Poprzednie częściDzieło galaktycznych dekad  

Dzieło tysięcy rąk

Fioletowe odcienie nieba

Roztworzyły srebrzyste oczy.

Zdają się ciche, skupione

Na wielkim dziele.

...

 

Na nas.

To nasze dzieło.

To nasz raj.

...

 

Wielki moloch zasłania

Ostatnie ogniste smugi.

Chowają się, boją.

Boją się nas.

Boją się spojrzeć.

To my. To my, ludzie.

To nasze dzieło.

Nasz wielki, wielki moloch.

...

 

Pozostała noc.

Bezwietrzna cicha,

Jakby zapatrzona na tam

W dali ponad te horyzonty...

Aż tam świetliste, ludzkie oczy.

...

 

I jeden z nas

Wylegujący się na leżaku

Pod nagim pagórkiem.

...

 

Ale z tego nic zupełnie nie wynika.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Wrotycz ponad tydzień temu
    Dekady galaktyczne... ciekawe.
    Finał łagodzi wkradający się patos, wiesz te molochy, dzieła tysięcy rąk.

    Lęk świadomych przestrzeni przed ludzkim dorobkiem.
    Cenna refleksja.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania