Do not let me stop loving—Rozdział 5

Weekend w gronie rodziny minął strasznie szybko. Jak ten czas szybko leci. Boże brzmię, jak moja mama, a to źle wróży. Siedzę, od rana w kancelarii odbierając telefony i umawiam wszystkich na spotkania z szefem. Dziwnym trafem nie widziałam go dzisiaj, może powinnam pójść sprawdzić, czy wszystko w porządku? Nie to chyba zły pomysł.

***

Ciekawość wzięła górę. Postanowiłam zrobić szefowi kawę. Stoję, pod drzwiami gabinetu. Pukam, po czym czekam na pozwolenie. Cisza... Odważam się zapukać kolejny raz. Nic. Niepewnym ruchem chwyciłam za klamkę. Zamarłam. Poczułam, jak nogi się pode mną uginają, chciałam coś powiedzieć, ale coś mnie powstrzymuje. Nathan całuje się z jakąś kobietą. Moje serce momentalnie przyspieszyło.

— Przyniosłam kawę, ale chyba niepotrzebnie — powiedziałam ledwo słyszalnie, nadal będąc w szoku.

Nie mogłam patrzeć, jak migdalił się z tą kobietą na moich oczach. Czuję jakbym była w jakimś amoku. Wyleciałam z biura niczym wicher. Po chwili, kiedy już trochę ochłonęłam, poczułam czyjąś rękę na zgięciu mojego łokcia. Moim oczom ukazał się Nathan. Patrząc na niego, nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa, a nogi odmawiały mi posłuszeństwa...

 

Nathan

Siedziałem w biurze z moją pracownicą. Uległem. Była cudowna. Te nogi. Ach była po prostu cudowna... W pewnym momencie weszła Skyler. Cholera.

Szybko oderwaliśmy się od siebie. Widząc dziewczynę, z kawą niemal osłupiałem.

— Przyniosłam kawę, ale chyba niepotrzebnie — powiedziała ledwo słyszalnie. Była taka blada, taka delikatna... Cholera to nie tak miało być.

— Skyler to nie tak — krzyknąłem, ale ona już wyszła.

Wyrzuciłem kobietę z mojego biura i czym prędzej pobiegłem do wyjścia. Widząc Skay, w oddali podbiegłem do niej, po czym chwyciłem ją w zgięciu jej łokcia.

— Pozwól mi to wytłumaczyć ja... Ja nie chciałem... — zacząłem się jąkać.

— Jesteś zadufanym w sobie dupkiem, wracaj do tej dziwki, a mnie zostaw w spokoju i mnie nie dotykaj — wycedziła przez zęby i wyrwała się, zanim się obejrzałem, wyszła. Chciałem krzyknąć. Wytłumaczyć się. Nie chciałem, aby to tak wyglądało. Ma rację. Jestem zadufanym w sobie dupkiem...

 

Skyler

Nienawidzę go. Okazał się zwykłym świnią. Popędziłam w kierunku auta i stanowczym ruchem wsiadłam do niego. Opuściłam miejsce z piskiem opon. Poczułam, jakby coś we mnie pękło. Czemu? Przecież nic nas nie łączy. Nic nas nie będzie łączyć. Nic nas nie łączyło. To wszystko nie ma sensu...

***

Weszłam, do domu trzaskając drzwiami i ściągnęłam szpilki, po czym powiesiłam płaszcz na wieszaku. Pierwsze co zrobiłam, to poszłam do łazienki i wzięłam sobie ciepłą kąpiel. Leżałam długi czas w wannie, rozmyślając o wszystkim... Poczułam, jakby coś we mnie umarło. Dlaczego to tak boli? Ciepłe kąpiele zawsze mnie uspokajały i odprężały, ale tym razem tak się nie stało. Miałam straszny mentling w głowie. Wyszłam z wanny po jakimś czasie i starannie wytarłam swoje ciało, założyłam świeże ubrania, po czym wyszłam z łazienki.

— O hej już wróciłaś — Kate posłała mi ciepły uśmiech, schodząc ze schodów.

— Pójdę się położyć — mruknęłam cicho i czym prędzej wyminęłam przyjaciółkę, która spojrzała na mnie ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.

Położyłam się na miękkim łóżku, odwracając się na bok. Teraz pozwoliłam moim łzą, aby mogły spokojnie popłynąć...

 

Nathan

Ja naprawdę nie chciałem. Żałuję, że tak się stało. Przecież ona mi nigdy nie wybaczy. Wsiadłem, do auta myśląc o sytuacji, która miała miejsce. Eh... Przecież nic nas nie łączy, a ja zachowuję się, jakbym był w niej zakochany. To nie prawda. Nie dam się ponieść uczuciom. To jest tylko iluzja, a ja jestem w jakimś pieprzonym amoku.

***

Wszedłem do domu i ściągnąłem buty. Pusty dom... Tylko cisza i spokój. Czasami mnie to denerwuje, że nie mam z kim porozmawiać, ale takie życie no cóż, nic na to nie poradzę. Po chwili dzwoni mój telefon to mama. Ciężko wzdycham i odbieram telefon.

 

— Cześć mamo — mruknąłem, odkładając teczkę na blat.

 

— Cześć synku chciałam się zapytać, może wpadłbyś do nas dzisiaj na kolacje? — kobieta mówi ciepłym głosem.

 

— Przepraszam cię mamo. Nie mam ochoty. Jestem dziś wystarczająco zmęczo... — chciałem dokończyć, ale nie przerwała.

 

— Co się dzieje synku? Dobrze wiem, że nie umiesz kłamać, więc nie próbuj mi tu wciskać kitu — mówi z troską, a ja tylko przewróciłem oczami — tylko nie przewracaj mi tu oczami — jak? Skąd ona wie?

 

— Miałem ciężki dzień w pracy — cicho westchnąłem i opadłem na kanapę.

 

— To tym bardziej kolacja dobrze ci zrobi. Odpoczniesz trochę. Liczę, że jednak przyjedziesz — odpowiada ciepłym głosem i zakończyła rozmowę.

 

"Jak ona mnie dobrze zna" pomyślałem i uśmiechnąłem się pod nosem. Włączyłem telewizję i zacząłem przeglądać kanały. Zanim się obejrzałem była 17:00. Udałem się do łazienki i wziąłem sobie szybki prysznic. Załączyłem luźną koszulkę i jakieś jeansy.

***

Jestem w drodze do rodzinnego domu, nadal staram się zapomnieć o zaistniałej sytuacji, ale nie potrafię... Skyler cały czas jest w mojej głowie, sam nie wiem co o tym myśleć. Pierwszy raz zająknąłem się przy dziewczynie... Tylko ona zrobiła na mnie takie wrażenie. Nikt inny mi się wcześniej nie postawił. Może jednak ta dziewczyna nie jest taka zła? Nie oszukujmy się, jest piękna, mądra i tylko na niej mi zależy...

Średnia ocena: 2.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • phototka 9 miesięcy temu
    "To nie tak, jak myślisz" ( Wcale jej nie dotykam. To nie moja ręka.)
    " Pozwól mi wyjaśnić" ( Po prostu rozmawialiśmy i wtedy...)
    "Ja naprawdę nie chciałem" ( To ona się na mnie rzuciła z łapami! Dzikuska!)
    Ech, faceci ;D
    Pomieszane czasy, powtórzenia i Bóg wie co tu się jeszcze zadziało.
  • jolka_ka 9 miesięcy temu
    Tytuł jest chyba błędny?
  • Night_sing 9 miesięcy temu
    Dzięki za uwagę już poprawiłam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania