Dyskretni

- A będziesz dyskretna? - zapytał już po raz któryś z kolei, patrząc jej w oczy.

- Oczywiście. W końcu nie ma co się chwalić mało chwalebnym romansem, musisz przyznać.

Powiedziała to ugodzona do żywego. Jak mógł ciągle jej przypominać, że jest dobra dla niego, póki świat nie dowie się... Pieprzony, dyskretny pajac. Udał, że mu nie dopiekła, ale chrząknął i szybko zmienił temat.

Reprezentował typ inteligencji, który zawsze wpisywała w kategorię "spryt" albo "cwaniactwo". Skończy z nim szybciej niż myśli. A tacy nie lubią dostawać kosza, oj, nie!

 

I stało się.

- Spadaj! - rzuciła przez zęby - Egoista, narcyz i bufon! Koniec!

 

Chyba przywykł do potulnych kobiet, z którymi to on zawsze zrywał, upajając się ich łzami rozpaczy. Dobrotliwie proponował przyjaźń i nie wypadało im wtedy "mieszać szyków" kulturalnemu byłemu kochankowi, który tak elegancko usuwał je ze swojej drogi.

Nie dowierzała, że ktoś taki mógł ją zainteresować. Przecież właśnie takich omijała łukiem i nie pozwalała im zbliżać się do siebie.

- Uff, dobrze, że długi, żony i rozum, zawsze wracają. - pomyślała, zabrała się za porządkowanie salonu, bo na wieczór zapowiedział się kumpel - informatyk; miał zrobić porządek na jej laptopie.

 

- Ewka, co to za facet? Nieźle wygląda, che, che! Rozrabiasz? - zaśmiał się tubalnie, zamknął jpg i puścił do niej oko.

- Taki jeden... facet — zachichotała. — Dobrze go określiłeś, bo mężczyzną to on nie jest.

Z Robertem rozumieli się bez słów i pojedynczymi hasłami potrafili przekazać sobie więcej, niż inni w dziesięciu zdaniach. Teraz też. Robert spojrzał badawczo i rzucił z mocą:

- Aha, troglodyta.

- Aha.

 

Podczas, gdy na urządzeniu coś się instalowało, przeszli do kuchni. Na stole wylądowały dwie puszki schłodzonego piwa i szklanki.

- Mm... niezłe, tego mi było trzeba. A ty pamietaj, niech cię więcej żaden klamot nie oczaruje, bo wiesz... mężczyzny jesteś warta.

- Daj spokój! Duża już jestem. A wiesz co? Powiem ci, jak ma na imię, bo o dyskrecję mnie prosił...

- Przecież wiesz, Ewka, że jak kamień w wodę...!

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • TrzeciaRano tydzień temu
    Tak to jest z tymi facetami
  • TseCylia tydzień temu
    Z facetami tak. :->
  • Bogumił tydzień temu
    No całkiem ładne.
    Nadmienię tylko, że ja bym się tak nie zwrócił do kobiety per Ewka. Ewik, Ewunia, Ewusia, Ewusiątko, czy jakoś tak. Ten Robert też tak chyba do końca wyczucia nie ma.
  • TseCylia tydzień temu
    Ne oceniaj bohatera R pochopnie. Może w innej części okaże się, że nie jest czarnym charakterem. ;->>
  • Bogumił tydzień temu
    TseCylia Miejmy nadzieję, że tak będzie.
  • Bogumił tydzień temu
    Bogumił Oczywiście dałem też piątkę, przede wszystkim za autentyczność historii.
  • TseCylia tydzień temu
    Bogumił , dzięki.
  • Canulas tydzień temu
    Helloł

    "- A będziesz dyskretna? - Zapytał już po raz któryś z kolei, patrząc jej w oczy." - słowa dookreślające sposób wypowiedzi, takie jak: zapytał, rzekł, wspomniał, odparł, nakazał i podobne, zapisujemy małą literą. Nawet w sytuacjach, kiedy wcześniej jest interpunkcyjnymi znak.

    " - Taki jeden... facet. Dobrze go określiłeś, bo mężczyzną to on nie jest. - zachichotała." - tutaj możesz jeszcze kropkę usunąć.

    Poza takimi detalami, sama kompozycja ładna.
    Nic nie udaje.
    Ot, życiowa scenka.
  • TseCylia tydzień temu
    Canulas, dziękuję za wskazówki i opinię. Dzięki Tobie poprawię niepoprawne. :->
  • Canulas tydzień temu
    TseCylia, raczej sorry za takie, ekhm, czytanie na szybko. Kamery oko patrzy.
  • TseCylia tydzień temu
    Canulas , zawsze wskazuj, jak będą niedoróbki - nieistotne, czy szybko, czy wolno. Thank U, jeszcze raz. :->
  • Canulas tydzień temu
    TseCylia, nie no, to nie efekt "krępacji" tylko pośpiechu. Obadam jak będę miał chwilę.
  • TseCylia tydzień temu
    Canulas, ok, będę wdzięczna. :->
  • Wrotycz tydzień temu
    Tchórzliwość mierzi:)
    Trza rozpoznanie robić zanim... bohaterko:)
    Dobrze rozpisana scenka, pozdrawiam
  • TseCylia tydzień temu
    Bohaterka jak bohaterka, czyli jakich wiele. Tchórzliwość faktycznie nie jest ciekawa. Dziękuję. :->
  • Wrotycz tydzień temu
    TseCylia, sorry. To nie tak. Takich bohaterek jest na kopy, nie tylko wirtualnych. Nie miałam na myśli Autorki.
  • TseCylia tydzień temu
    Wrotycz .wiem. Ale w sumie literacka bohaterka, gdyby była idealna - taka pod linijkę, byłaby bohaterką nudną. Wady i słabości są konieczne, by zaciekawić, bo zbliżają do realnych ludzkich charakterystyk. :->
  • Wrotycz tydzień temu
    TseCylia - no tak:)
  • Canulas tydzień temu
    Ok. To mając chwilkę, spróbuję jeszcze raz.

    Zaczynasz w stylu in medias res – lubię takie pisanie. Zawsze mi się kojarzy z lądowaniem po skoku ze spadochronem. Nigdy na winklu, zawsze na srodku planszy.
    Przekładając na nasze, lubię opka zaczynające się od jakiegoś (już zaczętego momentu). Coś już ma miejsce, już się dzieje. Czytelnik czuję sie jak podglądacz. Czasem intruz. Bohaterowie są dla siebie i żyją własnym życiem. Cała reszta to wypadkowa podgladactwa.
    A efektem powyższego pierdzielenia jest pierwsze zdanie.

    "- A będziesz dyskretna? - zapytał już po raz któryś z kolei, patrząc jej w oczy." - spoko pada tak skonstruowane pytanie, wiadomo, że jest kontrpytaniem. I właśnie takie rzeczy lubię.

    W dialogach początkowych masz całkiem dobrze rozkminiony potocyzm. Kolokwializm. W pierwszej chwili chciałem zawetować "musisz przyznać", ale po namyśle zrozumiałem, że ingerować w treść na tym levelu, byłoby oszpecaniem naturalności w myśl idei operacji plastycznej. Chuj więc w to. Jest ok.

    "Udał, że mu nie dopiekła jej uwaga, ale chrząknął i szybko zmienił temat." – tutaj jednak rozważyłbym zdilejtowanie zwrotu: "jej uwaga". Czytalnik (najczęściej, bo nigdy nie wiadomo) to nie debil i zrozumie sens bez piramidowania nadpowiedzeń. Chwilę wcześniej mieliśmy dialog, w którym widzieliśmy jak mu dojebała. Nie trza powielać.

    "Reprezentował typ inteligencji, który zawsze wpisywała w kategorię "spryt", albo "cwaniactwo"." – tutaj za mądry nie jestem, ale być może bez przecinka.

    "Skończy z nim szybciej, niż myśli. A tacy nie lubią dostawać kosza, oj, nie!" — brnąć dalej w rzeczy, których sam nie umiem, dodam, że pierwszy przecinek zbędny.

    "- Spadaj! - Rzuciła przez zęby. - Egoista, narcyz i bufon! Koniec!" — rzuciła (również jest to słowo dookreślające wypowiedź).

    "Chyba przywykł do potulnych kobiet, z którymi to on zawsze zrywał i upajał się ich łzami rozpaczy." – tu z kolei nie zarzut, a alternatywa dla upłynnienia. A co, mówiłaś, że bez krępacji, to se pozwolę na bycie aż tak bezczelnym.

    "Chyba przywykł do potulnych kobiet, z którymi to on zawsze zrywał, upajając się ich łzami rozpaczy".

    "- Uff, dobrze, że długi, żony i rozum, zawsze wracają. - Pomyślała i zabrała się za porządkowanie salonu, bo na wieczór zapowiedział się kumpel" – kurde. Tutaj sam do końca nie wiem jakby dał, ale "Pomyślała" z wielkiej nieco boli. Nie mam jednak pewności, więc jako nieśmiały sygnał pod obadanie.

    Jeszcze tak się zastanawiam. Z reguły podajesz myśl lud dialog, a czynność wykonywana następuje zawsze po niej. Daje to efekt, jakbby Twoi bohaterowie nie mogli mówić czy myśleć, robiąc czegoś jednocześnie. Tak jest właśnie we fragmencie powyżej. Masz: Pomyślała i zabrała się do porządkowania. Myślenie jest pierwsze. Porządkowanie po nim.
    A może: Pomyślała, porządkując salon. Czynność już trwa. Ona jest w ruchu. Żyje. Oczywiście nie mam na myśli tylko tego fragmentu. Służy on jedynie wizualizacji zagadnienia.

    Ok. Jeszcze jedna rzecz, ale też bardziej jako alternatywa.
    Masz: - Taki jeden... facet. Dobrze go określiłeś, bo mężczyzną to on nie jest – zachichotała." Rónie dobrze dla kontrastu w zapisie, możesz przecinać wtrąceniami wypowiedź.
    "— Taki jeden... facet — zachichotała. — Dobrze go określiłeś, bo mężczyzną to on nie jest".

    Na sam koniec, przemyślałbym ostatnie "cha, cha". Można niekiedy stosować, ale fonetyzowanie śmeichu w zapisie jest średnią zagrywką. Tutaj (w tym którykim tekście) masz dwa razy plus narracyjne dookreślenie "zaśmiał się". To sporo radości.

    Jak już pisałem lub nie, podoba mi się naturalność bohaterów. Preludium romansowe w zdrowych, nieprzekłamanych scenkach ukazane.
    Chyba tyle.
    Ciao.
  • TseCylia tydzień temu
    Nie wiem jak Ci dziękować za merytoryczne opracowanie. Poprawię z uwzględnieniem Twoich uwag. Widzę teraz ile pracy przede mną, by zacząć pisać jako tako. :-> Rozpoczęłam przygodę z prozą, z rozmysłem od tematu banalnego. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się pisać lepiej i nie tylko takie damsko - męskie miniatury obyczajowe. Dziękuję za poświęcony czas. :->
  • Canulas tydzień temu
    TseCylia, spoko. Z wierszów jestem raczej tłumok, ale do prozy chętnie zajrzę.
  • TseCylia tydzień temu
    Canulas, i pod wierszami, i pod prozą zawsze jesteś mile widzianym gościem. :-> Lubię konkretną, rzeczową krytykę, choćby i miażdżącą. :->
  • Canulas tydzień temu
    TseCylia, dziękuję. Spłynąłem rumieńcem.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania