Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Drogi Triath część 31

** **

Kilka miesięcy wcześniej

 

Imperator Gergiuszu, szedł pogrążony w myślach, w kierunku, pod ziemnego pomieszczenia, kilka godzin wcześniej jego kochanka Daritera, przyszła do niego jak zwykle skąpo ubrana, jak by chciała jakiś interes załatwić, i się bardzo nie pomylił, rozmowa zaczęła się nie winie. W raz kochanką weszła druga kobieta nie co starsza

– Panie możemy porozmawiać – jej głos wtedy był niebywale melodyjny, nawet jak na nią oparła się o biurko imperatora, nachyliła się ukazując swój dekolt.

– Tak ale krótko, nie mam czasu, mam sprawy imperium – Imperator nie był zadowolony, po tym co usłyszał od generała wywiadu, na temat super broni, za którą stoi pewnie jego własna matka, która knuje i spiskuje od ponad dwudziestu lat. Czyżby, to była prawda, że jego matka była Nomadem, jednym z ludzi którzy, zawsze ingerowali w losy świata. Konkubina lekko przygryzła, wargę słysząc odpowiedź imperatora, miała mało czasu, na urabianie swojego kochanka.

– Pamiętasz jak dałam ci ten pierścień, który trzymasz w biurku – Imperator spojrzał, na swoją kochankę podnosząc lekko brew do góry.

– Tak. – Jego głos można powiedzieć był bardzo znudzony, i lekko zniecierpliwiony, jego głos mówił, wprost przejdź do meritum.

– Zapytałeś mnie wtedy, co to jest i dlaczego dałam ci go. Odpowiedziałam wtedy, że jak przyjdzie czas, powiem ci o tym pierścieniu.

– Słucham. – Gergiusz po raz pierwszy od momentu wejściu kochanki był naprawdę zainteresowany.

– To może ja opowiem – odezwała się druga kobieta – Sam pierścień, nie ma magicznych, właściwości, nie da ci żadnych mocy, nic z tych rzeczy. – Kobieta zrobiła krótką przerwę w swojej wypowiedzi. – Ten pierścień, jak to powiedzieć , jest symbol pewnej grupy ludzi, którzy chcą wprowadzić ład na świecie.

– Jak grupa ludzi – głos imperatora był niebywale spokojny.

– Najwyższego Kręgu – Kobieta odpowiedziała pewnie, spojrzała na swojego kochanka , nazwa Najwyższego kręgu nie zrobiła na nim większego wrażenia, słyszał pewnie o tym jak nie od swojej matki to pewnie od jakiegoś doradcy.

– Myślałem że nie istniejecie – rzucił od nie chcenia w kierunku kobiety. – Czemu to mi mówisz czego chce ode mnie Krąg?

– Może co chce od ciebie a raczej czego chce – Kobieta zrobiła znów zrobiła krótką przerwę kiedy mówiła – Chcemy Daharii.

– Coo? – aż się zapowietrznił.

– Chcemy twojego Imperium, ale nie chcemy popełnić błędu z przed lat. Dlatego ci to mówię, a raczej chcę złożyć tobie propozycję.

– Jaką? – pytanie było bardziej zadane z ciekawości niż z chęci uzyskania wiedzy.

– Moi mocodawcy chcą abyś nam dobrowolnie oddał Daharię pod władanie, mam na myśli, to abyś został jednym z nas, członkiem Kręgu, rządził byś Daharią wedle naszego uznania

– Innymi słowy byłbym marionetką?

– To takie nie ładne słowo – przymknęła oczy zastanawiając się jak to powiedzieć aby nie zabrzmiało to jak groźba – Krąg nie chce popełnić błędu jaki popełniło kilka lat temu, gdzie próbowaliśmy zdobyć siłą władze w poszczególnych królestwach, źle się to dla nas zakończyło, wolimy, przejąć władzę na drodze pokojowej. Nie obędzie się bez paru zabójstw bo to jest nieuniknione. – Mężczyzna spojrzał uważnie kiedy usłyszał o zabójstwach, spojrzał ostrzej na kobietę.

– Czyli jak się nie zgodzę zginę? – imperator spojrzał na jedną kobietę a potem na swoją kochankę która milczała przez cały czas.

-Tak i to było by najgorsze rozwiązanie. Widzisz jeżeli zginiesz zacznie walka się o schedę po tobie a to nam utrudni działanie

-Tu się mylicie – Ton imperatora stał się bardziej ostry – Jest jeszcze moja Matka i ona by rządziła by po mojej śmieci

-Tak? – Kobieta podrapała się po brodzie – Kelena to problem, ale widzisz Imperatorze, Krąg dwa razy nie popełnia błędu i już poczynilśmy przygotowania aby ten problem rozwiązać. Nasz propozycja jest taj będziesz rządził Daharią a Daritera, będzie twoją żoną, jak to powiedzieć jako gwarant naszej władzy w Daharii, wasz pierworodne dziecko będzie rządzić Daharią. – Imperator siedział w milczeniu, ta kobieta mu się nie podobała mu się wcale,

– A jak każę was obie zabić – Imperator wstał ze swego miejsca, miał jeszcze coś powiedzieć kiedy w słowo weszła mu konkubina.

– Panie nikt nie chce tobie grozić, chcemy tylko przedstawić ofertę. Zabicie nas nic tobie nie da. Nasza śmierć nie zatrzyma wydarzeń które już zostały puszczona w ruch, jedynie – szukała odpowiedniego słowa – Może je opóźnić – Imperator nie lubił kiedy mu wchodzono w słowo ale wyjątkowo wysłuchał kobiety.

– Nasza ofertą jest bardzo uczciwa – głos znów zabrała druga kobieta – Ty i Daritera jak najszybciej weźmiecie ślub i powoli będziecie dokonywać zmian w imperium.

– Jakich zmian? – Imperator spojrzała na kobietę tak naprawdę nie chciał znać odpowiedzi na te pytanie ale wolał wiedzieć na czym stoi.

– Wprowadzenie nowej religii wiary w jednego prawdziwego Boga Garoka – Imperator zrobił nie co kwaśną minę gdy usłyszał o Garoku, nie chciał zadawać pytanie dlaczego mają czcić upadłego Boga lepiej nie wiedzieć – Ślub powinien się odbyć jak najszybciej za miesiąc

– Lepiej nie – Imperator wszedł w słowo kobiecie ta na niego spojrzała, można powiedzieć gniewnie z irytacją – Dwa tygodnie temu pochowałem moją żonę, gdybym po niespełna miesiącu znów się żenił lud by tego nie zrozumiał, moja żona była lubiana przez moich podwładnych

– Jesteś imperatorem możesz robić co chcesz – Kobieta odpowiedziała nie co ostrzej niż planowała.

– Tak mogę, ale moja Matka nie była by z tego zadowolona.

– Kelena to nie będzie twój problem może zakończyć życie jak twoja żona – Imperator po ostatnich słowach zrobił minę która mówiła chciałbym to zobaczyć.

– Droga Pani nie lekceważ mojej matki, może nie wygląda na taką, ale potrafi zabijać – Daritera przysłuchiwała się rozmowie.

– On ma racje była imperatorowa nie lubi mnie, lepiej poczekać – Tym razem kobieta się z skrzywiła minę nie pasowało jej te rozwiązanie, ale może mieli racje niech dziewczyna zdobędzie zaufanie podwładnych, a jak to zrobi Kelena nie będzie problemem.

– Dobrze poczekamy ze ślubem, ale Daritera do tego czasu stanie się twoją prawą ręką – Imperatorowi jeżeli ten pomysł się nie podobał nie dała po sobie poznać – Zgadzasz się?

– Mam warunek? – Imperator wstał ze swego miejsca i się leniwie przeciągnął,

– Jaki? – Padło szybkie pytanie.

– Mojej matce nie może spaść włos z głowy.

– Ten warunek jest...

– Jest do zaakceptowania – W słowo weszła konkubina – Ale Kelena będzie żyła do puki nie będzie się mieszała w nasze sprawy – Głos Konkubiny stał się bardzo chłodny – Jeżeli zacznie coś knuć zostanie albo osadzona w najciemniejszym lochu, albo zabita – Imperator kiwnął głową że rozumie, chociaż wiedział gdzieś w duszy, że jego matka długo nie po żyje znając jej zamiłowanie do wtrącania się w nieswoje sprawy.

– Dobrze zgadzam się – Obie kobiety uśmiechnęły się do siebie, nie sądziły że pójdzie im tak łatwo, ale poszły – Możecie iść – Obie wyszły milcząc z gabinetu imperatora, dopiero jak zamknęły się drzwi , zaczęły rozmawiać szeptem

 

*

Kilka miesięcy wcześniej po wyjściu z komnat imperatora

– Dlaczego zgodziłaś się na ten warunek bez żadnych konsultacji

– Wiedźmo, bo to mała cena, za łatwe przejęcie Imperium Daharyjskiego – Konkubina odpowiedziała rzeczowo, a druga kobieta tylko na nią spojrzała.

– Nie ufam Imperatorowi, dla tego dam ci to – Kobieta wyciągnęła z kieszeni flakonik i podała go – To jest olejek, w małych dawkach, ogłupia, i powoduje, że ten co go wdycha jest bardzo podatny na sugestie, będzie ci łatwiej manipulować imperatorem – Konkubina odebrała flakonik i schowała go w dekolcie, wiedziała co ma zrobić i jak używać tej substancji, nauczyła się tego już bardzo dawno.

 

*

Czas obecny Daharia, pałac imperatora tajna komnata

 

Kilka miesięcy temu podjął taką decyzję a nie inną, wszystko układało się bardzo dobrze, ten cały Krąg, jakoś nie specjalnie nie mieszał się w rządzenie w imperium dostał pewne instrukcje, jak pozbycie się najbardziej krnąbrnych dowódców floty i armii. Imperator wydał swoje edykty, na temat reformy, armii i floty, pod pretekstem, w puszczenia do wojska świeżej krwi, którą można łatwiej manipulować. A teraz czekała go poważna rozmowa, z władcami Kręgu. Przymknął oczy zrobił dwa głębokie oddechy, i otworzył drzwi, i wszedł do środka. Pomieszczenie nie było duże, na ścianach wisiały lampy oliwne dające światło, na cokołach, które tworzyły krąg, stały sfery komunikacyjne. Imperator wszedł w centrum okręgu i czekał na połączenie

– Imperatorze witamy ciebie – z jednej z sfer odezwał się męski chropowaty głos.

– Witam wasz – Imperator czekał aż dowie się po co został wezwany na rozmowę.

– Jesteśmy zaniepokojeni tym co się dzieje w naszej sprawie. Dobrze nam służysz imperatorze, ale nie dopilnowałeś jednej sprawy.

– Jakiej? – domyślał się odpowiedzi, ale liczył że nie padnie odpowiedź.

– Twoja Matka, która udała się się do Adorii, czemu jej na to pozwoliłeś - Imperator nie wiedział co ma odpowiedzieć, musiał sam przyznać przed sobą dał się podejść swojej matce, która go podpuściła.

– Moja matka i tak pewnie by sama poleciała, z moją zgodą lub bez niej.

– Dałeś jej okręt.

– Gdybym się nie zgodził, to mogła by się domyśleć komu służę – Imperator starał mówić się pewnie.

– Ona może zagrozić naszej misji.

– A nie bierzecie pod uwagę, że ona leci naprawdę z misją dyplomatyczną i przejąć jednostkę którą zdobyłem jak chcieliście. Z tego co mówiliście bardzo wam zależy na tej jednostce. A moja matka poddała mi pomysł aby przechwyci, myśliwiec wroga i szybciej będziecie mili tą jednostkę.

– To tylko tłumaczenia – odezwał się drugi głos – Co chcesz z tym zrobić teraz?

– A co mam zrobić – imperator podniósł głos nieco głośniej niż chciał – Ona jest tam, na okręcie nikt ją nie dopadnie, a w Adorii nie ma wielu agentów, wywiadu, a tych co mam, moja matka zna więc nie podejdą do niej. A w czym ona wam zagraża?

– Nie twoja sprawa – drugi głos odciął się mocno.

– Spokój. – Chropowaty głos wtrącił się do dość jałowej dyskusji – Twoja Matka to jeden z Nomadów – Imperator stał w milczeniu nie pierwsza osoba już mu to mówiła, że jego matka jest Nomadem – Kilkanaście lat temu twoja matka i inni Nomadzi po krzyżowali nam plany i doprowadzili nie malże do upadku Kręgu. Jeżeli twoja Matka tam leci, to znaczy że wie więcej niż ci się wydaj. Podejrzewam, że ona wie o naszych planach. W Triant udało nam się zabić jednego z Nomadów, ale pewnie ten martwy człowiek pewnie ostrzegł innych, przed nami, że nie zostaliśmy pokonani kilkanaście lat wcześniej. Kelena tak naprawdę leci się spotkać z innymi Nomadami.

– Co zamierza zrobić Krąg? – Inperator wszedł w zdanie.

– Będziemy musieli wyeliminować twoją Matkę.

– Ale..

– Tak znamy twoją umowę, z nami. Ale twoja konkubina ostrzegła ciebie, że jeżeli Kelena zacznie działać na własną rękę, zostanie usunięta z równania. Bo ona jest najbardziej szkodliwą częścią równania. Podjęliśmy już pewne działania, aby pozbyć się twojej Matki – Głos zrobił przerwę coś rozważając – Jeżeli okaże się przydatna, może ale to powtarzam może, spędzi ostatnie swoje dni, gdzieś na jednej z wysp samotnie – Imperator wiedział, że jego Matka na pewno im nie pomoże z własnej woli, a to oznacza, że pewnie zginie tragiczną śmiercią, ale znając ją wiedział, dwie rzeczy, że będzie walczyć do końca i nie podda się łatwo, a Krąg, zapłaci za zabicie jej dużą cenę , sam nie wiedział czemu, ale ta myśl go bardzo ucieszyła.

– Jest jeszcze jeden problem – Głos z trzeciej sfery, należał na pewno do kobiety, po barwie i tonie można było powiedzieć, że to była wiekowa już osoba.

– Jaki – Imperator powiedział, z lekkim drżeniem w głosie.

– Morze Zielona i broń która wciąga okręty, Czemu nic o tym na nie powiedziałeś, że Daharia pracuje nad taką bronią – Głos był wzburzony i z irytowany.

– Sam się dowiedziałem nie dawno

– Nie kłam musiałeś wiedzieć.

– Nie wiedziałem, ponieważ – Imperator wiedział, że to co teraz powie przypieczętuje los jego matki, ale nie miał wyboru. Wiedział co czeka tych co się sprzeciwiają Kręgowi, wiedział jak czeka ich kara a była ją śmierć nie jakaś lekka śmierć, ale w męczarniach. Pewnego dnia, gdy był w podróży, do jednego z sąsiednich królestw. Miał okazje zobaczyć to co się dzieje z tymi co okłamują krąg. Kobieta, która wtedy z konkubina złożyli mu propozycję współpracy. Na jego oczach, swoim dotykiem za mroziła, człowieka, nie od razu, tylko bardzo powoli, trwało to kilka godzin, widział, jak najpierw szron a potem lód powoli rozchodzą się po ciele tego nieszczęśnika, a on błagał o litość, aby zadać mu szybką śmierć, ale dla tych co zdradzili, zawiedli czy okłamali Krąg, nie było szybkiej śmierci tylko bardzo powolna i w cierpieniach – Moja Matka zataiła przede mną i przed innymi ukryła ten projekt. Jak sami powiedzieliście moja Matka jest Nomadem, więc ma wiele tajemnic – żałował że nie widzi twarzy bo pewnie mili nie tęgie miny.

– Te słowa twoje przypieczętowały los Keleny Podróżniczki

– Pewnie tak, ale znając moją Matkę drogo za to zapłacicie --Miał jakąś satysfakcję, czy mu się wydawało ale oni bardzo się boją, aż tak Nomadów i jego matki. Musiał uważać na słowa , mógł powiedzieć wiele w czasie takiego spotkania, Wiedział, że Krąg lubił gdy ktoś mówił szczerze co myśli. . Ale tak czy siak musiał uważać na co mówi.

– Co Wiesz o tej broni ? – Głos się uspokoił nie było słychać już w nim tej złości, stał się rzeczowy.

– Tak szczerze nie wiele – Imperator wzruszył ramionami – Wywiad ustalił, że to jakiś wir o dużej mocy, który potrzebuje masę energii

– Wyślijcie flotę by to zbadać – Głos wydał polecenie.

– Szanowni Państwo to nie jest dobry pomysł. Z moich informacji Triant wysłał tam już duże siły. Jeżeli Daharia wyślę swoją flotę, to damy Triant do zrozumiemy że Daharia za tym stoi a to doprowadzi do wojny, której nie chcecie. Podejrzewam, że nie chcecie władać dwoma zniszczonymi krajami. Jak wyślę tam flotę dojdzie do starcia a to doprowadzi do wojny.

– A to po krzyżuje nasz plany – Czwarty głos był rzeczowy i chłodny, było od niego czuć zimno – Masz racje wojna, między Triant w którym nie mamy takiego sojusznika jak w Daharii doprowadzi do wielu zniszczeń, i stracimy wielu potencjalnych wyznawców, przez to, że dwa zgrupowania spotkały się gdzieś nad Morzem Zielonym – Przez głos przemawiało doświadczenie wojskowe, imperator mógł jedynie przypuszczać, że czwarty głos był wojskowym, albo coś miał wspólnego z wojskiem, był to zbyt rzeczowy.

– Jeżeli jest tam broń dla dobra Kręgu, powinniśmy przejąć tą broń – Trzeci głos nie odpuszczał – Traint może przejąć potężną broń i nam zagrozić. A jak wiecie bracia i siostry tam nie mamy sojusznika takiego w jak w Daharii, mamy wiernych agentów, ale nikogo u władzy.

– Jak dobrze wiesz pracujemy nad ty – Drugi głos wtrącił swoje trzy grosze do dyskusji. Imperator stał i słuchał toczącej się rozmowy, nie chciał się wtrącać, jeżeli wydadzą mu polecenie wysłać flotę wyślę, ale żałował teraz że jego flagowy okręt Monolit leci teraz do Adorii.

– Nie wysłanie floty może nam się przysłużyć – Głos czwarty znów się odezwał – jeżeli jest tam jakaś broń, która jakimś cudem zostanie znaleziona, pewnie ma potężny system obrony, a to może doprowadzić do starcia między bronią o flotą Traint, nawet jak zniszczą, broń poniosą straty im większe tym lepsze dla nas. Wtedy łatwiej będzie nam manipulować ludźmi w królestwie i łatwiej zdobędziemy tam władzę – Głos był rzeczowy, jak stratega który planuje przyszłą bitwie i nie można było odmówić, że wiedział o czym mówił. Osłabienie Traint było by na rękę każdemu.

– Co proponujesz w takim razie Siostro? – Głos pierwszy zadał pytanie imperator odniósł wrażenie, że był rozmową znudzony.

– Czekać jak się rozwinie sytuacja nad morzem Zielonym

– Niech i tak będzie – Głos pierwszy przyznał rację – Imperatorze czemu twój Flagowy okręt obrał kurs na Adorie – Imperator musiał przyznać że to go zamurowało, nie spodziewał się tego pytania, to raz a dwa skąd wiedzieli, o tym jakie rozkazy zostały wydane okrętowi, oczywiście mógł się domyśleć były dwa rozwiązania pierwsze najbardziej oczywiste Konkubina, ale on odpadło od razu, bo nie pytali dlaczego wysłał okręt, drugie bardziej go zaniepokoiło, to, że mają wysoko postanowionego szpiega w szeregach jego najbardziej zaufanych doradców. Nie ma co kłamać, pomyślał.

– Kiedy się dowiedziałem, że moja Matka za moimi plecami, ma tajny ośrodek i tam sobie buduje Bogowie wiedzą co, postanowiłem po nią posłać okręt aby, ja sprowadził z powrotem do Daharii tu planowałem na nią nałożyć areszt domowy. Mam na myśli wyspę Yeks

– Rozumie – Chropowaty głos był cichy i zrobiło dłuższą przerwę jak by coś rozważał – Imperatorze agenci Kręgu w Adorii mają swoje rozkazy wobec Keleny, nie musisz wiedzieć jakie, mogę powiedzieć tylko tyle Twoja Matka ma pewne informacje na których nam bardzo zależy, jak tylko zdobędziemy interesujące nas informacje jeden z naszych agentów odstawi ją na was statek – O ile zdobędziecie od niej jakieś informacje bo tego bym nie był bym takie pewny, i nie wierzył zapewnienia, że odstawią Kelene na Monolit, za bardzo im bruździ pod nosem, a było by głupotą z ich strony aby ją puścić. Imperatora ciekawiło, jakie może to mieć informacje była imperatorowa, że wysłali nie jednego agenta a wielu. Pewnie się nie dowie i nie powiedzą mu.

– Czy to wszystko? – Głos imperatora był bardzo spokojny kiedy mówił, żałował że nie widział ich twarz jeszcze prawdę mówiąc nie znał żadnego z głosów z którym teraz rozmawiał, proste założenie nie ufali mu, albo mieli takie zasady, że im mniej wiesz tym lepiej. Nie trudno się dziwić, bo gdyby ich plan się posypał, a ci co z Kręgiem współpracują czyli płotki po mniejsi agenci ci władcy którzy weszli we współpracę z kręgiem będą przesłuchiwani jako piersi, a to oznaczało, że jeżeli nie znał ich twarzy nie mógł ich z indetyfikować. Ale ten czwarty głos był bardzo rzetelny i na pewno miał wojskowe przeszkolenie. Imperator miał pewne przypuszczeni kim może być numer cztery bo tak ich nazywał, a bo jak miał nazywać jeżeli nie znał ich imion. Ale czwórka przypominała mu pewną kapitan z Triant która uciekała przez Imperium i w czasie ucieczki, zniszczyła dwa imperialne jednostki.

– Imperatorze – Głos należał do właściela chropowatego głosu – Kiedy ślub, to była część umowy, a nasza agentka nic o tym nie mówi.

– Proponuje po rocznej żałobie po mojej małżonce – Imperator odpowiedział bardzo pewnie sam ton głosu go zaskoczył.

– Późno – Głos że sfery numer dwa ogłosił oczywistą oczywistość.

– Tak, ale jak żałoba minie łatwiej ludowi będzie zaakceptować nową imperatorową, kiedy opłaczą swoją była.

– Możliwe, ale wiedz że nie podoba się nam ta opieszałość z twojej strony. Miało być parę miesięcy a robi się już tego cały rok – Głos przybrał bardzo nie przyjemny wibrujący ton. Władcy Dahari od tego głosu zrobiło się po prostu bardzo nie przyjemnie, czuł jak by go dreszcze przechodziły po jego ciele. Osobiście miał już dość tej całej rozmowy i czuł się nie dobrze słuchając tych sfer.

– Czekaliśmy już tyle to i możemy poczekać jeszcze parę miesięcy – Chropowaty głos się odezwał po dłuższej przerwie – Dobrze jak minie rok od pogrzebu twojej żony wtedy będzie ślub, ale radzę ci nie zwodzić nas, dłużej mamy swoją cierpliwość

– Będzie jak chcecie – Głos mężczyzny był nie co beznamiętny gdy mówił to.

– Na tym zakończymy nasze spotkanie. Resztę spraw ciebie Imperatorze nie dotyczy możesz odejść – Imperator powiedział zdawkowe dowidzenia i ruszył przed siebie wychodząc z pokoju, drzwi się za nim zamknęły, widać było, że nie ufają mu za bardzo, co zrobić, jedno zastanawiało go dlaczego, tak im na ślubie zależy, nic to nie zmieni, w współpracy, Kręgiem, i tak wiedzą o tym co się dzieje w Daharii, jedyna sensowne wytłumaczenie jak przyszło Imperatorowi do głowy było, że potrzebują potomka. Jak tylko imperator zamknął za sobą drzwi.

– Nie ufam mu – Głos numer dwa odezwał się.

– Ty nikomu nie ufasz – Trójka od razu go ze strofowała>

– Nie wierzę mu że nie wiedział o broni i jeszcze do tego sprawy ze ślubem i to, że bez naszej wiedzy wysłał flagowy okręt

– Mógł nie wiedzieć o broń jak znam Kelene, miałam ją okazje poznać ta kobieta ma swoje tajemnice, więc swojego syna mogła nie wtajemniczyć w to co znajduje się na Zielony Morzu, nawet nasz Agent który jest jednym z ważniejszych wodzów w Daharii o tym nie wiedział. Co do flagowego jego cel jest prostu chce zdobyć Adorie dla Daharii i mu się nie dziwie, po prostu wykorzystuje okazje, którą sami mu daliśmy, ma od nas wolną rękę w działaniu o ile będzie nas słuchał. Adoria nie interesuje nas nie mamy interesów, więc nie koliduje to z naszymi planami. Co do ślub pewnie mu się nie spieszy, i poza tym ma racje co do jednego, poprzednia żona była bardzo lubiana przez lud i jak by się od razu ożenił za nim się skończyła żałoba obywatele nie byli by zadowoleni i trudno było by od tak przejąć władzę, czekaliśmy tyle możemy poczekać jeszcze parę miesięcy – Głos numer cztery jak zwykle był chłodny i rzeczowy.

– Dobrze wróćmy do ważniejszych spraw – Chropowaty głos jednym zadaniem urwał dyskusje o imperatorze – Każdy z nas słyszał o sytuacji w Adorii

– Co tam się stało? – Głos numer trzeci zapytał z nie ukrywaną ciekawością.

– Arlekin wojownik z Taraki miał zrekrutować ludzi. Ale przybyła grupa strażników miejski, to nie była by przeszkoda dla Arlekina, ale wśród tej grupy. Nawiązała się walka wszystko szło dobrze ale okazało się że cześć, że strażników to Nomadzi, z opisu jakim się dowiedzieliśmy, jeden to wielki murzyn kolejny to kobieta bez oka, i kobieta o białych włosach.

– Mistyk, Zielarka, i Katana

– Dokładnie oni

– Taraka powinna ich pokonać było tam ich trzech Arlekin, Hamer i Grabarz

– Tak i byli – Głos chropowaty kontynuował – Ale do walki wmieszał się Wojownik Cienia

– Co? – Głos z drugiej sfery był bardzo zaskoczony.

– Tak Wojownik cienia. Arlekin rozpoznał osobnika i walczył z nią ale z tego co zdołał wywnioskować, ten Wojownik Cienia ma osobistą sprawą do Arlekina

– Nie zemstę – Głos ze sfery drugiej był bardzo dziwny.

– Nie

– Arlekin Pokonał Wojownika Cienia rozumie – Głos ze sfery trzeciej wtrącił się.

– Nie Wojownik Cienia został pokonany przez młodą dziewczyną Północy, która jest Berserkerem i praktycznie trzema ciosami pokonała Wojownika Cienia, który uciekł – Zapadła cisza co dla chropowatego głosu oznaczało, że może kontynuować – A do tego aby jeszcze było mało, kiedy Wojownicy z Taraka mieli już wygraną w kieszeni, po tym jak grabarz obudził sędziego, pokazał się chowaniec Królewski Wąż , który pomógł nomadom w walce.

– Dlaczego Taraka nie wykorzystał sytuacji i nie zabiła ich wszystkich.

– Bo zostali pokonani przez Zielarkę i jej specyfik Jad Orchidei

– Bracia i siostry nasze obawy się sprawdziły Nomadzi wiedzą że Krąg przetrwał i działa, co najgorsze domyślają się czego szukamy. Pojawiły się kolejne zmienne jak ta kobieta z północy , która w swym szale pokonała Cień, sam Cień też jest gdzieś w mieście.

– Taraka zawodzi – Głos ze sfery drugiej się odezwał – Powinniśmy ich ukarać

– Spokojnie – Po dłuższej chwili odezwał się rzeczowy głos ze sfery czwartej – Nie można pewnych rzeczy przewidzieć, to że Nomadzi dostali informacje tego mogliśmy się spodziewać. Zaskoczeniem jest ten Berserker i to taki silny to jest zagrożenie jeżeli wejdzie z sojusz z Nomadami może stanowić zagrożenie. Dlatego powinniśmy z werbować Berserkera albo go zabić wolała bym zwerbowanie. Wojownik Cienia jest kolejnym problem, ale po tym jak został pokonany podejrzewam, że liże rany i szybko go nie zobaczymy. Problem będzie jeżeli wejdzie w sojusz z Nomadami. Proponuje trzymać się planu i modyfikować go w razie potrzeby, teraz, jeżeli zaczniemy ścigać Cienia, Nomadów i Bogowie wiedzą kogo, stracimy cel z oczu

– Dobrze więc na dziś starczy kończę zebranie – W pomieszczeniu nastała cisza.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Zaciekawiony 10 miesięcy temu
    Korzystasz może z takich miejsc do poprawiania tekstów, jak Ortograf.pl czy choćby bardziej zaawansowana wersja Worda? Masz nadmiar przecinków w miejscach, gdzie ich być nie powinno, oraz brak tam, gdzie być powinny. Do tego niepotrzebne spacje dzielące wyrazy i odwrócony szyk niektórych zdań. Tekst nie jest zły, ale wymaga przejrzenia od początku. Nie wiem czy nie było by dobrym pomysłem znalezienie jakiejś bety. Widać że masz pewien rozbudowany pomysł na świat, ale tekst staje się momentami nieczytelny.
  • Lika 10 miesięcy temu
    To że mam problem z stylem i interpunkcją to ja sam wiem. To że ktoś powinien mi to prze betować sam wiem i nie potrzebuje do tego mądrości ludowych, że tego potrzebuje sam o tym wiem

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania