Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Fuzja – Część II (6)

10.

Miał na imię Szymon. Był niedojrzałym emocjonalnie, piwnookim, upasionym blond-samcem, którego obsesyjne pożądanie obróciło się przeciwko niemu. Kiedy miał doła – chlał, żeby zrobić się agresywny; kiedy robił się agresywny, chlał dalej, żeby mieć siłę do agresji. Nieustannie katował Stellę telefonami, esemesami; nachodził ją u nas i na uczelni.

Wynajmowała w naszym domu pokój pod dachem, o czym wiedział, więc żebrał bez końca o chwilę spotkania. Przepędzaliśmy go. Odchodził w pokorze, zgarbiony, zraniony i dojmująco smutny lub wrednie złośliwy.

Był niewiarygodnie mściwy. Przyszedł pewnej niedzieli, podpity, zaczepny. Zaczął kopać w drzwi. Matka, zatopiona we własnym świecie, nawet nie zareagowała – kiedy słuchała w kuchni muzyki, nic nie było w stanie wyrwać jej ze stanu nieważkości.

Drzwi otworzyła Anka, domyślając się, kto za nimi stoi.

— Co chcesz? — warknęła.

— Ciebie — odpowiedział natychmiast, eksponując zgryz w przesadnym uśmiechu.

— A może w ryj?!

— Nie biorę. Wolę sutki. Albo cipki.

— To biegaj ich szukać!

— Już znalazłem! Jak nie ty, to Stella! Steellaa! — wrzasnął na całe gardło, nie przestając się głupio uśmiechać. — Zejdź, kochanie! Ta chłopakowata pizda mnie nie chce!

— Zaraz cię, chuju, zechce! — Anka wyprowadziła niezgrabny prawy sierpowy, ale Szymon zdołał się uchylić.

— A cha, cha, cha! — ryknął szyderczo. Wycelował w siostrę wyprostowany środkowy paluch. — Pudło! Bratojebki nie umią się bić!

— Jak już, to „nie umieją”, durny fiucie!

Stanąłem w drzwiach. Trzymałem przy uchu telefon i specjalnie głośno kończyłem podawać nasz adres.

— Tak, agresywny — dodałem — nie znam go... Tak, jesteśmy sami... Dziękuję, czekam na patrol. — Ostentacyjnie zakończyłem połączenie.

— Za ile przyjadą? — głos Anny wibrował emocjami. Nie patrzyła na mnie.

Szymon pokazał jej paluchem „fuck you”.

— W ciągu kwadransa.

— A cha, cha, cha! — powtórzył o wiele głośniej, ale twarz miał poważną. — W ciągu kwadransa zdążę was obie obskoczyć! I ciebie też zwyobracam, mały Kubciu. Kupcio śmierdząca.

Ruszyłem do przodu, ale ciepłe ramię Anki zablokowało mi przejście. Szymon nie omieszkał tego skomentować:

— Dbasz, widzę, o swoją maskotkę! — Mrugnął do niej niby porozumiewawczo. — Delikutasik nie może się spocić ani uszkodzić, co nie?!

— Jebnę ci! — zagroziłem, ale zabrakło mi pewności. Odruchowo spojrzałem na siostrę, czekając na jej reakcję. To też zauważył. Zaniósł się śmiechem.

— Kurwa! — mówił poprzez śmiech. — Potrzebna autoryzacja! Ja pierdolę! Podaj pin! Ale z was para, kupcia i obciągara...

Anka rzuciła się na niego jak wściekły zwierz. Chwycił się poręczy, ale impet ataku wytrącił go z równowagi. Poleciał na plecy z „wściekłym zwierzem” uczepionym pazurami jego bezczelnej twarzy. Zjechał ze schodów głową w dół. Uderzył twardo w brukową kostkę. Przez chwilę myślałem, że skręcił kark, ale nic-kurwa-z-tego! Machając nogami, szamotał się z siostrą, która usiłowała wyłyżeczkować mu oczy kciukami. Nie było to takie proste, naparła więc z całej siły na jego brodę, zmusiła do otwarcia ust.

— Wyrwę ci jęzor, złamany chuju — wycedziła gardłowo, pchając mu pięść między zęby — albo zaduszę.

Usłyszałem za sobą szybkie kroki. Stella przesunęła mnie na bok, jakbym był nic nie znaczącym kwiatkiem na parapecie.

— Dobrze, Anka, puść już tego debila — powiedziała spokojnie.

— Nie! Dam ci zaraz jego jęzor razem z przełykiem!

— Ale my gramy w innym filmie.

— No i dobrze!

Szymon coraz rozpaczliwiej walczył, choć machanie rękami i nogami plus dziwne kwiki na przemian z komicznymi charkotami trudno było nazwać walką. Już bardziej parodią.

— Nie chcę nic od niego — tłumaczyła rzeczowo Stella — ani dziś, ani nigdy.

— Gryziesz? — zaśmiała się wściekle siostra. Dawno nie widziałem jej tak zacietrzewionej. Do tej pory bywała taka tylko wobec mnie. Uniosła zaślinioną pięść i walnęła Szymona z całej siły w czoło. Brukowa kostka oddała głuche uderzenie.

— Zabijesz go! — krzyknęła Stella.

— Wiem!

— Ale już jedzie policja!

— Wiem! — wrzasnęła na całe gardło, ale zatrzymała kolejne, miażdżące uderzenie.

Zszedłem, pomogłem jej wstać. Objęła mnie w pasie i patrzyliśmy, jak Szymon gramoli się z chodnika, ścierając krew z twarzy.

— Nienawidzę, jak facetowi śmierdzi z gęby wóda! — powiedziała Anna. — Nienawidzę chamów, arogantów i Szymonów. Nie chcę cię tu więcej oglądać!

— To się jeszcze okaże, kubojebko! — Szymon sapał ciężko i łypał na nas wściekłym wzrokiem. — Nawet się nie spodziewasz.

— Grozisz?

Nie odpowiedział. Odwrócił się i odszedł szybko w stronę furtki. Gdy zamykała się za nim, zaskrzypiała tradycyjnie swoim słynnym, chrypiącym „iijjjjeebaak”. Na „k” się zatrzaskiwała.

 

Dwa dni później, w rewanżu, podpalił Ance torbę. Podszedł cicho z tyłu, kiedy wracaliśmy z centrum, psiknął czymś, rzucił zapałkę. Zacząłem go gonić. Był pijany, zataczał się i potykał, ale uparcie uciekał; w końcu zawinęło go na zakręcie, wyrżnął głową w drzewo. Dopadłem drania, zacząłem tłuc po spasionej gębie. Był nieprzytomny, czego w amoku nie zauważyłem. Rozwaliłem mu nos, a on nawet tego nie poczuł; wątpię, czy w ogóle coś z tego zdarzenia pamiętał. Siostrze nic się nie stało; co mogło się zresztą stać jedynej oblubienicy boga Naszbuka? Tylko torba rzucona na trawnik spłonęła doszczętnie. Szlag trafił dokumenty, kosmetyki, nową płytę cd, trochę pieniędzy.

Szymon nie dawał za wygraną. W necie zaczęły pojawiać się nasze zdjęcia z obraźliwymi komentarzami. Zawsze podpisywał je swoim imieniem i nazwiskiem, żeby nie było wątpliwości, kto jest autorem. Śledził nas i fotografował w najmniej spodziewanych momentach. W szkole poprzybijał pinezkami moje fotki z nabazgranym czarnym markerem tekstem: „Zakonnik świętej Anny”. Następnego dnia wszystkie zdjął i zamienił na zdjęcia siostry, pod którymi napisał: „Walikonnik brata Jakuba”. Fotografii było chyba z pięćdziesiąt.

Któregoś dnia ktoś rozlał przed naszymi drzwiami olej. Nie złapałem go, ale byłem na sto procent pewien, że to on zrobił, bo kto? Poślizgnąłem się wtedy, uderzyłem policzkiem w poręcz i wybiłem sobie trzonowca. Anka, w akcie zemsty, pojechała zabić Szymona. Wzięła mój ząb i miała zamiar kazać mu go przed śmiercią zeżreć. Nie zeżarł, jego mieszkanie zastała puste. Skorzystał z okazji, że byłem u dentysty – to był błąd – Stella została w domu sama; chyba nawet nie wiedziała, że nas nie ma. Musiał czaić się gdzieś w pobliżu i nas obserwować.

Nie wiem, jak się włamał. Ogłuszył ją, związał. Przywiózł kamerę, którą ustawił w salonie i zabarykadował się tam razem ze Stellą. Był oczywiście pijany i nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo jest żałosny. Na drzwiach powiesił kartkę: „Mam ją i będę używał. Może już użyłem. Żadnych psów, bo zdechnie”.

Anka wróciła pierwsza. Natychmiast wysłała do mnie wiadomość. Od razu wybiegłem z poczekalni (wszyscy pewnie pomyśleli, że tak się strasznie boję stomatologa), złapałem taxi, a po kwadransie słuchałem już razem z siostrą, jak Szymon wydziera się na cały dom, że chce tylko seksu ze Stellą. Jeśli mu nie przeszkodzimy, zrobi, co ma zrobić i pójdzie. Potem raz na jakiś czas wpadnie ją ruchnąć, bo strasznie go kręci.

Słyszeliśmy też Stellę; nie wiedzieliśmy wtedy, że jest przywiązana do grzejnika. Płakała.

— Puść mnie — prosiła — zostaw nas i się wynoś.

Później zaczęła krzyczeć. Szymon użył suszarki. Przykładał do jej szyi, ud, brzucha i bardzo długo nie wyłączał. Ślady na ciele były okropne. Groził, że już nigdy nie będzie mogła być z mężczyzną jeśli mu się nie odda; nie zostanie matką, bo on załatwi ją tą suszarką nieodwracalnie. Zarejestruje wszystko kamerą, żeby później wrzucić do netu. Jeżeli nie zechce się z nim kochać, dozna takiego bólu, że umrze.

Na początku staliśmy pod drzwiami całkiem zdezorientowani. Siostra miała łzy w oczach. Ja dosłownie zbaraniałem. Nie spodziewaliśmy się czegoś podobnego. To przestało być żałosne, było przerażające. Szymon wrzeszczał:

— Kuba, spierdalaj od drzwi! Widzę cię! Zrób coś, to podpalę jej łeb!

Przypuszczam, że nie blefował z podpaleniem, ale widzieć nie mógł nic. W drzwiach nie było szyby; jedyna opcja to dziurka od klucza.

— Szymek! — głos siostry był dziwnie spokojny, choć walczyła z płaczem. — Nic nikomu dzisiaj nie spalisz. Jestem tu, słyszę cię i wiem, co robisz!

— Ty też spierdalaj, siostro! Suko! Szmato! Idź się jebać ze swoim bratem. Nie przeszkodzicie mi!

Chwilę po tym Stella znowu zaczęła krzyczeć. I już nie przestawała.

Nie byłem w stanie otworzyć drzwi siłą. Napierałem na nie, waliłem całym sobą i nie mogłem. Nie wiem, jak je zatrzasnął; w domu nie było żadnych kluczy. Ojciec powyrzucał wszystkie, żebyśmy nie mogli się z siostrą nigdzie zamykać. Po co to zrobił? Skazał niewinną dziewczynę na ból!

Uderzyłem jeszcze raz, coś boleśnie chrupnęło mi w ramieniu. Nie poddałem się, natarłem znowu! Udało mi się zrobić małe pęknięcie. Zacząłem kopać z całych sił; Anka wyrywała kawałki desek i odrzucała do tyłu. Otwór był coraz większy.

— Dawaj, Kuba — szepnęła, gdy był odpowiednio duży. — On pozwala.

Wtargnąłem do pokoju; w tym samym momencie oberwałem w pierś suszarką.

Stella, przywiązana za ręce do grzejnika, kuliła się w rogu salonu. Miała sine i spuchnięte dłonie; kabel głęboko wrzynał się w ciało. Z nosa płynęła krew.

Poczułem wściekłość, w oczach wybuchła mi czarna tęcza. Chwyciłem suszarkę, podbiegłem do Szymona i walnąłem z całych sił w twarz. Myślałem, że plastik pęknie, ale to z twarzą było gorzej. Szymon zatoczył się, złapał za policzek; spod palców popłynęła krew. Ruszył na mnie. W oczach miał szaleństwo pomieszane z rozpaczą i alkoholem. Uderzyłem suszarką prosto w nos i natychmiast z góry w głowę. Myślałem tylko – rozszarpać go!

Całą swoją masą pchnąłem go na dywan. Wokół szyi owinąłem przewód, zacząłem z całej siły dusić; efekt był mizerny. Szymon walczył, okładał mnie pięściami po bokach i plecach, kopał; duszenie nie robiło na nim wrażenia. Musiałem podjąć radykalne środki. Zacząłem walić czołem w jego wredną gębę, powoli robiąc z niej miazgę. Nie wiem, czego się naćpał, ale miazga również nie robiła na nim wrażenia. Zaczął szczerzyć się wrednie, powtarzając charkotliwie:

— No, Kubek, dawaj! No, dawaj! Cha, cha, dawaj! Z Naszbukiem chcesz wygrać?

Z Naszbukiem? Jak to, z Naszbukiem?! Skąd on wiedział o Naszbuku?!

— Naszbuk mnie wybrał dla niej, a wy przeszkadzacie! — charczał mi w twarz. — Twoja siostra o tym wie od początku, ale chce ją dla ciebie. Nie powiedziała ci? To poznaj wreszcie swoją siostrzyczkę!

Moja wściekłość zmieniła się w furię, czarna tęcza – w negatyw nuklearnej eksplozji. Wywlokłem mu koszulę ze spodni; z całej siły wbiłem w pępek palce obu rąk. Zaskowyczał, wreszcie poczuł! Palce nie chciały wejść, uderzałem, parłem, zacisnąłem oczy, uderzając jeszcze i jeszcze. W końcu wlazły do środka; było tam miękko, ciepło, lepko. Widziałem kiedyś w filmie, jak żywe trupy rozrywają komuś brzuch rękami. Postanowiłem zrobić to samo. Furia dodawała mi sił. Szarpałem, rozciągałem, drapałem, znowu szarpałem; wszędzie była krew; wepchnąłem całą dłoń, nie przestając szarpać i rozdrapywać; pojawiła się brązowo zielona żółć. Szymon zaczął wstawać; złapał mnie rękami za szyję, próbował dusić. Twarz wykrzywiał mu paroksyzm niewyobrażalnego bólu, ale mimo to ciągle nie chciał się poddać. Pociągnąłem mocno, wyrwałem splątane kiszki. Odór kału uderzył w nos. Zaczynało brakować mi sił, jelita drgały mi w dłoni; smród krwi i gówna nie pozwalał myśleć. Co robić? Szymon ciągle żył, niemal zgniatał mi szyję. Zdałem sobie sprawę, że jeśli nic nie wymyślę, sam tu za chwilę zdechnę. Potrzebowałem pomocy.

 

c.d.n.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 12

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Justyska pół roku temu
    Mega odrealnione. Anka ostra dziewucha i Szymon nie do zdarcia co wie o Naszbuku. Ciekawie i krwiscie się toczy. Myślę ze przetrawie te flaki do następnej części :)
    Pozdrawiam
  • Adam T pół roku temu
    Jakie tam flaki, to tylko pisanie ;)
    Dzięki i tu;)
    Pozdrowienia i tu ;)
  • Keraj pół roku temu
    Pulp fiction horroru.5
  • Adam T pół roku temu
    Cokolwiek miałeś (miałaś?) na myśli, odczytam to jako komplement. Bardzo lubie Pulp fiction.
  • pasja pół roku temu
    Witam
    No i mamy wytłumaczenie. Nękanie przez Szymona ma charakter stalkingu. Miłość nieodwzajemnionej miłości poprowadzi go do śmierci.
    Kapitalny dialog pomiędzy nimi. Pojawia się też Naszbuk który wybrał Szymona dla Stelli.
    Pokręcone strasznie, ale w końcu to horror. Szymon wciąż żywy. Kubuś w niebezpieczeństwie.
    Miłej niedzieli. Pozdrawiam
  • Adam T pół roku temu
    No, wiesz, stalking nie polega na przywiązywaniu dziewczyny do grzejnika i torturowaniu jej suszarką, to już jest innego rodzaju problem.
    Natomiast co do relacji Stalla - Kuba - Anna, coś już zasyganlizowałem, ale reszta w dalszej części.
    Pozdrawiam ;)
  • Okropny pół roku temu
    O, skurwysynie!

    (bez obrazy, to moje wyrażenie podziwu i uznania)
  • Adam T pół roku temu
    Kurde, kiedyś Can wyjaśniał wszem i wobec, co znaczy, kiedy napiszesz jak wyżej, a tak napisałeś kiedyś pod jego tekstem ;))
    Dzięki.
    Pozdrawiaki ;)
  • Okropny pół roku temu
    Adam T mam nadzieję, że dobrze wytłumaczył...
  • Adam T pół roku temu
    Domyśliłem się wtedy (teraz też ;)), że to był wyraz... estymy, ale Can tak to wytłumaczył, że było jeszcze weselej.
  • Okropny 5 miesięcy temu
    Adam T jak to dobrze, że jest Can
  • Bożena Joanna pół roku temu
    Mocny tekst, horror w pełnej okazałości. Działa na emocje. Pozdrowienia!
  • Bożena Joanna pół roku temu
    Mocny tekst, horror w pełnej okazałości. Działa na emocje. Pozdrowienia!
  • Adam T pół roku temu
    W drugiej części "Fuzji" horroru jest dużo, aż do samego końca. Cieszę się, że zajrzałaś.
    Pozdrawiam równieź ;)
  • Maurycy Lesniewski 5 miesięcy temu
    Pojechałeś tu ostro!!!
    Akcja tak gęsta i prędka, że nawet gdyby były tu jakieś błędy to i tak bym ich nie zobaczył :))
    Kolejna z moich ulubionych części!!!
  • Adam T 5 miesięcy temu
    Dzięki, Maurycy. Każde bystro oko ile widziane. Cieszę się, że Ci siadło ;)
    Pozdrawiam.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    ... o właśnie to. Najlepsza, najwspanialsza, najwykurwistrza część. Genialna. Uwielbiam.
    Zero zastrzeżeń.
  • Adam T 5 miesięcy temu
    Ta część zyskała całą scenę przepychanki z Szymonem na schodach, nie pamiętam, czy tu już wrzucałem po poprawkach i dopiskach, a nawet jeśli, to grubo po tym, jak czytałeś.
    Wielkie dzięki za odwiedziny.
    Pozdrawiaki ;)
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Adam T, tak, ale ja tą część wyrywkowo przeczytałem jak już wstawiłeś. Nie skomentowałem wtedy, bo to było złapanie od środka. Mega część.
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Noo, sporo rozjaśnia się w temacie Stelli i Szymona. Stopuje deczko z kopiowanie, bo się kurde zaczytałam, nie planowała tyle dziś pociągnąć, ale siła wyższa :)

    „Przez chwilę myślałem, że skręcił kark, ale nic-kurwa-z-tego! Machając nogami, szamotał się z siostrą, która usiłowała wyłyżeczkować mu oczy kciukami” – Adamowe opisy takich scen, bene, signore

    „Poślizgnąłem się wtedy, uderzyłem policzkiem w poręcz i wybiłem sobie trzonowca. Anka, w akcie zemsty, pojechała zabić Szymona. Wzięła mój ząb i miała zamiar kazać mu go przed śmiercią zeżreć” - kolejny punkt dla Anki, jednak ma charakterek, stąd ta złośliwość, plusy i minusy jej osobowości, coraz bardziej akceptuję.

    Okej, akcja, tu mamy ostrą akcję, cudny opis furii Kuby, majstersztyk. Mało tego, sam sposób, wdarcie się w brzuch Szymona, no powiem Ci, że spektakularne. Oprawca, a raczej już powoli ofiara nada żyw, słyszy się w filmach, że postrzał w brzuch jest ponoć cholernie bolesny, ale dycha się jeszcze sporo czasu z ranami w tym miejscu.

    „Odór kału uderzył w nos. Zaczynało brakować mi sił, jelita drgały mi w dłoni; smród krwi i gówna nie pozwalał myśleć. Co robić?” – nie pierdolisz się w tańcu, opisy jak strzał w mordę, dobrze

    Ok, zaciekawia skąd Szymon wiedział o Naszbuku. Zaciekawia wiele spraw. Świetnie poprowadzona część. Brawo!
  • Adam T 5 miesięcy temu
    To także jedna z moich ulubionych części. Fragment na schodach dopisałem dużo później, w starej wersji go nie było. Myślę, że jest dostatecznie brutalnie, chociaż zawsze można bardziej. Powoli zacznie się wyjaśniać sytuacja Kuby, ale nada nie będzie to kawa na ławę.
    Pozdrawiam ;)
  • Ritha 5 miesięcy temu
    "Myślę, że jest dostatecznie brutalnie, chociaż zawsze można bardziej" :D No, taa, pewno, można ich rozwałkować jelczem, wypatroszyć przez pochwę albo podczepić za uszy pod jabłonią, ale... Ale tak też jest git ;D
  • Agnieszka Gu 4 miesiące temu
    Anka ma charakterek, co świetnie podkreślają dialogi, np.:
    "— Co chcesz? — warknęła.
    — Ciebie — odpowiedział natychmiast, eksponując zgryz w przesadnym uśmiechu.
    — A może w ryj?!"
    Nie da się jej zbić z tropu. Genialnie ją ucharakteryzowałeś.

    Kurcze, no coś zaczyna się wyjaśniać... z Naszbukiem w tle.
  • Adam T 4 miesiące temu
    Prywatnie raczej bym jej nie lubił, a przynajmniej nie polubiłbym od razu, ale pisała mi się sama ;) Kuba zrestą też ;)
    Pozdrawiam ;)
  • Elorence 4 miesiące temu
    O cholera.
    Mam wrażenie, że ta cała druga część jest mroczniejsza, taka bardziej krwista, mordercza, trupia. Tutaj mordowanie jest czymś normalnym. Nowi ludzie. Nie znam ich. No i ten Naszbuk. Kim on jest?
    Na dziś koniec, bo będę miała koszmary. Wrócę tu jutro rano i ogarnę dalsze części :)
    Pozdrawiam serdecznie!
  • Adam T 4 miesiące temu
    Naszbuk to wizja. Trzeba by wrócić do poprzedniej części, do fragmentu, gdzie Kuba idzie za markizami do drugiego mieszkania, tam jest pierwszy "przebłysk", a potem trochę wyjaśnień (kiedy rozmawia z siostrą). Wiem, Fuzja ma poszatkowaną fabułę, jak myśli piętnastolatka.
    Dziękuję za zmasowany atak.
    Ciepło pozdrawiam ;)
  • Elorence 4 miesiące temu
    Adam, już pisałam w pierwszej części (albo i nie pisałam, bo zapomniałam?), że Naszbuk i te wszystkie wizje, kojarzą mi się z filmem "Ręka Boga". Film wyjątkowo przypadł mi do gustu.
    Jeszcze sporo zostało mi do końca i myślę, że z czasem w głowie zacznie mi się rozjaśniać i może wreszcie zacznę prawidłowo łączyć fakty :)
  • Adam T 4 miesiące temu
    Muszę wrócić do tego filmu, bo oglądałem go trochę temu. Pamiętam, że i mnie się podobał.
  • Adelajda miesiąc temu
    Ok. Przeczytane. Świetnie zobrazowane to wszystko.
  • Adam T miesiąc temu
    Dziękuję.
    Jak zwykle ciepło pozdrawiam ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania