Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Historie Pogranicza

Wśród wielu krain Imperium Tensalia zdobyła sobie miano jednej z najdzikszych. To niepozorne miejsce pokryte było w większości trawiastymi stepami ciągnącymi się przez wiele mil i zdającymi się nie mieć końca. Gdzieniegdzie wędrowały stada dzikich koni, zwierząt sprawiających wrażenie stworzonych do życia na tych ziemiach. Wielu, którzy tędy podróżowali, zwiódł pozorny spokój. Niejeden przypłacił to życiem. Ziemie te nękały bowiem hordy goblinów, siejące terror, grabiące wioski i biorące mieszkańców w niewolę. Z tego powodu miała ona mniej chwalebną, aczkolwiek bardziej adekwatną nazwę - Pogranicze.

Przez jedną z dolin jechało plemię goblińskie. Nie miało ono żadnych taborów, wszystko wioząc na wilczurach, które ujeżdżali zielonoskórzy jeźdźcy. Nie nosili pancerzy, a ich broń nie była szczególnie zaawansowana. Mimo tego stanowiły spore zagrożenie. Mobilność i prędkość, z jaką pokonywały duże dystanse były potężnymi atutami tej rasy. Pozwalały im także na dokonywanie szybkich i niespodziewanych ataków. Teraz jednak to one, jeszcze nieświadome, wjeżdżały prosto w zasadzkę.

Tilia leżała na ziemi i przyglądała się, jak kolumna przejeżdża ledwie kilkadziesiąt kroków dalej. Spojrzała na resztę swych towarzyszek. Nosiły zielone, maskujące stroje. Całe, łącznie z twarzą były także pokryte błotem, które miało zapewnić im lepsze maskowanie. Spoglądały teraz wyczekująco na jej sygnał. Kiwnęła głową i podniosły się razem z ziemi. Uniosły łuki i wystrzeliły. Strzały poszybowały w górę i spadły na gobliński konwój. Niebo rozdarły skrzekliwe krzyki bólu. Widziała, jak kilkoro spadło na ziemię. Gobliny chwyciły broń. Nim jednak zlokalizowały wroga, elfki zdążyły oddać jeszcze jedną salwę.

Ruszyli w ich kierunku. Kilkudziesięciu jeźdźców na swych wilkach. Widziała, jak zbliżają się do nich. Sięgnęła po róg i przyłożyła do ust. W dolinie rozbrzmiał jego potężny, wibrujący dźwięk. Wtedy spadły na nie wrogie pociski. Jedna z jej towarzyszek dostała w klatkę, inna zachwiała się, po czym upadła. Pozostałe, również zostały ranne, ale utrzymały się na nogach. Natychmiast sięgnęły po flakoniki, wiszące u ich szyi i wypiły zawartość.

- Utworzyć okrąg! - krzyknęła

Odrzuciły swe łuki i chwyciły włócznie, które leżały na ziemi. Zaczęły zbierać się w kręgu. Podbiegła do leżącej obok dziewczyny i wciągnęła do środka. Nachyliła się nad nią i wlała zawartość fiolki nieprzytomnej do jej ust. Spojrzała na drugą.

- Dałyście jej odtrutkę? - zapytała

- Tak - odparła jedna z jej towarzyszek.

Zostawiła nieprzytomne elfki i chwyciła swą włócznię. Stanęły tak w szóstkę, naprzeciw wrogiej hordy, jadącej prosto na nie. Byli coraz bliżej. Widziała ich twarze. Niektóre wykrzywione w złości, rządne krwi, inne z szyderczymi uśmiechami pewnymi zwycięstwa. Widziała napięte cięciwy. Nie miały najmniejszych szans i oni doskonale o tym wiedzieli. Wtedy, w oddali rozbrzmiał kolejny róg.

Spojrzała w kierunku, z którego dobiegał jego dźwięk. Ze wzgórza z drugiej strony zjeżdżały na swych wierzchowcach elfki z bronią w ręku. Naprzeciw nim stały jedynie goblińskie kobiety i dzieci, zostawione same, gdy mężczyźni ruszyli na grupę Tilii. Widząc to gobliny rzuciły się co sił, aby ratować swych bliskich. Było jednak za późno. Jeźdźczynie wjechały między nich, mordując każdego, kto wpadł im pod ostrze.

Tilia wykorzystała ten moment i wraz ze swymi towarzyszkami pobiegła po łuki. Spojrzała na drugie ze wzgórz. Z jego strony nadjeżdżała ósemka rumaków, wyuczonych, aby przybyć na sygnał rogu. Wsiadła na swą kasztanowatą klacz i z resztą drużyny ruszyła do boju. Widziała jak elfki i gobliny zbliżają się do siebie. Z ust kobiet wyrwał się okrzyk bojowy:

- Aeth Kanael!

- Gir Malesh! - rzuciły w kontrze gobliny. Okrzyki wymieszały się, tworząc niezrozumiałą mozaikę furii i nienawiści, która zaraz miała znaleźć swe ujście.

Grupy zderzył się ze sobą z chrzęstem żelaza. Za nim podążyły krzyki ranionych, kwik koni i warczenie wilków. Na początku walka koncentrowała się w jednym miejscu. Szybko jednak zaczęła rozbijać się na mniejsze grupki walczących. Ci, którzy zostali na swych wierzchowcach rozjeżdżali się w różne strony, próbując ostrzelać przeciwnika z łuków. Inni, którzy spadli, chwytali za oręż, próbując zabić wrogów. Właśnie taki los spotkał jedną z elfek, która teraz stała naprzeciw trzem goblinom, jedynie ze swym krótkim mieczem w ręku. Cofała się, próbując wytworzyć dystans między sobą a wrogami. Nie dawali jej na to jednak szansy, zbliżając się nieprzerwanie. Widząc to, Tilia przybyła jej na pomoc. Naciągnęła łuk i wystrzeliła. Strzała chybiła, jednak zwróciła uwagę jednego ze stworów. Odwrócił głowę w stronę łuczniczki. Ten moment wykorzystała elfka. Ruszyła przed siebie i wbiła miecz w gardło goblina. Drugi z nich próbował kontratakować, lecz wtedy stratował go rumak Tilii. Ostatni, rzucił się do ucieczki. Nie uszedł daleko. Kolejna strzała poszybowała za nim. Tym razem trafiła prosto między łopatki, uśmiercając stwora na miejscu.

Elfka spojrzała na nią i ukłoniła się lekko.

- Dzięki siostro - powiedziała, po czym ruszyła ku kolejnej potyczce.

Tilia spojrzała na pole bitwy. Walka, chociaż niedawno się rozpoczęła, zbliżała się ku końcowi. Gobliny wzięte z zaskoczenia były kompletnie do niej nie przygotowane. Resztki z nich, widząc, że tracą grunt, rzuciły się do panicznej ucieczki. Za nimi podążyły elfickie strzały, zabijając większość. Ledwie kilku z nich się udało. Ich sylwetki majaczyły jeszcze przez jakiś czas na horyzoncie, aż znikły wśród stepu.

Z gardeł dziesiątek kobiet wyrwały się okrzyki przepełnione radością. Początkowo były one niespójne, z czasem jednak przerodziły się w jeden, wspólny krzyk:

- Tir Tenel! Ne salia es annas!

"Śmierć goblinom! Ta ziemia jest nasza!"

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • krajew34 miesiąc temu
    Dobrze się czytało, tylko trochę raziły mnie powtórzenia np. słowo goblin, może użyj jakiś synonimów tego słowa.
    Zdziwiło mnie użycie przez elfów włóczni, zawsze byłem przekonany, że ta rasa słynie z mobilności i szybkości, a broń długa trochę to uniemożliwia. Szczególnie walcząc w lesie, ale i tak spodobało mi się. Dobra robota, choć może za mało przecinków, ale nie jestem w tym ekspertem.
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania