Drzewisko

powstają z żyletek, lanosy i e - trzydziestki

kawalkady polonezów, misumiczi galanty

(moja matka do śmierci nie nauczyła się

prawidłowo wymawiać nazwy marki)

 

z obrazków skleja się dzieciństwo

miodowy pejzaż

piszę pierwszą powieść szkatułkową

(z persektywy czasu - trudno uwierzyć

co chodziło po głowie trzynastolatkowi!)

 

wszystko - tak różne od teraźniejszości

oldschoolowe, jakby urodzone przez staruszkę

wydrapane szponami czarownicy na korze

pramłodej brzozy

 

sunie się tej karawanie, powoli

przez złote krajobrazidła

tworzy się niebotynka, sielanidło ze smaru

i benzyny chlupiącej w bakach maluchów

 

rozrzewnienie tak wielkie

że nic, tylko - siekierą! - na pół

 

aż powstaną dwie małe nostalgie

w końcu - nie będzie się chciało

pamiętać, o czym były juwenilia

 

na szkieletach książek wyrosną parkingi

zjadą się niepiśmienni w odpicowanych legazach

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Artbook miesiąc temu
    Witaj Florian :-) Bardzo mi się podoba ten wiersz. Zatrzymał mnie z kilku powodów. Zarysowałeś pewien obraz wspomnień. Ten fragment mnie rozczulił, bardzo ładnie to oddaleś:
    "z obrazków skleja się dzieciństwo
    miodowy pejzaż
    piszę pierwszą powieść szkatułkową"
    Kolejne strofy też świetnie wpisują się w temat. Zresztą niebanalny styl i treść wyróżniają ten wiersz ;-)
    Pozdrawiam!
  • Florian Konrad miesiąc temu
    dziękuję serdecznie i również pozdrawiam!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania