Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Idee fixe cz. 12

Boże… kolejny facet, który najpierw wydawał jej się uroczy, milczy. Powtarzający się schemat nasunął Ewie myśl, że może to z nią jest coś nie tak. Wariowała. Wariowała dużo bardziej, niż gdy milczał Piotrek. Odcięła się od wszystkich. Gdy zadzwoniła Teresa, nie miała nawet ochoty jej o tym wszystkim opowiadać. Przyjaciółka przypomniała, że Mirek jutro wraca i w sobotę chcieli zabrać ją w góry.

Jak w góry pojedzie ona teraz?! No jak, kurwa, pojedzie?! Nie góry jej teraz w głowie.

A z drugiej strony Teresa dużo jej pomogła.

A z trzeciej nie chciała już niczyich ingerencji. Czuła, że to sprawa między nią a Bartkiem. On wyraźnie dał jej znać, że ma dość tych wszystkich ludzi kręcących się wokół. Zdecydowała się napisać nieśmiałe „Hej”, jednak minęła godzina, dwie, pięć i nie odpisał. Postanowiła więc zadzwonić raz jeszcze, znów ona, choć logika podpowiadałaby, że mógłby, hm, że nawet powinien odezwać się pierwszy. Chociażby odpisać, coś, cokolwiek, kurwa, dać znać, że żyje, że pamięta, że jest sobie taka Ewa, której granice intymności pozwolił sobie przekroczyć, która rzuciła dla niego faceta i która czeka! Czeka aż się łaskawie odezwie. Przecież to nie jej wina, że wszystko się tak pomotało! A przynajmniej nie całkowicie jej. Ochłonęła.

Musiała zadzwonić.

 

Cisza po drugiej stronie słuchawki.

— Halo… — zaczęła nieśmiało. — Jesteś tam, Bartek?

— Jestem. — Kolejne kilka sekund niewypełnionych żadnym dźwiękiem. — Czego chcesz?

Zabolało.

— Bartek… co się dzieje?

— Co się dzieje? — Ton jego głosu ewoluował w sposób zdecydowanie nieprzyjemny. — Hm, pomyślmy… Może w końcu przestałem pozwalać, byś robiła ze mnie kretyna.

— Ale… ale ja nie rozumiem… — szeptała coraz bardziej przerażona jego postawą.

— Nie rozumiesz? Wytłumaczyć ci? Proszę bardzo! — ryknął. — Dzwonisz do mnie, w piątek, w nocy, pijana, razem ze swoją przyjaciółeczką…

Zabolało po raz drugi.

— Chcesz się spotkać — kontynuował. — Dobrze. Nie znamy się, ale okej. Potem ja cały dzień kombinuję, co zrobić, żeby zobaczyć się z tobą jeszcze, jakoś tak normalnie, gdzieś poza warsztatem. Co się dzieje dalej? — Nie czekał na odpowiedź, nakręcił się. — Bierzesz na spotkanie obstawę. Dobrze, myślę. Proponuję karaoke, robię z siebie durnia, drąc ryj na pół knajpy, tylko, kurwa, po to, żeby zobaczyć, jak się uśmiechasz.

Kobieta po drugiej stronie słuchawki połykała pierwsze łzy.

— Widzę, kurwa, widzę, jak na mnie patrzysz. I kiedy jesteśmy już tak blisko, to co?! — wrzeszczał. — To informujesz, że kogoś masz! Wtedy… wtedy mi mówisz, w takim momencie! To po chuj mi zawracałaś głowę?!

Ewa nie odpowiedziała, zalewając się kolejnymi falami łez.

— Mało tego! Jesteś do tego stopnia…

— Bartek… — spróbowała coś w końcu wtrącić w tę kanonadę pretensji.

— Nie przerywaj mi! Jesteś do tego stopnia bezczelna, do tego stopnia — podkreślił — że przyjeżdżasz z nim do mnie!

Łapał oddech, więc dziewczyna skorzystała z chwili.

— Wytłumaczę…

— Nie skończyłem! — Boże. Był furiatem. — Dobrze, myślę. Szanuję taki wybór. A przynajmniej staram się uszanować, chcę załatwić sprawę z samochodem i już, jak to nazwałaś, nie mieszać ci w głowie. Ja, tobie, kurwa. Ale ty stoisz, stoisz i patrzysz i widzę, widzę, Ewa, widziałem to w twoich oczach, że wcale nie chcesz tak się rozstać. — Złapał dłuższy oddech, ale kobieta nie śmiała już się odezwać. — Więc podejmuję kolejną próbę. Sposobem, jaki przychodzi mi do głowy pierwszy. Owszem, można było kupić kwiaty i tak dalej, ale strasznie chujowy ze mnie romantyk, wiesz? Chciałem cię mieć dla siebie, podobasz mi się, widzę z twojej strony to samo, a ty jeszcze mówisz, że z tym fagasem jesteś miesiąc. Miesiąc… Więc próbuję inaczej podejść, okej, mogłem cię tym wystraszyć, ale chciałem zobaczyć, jak zareagujesz. Mogłaś mnie zdzielić przez łeb. Nie zrobiłaś tego. Co się dzieje dalej?

Milczała.

— No powiedz mi, proszę, powiedz, co się wydarzyło dalej?!

— Bartek, proszę…

— Otóż, dalej dzieje się to, że przysyłasz swoją przyjaciółeczkę, żeby sprawdziła, czy czasem jestem w porządku. Czy ja jestem w porządku?! Ja?! — podkreślił. — Kto gra na dwa fronty? Ja?! Czy ty?! Dobrze, nieważne, dochodzimy do pewnego punktu, dzwonisz, spotykamy się, mówisz, że pozbyłaś się „ukochanego”. Super, myślę sobie, będę trzymał łapy przy sobie, dam nam czas, tobie czas, żeby było super. Chciałem, żeby było super, wiesz? Serio chciałem. Naprawdę... — Zrobił pauzę. — I co? I wtedy ten twój pieprzony fagas mija się ze mną kilka metrów. Ledwo posadziłem dupę w taryfie, a widzę, jak podjeżdża pod twój dom. I widzę przez szybę tego pierdolonego samochodu, że idzie na górę. Nie, Ewa, to jest koniec. Koniec. Nie potrzebuję rozlazłej, niezdecydowanej, zakłamanej baby. Koniec!

Bach! Rozłączył się… Po prostu się rozłączył, nie dając jej dojść do słowa, nie pozwalając wytłumaczyć, drąc się na nią nieprzerwanie od pięciu minut. Zrywając z nią przez telefon… A w zasadzie nie zrywając, bo relacja nigdy nie została zdefiniowana.

I już nigdy nie zostanie.

 

*

 

Iwona spoglądała na siostrę poważnie zaniepokojona. Ewa, po samotnym opróżnieniu niemalże całej butelki wina, wpatrywała się, jak Felicjan Andrzejczak porusza tłumy na koncercie. Ewa bujała się razem z falującymi kadrami w laptopie, kolejny raz wysmarkując nos. Oczy od płaczu spuchły tak bardzo, że w połączeniu z alkoholowym odurzeniem w zasadzie mało co widziała na ekranie. Wokalista dochodził do refrenu, wtórował mu wirtualny tłum, a już po chwili także Ewa, cichutko nucąc pod nosem, „emigrowałem… z ramion twych… nad ranem…” Buchnęła kolejną porcją łez.

— Czemu nie zadzwonisz do tej swojej koleżanki? — zapytała studentka. — Rozsypałaś się całkiem. — Dziewczyna przytuliła siostrę.

— Nie chcę… Nie chce z nikim gadać. Chcę umrzeć! — Nasunęła koc na głowę.

— Wiesz co? W gimnazjum miałyśmy takie akcje z kumpelami, ale w twoim wieku…

Ewa nie wierzyła własnym uszom. Wychyliła łepetynę spod polarowego materiału.

— Cooo? Nie widzisz, że cierpię? Zamiast mnie pocieszyć, to mnie dobijasz! — Cofnęła piosenkę do początku, wstała i poszła szukać następnego trunku. W głowie wirowało dość mocno.

— Jak tam chcesz, sis, ale ja na twoim miejscu bym mu po prostu wytłumaczyła sprawę, że nikt tego Piotrka tu nie zapraszał i że tak wyszło. Dżizas, kobieto… — Zniknęła za drzwiami swojego pokoju, a Ewa nadal masochistycznie katowała się muzyką, wsłuchując w każdy wers.

„Żebrząc wciąż o benzynę, gnałem przez noc… silnik rzęził ostatkiem sił…” Boże, silniki, benzyna, wszystko jej się kojarzyło, „…aby być znowu w Tobie… śmiać się i kląć…”

— Bąąądźźź! Bądź we mnie! — wrzasnęła w stronę laptopa, po czym złapała kuchenną ścierkę i zaczęła okładać nią ekran raz za razem.

„…wszystko było tak proste w te dni…”

— Nic nie jest w życiu proste, nic, nigdy i nigdzie, i w żadne dni — syczała pod nosem, sięgając po telefon. Czekając na połączenie, uspokoiła myśli. — Ahoj! — wrzasnęła.

— Ewa? — Po drugiej stronie odezwała się Teresa.

— Potrzebuję taksówki.

— Czyli mnie?

— Nie! Nie ciebie! Ty nie możesz być. Taryfę mi zamów! Nie mogę znaleźć numeru…

— Boże, Ewa, jesteś pijaniusieńka. Iwony tam nie masz, żeby ci numer znalazła?

— Nie mam już nikogo. Dlatego mi zamów. Muszę do niego jechać. Bez obstawy, żadnej. Sama, samiuśka. Muszę.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Elorence 10 miesięcy temu
    Dobra.
    Dwa wdechy i napiszę komentarz.
  • Elorence 10 miesięcy temu
    Bartkowi się nie dziwię. Poczuł się oszukany i okłamany. Ewie zachciało się kręcić, no to ten teraz wypije piwo, które sobie naważyła.
    Najważniejsza zasad, jeśli chodzi o wszystko (nie tylko związki): nigdy w życiu nie okłamywać bliskich osób.

    Drama jest, ale no cóż, na własne życzenie Ewy.
    No i co ona teraz zrobi? To co Piotr? Pojedzie pijana do Bartka i na szyi będzie mu się wieszać, bełkocząc przeprosiny, pomieszane z tłumaczeniami? Tym bardziej, że o wizycie Piotra nie wiedział nikt oprócz Iwony. A gdyby Ewa od razu po tamtej akcji zadzwoniła i się poskarżyła, to podejrzewam, że w 70% teraz wszystko wyglądałoby inaczej.

    Na pewno emocjonujący rozdział. Czułam wkurzenie (taa, ciśnie się ostrzejsze słowo, ale przecież dzielnie walczę z używaniem przekleństw) Bartka. Całą jego złość. Ale nie odczułam smutku Ewy. Pewnie dlatego, że wcale nie jest mi jej żal.

    Pozdrawiam.
  • Ritha 10 miesięcy temu
    "Najważniejsza zasad, jeśli chodzi o wszystko (nie tylko związki): nigdy w życiu nie okłamywać bliskich osób" - to jest bardzo dobra zasada. Tylko, że Bartka jeszcze nie można było określić jako bliską Ewie osobę. Oks, ciągneło ją do niego, ale to wciąż obcy facet.
    Nie mogła zadzwonić do niego i powiedzieć o Piotrze. Wyobraź sobie, wcczuj sie - poznajesz faceta, kilka spotkań, to dopiero kiełkuje, wpada facet Twoj, prawie exs, z którym się rozstajesz uważając, ze to jest nieudana relacja,wkurza Cie tą wizytą i co? Dzwonisz do tego nowego faceta się poskarżyć? Nieee, to zbyt delikatne by go obarczac brudami swego życia (czyli np. takim incydentem) na tym etapie znajomości. Tak przynajmniej uważam.
    Generalni ja tego nie wymyslam, ze o teraz będzie tak i tak. Ja się wczuwam i to mnie jakoś tak kieruje tymi postaciami a nie inaczej. One nie mogą zawsze postepowac correct, zawsze dobrze, nigdy sie nie mylić. Nie ma takich osób.
    Tutaj równiez dziękuję za refleksje :)
  • Elorence 10 miesięcy temu
    Ritha, ale tu nie chodzi o to, aby postacie zawsze dobrze postępowały. Wywołałaś emocje, więc wiesz...
    Oceniam teksty po odczuciach emocjonalnych. Tutaj to myślałam, że ich wszystkich rozniosę :P
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Haha, no wiem, wiem, to bardzo git. Twoje emocjonalne komcie to juz znak firmowy :)
  • Nuncjusz 10 miesięcy temu
    Boszsz drama na całego, a w tle Jolka Budki :)
  • Nuncjusz 10 miesięcy temu
    Ja nie potępiam Ewy, ale tylko dlatego, że siedzę w jej głowie i wiem co jest grane. Zatem, Bartkowi się nie dziwię, sam bym pewnie dostał piany. Podstawą to jasność relacji, mimo że Ewa zachowuje się jak cnotka, która chciałaby a boi się.
    Zależy jej na Bartku, więc powinna była przełknąć ąę i wszelakie terescyne zasady i się mu wyspowiadać z grzechów :)
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Drama, drama. Musiala być drama przed happy endem. Tak jest zawsze w romantikowych filmach :D
    Fajnie, że czaiłeś, co mniej wiecej mają w glowie bohaterowie, doceniam, zwłaszcza, żeś chop, a to romans :)
  • Nuncjusz 10 miesięcy temu
    Ritha zawsze staram się wczuwać, dlatego np teksty Wiery do mnie słabo lub wcale nie trafiają, bo wali po oczach poezją, a ja na nią =za tępy. Takie życiowe sytuacje to raczej łatwe :)
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Rozumim.
    Wiere trza poznać bardziej, by pokapować więcej. Ja bez tego tyż bylam niezorientowana często w tych poetyckich sprawach.
  • Agnieszka Gu 10 miesięcy temu
    Tiaaaa, się nawyrabiało :))
    Pojedzie, wygada mu się i opowie co i jak, i będzie wsjo oki ;)) Prznajmniej ja bym tego oczekiwała od normalnego faceta.
    A tu? Diabli wiedzą... No i jest zalana ... Może być fajnie :)
    Piszesz bałdzo ładnie i wciagajaco :))
    Czekam niecierpliwie, co będzie dali ... :D
  • Ritha 10 miesięcy temu
    "Pojedzie, wygada mu się i opowie co i jak, i będzie wsjo oki ;)) Prznajmniej ja bym tego oczekiwała od normalnego faceta" przewidziałaś :) Tak by pewnie było we życiu ;)
    Dziekuje i tu Agu :)
  • Nachszon 10 miesięcy temu
    Nie, no, laptopa ścierą? Za co?! Ta miłość, ta miłość. Człowiek jest z natury poligamiczny, a monogamia to tylko sankcja moralna części społeczeństwa. Nie byłoby takich problemów gdyby, no, ten. Kiedy czytałem, to cofnąłem się do lat bardzo młodych. Ale wtedy nie było jeszcze laptopów, żeby się na nich wyżyć, ale był już Perfect. Prosta historia. I jak każda taka, bardzo złożona.
  • Nachszon 10 miesięcy temu
    *Budka oczywiście nie Perfekt. Pieprzy się już człowiekowi na starość:)
  • e make i ka pololi 10 miesięcy temu
    Nachszon, mam pytanie. Człowiek jest z natury poligamiczny - czy w związku z tym człowiek Twoim zdaniem powinien żyć poligamicznie? Jak coś, to nie jest to absolutnie atak; jestem ciekawa opinii. czy człowiek nie różni się od zwierzecia tym, że teoretycznie potrafi petac i rozumieć swe instynkTy, potrafiac być ich panem a nie niewolnikiem? Zwierzę, co ciekawe, tkaże bywa monogamiczne. Np łabędzie są monogamiczne.
  • Elorence 10 miesięcy temu
    Podepnę się pod NMP.
    Mam wrażenie, że tylko faceci rzucają takimi tekstami o wrodzonej poligamii... Bo tylko od nich to słyszę.

    W moim odczuciu, jeśli ktoś nie potrafi zapanować nad instynktem, to daleko mu do człowieka...
  • rubio 10 miesięcy temu
    "Człowiek jest z natury poligamiczny,". Samiec homo sapiens z natury chce zapłodnić maksymalną ilość samic, samica homo sapiens z natury chce być zapłodnioną przez silnego samca, instynktownie zakładając silne potomstwo. Z tej samej "natury" homo sapiens chce drugiemu homo sapiens wyjebać lepę na pysk w ryj bądź go udusić, gdy idzie o samca/samicę do spółkowania, o teren do przebywania, o pożywienie do przetrawienia i wysrania. Z tej samej "natury" homo sapiens zbija się w stada, które to stada wyznaczają granice swoich terenów łownych, i, prowadząc ekspansje, wzajemnie się owe stada wyżynają. Z tej samej "natury" homo sapiens, gdy chce mu się srać, sra na chodnik, gdy chce mu się lać, leje na chodnik, gdy chce mu się podrapać po dupie - drapie się po dupie nieosłoniętej żadnym materiałem, ponieważ zgodnie z tą 'naturą' nieznane mu są takie rzeczy jak "ubrania", związane z tak zwanym wstydem, intymnością (nie, nie z potrzebą wyróżnienia się czy utrzymywania ciała w stabilnej temperaturze - wówczas nie miałyby miejsca takie fakty, jak dżunglowi indianie związujący sobie chuja listkiem czy zakrywający go jakąś przepaską. Odzież pierwotnie łączy się z immanentnym poczuciem wstydu, nie znanym zwierzętom. No, ale zakładamy, że natura człowieka to to samo, co zwierzęcia, więc zamykam nawias).
    ...
    ech,kiedy nadejdzie dzień, że te hipisowskie, posthipisowskie, ale i prehipisowskie, materialistyczne pierdolenie wywietrzeje z mózgów ludzi...

    Podsumowując, poligamia, dziś promowana jako "wolność seksualna pierdolta się z kim chceta kiedy chceta", jest cechą wielu - nie wszystkich, ale wielu - gatunków ssaków, w tym, przypuszczalnie, gatunku opisanego w klasyfikacjach jako "homo sapiens".
    I ów homo sapiens ma taki dziwaczny dodatek, "rozum" (dlatego mu dodano to "sapiens", w nieoczywisty zakłamując rzeczywistość, bo właśnie owo "sapiens" sprawia, że nie jest to taki po prostu jeden z wielu gatunków zwierząt, tylko coś zupełnie innego).
    Więc, ten byt, cieleśnie ssak, z rozumem i wszystkim co się z tym wiąże, jest "człowiekiem". I co jest w naturze tego człowieka - zupełnie odrębny temat, zagadka, zahaczająca o metafizykę, filozofię, sztukę, religię ,zagadka od wieków rozwiązywana i nierozwiązywalna do końca.
    Ale na pewno naturą jego nie jest bycie wyłącznie ssakiem, jednym z wielu, identycznym z wieloma. Jak już, to bycie ssakiem jest pewną konieczną cechą. Konieczną, bo żyje, istnieje, człowiek w przestrzeni, w której wszystko musi mieć jakąś formę fizykalnie, niesprzecznie, z tą przestrzenią związaną, z tej przestrzeni wynikającą.
    Formę, nie treść. Bycie ssakiem i to, co się z tym wiąże, to cechy formy. Natura leży w treści.
    pozdrawiam
  • rubio 10 miesięcy temu
    Ritha, wybacz, tekstu nie czytałem; od tego tekstu, pod którym komentowałem ostatnio, nie potrafię tego czytać jako lekkostrawną fabułę, tylko się cała ta historia stała dla mnie opisem zezwierzęcenia ludzkości, wszechobecnego egoizmu, tego, że wszędzie jest zdrada, kłamstwo, wykorzystywanie, etc., etc. ...No tak mam xD Sory xD ale jak coś, to i w ciemno mogę powiedzieć, że na pewno technicznie znakomite ;]
  • e make i ka pololi 10 miesięcy temu
    no ale Twoje stanowisko w tej sprawie znam, chciałam zobaczyć jak się rozwinie opozycyjne punkt widzenia.
  • rubio 10 miesięcy temu
    dziwne, że się "Nachszon" na początku nie wpisało. Nie wiem, czemu czasem automat wklepie, do kogo odpowiedź, a czasem nie.
    Nieważne; idę z tej przestrzeni "punktów widzenia", niech się tam one rozwijają beze mnie.
  • e make i ka pololi 10 miesięcy temu
    rubio, aaaa. Moja wIna; wyjales ten sam cytat co ja i to rozwinales, dlatego mi się to odczytalo jako skierowane do mnie, wybacz
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Nachszon
    Dokładnie tak, ścierą w laptopa, a co! :D
    Fajnie, ze i Ty wpadłes pod romansa mego :) Taką troche odskocznie sobie urządziałam.
    Dziękuję i pozdrawiam :)
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Rubio... jestem pod wrażeniem wywodu na temat ssaków itp. :)
  • Nachszon 10 miesięcy temu
    e make i ka pololi, Elorence, Nie wiem, jak człowiek powinien żyć, żeby nie było bezmyślnej i kompletnie niepotrzebnej wulgarności, zbrodni, agresji i w efekcie wojen. Wiem natomiast, że główną przyczyną tych zjawisk jest nierozładowane napięcie erotyczne. Ludzie dzielą się na trzy grupy w kontekście ujarzmiania popędów: na tych, co chcą i mogą panować nad instynktem, na tych, którzy mogą, ale nie chcą i na tych, którzy nie mogą. Nie oceniam żadnej z tych grup.
    Cały wszechświat opisuje przecudowna dziedzina wiedzy, jaką jest matematyka, dopiero potem za nią fizyka, chemia, biologia, etc. Myślę, że świat prezentuje nieskończony zbiór liczb ze względu na wbudowany w naturę poligamiczny charakter człowieka. Każdy mężczyzna nosi w sobie potrzebę posiadania x kobiet, przy czym ten x jest różny dla każdego faceta. I tu nie chodzi o wydajność seksualną, ale o porządek we Wszechświecie. Każda kobieta nosi z kolei w sobie dokładnie x kobiet, których potrzebuje dany mężczyzna. Gdy się spotka takich dwoje, gdzie akurat liczby się zgadzają, wówczas pojawia się prawdziwa miłość i mężczyzna może powiedzieć do swojej ukochanej: jesteś dla mnie jak tysiąc kobiet, a jednocześnie taka jedyna. Przecudowna jednoczesna jedność i wielość, która niestety zdarza się rzadko w przyrodzie, dlatego mamy bałagan.
    Widziałem w wielu zakątkach świata naprawdę przepiękne rzeczy, ale czegoś tak pięknego, tak urzekającego bez reszty jak piękno nagości mądrej i czułej kobiety nie widziałem nigdy.
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Noo, ostatnie zdanie, piękne :)
    Reszta tez ciekawa :)
  • Margerita 10 miesięcy temu
    WOW ale Bartek jej nagadał, że aż się zaczerwieniłam szkoda mi go nawet zaczynam go lubić a ta Ewka to sobie zasłużyła na to pięć
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Mar, to już drugi raz kiedy się zazcerwieniłaś! :)
  • kalaallisut 10 miesięcy temu
    Są emocje są!!!;)) Cudnie noo...na koniec wypowiem się szerzej.pozdrawiam
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Dziękuję i tu za ślad obecności :)
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Dziekuje pieknie Panstwu, indywidualnue odpisze jak skoncze, zostaly dwa rozdzialy, a w zasadzie poltora.
    Wlasnie zalewam kawe, to bedzie spoczi wieczor.

    Ps. Rubio nie pierdziel, tam dalej juz jest w miare grzecznie, ludzie na siebie krzycza, takie tam rozne :D
  • Canulas 10 miesięcy temu
    O kurde
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Taa
  • Enchanteuse 10 miesięcy temu
    Aha, ok :P




    Idę dalej.
  • Ritha 10 miesięcy temu
    Aha :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania