Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Idee fixe cz. 8

Zamknęła za sobą drzwi, nie zwracając uwagi na rozkokoszoną przed telewizorem, zalewająca ją potokiem rozemocjowanych słów, siostrę. Poszła prosto do łóżka, w pełnym makijażu i ubraniu, zrzucając jedynie buty i kurtkę. Nasunęła kołdrę pod samą brodę, ściskając ją mocno, wtulając się w gruby materiał, jak w drugiego człowieka.

 

Obudziła się krótko po tym, gdy udało się w końcu zasnąć, przepełniona myślą o zmianach. Potrzebowała rewolucji, ukierunkowania, konkretów. Odrzuciła Bartka, by pozostać wierną facetowi, z którym wcześniej zaczęła tworzyć związek. Zachowała się dobrze. Tak uważała.

Co z tego, że ten krótki moment z poprzedniego dnia, gdzieś pomiędzy skąpaną w mroku, krakowską kamienicą a oczekującą taksówką, ściskał ją za serce tak mocno, że była zmuszona świadomie odrzucać owo wspomnienie.

A ono powracało, wciąż i wciąż.

Wciąż czuła jego dłoń, zapach, wciąż wszystko w niej drżało.

A kurwa mać, niewolnica Izaura. Koniec!, pomyślała. Koniec mazgajstwa. Musi ustalić, na czym stoi. Przetestować Piotra. Zobaczyć, czy znajdzie dla niej czas. Doprowadzić do takiej samej sytuacji jak wczoraj z Bartkiem. Zobaczyć co wówczas poczuje. Co to ma być, żeby przez trzy tygodnie uraczył ją dwoma sztywnymi pocałunkami?! Głupiemu mechanikowi z UJ’u starczyły dwie doby od pierwszej rozmowy, by o mało co nie rozchyliła przed nim nóg!

Boże, jak to dobrze, że się wycofała. On by ją przeleciał i zostawił, a Piotr, artystyczna dusza, nie miałby innego wyjścia, tylko… też ją zostawić.

I byłaby sama.

I należałoby jej się!

Musiała to wszystko poukładać. Zadzwoniła do pracy, prosząc o dzień urlopu, następnie do Piotra z informacją, że jeśli chce się spotkać wcześniej, to ona ma wolny dzień. Był zaskoczony, zadowolony, zgodził się, a Ewa zauważyła duży progres w jego zachowaniu.

 

I wtedy zadzwonił Bartek.

Świetnie! Pomyślała. Akurat się z nim rozmówi, powtórzy, żeby spadał. Odebrała, już chciała warknąć, coś w stylu nasiąkniętego szorstkością „Halo!”, ale zabrakło jej odwagi. Kolejny kadr z poprzedniego wieczoru uderzył gdzieś w okolice żołądka.

— Cześć. Przyjedź po samochód — rzucił bezceremonialnie.

— Już gotowy?

— Gotowy. Przyjedź, bo mam kolejkę, blokuje mi warsztat.

Zachciało jej się płakać, miała dość sinusoidy emocji. Z jednej strony pomyślała, że jest bezczelny, tak stawiając sprawę i odzywając się do niej w rozkazujący sposób. Z drugiej natomiast dałaby sobie małego palca odrąbać przy samej kości, byleby tylko objął ją tak jak wczoraj raz jeszcze. Musi zabrać stamtąd ten pieprzony samochód, załatwić to raz-dwa, jak szybki, bolesny zastrzyk. A potem o nim zapomnieć. Raz na, kurwa, zawsze.

— Dobrze. Będę za godzinę — odparła.

 

Piotr zaparkował pod warsztatem, wydawał się zadowolony, że nie protestowała, by tam z nią jechał.

— Zaczekasz? — zapytała, wiedząc, że odpowiedź będzie miała kluczowe znaczenie.

— Zaczekam — odparł po chwili namysłu. — Odwieziemy twoje autko, przesiądziesz się i pojedziemy do mnie.

Miał na myśli gawrę. Cieszyła się. Załatwi sprawę z samochodem szybko. Zapłaci, odbierze i arrivederci. Będzie zachowywać się jak kobieta z klasą, która po pierwsze primo ma faceta i o związek dba, po drugie secondo nie da się manipulować jakiemuś… uroczemu… komuś.

Zamknęła oczy na krótki moment tuż przed wejściem do środka. Uspokoiła myśli. Boże, gdyby Piotr wszedł tam z nią, to mogłoby Bartka zaboleć. Dlaczego więc pozwoliła, żeby w tym uczestniczył? A z kolei gdyby Bartek coś bąknął Piotrowi o wczorajszym wieczorze? Wtedy rozpętałaby się wojna…

Może na to liczyła? Może o taką rewolucję jej chodziło? Może podświadomie chciała, żeby Piotrek się wściekł, żeby ją rzucił, żeby Bartek o nią zawalczył, żeby to wszystko odbyło się bez jej ingerencji. Pogubiła się, nie wiedziała już, którą z dróg podążać.

— To on? — Przywitał ją tym stwierdzeniem, filując przez okno w stronę zaparkowanego wozu.

— Dzień dobry, może? — zasugerowała poirytowana.

— Dzień dobry. To on? — naciskał. — Głupie pytanie, jasne, że on. Długo razem jesteście?

Co go to obchodziło?!

Podszedł blisko, znów bardzo blisko i pomimo nieukrywanego przez niego gniewu, wcale nie miała ochoty, by się cofał.

— Miesiąc — skłamała, gdyż dokładnie trzy tygodnie.

— Ile?!

— Tyle, ile usłyszałeś.

— Miesiąc? — powtórzył w niedowierzaniu. — Tylko miesiąc? — Wrócił do okna, łypnął na zewnątrz, po czym podszedł do umywalki i solidnie umył uciapane łapska.

Przeszli do kanciapy, która stanowiła coś na kształt mini-biura, a w zasadzie obskurnego pokoju tonącego w papierach. Wymienili kilka zdań a propo napraw w maździe, rozliczyli się – cena nie zawierała amortyzatorów, nie pozwolił w tej kwestii na jakąkolwiek dyskusję. Już chciał wyjść, zaprowadzić ją do wozu, skończyć tę znajomość, ale ona stała. Stała pośrodku tego pomieszczenia i rozsypywała się na kawałki.

Piotr czekał na zewnątrz.

I wtedy z Bartka spłynęła cała złość. Podszedł do niej, bardziej niedbale niż wczoraj, bez napięcia, ot tak. I równie „ot tak” dotknął wierzchnią częścią dłoni jej policzka. Pogładził go, wpatrując się w, niemym krzykiem błagające o bliskość, dziewczęce oczy. Okrążył Ewę, stanął tuż za jej plecami, jego dłonie ominęły płaszcz kobiety, zatrzymując się na fakturze bluzki.

— Gdy przyszłaś w sobotę — wyszeptał, znajdując krawędź materiału, wsuwając pod niego rękę — sądziłem, że jesteś wolna — kontynuował, dotykając skóry jej brzucha — i że mniej więcej wiesz, czego chcesz — zjechał niżej, wsuwając prawą dłoń pod pasek spodni i jeszcze niżej, zanurzając ją pod kolejną warstwą ubrania. Przekroczył tym samym umową granicą intymności w postaci materiału bielizny. Spanikowała. Czuła jego palce podążające w oczywistym kierunku, niżej i głębiej. Wypuściła z siebie niekontrolowane westchnienie, jedno, krótkie, mimowolnie wyrażające aprobatę.

W głowie walczyły dwie przeciwstawne siły. Stres spowodowany obecnością Piotra na zewnątrz, tuż za ścianą, miała ochotę zerknąć w stronę okna, upewnić się, że nie są widoczni. Równolegle umysł Ewy zdominowała nieodparta ochota, by dotykający ją mężczyzna nie zatrzymywał się nawet na moment. Przesuwał palce na tyle delikatnie, że bezwiednie zaczęła kręcić się nieznacznie, chcąc poczuć więcej. Oddech złapał nowy rytm, jednostajny, wolniejszy niż zwykle. „Przemyśl to wszystko…”, wyszeptane do ucha. Kolejny bodziec w postaci jego ust na szyi dziewczyny. Wyczuła coś wilgotnego, ciepłego, szorstkiego – język.

Piotr wciąż czekał na zewnątrz.

Bartek nie przestawał poruszać dłonią w najbardziej intymnym z kobiecych miejsc, w pełnej premedytacji rozbudzając w niej eksplozję pragnień i nagle... wycofał się.

Dłoń wysunęła się z warstw jej ubrań w jednej chwili, jednocześnie na wilgotnej szyi poczuła chłód. Podrzucił kluczyki w ręce, z miną niezdradzającą żadnej emocji.

— Idziemy — zawyrokował, udając się w stronę wyjścia.

Cały budynek zawalił się na nią w tym konkretnym momencie.

Cały, caluśki.

Walił się nadal.

I wciąż!

Zebrała myśli bardzo „na szybko”. Poczuła się okropnie – oszołomiona, skomplementowana, wykorzystana, rozczarowana, bezbronna. Jakby stała pośrodku tego warsztatu naga. Jakby stała naga przed nim. Jakby mógł tak po prostu… A ona nawet… nawet go nie zastopowała… Myśli galopowały coraz szybciej. Ewa wybiegła za Bartkiem na zewnątrz. Podszedł do samochodu jej faceta, tamten wysiadł, przywitali się. Bartek podał mu rękę, tą samą, którą przed chwilą...

Zrobiło jej się słabo.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 15

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • e make i ka pololi 4 miesiące temu
    Popraw to ''ów wspomnienie'', ale nie pytaj mnie jak, bo też nie jestem pewna, czy owo wspomnienie, czy owe wspomnienie xd.

    "nie da się manipulować jakiemuś… uroczemu… komuś." - słodkie

    Może Ty erotyki pisać powinnaś :).
  • Ritha 4 miesiące temu
    Wszystko wypoprawiam, ale chyba jak skoncze calosc, tak bydzie lepiej, bo mi z tego tempa cisnoenoe zanika xd

    Moze powinnam ;)
  • Ritha 4 miesiące temu
    owo wspomnoenie chyba, r. nijaki
  • Canulas 4 miesiące temu
    "Boże, jak to dobrze, że się wycofała. On by ją przeleciał i zostawił, a Piotr, artystyczna dusza, nie miałaby innego wyjścia, tylko… też ją zostawić." - nie miałby chyba.

    "Podszedł blisko, znów bardzo blisko i pomimo nie ukrywanego przez niego gniewu, wcale nie miała ochoty, by się cofał." nie wiem czy nie nieukrywanego.

    "— Miesiąc? — powtórzył w niedowierzaniu. —Tylko miesiąc? — Wrócił do okna, łypnął na zewnątrz, po czym podszedł do umywalki i solidnie umył uciapane łapska." - odstęp brak.

    Ale tak, to wow. Naprawdę zaaaacna cześć. Nie ma grzecznie. Nie ma że nic się nie dzieje.
    Naprawdę, nie poznaję kuleżanki.
  • Ritha 4 miesiące temu
    Matko, bledow a bledow, ni mam czasu poprawiac poki co, ale dzueki za czujne oko.
    Ha! No widziales. Zapedzam sie coraz to inne pisarskie zaułki :D
    Pozdrowiejszyn
  • jolka_ka 4 miesiące temu
    Halo. Takie rzeczy po 22 ;D
  • Ritha 4 miesiące temu
    Hihihi xd
    Przeca ometkowane, ze dla duroslych ludziów ;)
  • Nuncjusz 4 miesiące temu
    Chlorella ile mam do nadrobienia. Jutro, jak będzie futro, biere sie za czytanie
  • Ritha 4 miesiące temu
    Nuncjo, dorobilam mechanikowi historie, by zargumentowac jego niestereotypowe zachowanie :>
  • marok 4 miesiące temu
    Ja to w szoku jestem o_0
  • Ritha 4 miesiące temu
    Synu, Ty to w ogole nie powinienes tego czytac. To nie dla malych kotecków opko!
  • marok 4 miesiące temu
    Ritha smuteczek mnie zalał, że mi zabraniasz. Idę se :(
  • Canulas 4 miesiące temu
    Ritha, właśnie jego tu powinno być najwięcej. Jeszcze "dżentelmena" ciemności niech pod pachę weźmie.
  • Ritha 4 miesiące temu
    Canulas hahaha. Taaa...

    Oj tam Marok, dbam jedynie o Twe zdrowie psychiczne :p
  • marok 4 miesiące temu
    Ja nie łapie co Cna chce przekazać. Głupi jestem. O co kaman?????
  • marok 4 miesiące temu
    Can*
  • Canulas 4 miesiące temu
    Cna, jak do cna. Piękny przytyk, panie Majo-Marok
  • Elorence 4 miesiące temu
    Nie ma przesłodzenia, nie ma przesadności, jest... WOW!
    Kurde, ale ten Bartek jest cudny. Wie, czego chce. Przejrzał ją. Inteligentny gość. I jasny gwint, ona miękkie gdy on jest obok... Boże, Piotr mógł iść z nią, bo tak...
    Ale to porąbane, ale mi się podoba :D Jest tu tyle emocji, że czuję się jak w pokoju pełnym czekolady!
    Bosko!

    I tak, lubię dominujących, męskich facetów. Bartek taki jest. Oby tylko nie miał duszy dupka...

    Pozdrawiam ciepło :)
  • Ritha 4 miesiące temu
    Heh, Elo, fajnie, serio fajnie, ze aż tak się wkreciłaś i , że się podoba.
    trochę odpisuje z dupy, trza być dla mła wyrozumiałam pod tym względem chwilowo.
    Dziewiątka juz stygnie ;)
    Pozdro
  • rubio 4 miesiące temu
    Kurwa, co ja czytam. Te nowoczesne prądy myślowe chyba jednak mają coś w sobie; w sensie, bycie gejem nie jest taką głupią opcją.
    Hm. Głupio i lekko już nie, nie był to dobry antydot na 7 godzin, 7 czy 8, tracę rachubę wraz z mózgiem, czytania książek filozoficznych.
    Nie wiem, jakoś mi się tak smutno zrobiło po tej części. Co z drugiej strony nie jest złe, bo tekst wpisuje się w sinusoidalnie bliski mi pogląd o ohydzie świata i konieczności zakwaterowania się w kolebie pod jakąś ustronną granią rumuńskich Karpat.
    Summa summarum; obrzydliwe, ohydne, druzgocące wszelkie nadzieje na istnienie dobra w świecie: 5.
    pzdr
  • Ritha 4 miesiące temu
    A cio tu się porobiło? Czemu smutaśno? Pan pani nie zrobił ziazi. Pan kciał panią przekabacić ino. Swoimi sposobami... :D
    Gites, patrz Rubio, fabułę czytasz, i to romansową. Jestem pod wrażeniem :3
    Pozdrawiam :)
  • Margerita 4 miesiące temu
    Przeczytała z wypiekami na twarzy czekam na cd pięć
  • Ritha 4 miesiące temu
    Prawidłowo :)
  • Enchanteuse 4 miesiące temu
    Ech. Byłam. Po prostu, byłam.
    A ze znasz moje zdanie nt scen okołoerotycznych, to wiesz. Trochę emocjonalnie podchodzę.
    Ale nadal dobre. Tamto to po prostu kwestia mojego upośledzonego gustu.

    Merci, et a bientot :)
  • Enchanteuse 4 miesiące temu
    xD, zdaje sie, ze nie po kolei ide.
    No nic, do 7 wrócę.
  • Ritha 4 miesiące temu
    Wiem, Ench, ze nie Twój klimat, ciekawa była reakcji :D
    Ps. Czytanie moich serii nie po kolei całkowicie mija sie z celem. Całkowicie. Staram się, by cos wynikało z czegoś, to ma sens tylko po kolei ;)
  • Enchanteuse 4 miesiące temu
    Ritha ja wiem.
    Ale omylkowo wcisnelam 8 zamiast 7 i sie nie skapowalam :D
  • kalaallisut 4 miesiące temu
    Kobieto, jak Ty to robisz, że to robisz? No nic wrócę ale później.
  • Ritha 4 miesiące temu
    Nie pytaj...
  • Nuncjusz 4 miesiące temu
    O jezusie :) Mega rozdział
  • Ritha 4 miesiące temu
    xDD
  • Agnieszka Gu 4 miesiące temu
    Kuźwa, ale czad...
  • Ritha 4 miesiące temu
    Aj noł... ;)
  • Angela 2 miesiące temu
    Doczytałam do tond i na dzisiaj starczy. Gdzieś tam po drodze, serce fiknęło mi kilka koziołków i pirueta : )
  • Ritha 2 miesiące temu
    dotąď* ;)
    Noo, super Andżi, że czytusiasz :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania