Felieton - 2 - Świat na moich warunakch

Czy wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka zaczyna być "towarem deficytowym"? Dobrem, które za dużo kosztuje? Coraz częściej daje się zauważyć brak zainteresowania losem innych ludzi i niestety ta tendencja się utrzymuje.

Czym charakteryzuje się taka postawa? Zdaje się, że słowo "znieczulica" w ostatnim czasie na dobre zakorzeniło się w naszym języku, ale co gorsza przejawia się w braku działania ukierunkowanego na rzeczywistą chęć pomocy drugiemu człowiekowi. W tym temacie można byłoby podać bez liku takich przykładów i zachowań, ale nie sposób się na nich wszystkich skupić i nie na tym będzie polegać ten felieton.

Chciałbym raczej spróbować zrozumieć mechanizmy działań ludzi w sytuacjach, kiedy wydawałoby się, że "odruchem bezwarunkowym" powinna być gotowość do natychmiastowej pomocy. Jeśli przyjąć, że naturalną skłonnością człowieka powinno być współczucie wyrażone w działaniu, to dlaczego ostatecznie znieczulamy się na takie działanie i postanawiamy w sposób świadomy, niejako odwrócić się plecami do tyłu, aby nie zareagować?

Powodów i źródeł takiego zachowania może być kilka. Niewiedza, strach, obawa, obojętność, brak odpowiedniego wychowania, brak zainteresowania i empatii i w końcu egocentryzm, czyli skupianie nadmiernej uwagi na sobie, gdzie świat, ludzie i ich potrzeby stanowią drugorzędne znaczenie (czytaj: są mniej ważni od ciebie). Ten ostatni powód może tłumaczyć dlaczego egocentryk potrafi znieczulić swoje podejście do drugiego człowieka i jego potrzeb. Co ciekawe większość z nas wychowuje się przez szereg lat w środowisku, które kształtuje właściwe wzorce i zachowania. Ich podłożem najczęściej jest rodzina, religia, etyka, jakieś ustalone zasady tak zwanego "dobrego człowieka" oraz przepisy i prawa, które jasno precyzują, jak się zachować w danej sytuacji i w końcu, coś co zawsze zwraca moją szczególną uwagę, czyli nasze podświadome działanie na określoną sytuację. Tak zwana intuicja, "szósty zmysł" lub sumienie. To niesamowite jak wiele ludzi potrafi przyjść z pomocą i to często także kosztem swojego życia.

Przykładem może być chociażby grupa ratowników, którzy bezzwłocznie podejmują się akcji, aby uratować życie ludziom. Tak bywało w odległym Nepalu, ale również na Śląsku gdzie ratuje się górników i to nawet po wielu tygodniach. Taka postawa zasługuje na szczere uznanie, nie tylko ze względu na ich pracę, ale przede wszystkim na postawę jaką przejawiają. Tu nie ma miejsca na znieczulicę. Tu takie słowo nie istnieje. Znieczulica ograbia człowieka z wrażliwości. Staję się obojętny na to co widzi i na to, jak kogoś widzi.

 

* Eksperyment:

 

SYTUACJA 1

Widzisz jak przewraca się starszy człowiek. Z jego rąk wypadają zakupy. Zaobserwowawszy całą sytuację szybko do niego podbiegasz i pomagasz mu wstać. Starszy człowiek dziękuje ci za pomoc. Czuje się skrępowany, bo wie, że jego sędziwy wiek nie pozwala mu tak jak dawniej, być w pełni sił i robić, to co kiedyś nie stanowiło dla niego problemu. Z wdzięczności za twoje zainteresowanie i pomoc wręcza ci...jabłko.

 

SYTUACJA 2

Widzisz jak przewraca się bezdomny. Jest pijany. Z jego rąk wypada reklamówka. Tłuką się butelki. Chcąc się podeprzeć, bezdomny jedną ręką dotyka potłuczonego szkła. Zaobserwowawszy całą sytuację wahasz się jak zareagować. Twój odruch nie jest już taki natychmiastowy. Liczysz, że ktoś inny w Twoim otoczeniu zareaguje. Wokół bezdomnego przechodzi mnóstwo osób. Nikt nie reaguje. Krzyczą na niego. Śmieją się.

 

* W jakiej sytuacji na pewno zareagujemy, a w jakiej będziemy się zastanawiali?

 

Prawdopodobnie znieczulica może być pochodną egocentryzmu. Taka postawa staje się dzisiaj coraz bardziej powszechna. Często, tak bardzo skupiamy się na sobie, że zapominamy o innych. To smutne, ale prawdziwe. Wyrastamy w poczuciu, że nasze sprawy powinny być najważniejsze. Liczę się "ja" i "moje" sprawy. Kiedy tak się dzieję obojętniejemy na innych i ich sprawy. Tracimy wrażliwość. Uważamy, że są jeszcze inni i obarczamy ich odpowiedzialnością za bycie dobrym. My też uważamy, że jesteśmy "dobrzy", ale tylko na naszych warunkach. Tylko wtedy, kiedy to my zdecydujemy, że będziemy dla innych pomocą. I tak tworzy się egocentryczny świat, w którym zdajemy się kontrolować co się wokół nas dzieje.

 

Iluzja.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Freya tydzień temu
    "ale również na Śląsku gdzie ratuję się górników" - ratuje

    Podałeś dosyć proste przykłady zachowań - lecz rozumiem intencje zagadnienia. Pzdr
  • Freya tydzień temu
    Eee, ten tytuł jeszcze sprawdź... bo nie jestem pewien czy zamierzony ;)
  • @utor tydzień temu
    Dzięki Freya :-) Tak, bez tam większych fajerwerków, jeśli chodzi o przykłady. Tak tylko chciałem zasygnalizować. Eksperyment może trochę prowokować i przypomnieć inne zachowania, postawy czy sytuacje jakie widzieliśmy, albo w których się znaleźliśmy.
    Co do tytułu, to tak dwuznacznie zapodałem, ale mam nadzieję, że po przeczytaniu końcówki tekstu, słowa "na moich", zostaną przez czytelnika "rozwikłane" ;-)
    Pozdrawiam!
  • @utor tydzień temu
    No dzięks za wyłapanie błędu. Wdzięczny za to ;-) Już lecę i poprawiam...
  • Adelajda tydzień temu
    "Tłuczą się butelki." - tłuką

    I tak, i nie - powiedziałabym. Rozumiem zamysł tekstu, jednak trochę brak mi w niektórych aspektach szczegółowości.
    "Przykładem może być chociażby grupa ratowników, którzy bezzwłocznie podejmują się akcji, aby uratować życie ludziom. Tak bywało w odległym Nepalu, ale również na Śląsku gdzie ratuje się górników i to nawet po wielu tygodniach." - tu można by podać dokładniej o jaką akcję ratunkową chodziło; dalej mnie zastanawia czy ratownik jako wyszkolona jednostka do takich zadań - raczej wiąże się to z zawodem jaki wykonuje i jego obowiązkiem niejako jest ratowanie czy też uczestnictwo w takich akcjach, w przeciwieństwie np. do przeciętnego Kowalskiego, który nie wie jak udzielić pierwszej pomocy ( tu takie gdybania mi się załączyły)

    Dla mnie ciekawym przykładem byłaby tu np. akacja (która odbiła się wielkim echem) na Nanga Parbat. Zarówno Bielecki jak Urubko, nie musieli ryzykować własnego życia, aby bezinteresownie ratować dwójkę ludzi. Jednak zaryzykowali, mimo trudnych warunków pogodowych, mimo wielkiego ryzyka, mimo tego, że być może nikogo nie uratują.

    Później przedstawiasz eksperyment, czy ten eksperyment odbył się w rzeczywistości, czy to tylko takie przemyślenia?

    Na jakimś kanale od czasu do czasu leci program Betlejewski prowokacje - dość ciekawy, bo bada reakcje ludzi na różne sytuacje (między innymi na takie jak podałeś i nie tylko)

    Podałabym tu jeszcze przykłady z własnego życia na to, że ta znieczulica nie jest aż tak wielka jakby nam się wydawało :) Istnieją ludzie, którzy potrafią bezinteresownie reagować - naprawdę. Trzeba tylko troszkę wiary. (jednak nie mam już czasu, żeby się z Tobą podzielić)

    No tak sobie pogdybałam i jakby czas pozwolił to bym więcej pogdybała. Na pewno poruszyłeś ważny problem, jednak dla mnie zbrakło trochę tej iskierki i tąpnięcia. Fajnie to obmyśliłeś i mógłbyś to poszerzyć, pogłębić moim skromnym zdaniem :)

    Pozdrówki i mam nadzieję, że się połapiesz w tym chaosie.
  • @utor 5 dni temu
    Dzięki Adelajda :-) Dobrze piszesz. Kom bardzo na tak z mojej strony. Poprawiłem usterkę, która się pojawiła w tekście. Dzięks za czujność! No cóż, co do tego felietonu, to obrałem bardzo skromny, roztropny i ogólnikowy schemat, jak słusznie wyłapałaś. Może to z ostrożności, nie wiem, tak jakoś poszło, aczkolwiek rozumiem twoje sugestie i rady. Skądinąd bardzo słuszne ;-)
    Co do intencji samego tekstu, to spotkałem się chyba ze zbyt wieloma sytuacjami, które wystawiły na próbę moją wrażliwość, stąd być może słowo "znieczulica" zbyt często tu występuje. Niemniej widzę też sporo dobrego. Ni szczęście ;-)
    Pozdrawiam i dzięks za fajny kom Adelajda!
  • Justyska tydzień temu
    Hejka. No musialam zajrzec do Ciebie. Doskonale rozumiem Twoj zamysl, ale troche ogolnikowo to wyszlo. Moze jeszcze cos pociagniesz w tym temacie?

    Kiedys ktos bliski mi powiedzial (przy okazji tzw. powa,nej rozmowy) " jestem dobrym czlowiekiem, bo nie robię nic zlego".... no... ale czy brak zla oznacza dobro?

    Pozdrawiam
  • @utor 5 dni temu
    Dzięki Justyska :-) Nie no super, że wpadłaś, no cieszę się. Masz racje ogólnikowo i tak na dystans, może to z ostrożności, bo temat dość wrażliwy ;-)
    To ważna myśl, którą zacytowałaś a propos "dobrego i złego" . No cóż, mamy chyba do pomyślenia, może do przemyślenia, a niejeden z nas do zrobienia...
    Pozdrawiam!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania