Historia nieszczęśliwej miłości

Nienawidzę tego momentu , gdy zamykam oczy, przygotowuję się do snu, ale jak na złość nie wychodzi mi to. Oczywiście w takim momencie przypominają mi się wszystkie najgorsze chwile w moim życiu. Od przykrych sytuacji w szkole, pracy, aż po moje historie miłosne, ale to jeszcze nie takie złe. Najgorsze, gdy moje myśli zatrzymują się na wspomnieniach związanych z nim. Na tych chwilach, gdy uśmiechał się podchodząc do mnie by mnie pocałować, potem przypominam sobie jak usypialiśmy w swoich objęciach. Kolejne momenty pokazują nas jak tańczyliśmy powoli w rytm melodii, która była tylko w naszych głowach. Kochałam te chwile. To był najszczęśliwszy czas w moim życiu. Pewnie myślicie, że umarł, wyjechał, albo coś w tym stylu. Źle myślicie.

Po prostu mnie zostawił.

Dla innej.

Najgorsze w tym wszystkim było to, że mu wybaczyłam. Dalej miałam zranione serce, ale jeśli dzięki temu miał być szczęśliwy to nie mogłam mieć o to pretensji. Byłam gotowa dalej być jego przyjaciółką, chociaż za każdym razem po powrocie do domu płakałam w poduszkę. Dalej Go kochałam.

Oczywiście, zamiast jak normalna dziewczyna zjeść kubeł lodów, obejrzeć jakiś smutny romans i przytulić się do misia, ja stwierdziłam, że skoro nie kochał mojej duszy, to chociaż chcę by pokochał ciało. Wiem, że to żałosne, ale nie umiałam inaczej. Nie widziałam innej metody niż to, a żyć bez niego już nie potrafiłam.

No i tak się zaczęło. Głodówki, siłownia, fitness, interesowanie się najnowszymi kolekcjami ciuchów, robienie coraz to lepszego makijażu i wszystko szło w dobrym kierunku. Była opcja, że do mnie niedługo wróci, ale także miałam świadomość, że może to nigdy nie nastąpić. Nie zdążyłam się o tym przekonać.

Gdzieś po drodze zgubiłam sens życia.

Zapomniałam po co to tak właściwie robię.

Miłości już nie ma.

No i się poddałam. Tak też skończyłam leżąc teraz na łóżku. Nie czułam smutku, że niedługo umrę. Nie po to wydawałam pieniądze na te cholerne tabletki i wódkę. Życie po prostu nigdy nie było dla mnie.

Czułam jak każdy oddech przynosił mi coraz więcej trudu.

Serce powoli przestawało bić.

Myślałam, że zasnę i po prostu już się nie obudzę. Niestety to nie film i tak to nie działa. Czułam jak umieram, ale dalej nie żałowałam.

Uśmiechnęłam się ostatkiem sił, a jedna samotna łza spłynęła mi po policzku.

Ostatnia myśl, którą wyprodukował mój mózg brzmiała:

,,Chciałabym by tęsknił, by nagle uświadomił sobie, że to mnie od zawsze kochał."

Umarłam z cichym szeptem w głowie, który mi odpowiedział, że to niemożliwe.

 

~~~On nawet nie przyszedł na mój pogrzeb, bo był zbyt zajęty~~~

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Pan Buczybór 7 miesięcy temu
    eh, historia niezbyt oryginalna, niezbyt olśniewająca formą czy przedstawieniem. Historia solidna, lecz pozbawiona lekko autorskiego błysku. Taka lekka lektura do przeczytania i zapomnienia. Być może komuś się bardziej spodoba, ale w miarę obiektywnie jest to po prostu tekst niezły, nie wybijający się. Solidna 4 jak dla mnie. Pozdro
  • Shina-san 2 miesiące temu
    Dziękuję i też pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania