Fotka z telefonu

Powiedziałam żeby zaparkował w Zamkowych Tarasach, bo za free. Sierpniowe niebo i temperatura przekraczająca trzydzieści stopni. Do tego jego nieśmiertelna renówka. Otwarte szyby nie dostarczające komfortu. Przyklejające oparcie fotela.

Starówka tętniła gwarem, przesycona barwami trochę odpychała. Wszędzie stragany, misterne rękodzieła, stroje folk. Ludzie-muszki zaspokajający swe potrzeby dotykiem, smakowaniem, zapatrzeniem. Spójrz jaka piękna chusta, konik drewniany, pajdy ze smalcem za jedyne trzy zyla, ceramiczne wizerunki Adamów i Ew!

Pod pająkiem ludowym uwiecznialiśmy chwile inteligentnymi fonami. Łapaliśmy nieistniejące odbicia chłodu w Bramie Krakowskiej. Grzebaliśmy w plecakach szukając wód, soków, potem dalej w las różności o których nikt by nie powiedział że szajs. Efekt pracy rąk i serc przy akompaniamencie potu, cierpliwości i sprawności. Oczopląsowe meandry frywolitki, czółenka niczym różdżki cudotwórczyń, dłonie zaprogramowane precyzyjnością. Druciane naszyjniki, bransoletki, kolczyki. Pisanki ozdobione esami-floresami. Trzcinowe instrumenty, papierowe zazdrostki, wycinanki, murale, garnki, kubki, korale. Szczerość rozbrajających produktów.

Był zmęczony ale pogodny. Cień potarganej czapeczki z daszkiem zamazywał uśmiech. Podobno w macdonaldzie wpadł mu do pisuaru telefon. Nie znaliśmy Lublina dobrze, jednak poddani urokowi najmniej ulubionym miejscem ogłosiliśmy plac Po Farze. Siedzieliśmy na murku majtając nogami. Jarał fajkę, gadał urocze bzdury. Podążałam za tym, dawałam upust głupawce.

Słyszeliśmy wszechobecnych muzykantów umiejscowionych w zaułkach. Czuliśmy kwaśno smażone placki kapuściane. Widzieliśmy psa w skupieniu. Ktoś rzucił: nasrallach. Pęcherzowe napierania zmuszały do poszukiwań. Radość płynąca z wysikania - oczyszczająca i wyzwalająca.

Niemal pełznąc w niemiłosiernej spiekocie, torując drogę łokciami znaleźliśmy zacienioną przystań. Oparci o ścianę jakiegoś budyniska w sąsiedztwie toi toia, spożywaliśmy pierogi ruskie. Tłuszcz w plastikowych talerzykach jak piękna, ospała śmierć.

W ogródkach knajp nad mrożoną kawą celebrowaliśmy orzeźwienie. Gdzieś za ścianą biały śpiew. Spuszczenie głosu ze smyczy, przedzieranie prześcieradła na pół, kalekie skargi. Za winklem rozklekotanie kury na kółkach. Afera, impreza, sztuczny rejwach.

Cudem dotrwaliśmy do wieczora. Koncert i tańce pod sceną - kopiąca elektryczność. Ludzie dzielą się na wdzięcznie ruszających się i totalne kaleki. Smutna przynależność do tych drugich wymusza zadeptywanie, szarpanie. Wiejemy remizą, dyską. Jeśli już - tylko autoparodystycznie lub w porwaniu.

Wieczorny chłód, bliskość muzykujących - postanowiliśmy opuścić zatłoczony prostokąt dziedzińca. Objęci, rozgryzając małżowiny szukaliśmy podziemnych parkingowych literocyfr.

Zatrzasnęliśmy drzwi auta. Odpalałam smartfonowego nawigatora, on papierosa. Godzina dwunasta w nocy - ruszyliśmy.

Budowa drogi ekspresowej między Lublinem a Warszawą w połączeniu z jego wadą wzroku i nocą. Fatalne zestawienie. Trudy podróży zmiataliśmy pianiem durnowatych piosenek. Za Rykami padło na benzynową przystań. Nie kocham rozciągania rozpakowanego ciała - długie jazdy bywają kurczogenne. Wzięłam hotdogi z sosem czosnkowym. Wsuwaliśmy kreśląc tłuste, indiańskie znaki policzkowe. Bananowe oczousta, krzywizny radości.

Musiałam zasnąć w okolicach Garwolina. Śniłam o myszach harcujących pod otwartymi parasolkami kiecek.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Wibrujące, świetnie ożywione mikroprzeszłości. Obrazy - scenki w ruchu, zapachu, smaku - obudzone wspomnienia z jednej fotki. Narracja to wyskakiwanie z tej fotki jak z magicznej szkatułki, rzutek, piłeczek, kul... bardzo dobry pomysł i dobrze zobrazowany w języku.
    Energia w zdaniach, równoważnikach wprost rozpiera ściany tekstu:)
    _____________
    Korekta przecinkowa by się przydała, ale to drobiazgi.
  • jagodolas 3 miesiące temu
    Dzięki Wrotycz za wpadnięcie :)
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Cała przyjemność ( no dobra 90% jej:) po mojej stronie.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Prowadzisz tu naprawdę kapitalnie do ciekawego i stonowanego w zaskoczeniu końca.
    Bardzo na tak i do polecanych.
  • jagodolas 2 miesiące temu
    Dzięki Canulas
  • pkropka 2 miesiące temu
    Pięknie tworzysz atmosferę. Uruchomiła mi się nostalgia i rozleniwienie - miłe zakończenie czytania :)
  • jagodolas 2 miesiące temu
    O, umknęło. Dzięki za wizyty :)
  • sensol 2 miesiące temu
    pikne!
  • jagodolas 2 miesiące temu
    Dzięki!!!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania