TW3#5 Goniąc motyle

Wylosowany zestaw:

 

osoba - porywczy dowódca

miejsce- gotycki szpital

zdarzenie - Armagedon

 

 

Nigdy nie miałam kochanka. Wiem, brzmi moherowo, ale jakoś się nie złożyło, może byłam za bardzo zajęta i nie zwracałam uwagi na różne sygnały, niemniej ten stan rzeczy miał się zmienić, a to za sprawą na pierwszy rzut oka, niezłego ciacha.

Zakręcił mnie, obiecał cuda. Telefon parzył w rękę od gorącej linii, a szkoda by było, żeby padł, bo z wielu ta bateria nie do zdarcia. Pomyślałam, a co tam, chwilo trwaj, wszak raz się żyje.

Spotkaliśmy się, było bardzo miło, poznałam życiorys kandydata do mojego łóżka, dowiedziałam się, że prowadzi jakieś biznesy ściśle tajne, posiada przyjaciółkę, niby na stałe, ale pod znakiem zapytania i poszedł sobie przytulając mnie na pożegnanie, znowu obiecując więcej następnym razem. Zbaraniałam, miał być dziki seks, a tu nic dzikiego się nie wydarzyło, raczej modlitwa o dobre przyjęcie.

Trudno, do dwóch razy sztuka. Więc czekam, palę się oczywiście do tych telefonicznych fantazji, ale mój człowiek biznesu, nadal dużo mówi, nic nie robiąc. Uznałam, że trzeba wziąć sprawy w swoje ręce, szansa ucieknie i nigdy nie pojmę, co jest fajnego w byciu kochanką, przecież coś musiało być, skoro w prasie aż wrze od takich rewelacji.

Zaczęłam cytować Kamasutrę, przy niektórych pozycjach wyrażając głośny zachwyt, no i zadziałało. Przyjechał, pocałował i zanim zdążyły przyfrunąć motyle, skończył. Oczywiście wytłumaczył mi, że łączy nas tylko seks, przy okazji ustaliliśmy, że kiedy poznamy kogoś innego, od razu mówimy sobie ''pa'', bez żadnych rozpaczy i takich tam.

Miałam w głowie zamęt uczciwie to przyznaję, ten seks mnie szczególnie trapił. Tyle zachodu dla paru minut?

No nic, może się rozkręci, może nieśmiały... Nadmieniłam rzecz jasna, że chciałabym nieco romantyczniej, na co mój wybranek zareagował entuzjastycznie i po chwili już go nie było.

Minęło kilka dni bardzo dziwnej ciszy, zadzwoniłam pytając o zdrowie, zaczął mówić o kłopotach z synem, aż bałam się pytać co z nami, ale że pędził na jakieś spotkanie, postanowiłam trochę człowieka rozerwać. Zaczęłam narzekać na brak z jego strony zainteresowania czym doprowadziłam faceta do wrzenia. Spokojny, kulturalny pan wyszedł z siebie, stając się porywczym przywódcą w naszym związku. Wyjasnił, że nie ma czasu na głupoty, że inaczej się umawialiśmy. Totalnie mnie zaskoczył, nie wiedziałam bowiem, że osoba o tak wątpliwym statusie społecznym, jakim byłam obecnie, nie powinna dzwonić tylko potulnie czekać na telefon.

W tym miejscu rozpoczął się Armagedon... Na początku trzęsienie ziemi, póżniej histeria i panika, by po chwili z trudem budowana zażyłość rozpadła się jak domek z kart.

Gdy minął mi pusty śmiech, odrobinę się zaniepokoiłam czy przypadkiem nie wylądował w jakimś szpitalu. Te silne emocje mogły być zabójcze dla tak delikatnej jednostki. Jednak nie dzwonię, żeby przypadkiem nie pogorszyć stanu... a że mój kochanek też milczy, to wiadomo, dobrze nie jest.

Po tym wyjątkowym doświadczeniu doszłam do wniosku, że zupełnie, ale to zupełnie nie nadaję się na kochankę. Zdecydowanie za mało seksu, to przede wszystkim, a poza tym te śluby milczenia sprzeczne całkowicie z moją naturą.

Żal mi tylko marzeń, fajne były, jednak nie zawsze kawał chłopa równa się oczekiwaniom.

Średnia ocena: 3.1  Głosów: 15

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas 2 tygodnie temu
    Masz kategorię TW.
    Ta edycja to: 3#05
  • betti 2 tygodnie temu
    Aha ok.
  • jolka_ka 2 tygodnie temu
    Zestaw miałaś super, ja ugryzłabym go w innym wydaniu, ale to ja. Nie mam weny na rozmaite humorystyczne opowiadania, więc pewnie poleciałabym po najmniejszej linii oporu, także tu brawo bo udało Ci się zaskoczyć.

    Wybronić się wybroniłaś, mocno nie porywa, ale nawet się uśmiechnęłam ;D Słaby ten kochanek i szybki. I moje ulubione słowo: zbaraniałam :D Tak to już jest, ci co dużo mówią to... ;)
  • betti 2 tygodnie temu
    Jolka w ogóle nie miałam pomysłu, totalna pustka, ponieważ jednak trzeba było coś napisać, to skrobnęłam... po swojemu.

    Dzięki za przeczytanie.
  • Aisak 2 tygodnie temu
    O, matko jaka nuda...



    xD
  • betti 2 tygodnie temu
    Aisak to ja się staram, a Ty taka? Zobaczysz, wpadnę ja pod Twój wiersz i nagadam Ci... ha ha ha
  • Blanka 2 tygodnie temu
    Hej, hej. To chyba pierwszy raz, kiedy "wpadam" u Ciebie na coś, co nie jest wierszem:)
    Więc tak... Początek jest fajny, sympatyczny, lekko zabawny, trochę ironiczny, a później... No właśnie. Później tak strasznie przyśpieszyłaś, jakbyś chciała po prostu skończyć. Nie wiem, ale jest "hop, hop" i koniec. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie, a szkoda.
    Końcówka fajna. I jeszcze ten fragment"Zbaraniałam, miał być dziki seks, a tu nic dzikiego się nie wydarzyło, raczej modlitwa o dobre przyjęcie.

    Trudno, do dwóch razy sztuka. " - uśmiechnęłam się.
    Tyle ode mnie. Pozdrawiam :)
  • betti 2 tygodnie temu
    Blanka dzięki za wizytę. Fakt, nieczęsto popełniam prozę, teraz to przez Rithę, podpuściła mnie...

    Później było bardzo szybko, więc nie było o czym pisać, ale chodziło o uśmiech, skoro był, to dobrze.

    Pozdrawiam.
  • Nuncjusz 2 tygodnie temu
    Przeczytałem i jakoś umknął mi chyba gotycki szpital
  • betti 2 tygodnie temu
    Nuncjusz, jak widać powyżej, ja też wszystkiego nie miałam i jakoś żyję więc nie narzekaj.
  • Nuncjusz 2 tygodnie temu
    betti dlaczego moje słowa odbierasz jako narzekanie? Tylko spytałem
  • betti 2 tygodnie temu
    Nuncjusz szpital był? Był, nie możesz uznać, że gotycki?
  • Nuncjusz 2 tygodnie temu
    Nie mogę ;) ale nieważne
  • Justyska 2 tygodnie temu
    Witaj betti. Nie wiedziałam ze Ty w Tw. Super :)
    A co do tekstu to nie wiem... Podoba mi sie ten pomysł i humor, ale jakoś potraktowane skrótowo jak dla mnie. Czegoś zabrakło. Jakby taka wersja na brudno.
    Pozdrawiam i uciekam. Co złego to nie ja.:)
  • betti 2 tygodnie temu
    Nie, Justysia nie na brudno, to jedynie moje upodobanie do minimalizmu. Lubię to zarówno w poezji, jak i w prozie.
    Dzięki za wizytę.
  • Canulas 2 tygodnie temu
    Ok. Lecim.
    W miejscu nrakuje spacji.

    "Zakręcił mnie, obiecał cuda. Telefon zaczął się palić od gorącej linii, a szkoda by było, żeby się wykończył, bo z wielu ta bateria nie do zdarcia. Pomyślałam, a co tam, niech coś się dzieje, wszak raz się żyje. " - tutaj mamy aż 4 razy "się". Too sporo.

    "Zbaraniałam, miał być dziki seks, a tu nic dzikiego się nie wydarzyło, raczej modlitwa o dobre przyjęcie. " - haha, to ładne.

    "Tutaj mnie totalnie zaskoczył, nie wiedziałam bowiem, że kochanka nie powinna dzwonić tylko potulnie czekać na telefon.. " - albo kropka, albo wielokropek. 3 lub 1

    Ok. Po seansie.
    Pierwsze koty w TW, więc wielkie propsy.
    Tematycznie to trochę nie mój koń. Tak to wszystko leci na gwałt, ale tego gwałtu nie za dużo. Od groma słowa "się". Obadaj pod tym kątem. - to zastrzeżenia.

    Natomiast nie zgodze się z tym, że nie trzymałaś się zestawu. Bardzo często ludzie (w tym jeszcze częściej niestety ja) pomijają pewne niewygodne elementy.
    Ty nie pominęłaś i za to brawa. Zwłaszcza, że proza nei należy do Twych przygranicznych wód.
    Pozdrox.
  • betti 2 tygodnie temu
    Can, troche poprawiłam, faktycznie było tego ''się'' do bólu, dzięki za zwrócenie uwagi.

    Co do reszty, cieszę się, że mam to za sobą...

    Pozdrawiam.
  • Canulas 2 tygodnie temu
    Ale, kurde, tyle wiemy o sobie, ile działamy pod presją czy w obcym środowisku. Dałaś radę. Odpal sobie wino w nagrodę, bo w niedziele lecimy dalej ;)
  • betti 2 tygodnie temu
    Can nie wiem czy dam radę wziąć udział w kolejnej zabawie, niemniej na pewno przeczytam Wasze teksty.
  • Karawan 2 tygodnie temu
    poznałam życiorys przyszłego kochanka, - kochanek tu zbędny - wiemy o kim piszesz ;)
    Powtórzenia - zmora nas wszystkich. Kochanek i kochanka mają jednak jakieś bliskoznaczne i można na pewno urozmaicić.
    Dal mnie; tekst normalny, pogodny, lekki, taki jaki być powinien. Zostawuję pięć byś mogła się piąć ;)
  • Karawan 2 tygodnie temu
    poznałam życiorys przyszłego kochanka, - kochanek tu zbędny - wiemy o kim piszesz ;)
    Powtórzenia - zmora nas wszystkich. Kochanek i kochanka mają jednak jakieś bliskoznaczne i można na pewno urozmaicić.
    Dal mnie; tekst normalny, pogodny, lekki, taki jaki być powinien. Zostawuję pięć byś mogła się piąć ;)
  • betti 2 tygodnie temu
    Karawan odrobinę poprawiłam, dzięki za sugestie.

    Pozdrawiam.
  • Nachszon 2 tygodnie temu
    Jesteś przedstawicielką nowego nurtu w literaturze, który nazywa się od dzisiaj minimalizm w intelektualizmie. To jest naprawdę żenująca nuda, zresztą tak samo jak Twoje poetyckie wymiociny. Przepraszam, wypociny. Jestem jełopem w wielu dziedzinach sztuki, nauki, ale się tam nie afiszuję. Ty prezentujesz się jako naprawdę prawdziwy jełop na polu literatury, a pchasz się do niej rękami i nogami. Po co? Gdy napisałaś pod moim wierszem "zanim drapieżnik wyruszy na żer", że jest bardzo dobry, odpisałem Ci w komentarzu stekiem bzdur, który rzekomo przeczył Twojej pozytywnej opinii i czekałem, aż zareagujesz. Miałaś szansę naprawdę wtedy wykazać się wiedzą i obiektywizmem oraz pokazać rasę i klasę, broniąc utworu przed autokrytyką. Ale niestety, nawet nie pierdnęłaś jednym słowem, bo nie umiałaś zweryfikować poprawności tego, co napisałem. Tak naprawdę w różnych rekonfiguracjach jesteś w stanie napisać tylko trzy rzeczy i nigdy ich nie rozwijasz, bo nie umiesz:
    - Mógłbyś/mogłabyś się bardziej postarać
    - Bardzo dobry wiersz
    - To nie jest wiersz
    Dlaczego mam takiego pecha, że jak wpadnę raz na jakiś czas na opowi, to akurat muszę na topie zobaczyć jedno z Twoich gówienek? W sumie, mogę nie czytać, ale jestem człowiekiem wielkiej nadziei i wciąż czekałem na Twój przynajmniej dobry tekst. Obojętne czy wiersz, czy opowiadanie. Już nie czekam, bo już nie wierzę. Nie pracujesz nad sobą i to jest Twój błąd.
  • betti 2 tygodnie temu
    Nachszon, zaczynam Ciebie chyba lubić, bo uśmiecham się czytając co piszesz... pochlebia mi, że zaglądasz tutaj dla mnie.
    Masz rację nie znam sie ani na poezji ani na prozie, tak sobie czasami coś napiszę, żeby Ciebie nie zawieźć, kiedy wpadniesz.

    Nie bardzo rozumiem dlaczego mam bronić Twoich wierszy, to raczej Twoja działka, swoją opinię napisałam, wystarczy.

    Miłego dnia życzę...
  • Adam T 2 tygodnie temu
    Witaj. Dwa razy musiałem przeczytać. Jest w tym tyle czystej-soczystej zabawy, że musiałem. Choć w pierwszym odruchu miałem: "nie, tak być nie może, bo to za bardzo na skróty, bo chaotycznie, i w ogóle nie ma mowy". Ale potem sobie pomyślałem - dlaczego nie ma mowy? Jest! Potoczna, żartobliwa, swobodna - to chyba jest tu najważniejsze. Swoboda buduje ten tekst. Wszelka poprawność by go zabiła.
    Podobało mi się.
    Pozdrawiaki ;)
  • betti 2 tygodnie temu
    Adamie, bardzo miło mi Ciebie gościć. Cieszę się, że dopatrzyłeś się zabawy, bo to wszystko wymysł szalonej głowy przyciśniętej do muru...

    Pozdrawiam.
  • Trening Wyobraźni ponad tydzień temu
    Brawo! Witamy nowy tekst! :)
  • Elorence ponad tydzień temu
    Lekko, nawet bardzo i zabawnie. Jedno i drugie to nowość, jeśli chodzi o Ciebie. Zestaw odczytany metaforycznie i było wszystko, więc git :) Miałabym zupełnie inny pomysł, ale właśnie to pokazuje, jak wielu osób może mieć inny sposób myślenia. Fajna sprawa.
    Podobało mi się, więc piąteczka i pozdrawiam :)
  • betti ponad tydzień temu
    Elorence długo w ogóle nie miałam pomysłu, myślałam: albo mrocznie albo śmiesznie... wybrałam to drugie, bo bliższe mojej naturze.
    Dzięki za podobanie.
    Pozdrawiam.
  • TrzeciaRano tydzień temu
    Gniot
  • betti tydzień temu
    Idiotka!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania