Dywagacje Na Wybrane Tematy

''Subiektywki'' me.

W wielu kwestiach mogę nie mieć racji. To jeno: zabawa myślowa. Nic poza tym.

Jam nie: filozof lub fizyk jakiś.

 

~~~//~~~

 

[1]

Czy może istnieć materialny obiekt, w absolutnej: pustce?

Nie może, gdyż swoim istnieniem, zaprzecza istnienie: pustki. Natomiast może istnieć w ''prawie pustce" i być zupełnie samotnym. Chociaż ściśle biorąc, samotność jest przeważnie: brakiem czegoś wokół. A w takiej sytuacji, nie ma czego brakować. Zatem nie jest to samotność: dosłowna. Nie wiadomo, czy owa istota odczuwa samotność, bo nie ma pojęcia: straty. Nigdy nie była otoczona: czymkolwiek.

 

[2]

Czy dwie proste równoległe mogą się przeciąć?

Oczywiście, że mogą, tylko nie na płaszczyźnie, w ''poziomie,'' jeno w świecie trójwymiarowym w ''pionie''. Gdy są wobec siebie pod kątem, nieskończenie zbliżone. Gdyby zaczęły się obracać, to niewidoczny ślad między nimi, w kształcie okręgu, miałby zawsze tę samą szerokość... czyli pośrednio - równoległe.

A poza tym, pytanie: czy dwie proste równoległe mogą się przeciąć, jest skrótem myślowym, zakładającym, że chodzi jedynie: o te dwie. Przecież para równoległych, może się przeciąć, z inną parą.

 

[3]

Czy pojęcie mądrości i głupoty jest zawsze: jednoznaczne?

Naturalnie, że nie jest. Wszystko zależy od: kontekstu, sytuacji itp...

Na przykład→Człowiek, przez swoją głupotę wpada do kociołka ze wrzącą wodą. Większość powie: ''Ale był głupi, bęcwał ugotowany''.

Natomiast inna jest sytuacja, kiedy ktoś pragnie popełnić samobójstwo przez ugotowanie, skacząc do wrzątku. Gdyby skoczył do zimnej, to w jego pojęciu, popełnił by wielką głupotę.

Mądrość występuje wtedy, gdy człowiek wie, że wszystkiego nie wie. Ale z drugiej strony, rzadko kto jest taki mądry, by nie miał szansy zrobić coś głupiego. Ma to jednak swoją dobrą stronę, gdyż błędy uczą. Byle w nich nie tkwić.

 

[4]

Często też myślimy: schematami.

Wyobraźmy sobie kosmitę, który nie ma pojęcia o regułach w naszym świecie i obserwuje na przykład: człowieka przeglądającego się w lustrze. Dla Ziemian, jest sprawą oczywistą, że ''odbicie'' powtarza nasze gesty. Ale kosmita mógłby pomyśleć inaczej: to człowiek przed lustrem, powtarza gesty, obrazu w lustrze. Mógłby też pomyśleć prawidłowo, lub że wzajemnie powtarzają gesty. Tak na prawdę nie ma znaczenia - w sensie obserwacji - kto kogo powtarza, bo czynności odbywają się dokładnie w tym samym czasie.

Chodzi mi o to, że do prawidłowego zdefiniowania: sytuacji, potrzebna jest chociaż minimalna wiedza, w sensie: reguł panujących, kontekstu itp...

 

[5]

Coś w pudełku. No właśnie. Nie istnieje dowód, dzięki któremu, można coś komuś udowodnić, jeżeli dany człowiek się uprze przy swoim.

Ktoś przy obserwatorze kładzie: obiekt do nieprzezroczystego pudełka i owe pudełko zamyka. Obserwator mówi: ''Twierdzę, że pudełko jest puste. Proszę mi udowodnić, że nie jest''. Ten drugi pudełko otwiera. Obserwator rzecze: ''Teraz obiekt jest. Ale gdy zamknięte, to obiektu w środku nie ma. Pudełko prześwietlone. Obserwator, powtarza to samo. Dodaje: ''Proszę mi udowodnić, bez żadnej ingerencji w pudełko, że obiekt jest w środku". To oczywiście głupota co napisałem, ale wiadomo o co chodzi. Jak ktoś się uprze, to nie można mu udowodnić: czegokolwiek.

 

[6]

Zdarza się czasami, że człek się budzi, zasypia na chwilę, wie, że spał powiedzmy: pięć minut, a ma wrażenie, że sen trwał o wiele dłużej. Jedno do drugiego nie pasuje.

Nic dziwnego. Do istnienia czasu, potrzebna jest ''czasoprzestrzeń''. Myśli (sen) jako takie, nie są: materialne. Czyli nie ma warunków, do niezakłóconego upływu czasu. Nie ma tego ''czegoś'' co definiuje: cały czas. Człek ma często wrażenie, że w: śnie, wszystko odbywa się w tym samym czasie. Obiekt niematerialny - sen - oraz obiekt: materialny: mózg. W naszych myślach czas nie płynie, chociaż my ''płyniemy".

 

[7]

Zakładając, że taki był początek, można by zadać dziwaczne, hipotetyczne pytanie: czy gdyby Wielki Wybuch, był ''trochę'' wcześniej, lub ''trochę'' później, to wszechświat byłby dokładnie taki sam? Czy wszystko by się potoczyło: dokładnie tak samo? A może gatunkiem dominującym, były by inteligentne dinozaury, świadome swego istnienia, z królem T-Rexem na czele. Tego się nigdy nie dowiemy. Inną sprawą jest przypuszczenie, że Wybuch nie mógł nastąpić: wcześniej lub później, gdyż właśnie Wybuch, rozpoczął ''wszystko'', łącznie z: czasem. Wtedy zaczęło się: wielkie odliczane, które się kiedyś zakończy? Tylko kiedy, jeżeli?

Może wtedy, gdy wszelki ruch ustanie, bo póki co, wszystko we wszechświecie się rusza. Dlatego może istnieć: czas. Pozorny bezruch jest możliwy jedynie w odniesieniu do innych obiektów.

 

A co do ''punktu''. Skąd się wziął? Ktoś powie: był od ''zawsze'' A skąd się wzięło owo: zawsze? A skąd się wzięły Prawa Natury? Jedno jest pewne. Możemy rozmyślać jedynie do granic swojego mózgu. Wszystko poza tym, jest dla nas: niedostępne. A zatem: nie wiemy wszystkiego. W tej materii, nie można czegokolwiek udowodnić na 100%, gdyż każdy dowód, będzie jedynie subiektywną dywagacją danego człowieka, z którą się - także subiektywnie - zgadzamy lub: nie.

Najgorzej osądzać kogoś, według własnych kryteriów. Tym bardziej, że każdy jest inny. Nie ma to żadnego sensu, bo niby które kryteria są te właściwe. Przeważnie każdy powie, że właśnie: jego.

 

[8]

Czy może istnieć trójkąt o czterech kątach? Klasyczny trójkąt: nie.

Natomiast figura w kształcie trójkąta, już: tak. Taka figura teoretycznie, może mieć: nieskończenie wiele kątów. Lecz zostańmy przy: czterech.

Wystarczy na jednym z boków zaznaczyć: punkt. Będzie on wierzchołkiem kąta.

Czyli wielokąt w kształcie trójkąta, będzie miał: cztery katy. Trzy ostre i jeden: 180°

 

[9]

Mózg ludzki niby taki mądry, a łatwo ulega złudzeniu. Są obiekty, które można narysować, ale nie można ich zbudować. Zawierają przestrzenie, które ''optycznie'' na rysunku widać, lecz dla których, nie ma miejsca w świecie: rzeczywistym.

(rysunek na moim: avku)

Śnić mogą się jedynie obrazy, które żeśmy już kiedyś widzieli. Albo chociaż ich składowe, są nam znane w różnych konfiguracjach. Natomiast nie mogą się śnić obrazy, których żeśmy nigdy nie widzieli. Tak samo jest z obserwacją w świecie rzeczywistym. Patrząc na obiekt pierwszy raz w życiu, byśmy widzieli jakieś: zamazane kształty. Mózg musiałby się dopiero nauczyć patrzeć, by ''widzieć''.

Zresztą wygląd jest: względny. Różne stwory różnie widzą. Czyli który obraz jest zgodny z tz: ''rzeczywistością''? Zakładamy, że ten, którego widzą istoty, na najwyższym szczeblu rozwoju.

Chociaż z tym rozwojem... i z tym wszystkim, które niektóre wyczyniają... to różnie bywa.

Chociaż jak ktoś się uprze, że wszystko jest iluzją - łącznie z nim - to nie ma silnych, by go przekonać, że jest: inaczej. No bo co? Jakaś iluzja będzie go przekonywać, że świat rzeczywisty istnieje ? Nawet jak dostanie po gębie, to powie, że to jedynie: iluzja bólu, zadana: iluzją pięści.

 

[10]

Co by było, gdyby prędkość światła, radykalnie zmalała? Na przykład: do jednego metra na sekundę? Przede wszystkim zamieszanie, w postrzeganiu świata. Opóźnienia były by tak znaczne, że raczej chaos pewny. Szczególnie na przejściach dla pieszych.

Już nie mówiąc o kosmosie.

Załóżmy, że dwóch ludzi jest oddalonych od siebie, o 30 m. Mają zamknięte oczy. Gdyby na siebie spojrzeli... to gdyby jeden zobaczył drugiego... to w tym czasie... w tym miejscu... mógłby już stać ktoś inny.

Podobnie jak teraz z obserwacją gwiazd. Wielu już może nie być, które widzimy.

Nie jestem fizykiem, więc nie wiem, jakby to wyglądało. Czy w ogóle?

To jeno rzucenie pytania.

Skoro przekroczenie prędkości światła, oznacza cofanie się w czasie, to można założyć, że gdyby prędkość zmalała, to by można podróżować w przyszłość:)

Nawet gdyby takowe podróże, były teoretycznie możliwe, to Prawa Natury nie pozwolą na taki rozpizdrzaj we Wszechświecie. Nie będą podcinać ''gałęzi'' od strony ''pnia'' na której ''siedzą''.

Gdyby człowiek stanął na początku: półprostej i zaczął by iść do przodu, to mógłby tak wędrować w nieskończoność. Pod warunkiem, żeby się nie cofnął do punktu wyjścia.

A zatem nieskończoności ''dwustronnej'' nie można ''przeciąć''. Powstały by dwa początki, czyli dwa: końce, gdyby spojrzeć od nieskończonej strony. Nie można jej: zacząć. Może jedynie istnieć: ''zawsze''.

Dlatego strzałka czasu biegnie tylko w jedną stronę. W przeciwnym wypadku, jeszcze ktoś by się cofnął do początku, gdzie by nie było żadnego: przed i doznał by jeszcze, jakiegoś szoku. A poza tym, mógłby się dowiedzieć za dużo.

 

[11]

W obiekcie: niematerialnym czas by nie płynął. Nie ma tam po temu odpowiednich warunków. Nawet gdyby taka ''istota'' odczuwała upływ czasu, to dla niej, tego typu odczuwanie, było by jedynie: złudzeniem.

Wymiar by nie istniał, czyli granice też. Bo jak określić, gdzie się kończy jedna ''pustka'' a zaczyna: druga. Mogła by przenikać, przez obiekty materialne, gdyż jej ''ciało'' nie miało by czegokolwiek, co by mogło się ''nie przedostać''. Nie miała by czym ''zawadzić''. Poza tym, nawet gdyby, to materia posiada w sobie, tyle wolnej przestrzeni, że zawsze by się gdzieś ''przecisnęła''.

Gdyby ją ''pociąć na kawałki'' to odległości między częściami, były by taką samą ''pustką'' co jej ''ciało''. Części oddzielnie, lecz jednocześnie: razem. A zatem istnienie w wielu miejscach naraz - żaden problem.

Czas by w niej nie płynął, także z bardziej prozaicznych powodów. Nie miało by się co ''starzeć'', ''zepsuć'' i przemijać.

Teraźniejszość trwa nieskończenie krótko, ale jednak jest. Jak punkt w geometrii. Jest a jakby go nie było.

 

[12]

Czy może powstać coś z absolutnie niczego? Moim zdaniem: nie. Chociaż czytałem, że jest to możliwe, pod warunkiem... że to się odbędzie w określonych warunkach. A skąd się wzięły te warunki? Powstały w ''innych'' warunkach? A te skąd się wzięły? Autor wyjaśnia składnie, sprawnie a nawet mnie przekonuje... ale nie do końca.

 

[13]

Ciemność nie może być bardziej ciemna, gdy człek siedzi w doskonale nieprzezroczystym pomieszczeniu. Natomiast światło tak. Może nawet oślepić.

 

[14]

Rozumiem, że ewolucja dokonała wielu potrzebnych zmian w różnych organizmach i w różnych dziedzinach. Prawa Natury zrobiły i robią, swoje.

Ale co z takimi pojęciami, które tak naprawdę, definiują człowieka: świadomość własnego istnienia, wolna wola, wszelakie uczucia, miłość, zazdrość, tęsknota, dobro, zło, uśmiech, umiejętność przebaczania lub nie, gryzące sumienie. To wszystko, co niewidoczne, a co jest. Skąd to wszystko w nas się wzięło? To też ukształtowała: tylko ewolucja i nic poza tym?

Nie wierzę, że kolebką początku świadomości jest ludzki mózg. To by była: sprzeczność.

Gdy przy bezwietrznej pogodzie, dmuchamy w dokładnie płaski żagiel, siedząc na tej samej łódce, to raczej nie popłyniemy. Będziemy się kręcić w kółko.

Wierzę, że Jakaś Siła, musiała dawno temu, ''podmuchać'' we ''wklęsły żagiel'', by rozpocząć podróż...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Wrotycz 2 miesiące temu
    Bardzo interesujące, ale dzień był intensywny, a tu trzeba się skupić. doleciałam do Czwórki.
    Wniosek - relatywizm rządzi:)
    Wydaje mi się, że Dywagacje powinieneś zaserwować w odcinkach. Łatwiej o dyskurs wtedy.
  • sensol 2 miesiące temu
    punkt 5 - jakie prawdziwe. tak właśnie jest. niestety. (wróce tu) dobry tekst
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Dzięki sensol Pozdrawiam
  • Agnieszka Gu 2 miesiące temu
    Witaj,
    Ciekawe przemyślenia, nazwijmy je, egzystencjalno-filozoficznymi.
    Dobrze, że zaznaczyłeś, iż chodzi o przemyślenia nie naukowca, co od razu sugeruje potoczne znaczenie użytego slownictwa. Bo w kwestii definicji np. próżni, fizyk będzie ją widział inaczej i mógłby już dywagować nad twoim wnioskowaniem. Podobnie z innymi.
    No. ad 2 - mamy matematykę euklidesową i nieeuklidesową. Czyli... mogą się przeciąć w zakrzywionej rzeczywistości, w której nomen omen - biorąc pod uwagę teorie czaspprzestrzenne, żyjemy...
    Co do prędkości światła - a skąd wiesz, że nie ma wahań , że np nie zwalnia? :) zakładając, że żyjemy w czasoprzestrzeni i jesteśmy jej częścią - nie odczujemy tego w żaden sposób :)
    Fajna zabawa ci wyszła, połączona z próbą logicznego uporządkowania świata :)) Podoba mi się :)
    Pozdrawiam :))
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Dzięki Agnieszko Gu. Z tym światłem, też tak pomyślałem. Pozdrawiam
  • pasja 2 miesiące temu
    Witam
    Bardzo ciekawe te twoje dywagacje i prowadzące do stwierdzenia... wiem, że nic nie wiem. Gdyby tak rozwiercać każdą część twoich przemyśleń, to mógłbyś podważyć niektóre naukowe założenia' Zaciekawił mnie koniec i ludzki mózg.
    Pozdrawiam
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Pasjo Dzięki. Trudno ocenić mózgiem, swój mózg. Pozdrawiam
  • Wrotycz 2 miesiące temu
    "[13]

    Ciemność nie może być bardziej ciemna, gdy człek siedzi w doskonale nieprzezroczystym pomieszczeniu. Natomiast światło tak. Może nawet oślepić."

    Ciekawa obserwacja: skończoność oddziaływania czerni bezpieczna w sumie dla obserwatora.
    Jasność (światło) już nie.
    Czyli wiadomo co silniejsze, potężniejsze dla widzenia.
    Super!
    Pozdrawiam.
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Dzięki Wrotycz. No tak to jest. Pozdrawiam
  • Trening Wyobraźni 2 miesiące temu
    Dekaos Dondi, oto Twój zestaw:
    Postać: Cichy zamachowiec
    Zdarzenie: Odwiedziny zmarłej babci

    Gatunek (do wyboru): Punk (wszystkie odmiany) lub Western
    Czas na pisanie: 10 marca (niedziela) godz. 19.00

    Powodzenia :)
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    TW - Dzięki za zestaw. Napisałem. Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania