dzwonnik

upadając podniosła się z kolan

z rynsztoka wypłynęły ideały

w cierniowej koronie

osiadły na zgliszczach

 

teraz płonie kordialność

 

jak zawinięte w chustę memento

szuka języka pojednania

 

a przecież to sztuka

Średnia ocena: 3.2  Głosów: 16

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Maurycy Lesniewski 5 miesięcy temu
    Niby anioły to już tyle razy były i niby wiele ich wszędzie, ale Ty tutaj bardzo fajnie wykrzystalas ten element, i powiem otwarcie, podoba mu się.
    Jeśli interesuje Cię zdanie laika, to uważam ten wiersz za bardzo udany.
  • betti 5 miesięcy temu
    No widzisz, Maurycy natchnąłeś mnie na zmianę. Dzięki.
  • Maurycy Lesniewski 5 miesięcy temu
    betti cieszę się, że niechcący się przydalem
  • kalaallisut 5 miesięcy temu
    Zmartwychwstanie wyzwolenie poprzez upadek. Umiejętność pojednania to też sztuka. To ja życzę Ci by we własnej katedrze nigdy nie wybuchł taki pożar jak w katedrze Notre Dame.
  • betti 5 miesięcy temu
    Kala po każdym pożarze można się podnieść, ile warty człowiek, który nigdy nie płonął albo nie upadał?
  • kalaallisut 5 miesięcy temu
    betti upaść tak, hmm pożar jednak kojarzy mi się z większymi zniszczeniami tego dobrego i złego, chłonie wszystko na swojej drodze, a Feniksy cóż...
  • betti 5 miesięcy temu
    kalaallisut rzuć we mnie kamieniem jeśli nic w Tobie nie płonęło, jeżeli nie ma zgliszcz... walka dobra ze złem toczy się w nas cały czas, czasami są wybuchy, innym razem tylko iskry.
  • kalaallisut 5 miesięcy temu
    betti np. Ziemia na „wypaleniskach” wbrew temu, co sądzą zwolennicy wypalania traw staje się jałowa.
    Hmm jałowość jest wg mnie gorsza od upadku, upada człowiek który zazwyczaj gdzieś się w czymś tam staczał pogrążał w danym stanie, i upada odbija się i kroczy dalej, wypalenie kojarzy mi się z takim procesem niszczącym, po którym następuje czas jałowości, nie poprawy. Dlatego napisałam nawiązując do pożaru. A płonąć odnośnie emocje, uczuć, owszem przelotnie wszystkie uczucia od iskierki do płoną do wypalają się przechodzą ...
  • betti 5 miesięcy temu
    kalaallisut przypomniała mi się w tym miejscu moja imienniczka, można powiedzieć, że była jałowa... Kala, trzeba wierzyć w cuda inaczej ich nie zobaczymy.
  • kalaallisut 5 miesięcy temu
    betti "krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego” (Wj 3,2).
  • betti 5 miesięcy temu
    kalaallisut ciekawe dlaczego...
  • kalaallisut 5 miesięcy temu
    betti wiesz co... akurat natknęłam się teraz na to w czyjeś wizytówce na profilu i odrazu wróciłam tu :"Nic tak dobrze nie spala, jak tlen."
  • betti 5 miesięcy temu
    kalaallisut piękne, podoba mi się.
  • Lamb 5 miesięcy temu
    Kordialność, jakie to brzmieniowo ładne słowo, o którym mi przypomniałaś.

    Jak zawinięte w chustę memento
    Non omnis moriar.


    Ładne, panno/pani, panienko Elżbieto.
    Dobrze Cię widzieć.
  • betti 5 miesięcy temu
    Jeszcze lepiej Ciebie czytać Pani Poezjo...
  • Ozar 5 miesięcy temu
    Jak rozumiem to dotyczy pożaru katedry. Kurde nie wiem co to kordialonosc. Podoba mi się strona "w cierniowej koronie osiadły na zgliszczach " . To chyba Chrystus patrzacy na zgliszcza, dobre, micne Dalej już nie kumam.
  • Ozar 5 miesięcy temu
    Podoba mi się strofa mialo być
  • betti 5 miesięcy temu
    Chodziło mi o to, że Francja odeszła od chrześcijaństwa, tak naprawdę kościoły tam padają jeden po drugim, dopiero Notre Dame jakby budził z letargu...
  • Ozar 5 miesięcy temu
    betti betti Francja była nazywana Matką Kościoła
    Tam byli papieże w Akwizgranie chyba że 200 lat. Teraz niestety jest tammodny ateizm co wykorzystują chmary wszelkiego rodzaju brzydactwo które weszło jakby w lukę po chrześcijaństwie
  • betti 5 miesięcy temu
    Ozar no i może dlatego potrzebny był ten wstrząs. Widziałeś na ulicach modlących się ludzi, wcześniej nie do pomyślenia...
  • Ozar 5 miesięcy temu
    betti tak to chyba coś Ala cud pokazujący Francuzom żeby się obudzii. Ja nie jestem fanatykiem katolizmu jak Bogumił ale to chyba znak boży
  • sensol 5 miesięcy temu
    Ozar tia... na pewno
  • betti 5 miesięcy temu
    Ozar już chyba bardziej nie można uderzyć po oczach. Wiesz, Ozar ja to się cieszę, że nawet kiedy nie wierzymy w Boga, to On i tak wierzy w nas.
  • betti 5 miesięcy temu
    sensol idź stąd ja Ciebie proszę.
  • Ozar 5 miesięcy temu
    betti też tak myślę
  • Ozar 5 miesięcy temu
    sensol nie wiem dlaczego ta ironia?
  • Ozar 5 miesięcy temu
    Sorka pisze z komórki A nienawidze tego
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Podoba mi się to: "szuka języka pojednania", chociaż czy warto? fakt, podniesienie się z kolan moze mieć wymiar jakiegoś nawrócenia czy zdania sobie spraw z marności i egzystencjalnej kruchości, ale czy warto?
    No nic. Wiersz ładny, ale też bez wyrwania krtani.
  • betti 5 miesięcy temu
    Can, nie łam mi serca...
  • Canulas 5 miesięcy temu
    betti, no wiesz, otwarte pytanie? Czy warto wszystko wszytskim wybaczać tylko dlatego, by zyskac kilka punktów w końcowym konkursie?
  • betti 5 miesięcy temu
    Can wybaczyć to zapomnieć, jeżeli umiesz i potrafisz, to warto. Ja nie potrafię. Ta nieszczęsna pamięć...
  • Canulas 5 miesięcy temu
    betti, nadstawianie drugiego policzka jest przereklamowane. Odpuszczanie win również.
  • betti 5 miesięcy temu
    Can pamiętasz piosenkę ''Jestem Bogiem''?
  • Canulas 5 miesięcy temu
    betti, tak
  • yanko wojownik 5 miesięcy temu
    Canulas. Taka sprawa głupia raz tylko korzystam - jakbyś odkurzał e-mail, to przekaż przeprosiny betti - wedle uznania ile treści z tego co napisałem. Bo nie wiem czy ją zastanę tutaj gdzieś na osobiste.
  • Angela 5 miesięcy temu
    Jak zwykle pięknie, wyszukane metafory i słowa, o których już mało kto pamięta, ale jeszcze bardziej przemówił do mnie
    jeden z komentarzy i chyba coś sobie z niego pożyczę : )
    Pozdrawiam.
  • betti 5 miesięcy temu
    Angela bierz co chcesz...
  • yanko wojownik 5 miesięcy temu
    - ta sztuka to już zgliszcza - o nich warto pisać, a przynajmniej nadmieniać, że zmieniła stan skupienia. może by o aniołach coś jeszcze, ze przybędą by sztukę od nowa tam tworzyć, na zgliszczach - takiego feniksa z popiołu - Watykan rzeknie - coś nie tak poszło... - mitologie się porąbały
  • betti 5 miesięcy temu
    Ty coś kumasz z metafor, bo jakoś nie widać...
  • maga 5 miesięcy temu
    Nie jest źle. Tak na cztery. Pozdr.
  • betti 5 miesięcy temu
    Maga, rany boskie powiedz mi proszę, co jest źle, bo jeżeli zauważyłaś, to chciałabym to naprawić?
  • maga 5 miesięcy temu
    Ciekawy wiersz ale brakuje emocji. Serce mi nie zadrżało, łezka w oku się nie zakręciła. Uśmiechu też zabrakło. Natomiast dobry dobór słów jest w tym wierszu. Tematyka nie tuzinkowa.
    Nie jest to wiersz na wyżynach. Podobał mi się, ale nie ujął mnie aż tak bardzo.
    betti, musisz brać pod uwagę, że każdy ma inne kubeczki smakowe do poezji. Nie wszystkim się podoba twórczość Baczyńskiego czy Tetmajera. Jeden lubi posłuchać Dj Bobo a drugi Metalici. ile ludzi, tyle gustów.
  • betti 5 miesięcy temu
    maga tu akurat nie chodzi o emocje, to raczej wynik obserwacji pewnych wydarzeń i stwierdzenie subiektywnych odczuć. Prosta, sucha analiza.
  • Hypokryta 5 miesięcy temu
    No... parę razy wracałem tutaj, bo dobre te komentarze, a ja chłop małorolny jednak wiersza nie rozumiem... Albo po prostu poetyka szanownej panienki tak nieodmiennie dla mnie niekompatybilna. O ile w wielu Twoich wierszach potrafiłem dostrzec "to coś" mimo różnic w odczuwaniu, no to tutaj... nic. Pewnie dlatego, żem ślepy, więc nie przejmuj się proszę.
    Ogólnie uważam ten utwór, za najgorszy Twój wiersz. Umiesz lepiej. Bo tutaj niestety się nie popisałaś. Ale to znaczy również - że inne Twoje dzieła przynajmniej odrobinę mi się podobają i potrafię docenić ich kunszt, nawet jeśli grają w jakieś dziwne dysonanse.
    Tutaj jednak jest inaczej, bo tu kuleje nie sama poetyka - bo o tych to można kruszyć kopie bezsensownie w nieskończoność, nie sam brak emocji, czy granie na strunach, które dawno zerwane, ale warsztat.
    A o to bym Cię nie podejrzewał.
    Włamał Ci się ktoś na konto, czy jak?
    Pozwoliłaś wklepać coś młodszemu rodzeństwu, co jeszcze w podstawówce?
    To jest po prostu słabe.

    Ale żeby nie być gołosłownym, zrobię taką małą wiwisekcję tej padliny, bo wiem, że nic tak nie sprzyja rozwojowi, jak krytyka - o ile jest konkretna i pokazuje nie tylko, że coś jest źle czy że coś się nie podoba, ale też co poprawić. Co prawda, tutaj to bym praktycznie cały utwór wyrzucił albo napisał od nowa, ale może z którejś z moich rad skorzystasz i reanimujesz tego potworka-utworka.

    To zaczynajmy:

    upadając podniosła się z kolan - banalna antonimia, od wieków nikt tak już nie pisze, chyba, że chce popaść w śmieszność, albo stylizować się na poezję dawną, ale u Ciebie tego nie widzę... może to być też kpina z PiSu i ich "wstawania z kolan", ale trochę płaska i mało śmieszna, szczególnie w kontekście pożaru katedry. Ogólnie: do zaorania, tego kawałka uratować się nie da, chyba, że rzeczywiście celujesz w satyrę, to zmień całą resztę w równie oklepane i nielotne zestawienia przeciwieństw

    z rynsztoka wypłynęły ideały - tu jest podobnie, choć w sumie to jeszcze gorzej... w tym dzwonniku dzwoni i smutnym memento przypomina dawno minioną muzykę, w stylu sztywnego pala Azji "Palą się na stosie moje ideały Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały"... ideały - rynsztok nie brzmi to zupełnie, poza tym jest to tak zużyte i wyeksploatowane... ehh... Przypomnę Ci tylko fragment z Norwida:

    "Lecz Ty? - lecz ja? - uderzmy w sądne pienie,

    Nawołując: "Ciesz się późny wnuku!...

    Jękły głuche kamienie -

    Ideał sięgnął bruku"

    I powyżej, u wieszcza, jest to zrobione dobrze, można i dziś tak pisać - czemu nie - ale o ile ten bruk/rynsztok będzie w tym zestawieniu wymieniony przez coś mniej oczywistego i narzucającego się. Poezja powinna zaskakiwać, a nie nudzić. Twoja: niestety nuży.

    "w cierniowej koronie" - aż prosi się o wyrzutnię... co innego niby mógłby mieć cierniowego? Majtki? Zbytnia rozrzutność. Żyjemy w czasach pośpiechu - każde zbędne słowo jest zbrodnią!! (Wiem, zaraz zarzucisz mi, że po co zatem piszę tak rozbudowane komentarze... no cóż, piszę je tylko i wyłącznie tam gdzie uważam, że warto i gdzie w autorze / autorce dostrzegam jakiś potencjał - nieoszlifowany diament, który czasem trzeba pogładzić, a czasem z całej siły przywalić, by go ze skały wydobyć).
    Wyrzuć koronę, będzie lepiej (no nie znaczy, że dobrze, ale przynajmniej ciut lepiej)


    "osiadły na zgliszczach" - to mi się podoba, zostawiłbym tak

    "teraz płonie kordialność" - "kordialność" czy "atmosfera kordialna" to teraz w tym kontekście popularne słowa, może z oddalenia nie widzę dla nich tu sensu i dlatego mi zgrzytają, osobiście bym tu na pastwę płomieni wstawił co innego, bo ta płonąca kordialność zdaje się tu nic nie wnosić - owszem ciekawa jest dwuznaczność tego wyrażenia - otwierająca na raz dwa włazy interpretacyjne - ale zdecydowanie nie... nie brzmi to po prostu... no chyba, że znów chciałaś uzyskać śmieszność, dowcip i (auto)parodię

    "jak zawinięte w chustę memento" - to mi się akurat podoba, wyrzuciłbym tylko pierwszy wyraz - "jak" - przecież widać, że to metafora... na samochodzie też musisz napisać samochód, a na domu - dom, bo inaczej się nikt nie pozna? Może też dałoby się znaleźć lepsze zestawienie słów niż "zawinięte w chustę" - ale to zależy, co tym zawinięciem chciałaś wyrazić.


    "szuka języka pojednania

    a przecież to sztuka"

    niby para szuka-sztuka jest tak jakby sprytnie zestawiona, prawie rym... ale do bani z tym rymem niestety
    masło maślane... sztuka z reguły szuka jakiegoś języka, którym się sama wyraża, opisuje świat, lub się na ten świat nie zgadza, a szukając tego języka tworzy nowy byt komunikacyjny, nową przestrzeń do dialogu, a z dialogu często wynika pojednanie, albo choćby zwykłe przebaczenie. Nihil novi sub sole. A spodziewałem się jakiegoś mocnego akcentu na koniec. A dostałem zdanie o treści równie pasjonującej, jak to, że Słońce wschodzi na wschodzie i zachodzi na zachodzie.

    Mam nadzieję, że przynajmniej część z moich uwag pomoże Ci wznieść się na wyższy poziom artystycznej kreacji. Pozostawiam bez oceny, bo widzę, że i tak jakieś anonimy Cię zminusowały, a Ci co śmieli się odezwać - wszyscy hura na plus i tylko się podlizują, co z pewnością nie jest ani twórcze, ani rozwojowe. Niestety, mimo, że jestem hipokrytą, nie potrafię o poezji pisać nieprawdy, więc tutaj nie usłyszysz ode mnie słowa pustej pochwały - podobały mi się - z pewnymi zastrzeżeniami - dwa wersy. Reszta - do totalnego przerobienia.
  • maga 5 miesięcy temu
    Ale Hipokryto. Pan podważa mój komentarz. "Nie wszystkim się podoba twórczość Baczyńskiego czy Tetmajera. Jeden lubi posłuchać Dj Bobo a drugi Metalici. ile ludzi, tyle gustów." Jeśli panu się coś nie podoba, to nie znaczy, że wszystkim się to ma nie podobać. Tylko dlatego bo panu się to nie podoba! Jeśli znaleźli sie odbiorcy, którzy pozytywnie ocenili ten wiersz. To znaczy, że im się ten utwór spodobał. Bym ich nie nazwał lizusami.
    Zresztą napisał Pan "wszyscy hura na plus i tylko się podlizują" - Ja akurat nie wystawiłem pięciu gwiazdek. Proszę czytać ze zrozumieniem!
  • betti 5 miesięcy temu
    A ja myślałam, że piszę prosto, na tyle prosto, że nie trzeba doszukiwać się nie wiadomo jakich teorii spiskowych, a tu masz... zero zrozumienia i jeszcze mniej wniknięcia w temat.

    Może mają rację grafomanii, że piszą dosłownie i topornie, bo tylko wtedy każde słowo jest dla wszystkich zrozumiałe. Metafora ogłupia ludzi i to do takiego stopnia, że chcąc zabłysnąć robią z siebie - durni.

    Wybacz, Hipokryta, ale jestem zniesmaczona i to nie tym, że wiersz Ci się nie podoba, bo to indywidualna sprawa, ale tym, że tak mało czaisz albo dla głupich gwiazdek starasz się przypodobać debilom. Twoja sprawa.

    Miłego wieczoru. Pozdrawiam.
  • Hypokryta 5 miesięcy temu
    betti Przypodobać się komukolwiek nigdy nie miałem w zwyczaju, za co w prawdziwym życiu dostawałem niezłe od tegoż życia cięgi, tym bardziej nie robiłbym tego w tym niby-życiu Internetu, gdzie nie grożą mi żadne konsekwencje, a zdanie dużej części osób mnie po prostu nie obchodzi. Obchodzi mnie tylko, poniekąd, zdanie ludzi inteligentnych, do których również Ciebie beti zaliczam. Nadal twierdzę, że to Twój najgorszy wiersz. Rozumiem pisanie proste - też lubię pisać prosto z mostu. Ale jest różnica między prostotą a prostactwem. Popraw wiersz albo go usuń, bo naprawdę jego nędza i miałkość nie przystaje do Twojego poziomu. Uznaj to za nieudany eksperyment, a nie obrażaj się na mnie, że jako jedyny Ci powiedziałem wprost, prosto w Twoje młode oczka, że Ci tym razem nie wyszło. Napiszesz następny, lepszy wiersz. Nie broń tego gniota, bo to i śmieszne i żałosne.

    @Maga - nasze komentarze powstały mniej więcej w tym samym czasie, ogólnie nie lubię tutejszych kółek wzajemnej adoracji. Wiersz jest obiektywnie słaby - subiektywnie, można go owszem w różny sposób bronić itp. - ale przykro mi, jeśli coś jest słabe w warstwie językowej (a tak tu jest), to nawet jakby było dziełem, które łączy w sobie mechanikę kwantową, prowansalską poezję miłosną, liczby p-adyczne, zagadkę milczenia wszechświata i pytania o wartości absolutne - to i tak pozostanie śmieciem.
    Ten wiersz jest śmieciem, bo jest źle napisany, a nie dlatego, O CZYM jest napisany.
  • betti 5 miesięcy temu
    Hipokryta, merytoryczny komentarz zawsze przyjmuję z pokorą.. poza tym nie mam bzika na punkcie talentu, żebym musiała bronić jakiegoś swojego wiersza. Bardziej cenię ludzi, którzy wytkną błędy niż tych, którzy chwalą. Tylko nie trawię argumentów z dupy.

    Nie wstyd jest się przyznać, że się nie rozumie, ale wstyd lecieć patosem, gdy w głowie - sieczka. Ty tutaj takim patosem jedziesz, że niby się znasz, aczkolwiek nie do końca, ale wiesz i sugerujesz... nie wiem, śmiać się czy płakać. Bo z jednej strony portal literacki, gdzie w lot powinno się czaić, z drugiej obnażenie hipokryzji, a jeszcze po środku - ignorancja.


    Tern wiersz nie jest źle napisany. użyte środki trzymają się ogólnie przyjętych zasad. Warsztat widać nawet gołym okiem.

    Idź Hipokryta i pozbieraj śmieci - jest ich tutaj do bólu. Czego tego nie robisz?
  • Hypokryta 5 miesięcy temu
    Bo wydaje mi się, że w odróżnieniu od wielu innych osób, Ty tutaj masz talent i warto Cię ratować... przede wszystkim trochę przed samą sobą. Warto ten talent rozwijać. Jeśli rzeczywiście uważasz, że moje argumenty są z dupy - ok, przyjmę to z pokorą i nie będę już wypowiadał się pod Twoimi tekstami. Jeśli jednak dopuścisz możliwość, że choć odrobinę, choć tyci tyci, choć na naparsteczek - mam rację w tym co napisałem, napisz o tym, choćby zasygnalizuj w następnym komentarzu. Jeśli rzeczywiście nie potrzebujesz krytyki z mojej strony, uszanuję to. Jeśli potrzebujesz - wyraź to proszę nieco inaczej niż ta Obrona Jasnej Góry, której teraz dokonujesz.
    W odróżnieniu ode mnie, masz jeszcze mnóstwo czasu, na rozwój i doszlifowanie własnego talentu. Pewnie pisać będziesz jeszcze przez kilkadziesiąt najbliższych lat. Będziesz pisać coraz lepiej. Pamiętam, że kiedyś wspomniałaś, że już zdarzyło Ci się nawet być nagradzaną. Jeśli nie usiądziesz na laurach, kiedyś możesz stworzyć coś naprawdę ważnego, wartościowego i unikalnego. Nie zmarnuj tego proszę.
  • betti 5 miesięcy temu
    Hipokryta ja piszę tylko wtedy, kiedy muszę, kiedy ten ''talent'' nie daje mi spać. Nie piszę na siłę, nie czuję potrzeby zabłyśnięcia. Sprawdziłam się, znam swoją wartość i właściwie o to tylko mi chodziło.

    Nie bronię tego wiersza, piszę jedynie, że argumentujesz jak małolat, który dorwał się do głosu. Gdybyś mi napisał, że ten wiersz Ci się nie podoba - przyjęłabym, jeszcze raz to powiem - z pokorą. Chyba nie powinieneś był argumentować.

    Nie zamierzam osiąść na laurach, właściwie zamierzam pożegnać się z poezją, znalazłam nową rozrywkę... wiesz mnie wszystko szybko nudzi. Na szczęście jest tyle dziedzin, że mogę eksperymentować do śmierci...

    Pozdrawiam.
  • Hypokryta 5 miesięcy temu
    Jeśli Tobie na tym nie zależy, to i ja nie będę tracił czasu, którego mi tak niewiele zostało, by wskazywać młodej poetce coś, co moim zdaniem mogłaby poprawić.
    Obyś tylko nie poszła w moje ślady. XXX-dziesiąt lat temu, zaraz po tym, jak zaczęto mnie publikować, przestałem pisać - najpierw poezję, a zaraz potem prozę - bo choć mile łechtało zobaczenie w druku tekstów opatrzonych swoim nazwiskiem, to jednocześnie czułem się oszustem - przecież żaden ze mnie literat... a poza tym... tyle było innych rzeczy do spróbowania, tyle eksperymentów do przeprowadzenia, tyle dróg do odkrycia... Rzuciłem więc pisanie, nie tworzyłem nawet do szuflady, oddałem się innym szaleństwom, zawsze dochodząc do tego samego progu udowodnienia sobie czegoś — że potrafię i... znudzenia.
    Sama wiesz, że musisz pisać — to jest przymus każdego grafomana — więc opanowanie tej strasznej mani nie było łatwe. Ale jednak dałem radę. Przez XXX-dzieści lat nie skreśliłem nawet pół zdania. Historie i wiersze przewalały się gdzieś w mojej głowie i nigdy nie trafiały na papier. Choć musiałem zaciskać zęby, by tego nie czynić. Odkryłem, że pisząc pamiętnik robię w tym wyłom i zamiast pamiętnika piszę kolejną powieść, przestałem więc go pisać, przeszedłem na lakoniczny dziennik. Gdy i on przemienił się w cholerny telegraficzny skrót strumienia świadomości i to porzuciłem.
    A w międzyczasie...
    Poznałem życie w różnych jego przejawach i strumieniach. Czasem była to wartka rzeka, a czasem ściek płynący przez slumsy.
    Teraz gdy jestem u kresu, nie żałuję tego wszystkiego — podjąłbym jeszcze raz te same, lub prawie te same decyzje, gdybym mógł do nich wrócić... a jednak, czuję, że coś zmarnowałem. Że będąc buntownikiem, a przy tym polihistorem i omnibusem, nie dałem sobie szansy by żyć choć raz normalnie i żeby rozwinąć jakiś talent w pełni, a nie tylko do poziomu „aha, jestem w tym dobry”. Wpadłem w tę pułapkę naszych czasów, w której można wiedzieć prawie nic o prawie wszystkim, lub prawie wszystko o prawie niczym – w moim przypadku to było w formie bycia takim-sobie we wszystkim. I w tej zupie bylejakości chwil roztopiła się cała moja wyjątkowość — bo z cudownego dziecka, stałem się obiecującym młodzieńcem, z obiecującego młodzieńca dobrze rokującym młodym gniewnym… ale nie można być cudownym, obiecującym i dobrze rokującym starcem. Starzec rokuje tylko na kwaterę na cmentarzu.
    I choć nie zmieniłbym, żadnej z tych wspomnianych decyzji, czasem myślę, że narzuciłem sobie zbyt dużo, albo — przeciwnie — zbyt mało ograniczeń. Kiedy się już wszystko w moim życiu przesypało i skończyło, przyszedłem na lola i opowi i zacząłem znów robić to, co lubiłem jako dziecko — pisać. Stąd pewnie w tekstach widać to moje starcze zdziecinnienie, a w komentarzach — masz rację — argumentuję jak małolat, choć bliżej mi trumny niż kołyski (co i tak nie zmienia w niczym mojej oceny Twego kiepskiego wiersza).
    I tylko czasem coś za krtań chwyta… gdy nieudolnie naśladując Rutgera Hauera recytuję:
    ,,(...)Widziałem rzeczy, którym Wy ludzie nie dalibyście wiary. Statki szturmowe w ogniu sunące nieopodal ramion Oriona. Oglądałem promieniowanie skrzące się w ciemnościach blisko wrót Tannhausera. Wszystkie te chwile zostaną stracone w czasie jak łzy w deszczu. Pora umierać.''
  • betti 5 miesięcy temu
    Hipokryta więc rozumiesz, że i ja tak chcę... dotknąć wszystkiego choćby znaczyło to, nic nie mieć. Co mi po tomikach poezji, kiedy nie mam już gdzie ich stawiać?

    Nie, żyje się raz, nie chcę się zaszufladkować.
  • Klementyna 3 miesiące temu
    Zaczynam czytać Twoje utwory. Ten jest pierwszy :) i już mnie zachęcił do przeczytania innych.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania