Do jutra

Na jak długo tylko można - chcieli odwlec przyszłość, dlatego zjeżdżają z krajowej jedynki w lewo, na most łączący brzegi Wisły. Ważne są ciche porty, gdzie można się schować, dotykając nieuniknionego. Wiedzą, że gdyby przed jutrem stchórzyli, nie spojrzą sobie w oczy bezpiecznie, wcale nie spojrzą.

 

Podjechał pod szarą bryłę kolejowego dworca.

– Poczekaj.

Po paru minutach twardym tonem powiedział:

– Słuchaj, połączenie masz koszmarne, w nocy, z dwiema przesiadkami, schowaj bilet. Zostaniemy tu na cały dzień, a potem zdecydujesz.

Nic nie mówiła, upychając wyrok w tylnej kieszeni spodni, ale jej myśli były głośniejsze od zgrzytu hamującego tramwaju. Skręcił w lewo, potem jeszcze raz.

 

Od parkingu przy markecie, gdzie zostawili samochód, prowadził ulicami łagodnie pnącymi się do góry. Pierwszą przecinała rzeczka.

– Nie rzeczka, ale kanał, Laku.

Bredzisz – pomyślała.

 

– Chce ci się pić?

Usiedli przy drewnianym stoliku. Rozglądała się łapczywie, znalazła na murach wąskich kamieniczek płaskorzeźbę nieco kiczowatego łabędzia, zadumaną pannę na ozdobnym gzymsie, okrągłe okienka facjatek i kute balustrady balkonów. W górnym, prawym rogu starego rynku rosła boczna ściana gotyckiego kościoła. Nad wszystkim, po tafli błękitu, leniwie płynęły letnie chmury.

I wtedy ją zobaczył w bukiecie białych róż tak luźno związanym, że narażonym na rychły rozpad.

Chciał to powiedzieć, ale dzień zrobił się zbyt piękny. Nagle odzyskanego spokoju nie spłoszyły głośne, mijające się tramwaje i znikający w nich przechodnie ani ludzie siedzący obok.

– Wiesz, czym przywiązałaś mnie do siebie? Albo jesteś tuż przed, albo za codziennością, odchodziłem, gdy nieudolnie próbowałaś się do niej przymierzać.

Roześmiała się.

– Rąbnięta neurasteniczka wśród błyskawic na jeziorze, tak? A może egzaltowana poetka mdlejąca od zachwytu? Nie ściemniaj, zobacz mnie taką, jaką jestem. To ostatni moment. Chcesz wiedzieć, ile euro kładł mi na stół taki jeden... a może podrzucić kilka informacji na temat kochanków?

Patrzyła w oczy zuchwale, lecz spychany ból przebijał się popłochem w błękitnych źrenicach. Wiedział, że teraz daje mu szansę wycofania się z perspektywy jutrzejszego dnia.

– Jesteś tu jeszcze? Po moim szczerym wyznaniu? Niesamowite.

– Wiem dużo, pamiętasz tego gościa z rozwaloną brwią? Piłem z nim jednej lutowej nocy, a gdy opowiadał o was, zrozumiałem, kim dla mnie jesteś. Chcieliśmy pewności, jest szansa. Spróbujmy, dasz radę, jeśli...

– Wiem, jeśli po prostu chcę, prawda?

– Zuchwała odmiana zaboli.

Wyjęła bilet i podarła go, strzępki rzuciła za siebie.

– Jesteś moją tratwą.

– A ty sterem mojej.

Przy sąsiednim stoliku para zakochanych szczeniaków patrzyła na nich wyraźnie zafascynowana. Dziewczyna powiedziała cicho, że powinni płynąć na jednej, wtedy dopłyną.

– Tak jak my, prawda?

Oby się im udało. Pewność to podstępna żmija.

 

– A ty na pewno wiesz, gdzie jesteśmy? W jakim punkcie?

– Teraz jest pięknie, to mi wystarczy.

– Wstawaj, zaprowadzę w piękniejsze miejsca, daj tylko chwilkę.

Gdy kupił papierosy i zgasł płomień zapalniczki, zobaczył jak idzie, łagodnie kusząc przecinające ją powietrze, tak wąska w talii, że niemal zamykała mu się w dłoniach, wiatr to rozwiewał, to kładł po jej twarzy ciemnozłote w słońcu włosy. Smukła, opalona, rozkołysana spojrzeniami, a zanurzona w myślach tak mocno, że nie mogła dostrzec ich pragnienia. Jaki kierunek wybierze, a może poczeka na niego? Przeszła przez ostrą bramę na dziedziniec gotyckiego kościoła, mając do wyboru również dwie wąskie, przecinające się uliczki obok. Zatrzymał się. Uśmiechnął.

Jak jej nie kochać?

 

Podeszli wyżej i skręcili w stromo wspinający się zaułek między starymi spichrzami a miejskim ratuszem. Zwieńczała go solidna i lekka jednocześnie arkada.

– Będziemy tak iść bez końca, prawda?

– Tak, już się nie zatrzymamy.

Gdy stanęli na krawędzi wysokiej skarpy, ścisnęła jego dłoń.

– Boisz się, Laku?

– Nie, tylko tutaj jest zbyt dużo piękna.

– Postarajmy się, aby i nasze życie takie było.

– Ty chyba nie wiesz, jak może być źle.

 

Nie zaprzeczył, ale idące przed nimi przerażone jutro chciało siebie pominąć.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • JamCi miesiąc temu
    Trwaj ulotne i nierzeczywiste. Bo niczego innego nie ma. Dzisiaj nie. Piękna chwila. Jak wiele właśnie chwil. Pozdrawiam.
  • Wrotycz miesiąc temu
    Czy przeszłość jest nierzeczywista? Ciekawe podejście, dzięki za refleksję, pozdro.
  • RebelMac miesiąc temu
    Ładne, choć obyczaj to nie moja bajka. Takie liryczne. Dobrze napisane, fajne dialogi. Pozdro.
  • Wrotycz miesiąc temu
    Dziękuję :)
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Wrotuniu. Ładnie napisałaś o tym.
    Jutro omija człowieka tylko raz. Gdy człowiek umiera. Ale z drugiej strony jest pewne. Kiedy dzisiaj jest jutrem dla wczoraj.
    Ważne by miłość nie była cały czas gładką powierzchnią. Bo się można przewrócić na gładkim.
    Przeszkody są bardziej widoczne. Tak mi się dziwnie skojarzyło z Twym tekstem.
    ''...obok hamującego tramwaju'' →bez ''obok'' byłoby chyba lepiej. Zaraz później wiadomo, że jej nie rozjechał.
    Pozdrawiam:)→5
  • Wrotycz miesiąc temu
    Wcale Ci się dziwnie nie skojarzyło i, faktycznie, własne jutro może umrzeć jedynie z nami. Gładkość nie istnieje, to iluzja naiwnych.
    Już poprawiłam, wielkie dzięki za uważny wgląd.
    Serdecznie pozdrawiam, DeDusiu:)
  • kalaallisut miesiąc temu
    Wzruszająca opowieść. Przeszłość teraźniejszość i przyszłość. Gdzie najlepszy i najwyższy jest środek. Omnąć jutro...
  • Wrotycz miesiąc temu
    Da się ominąć konkretny jego wariant, kwestia wyboru scenariusza dla jutra. Fajnie napisałaś o tej sinusoidzie z opka.
    Dziękuję ślicznie, Kalaa.
  • stefanklakson miesiąc temu
    Ładny tekst i bardzo ładne zamknięcie!
  • Wrotycz miesiąc temu
    Dzięki, Stefan, miło :)
  • Bogumił miesiąc temu
    Wrotuś 5
  • Wrotycz miesiąc temu
    Dziękuję :)
  • pasja miesiąc temu
    Podchodziłam wiele razy do tego tekstu. Do rusztowania jaki zbudowałaś "dotykając nieuniknionego" dotykając przyszłości i jutra. Ale czy ono istnieje? Nie ma wczoraj, nie jutra i nie ma dziś... jest chwila tu i teraz, a za chwilę już jej nie będzie.
    Nie może być tego, czego być nie może. Czego być nie powinno. A jest a może nie być. Nawet kiedy zaplanujemy, nawet najbardziej poukladany i sensowny plan życia rozpadnie się, kiedy odsłoni się ostatnia niewiadoma.
    I wtedy ją zobaczył w bukiecie białych róż tak luźno związanym, że narażonym na rychły rozpad... chyba nie bez znaczenia, bo symbolika bialych róż ma znaczenia przeciwstawne jak: śmierć i zmartwychwstanie, niewinność i rozpusta, miłość cielesna i miłość nieodwzajemniona. Symbol wieczności i piękna. Mistyka. Jednak posiada kolce.
    Albo jesteś tuż przed, albo za codziennością, odchodziłem, gdy nieudolnie próbowałaś się do niej przymierzać... tak często próbujemy dostać się w czyjś świat równoległy z naszym, lecz ciagle obijamy się o zakazy i nakazy. Codzienność czy przyzwyczajenie?
    Nie ściemniaj, zobacz mnie taką, jaką jestem... tak trudno jest ujrzeć prawdę kiedy się z nią już zderzymy bezpośrednio.
    Rozgrzeszasz bohaterów przed dniem nadchodzacym, przed jutrem. A może warto ominąć i nie zatrzymywać się w " cichych portach" Jechać dalej i nie czekać na pociągi, nie kupować biletu w jedną stronę.
    Strzepki biletu nie pozostawiają złudzeń... zostanie do jutra do chwili, gdzie nic już nie będzie takie samo, nie będzie nic.
    bo... Pewność to podstępna żmija... Pełza powoli i tylko jej syk powoduje strach przed ukąszeniem.
    Jednak życie nas nie rozpieszcza i czasem dzieje człowieka są nonsensem, bo kto z nas o każdej chwili przemijającej może powiedzieć, że jest chwilą ostatnią. Czy jutro nadejdzie wraz ze świtem, czy prześpimy jego poczatek.
    Intryguje mnie imię, jedyne imię Laku... mocne i kojarzy mi sie z pieczęcią.
    Świetny kawałek prozy ubranej w poprzecinane obrazy na których nic nie widać, tylko dwie tratwy w tym jedna bez steru.
    Pozdrawiam i miłej nocy
  • Wrotycz miesiąc temu
    Pasjo... ale się wgryzałaś, lepszej nagrody dla autora nie ma. No to po kolei moje odpowiedzi do akapitów...

    Dobre określenie - rusztowanie. Narrator zna wczoraj, dziś i to złe jutro. Bohaterom każe ostatnią chwilę przed zmianą rozciągnąć na rusztowaniu zatrzymanego czasu.

    Racja, wiele zaskakujących wariantów może być realizowanych w życiu. Niektóre są nieuniknione, jeśli... liczą się mocno wyznawane wartości.

    Ta biała róża... tak, jest symbolem przyszłego rozpadu dziewczyny, on słusznie przeczuwa. Choć ma kolce, długo ich nie użyje.

    Omijanie codzienności... :) Też tak masz.

    Rozgrzeszam ich, fakt. Podjąć się chcą trudnego zadania, może dlatego?
    Jak uzyskać pewność? Wytrzymać dużo, zdać egzamin z uczuć i dalej w tkwić w pewności. Może się okazać, że bolesny egzamin był niepotrzebny, łudziliśmy się, wmawiając sobie... wtedy najmocniej ukąsi chęć jej sprawdzenia.

    Laku - de facto skrót od Lakszmi:)

    "kawałek prozy ubranej w poprzecinane obrazy na których nic nie widać, tylko dwie tratwy" - bardzo się cieszę, że wskazujesz tu na najważniejszy 'konstrukt' tekstu. Tak, tyle o jutrze, a zero informacji, jakie będzie. W końcu jednak nie mogli wiedzieć, wtedy, na dzień przed, co tak właściwie im zaoferuje.

    Przepięknie Ci dziękuję za niesamowite czytanie, komentarz i zawarte w nim myśli. Dialog.
    Dobrego, letniego dnia. I szczęśliwych jutr, Pasjo.
    Uściski.
  • pasja miesiąc temu
    Wrotycz jak ja uwielbiam grzebać w słowach i poszukiwać sensu w tym bezsensie jaki nas otacza. Ilu ludzi tyle obrazów powstaje wokół naszych wynurzeń. Niby takie proste rzucenie w codziennych pożegnaniach " do jutra" a w zasadzie nigdy nie zastanawiałam się nad sensem tych dwóch słów. Ile sytuacji przed jutrem może się wypełnić, ile chwil wpiszemy przed, poza a dlaczego by nie za jutrem się obudzić. Byli i pewnie są ludzie co wyprzedzają epokę, wyprzedzają przyszłość i eksperymentują z czasem.

    Do jutra... a może nie zagłębiać się w to, nie planować, tylko spontanicznie przejść przez kartkę z kalendarza zostawiając ją nie wyrwaną. Sama zniknie, spełznie z biegiem lat.
    i.
    Niektóre są nieuniknione, jeśli... liczą się mocno wyznawane wartości... A dlaczego nie puścić wodzy fantazji i wartości wyznaczyć inne... tutaj przytoczę Granicę Nałkowskiej. Oryginalność powieści polega na tym, że kryje skomplikowane studium ludzkiej psychiki i ludzkich zachowań . Kluczem do odczytania sensu jest tytuł. Ty taką samą formę zastosowałaś. Tytuł jest kluczem, filozofią, jest sterem dla tej tratwy jaką jest miłość. Poruszyłaś ważne morale... pewności.

    za wikipedią: Lakszmi – w hinduizmie bogini szczęścia, bogactwa i piękna; żona Wisznu, matka Kamy. Uosabia wszelkie powodzenie – także materialne. Lakszmi przedstawiana jest zwykle jako piękna, młoda kobieta o czterech rękach, stojąca na lotosie.

    Jutro zacznie się zerowym oznaczeniem na zegarze i znowu obudzimy się pewnie... jakie będzie?

    Dziękuję szczególnie za jutra i tobie też życzę wielu.:)
  • Wrotycz miesiąc temu
    Może dopiero możliwość nieplanowania jutr i pojutra jest wolnością? :) Wstajesz i swobodnie, bez żadnej myśli poprzedzającej, kładziesz farby na płótno dnia, by wieczorem bez oceny, tylko spojrzeć na obraz czasu? A w nocy zawiesić go (lub nie) w świadomej pamięci.

    Wartości są, nowych nie będzie. Najbardziej te proste, wymagające, potrafią udowodnić, jak trudno im sprostać. Bo ładnie się o nich mówi, ba wierzy, że w swoim życiu oczywiście stosuje, ale to tylko wiara. Konkretne sytuacje udowadniają najczęściej brak siły do choćby podejścia w ich stronę... W sumie relatywizm potrafi każde draństwo usprawiedliwić z punktu widzenia egoizmu. Nie tylko własnego, ale jakiejś idei.
    Lakszmi może stracić wszystko, stać się pariasem, czy wtedy nieplanowanie jutra jest w zasięgu ręki, jest łatwiejsze?

    Pięknego dnia, Pasjo :)
    Dziękuję.
  • Lamb miesiąc temu
    ,,Patrzyła w oczy zuchwale, lecz spychany ból przebijał się popłochem w błękitnych źrenicach. " - bardzo ładnie ujęte.

    ,,– Jesteś moją tratwą.

    – A ty sterem mojej." - to także muszę wyjąć, piękne.

    ,,Gdy kupił papierosy i zgasł płomień zapalniczki, zobaczył jak idzie, łagodnie kusząc przecinające ją powietrze, tak wąska w talii, że niemal zamykała mu się w dłoniach, wiatr to rozwiewał, to kładł po jej twarzy ciemnozłote w słońcu włosy. Smukła, opalona, rozkołysana spojrzeniami, a zanurzona w myślach tak mocno, że nie mogła dostrzec ich pragnienia. Jaki kierunek wybierze, a może poczeka na niego? Przeszła przez ostrą bramę na dziedziniec gotyckiego kościoła, mając do wyboru również dwie wąskie, przecinające się uliczki obok. Zatrzymał się. Uśmiechnął.

    Jak jej nie kochać?" - i to. Talent bije po oczach. Przyjemne uderzenia :)).

    A ostattnie zdanie...coz za zwienczenie. Wow.

    Jest juz pozno, a ja zmęczona. Wyjęłam więc tylko piękno, choc kiedys moze pokuszę się o głębszą refleksję.

    Dobry, dooobry tekst, Madam.
  • Wrotycz miesiąc temu
    Dzięki, Lamb:)
    Fajnie, że zawitałaś. Pozdrawiam 'usuwaczkę' ;)
  • Lamb 3 tygodnie temu
    I powracaczkę. ;)
  • Wrotycz 3 tygodnie temu
    I niech Powrócona zostanie na dłużej, proszę.
    Masz coś o życiu ważnego do napisania i talent. Lubię Cię czytać, wiem że nie traktujesz mnie, czytelnika, jak mózgu idioty do sczytywania pustych bzdur.
    Dobrego dnia:)
  • Lamb 3 tygodnie temu
    Nawet nie wiesz, jak Twoje słowa rozświetliły mi poranek.
  • Lamb 3 tygodnie temu
    Tym bardziej, ze juz trzykrotnie probowalam rzetelnie odpisac na Twoj komentarz pod mymi nowymi wypocinami, ale to wciaz nie to..

    Otarlas sie tam o epicentrum całego mojego zamysłu, i nie mogąc zdradzic zbyt wiele - muszę znalezc zloty srodek na odpowiedz. Albo chociaz taki, ze szlachetnego srebra.

    Twoja wnikliwosc i zdolnosci dostrzegania, wrażliwość- strasznie mnie tam zdumialy.

    I Tobie - pieknego dnia.
  • Aisak 3 tygodnie temu
    "Jutra nie ma, wczoraj nie istnieje.
    Jest tylko to, co teraz"
    S.King
  • Wrotycz 3 tygodnie temu
    Aaa... nie jestem tak bezradna w materii wczoraj jak mistrzunio :)
    I nie wiem, naprawdę nie wiem, kiedy jest teraz. Już się skończyło?
    A jutro... już jest, przygotowane tym, co było w wczoraj, i w tym dziwnym teraz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania