmarów nocnych, bezsenności i aby to wyciszyć, mogą sięgać po narkotyki, a w skrajnych przypadkach może dojść do samobójstw”.

„Sól egzorcyzmowana jest odmianą wody święconej, którą dawniej w domach zwieszano na drzwiach. To są sprawy duchowe i trudne, wiele osób ich nie zrozumie, a wielu może powiedzieć wręcz, że jest ze mną coś nie tak. Takie osoby odsyłam do konsultacji z księżmi egzorcystami lub nawet do Internetu na strony katolickie, można się dowiedzieć, czemu sól egzorcyzmowana służy. Może to okazja, żeby właśnie teraz dowiedzieć się, czemu ona służy”.

Dalej pogrążałem się w lekturze, chociaż od tamtego koncertu minęły cztery lata, w trakcie których wiele się zmieniło w naszym kraju. Drastycznie zmniejszono bezrobocie, podniesiono wynagrodzenia za pracę, przyznano dodatki, lecz z drugiej strony do głosu doszły osoby nie potrafiące tolerować osób mających inne zdanie. Dialog został zastąpiony krzykiem, wytykaniem i pyskówką. Linie podziału wyraźnie zakreślono, a społeczeństwo stale straszono. Lata wzajemnej nieufności, cwaniactwa, kombinatorstwa, hejtu, pychy i buty zaowocowały. Stale trzeba mieć się na baczności i uważać na swoje słowa, ponieważ nasze słowa i czyny nawet za dziesiątki lat mogą one zostać wykorzystane przeciw nam.

Podziwiałem temperament pana Motyki, jego zaradność, zaangażowanie, waleczność, lecz nie zauważyłem jego obecności w informacjach towarzyszących zamkowi w Szczytnej, zwłaszcza troski o niepełnosprawnych. Pełen niepokoju o niego kładłem się spać sporo po północy, lecz hałas dochodzący z kuchni przerwał mi pierwszy płytki sen. Bardziej zły niż zaniepokojony zerwałem się z wersalki i pognałem w półśnie opieprzyć nocnego głodomora. Zamiast wujka buszującego w chłodziarce i podbierającego innym najsmaczniejsze kąski ujrzałem nieprzytomną babcię, leżącą na podłodze. W tym momencie bardzo żałowałem braku u siebie umiejętności udzielania pierwszej pomocy i z racji tego postanowiłem wezwać fachowców. Tylko samo wybranie numeru i powiadomienie pogotowia nie spowodowało ich interwencji. Zamiast spodziewanego ratunku dla mojej ukochanej babci, otrzymałem coś w rodzaju instrukcji obsługi. Nerwy, złość i rozgoryczenie spowodowały, że mój telefon wylądował na ścianie. Całą swoją uwagę skupiłem na nieprzytomnej babci i intuicyjnie ocuciłem ją. Pół domu postawiłem na nogi, ponieważ w złości darłem się jak oszalały. Długo nie trwało jak wszyscy domownicy zjawili się w kuchni, a część sasiadów pod drzwiami naszego mieszkania z pretensjami o przerwany sen. Taksówka okazała się najszybszym środkiem lokomocji do oddziału ratunkowego, a tam okazało się, że babcia ze swoim otrzymanym kolorkiem zajmuje końcową klasyfikację w kolejce do lekarza. Około godziny czwartej znalazłem się w przedsionku wyroku o pobicie lekarza. Nigdy nikogo nie uderzyłem i mało brakowało, żeby medyk był tym pierwszym. Babcia po zastrzyku odzyskała pełnię sił i mogła wrócić do domu, a ja udałem się na pierwszą zmianę.

Sobotni koncert, a zwłaszcza presja przeciwników , którzy dożyli do jego odwołania, pomimo jakichkolwiek informacji na forum publicznym, jaka towarzyszyła od kilkunastu dni, mogła zaowocować przemocą wobec uczestników. Mocno zaniepokojony zaczynałem obawiać się o nasze bezpieczeństwo. Chciałem uniknąć konfrontacji, więc po zapoznaniu się z wieloma często sprzecznymi informacjami o klimacie towarzyszącym występom zespołu Vader, wolałem w tym dniu nie korzystać z komunikacji miejskiej i poprosiłem kuzyna o pożyczenie samochodu. Auto postanowiłem zaparkować w miejscu spokojnym i z dala od występów. Wybór padł na ulicę jednokierunkową przebiegającą przez dzielnicę domów w większości jednorodzinnych, blisko strefy płatnego parkowania. Miejsce w jakim zatrzymałem samochód było z prawej strony przed ciągiem zaparkowanych aut, stojących prawymi kołami na chodniku. Zostawiłem sporo przestrzeni dla wyjeżdżających samochodów z kilkunastu garaży oraz z dwóch posesji znajdujących się po obu stronach ulicy. Byłem przekonany, że pozostawiona własność kuzyna, nikomu nie będzie przeszkadzała.

Przez całą drogę czarowałem dziewczynę i miałem nadzieję, że nie zrobię z siebie głupka, a mój wysiłek zostanie przez nią doceniony. Vader miał pojawić się na scenie około godziny dwudziestej pierwszej, lecz wcześniej członkowie grupy zaplanowali spotkanie z fanami. Pomimo braku jakiejkolwiek informacji na mieście przyszło blisko sto osób i każdy mógł liczyć na autograf oraz zdjęcie z zespołem. Spotkanie trwało niespełna godzinę i po nim rozpoczął się koncert. Dziewczyna, z którą przyszedłem szalała z zachwytu, skakała jak nakręcona, lecz ja bardziej skupiony byłem nad jej unoszącymi się piersiami, niż na wykonywanym repertuarze. Najważniejsze było w tym występie, że jej się podobało, aż mnie z tej radości pocałowała. Natychmiast zaproponowałem późną kolację w popularnym lokalu i ucieszyłem się, gdy moją propozycje przyjęła.

Była niedziela wieczór jak postanowiłem odpocząć troszkę i odstawić kuzynowi samochód. Otworzyłem drzwi od strony kierowcy i usiadłem. Za wycieraczką samochodu była włożona kartka formatu A6 z odręcznym pismem kobiecym. Wysiadłem z auta i spojrzałem na wetknięty liścik.

„Proszę nie parkować blisko furtki

Pogotowie nie było w

stanie wynieść pacjenta

na noszach”

Widocznie pozostawienie z lewej strony furtki, otwieranej do wewnątrz, przynajmniej dwumetrowej wolnej przestrzeni, nie uchroniło mnie od błędu, a z drugiej strony najmniej czterometrowej od utwardzonego wjazdu na teren garaży stanowiło dla tej osoby problem. Inną formą presji wykazał się sąsiad tej pani, który zaparkował swoje dwa pojazdy zamiast w garażu, po lewej stronie ulicy i znacznie zwęził przejazd. Jednak, jak się okazało taka forma wyrażenia swojego niezadowolenia była jego zdaniem zbyt mało przejrzysta i postanowił ją przekazać osobiście wychodząc na balkon pierwszego piętra od strony ulicy i krzycząc.

- To jest moja własność i proszę w tym miejscu nie parkować!

Moje argumenty o części wspólnej, zaczynającej się od ogrodzenia jego posesji i publicznej do niego nie docierały. Widocznie gościu miał swoją rację, podobnie jak pani smarująca do mnie liścik, wiec zgodnie z porzekadłem „mądry głupiemu ustąpi” odjechałem. Za nim ruszyłem włączyłem odtwarzanie.

Vader - Epitafium (dla ludzkości)

 

Ślepota i fanatyzm są tymi typami aberracji, które zawsze spowalniają

rozwój rodzaju ludzkiego. I nic nie zmieniło się pod tym względem do

dziś…

Obserwując przepływających ludzi

Jak zdefiniujesz tłum?

Nieszczęśliwe życie szczurów

Zwracając się do przyjaciół Boga

Brak inteligencji

Oznacza głupotę i ślepotę

Dla spraw, dla których żyjemy i umieramy

W końcu...

 

lead: Peter

 

Oni chcą mnie ukrzyżować

Pierwsi rzucają kamienie

Tonę w błocie

Nazwanym ludzką rasą

Nieważne jak mocno próbujesz

Ten świat jest stracony

Robaki dają wszystko

 

lead: Peter

 

Święty minx

Ukoronowany wzór

Wszystko, co oni chwalą

W kołach czasu

Nic nie znaczy we wszechświecie

Szkielety dusz

W domach Boga

Praktykują milczenie

 

lead: Peter

 

Obserwując przepływających ludzi

Jak zdefiniujesz tłum?

 

lead: Peter

 

Nieszczęśliwe życie szczurów

I jestem powyżej niewolników

Zamyślony w oczekiwaniu

Końca…

 

Tym razem to wszystko.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • pasja 3 miesiące temu
    Samo życie. Każdy z nas popełnia błędy i pewnie będzie popełniał. Najważniejsze jest aby nie szkodzić. Czy jest to możliwe? Zacietrzewienie pewnej grupy społeczeństwa neguje przyjacielskie stosunki sąsiedzkie. Moja prawda najmojsza.

    Sól egzorcyzmowana jest odmianą wody święconej, którą dawniej w domach zwieszano na drzwiach... muszę przyznać, że nie słyszałam o takiej soli. Przeciwieństwo wody święconej, ale na celu też ma odstraszanie diabła. Dodałabym jeszcze do tego wszystkiego czosnek.
    Całość bardzo na tak. Poruszyłeś ciekawe rzeczy i ukazałeś międzypokoleniowe rozumowanie.

    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania