Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Idee fixe II (cz. 3)

Kac jest jak starość – wewnętrznie każdy przeżywa na swój sposób, jednak patrząc z boku, zawsze wygląda podobnie. Skutki zeszłej nocy objawiły się u Ewy wzmożonym zapotrzebowaniem na spożycie wody i tępym bólem głowy, a jako że psychika i fizyczność są od siebie zależne, to narastający niepokój nie ułatwił tego poranka. Choć może właśnie miotające nią dolegliwości, stłumiły narastający mętlik, gdyż całą uwagę skupiła, by nie zarzygać biurka.

Jeszcze do wczoraj oczywistym było, że sama nie poradzi sobie z rozterkami i uda się po konsultacje do wiadomej osoby. Dziś jednak zastanawiała się, czy Piotr nie miał racji, mówiąc, że Teresa ma na nią zły wpływ. Poddał wówczas w wątpliwość korzyści wynikające z tej przyjaźni, a sięgając głębiej w czeluści pamięci, powiedział dokładnie, że "razem tylko piją i zachowują się jak nastolatki".

Nieprawda, że "tylko"!

Ale... "między innymi".

Przeanalizowała to raz jeszcze, wnioski końcowe zawierając w myśli, że Teresa owszem namówiła ją na wspólny wypad, ale nie nakłaniała do ukrycia tego faktu przed chłopakiem, a tym bardziej nie wepchnęła w pajęczynę kłamstw.

Bartek milczał, a kobieta zastanawiała się, czy może przypadkiem nie siedział ciuchutko w domu, gdy dzwoniła nad ranem.

Z drugiej strony skąd mógłby wiedzieć, że to właśnie ona się dobija? Nie słyszała kroków pod drzwiami. Być może założył z góry, że to na pewno Ewa, a nie inna kobieta, co oznaczałoby, że rzekoma kochanka nie istnieje. Albo, że nie jest narwaną paranoiczką, która lata z zazdrości, tudzież rozpaczy, po miejscach jego pracy i zamieszkania, o różnych porach dnia i nocy, w celu spektakularnego robienia z siebie idiotki.

Nie potrafiła zebrać tego wszystkiego do kupy samodzielnie. Telefon do Teresy wykonała w okolicach południa.

— No cześć! Miałam właśnie dzwonić. Bartek umówił się z Mirkiem na wieczór.

— Co? — Ledwo zaczęły rozmowę, a już „rewelacje”. — Wpadł na tak szczeniacki pomysł, żeby z automatu się odegrać? To głupie.

— No nie wiem, chyba nie, bo nigdzie nie idą. Będą oglądać mecz. U nas.

Na telewizorze!

— Boże, Teresa, on wczoraj chciał, żebym włączyła Polsat, bo pewnie sprawdzał, kurwa... ja mu nakłamałam, że jestem u ciebie i że masz zepsuty ten telewizor!

— Hm... To by wyjaśniało sporo. Tak czy siak, zadzwonił do Mirka, gadka-szmatka, byłam obok, to słyszałam. Bo coś tam Bartek miał mu oblukać na tej giełdzie i Mirek, mój Mirek, moja szkoła! No w każdym razie zapytał, o której wyruszył, ot tak mimochodem, a Bartek powiedział, że o wpół do czwartej!

— O kurde… Wcześnie. O której byliśmy u niego?

— Mirek twierdzi, że za dwadzieścia!

Szczęśliwy dzień!

Szczęśliwy, pomijając fakt, że Bartek obejrzy mecz na niezepsutym telewizorze Teresy i będzie miał pewność, że kłamała.

— Teresa, musisz zepsuć ten telewizor do wieczora...

— No chyba zwariowałaś! Przestań, coś wymyślimy. Wymienię baterie w pilocie i...

— Nooo — Ewa wbiła się w słowo — super pomysł! Jeszcze im upiecz karkówkę.

— Może i upiekę. Nie przerywaj! Wymienię, ale włożę odwrotnie. Ha! Nie będzie działał.

 

Plan nie wypalił, bo zgodnie z relacją Teresy pierwszym co powiedział Mirek, gdy mężczyźni zasiedli na kanapie, było: "ładnie wczoraj poszalały, pół miasta ich szukałem, bo stwierdzenie – między drzewem a przystankiem, gdzie świeci neon – niewiele mi powiedziało". Po meczu, który znając życie zapewne i tak wygrali Niemcy (po co to w ogóle oglądać?), Bartek zjawił się u Ewy.

— Puk, puk — powiedział, już po tym, gdy otworzyła drzwi. — Dobry myk z bateriami — dodał wciąż oparty o futrynę — zanim zaczailiśmy, Mirek prawie rozebrał go na części pierwsze. Czyj to pomysł? Zapewne Teresy.

Czemu Teresy? – pomyślała dziewczyna. Z góry zakładał, że ona nie wpadłaby na łebski pomysł? Miał ją za idiotkę?!

— To nie jest w porządku, że zabraniasz mi spotkać się z przyjaciółką — skontrowała.

Wszedł do środka, rzucając kurtkę na pierwsze napotkane krzesło.

— Nie zabraniam ci się spotkać — podkreślił czasownik — z przyjaciółką — rzeczownik również — tylko nie podoba mi się, że szlajacie się same po mieście nocami. To jest różnica. — Opadł na wersalkę, wbijając w nią przenikliwe spojrzenie. — Stanie ci się coś i co?

— Bartek, nie mam piętnastu lat i całe życie sama sobie jakoś radziłam, to i teraz...

— Teraz nie musisz — wtrącił. — Więc mam nadzieję, że okłamałaś mnie pierwszy i ostatni raz.

Usiadła skołowana obok niego. Bardziej się wkurzył samym wyjściem niż kłamstwem... To słodkie, że się o nią martwi!

— Przepraszam — wyszeptała z miną zagubionego Prosiaczka. — Nawet nie wiesz, jak mnie to wszystko gryzło! — wybuchła, wiedziona uczuciem narastającej ulgi.

— Ta bluzka — Zahaczył palcem o materiał damskiej koszulki — jest ci niepotrzebna.

— Potrzebna.

— Niepotrzebna.

Drażnił się z nią. Kochany Misio!

— Jeszcze zanim przejdziemy do bluzki — dodał — od jutra mam stażystę. Informuję na wypadek, gdyby ktoś inny odebrał telefon czy coś. — Puścił oczko.

No tak, podpadła emanując zazdrością, a następnie kłamiąc i robiąc po swojemu. Wręczyła mu tym samym garść argumentów do złośliwych, okazjonalnych uwag. Jakoś musi z tym żyć.

 

W nocy Piotr napisał sms'a streszczającego, co u niego. Pisał takie wiadomości raz w tygodniu od dwóch miesięcy, czyli odkąd wyrzuciła go z domu. Nie odpisała nigdy.

 

Kolejny dzień zapowiadał się miło i spokojnie. Iwona od tygodnia nudziła o wspólny wypad na karaoke, jak za „starych, dobrych czasów”, jednak Ewa nie miała ochoty nigdzie się ruszać. A przynajmniej nie do miejsc pełnych ludzi, piwa i hałasu. Myjąc zęby, rozważała inne, bardziej romantyczne opcje spędzenia wieczoru. Może zrobią sobie filmowy maraton albo porozmawiają o wspólnym zamieszkaniu? Wiedziała, że wciąż za wcześnie, ale ten temat ciągle chodził jej po głowie. Przemyła twarz zimną wodą, zakręciła kran i już, już miała skorzystać z kibelka, w zasadzie uruchomiła całą procedurę, zdejmując to i owo, gdy drzwi się otworzyły i Bartek bezceremonialnie wszedł do środka. Panika zdominowała zdziwienie i dziewczyna klapnęła na „tronie”, próbując wyglądać jak najmniej idiotycznie.

— Zajęte! — wrzasnęła.

— Przestań — szepnął rozbawiony, po czym sięgnął po pastę i szczoteczkę.

— Bartek! Chcę się wysikać!

— Sikaj — stwierdził z miną sugerującą, że nie widzi problemu, po czym usiadł na brzegu wanny, myjąc zęby i przyglądając się Ewie, uradowany jej zawstydzeniem.

— No to wyjdź! — wrzeszczała nadal, czując, że jej organizm długo nie wytrzyma, gdyż otrzymał już komunikat o „zwolnieniu blokady maszyny losującej”.

— Nie mogę — bąknął z ustami pełnymi spienionej pasty — myję zęby.

Była już na granicy, ale nigdy nie sikała przy nim i nie miała najmniejszej ochoty dokonywać zmian w tej kwestii akurat teraz. Z trudem pokazywała mu się bez makijażu, a co dopiero takie rzeczy! Wyczuł moment i zakręcił wodę w chwili, gdy Ewa uznała, że niestety nie ma wyjścia. Nie spuścił rozbawionych oczu z jej twarzy, która po kilku sekundach eksplodowała czerwienią. Następnie odkręcił wodę, wypłukał usta i wyszedł ucieszony porannym psikusem.

Żyła na jej skroni pulsowała irytującym uczuciem poniżenia. Jedynym plusem było to, że teraz już wiedziała, od czego zacznie rozmowę o wspólnym zamieszkaniu.

Głupi, złośliwy, paskudny Misiur!

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Agnieszka Gu 3 tygodnie temu
    Witam,
    "komunikat o „zwolnieniu blokady maszyny losującej”." — hehe, no i wszystko jasne :))
    Super część, czekam na cd...
    Pozdrowionka
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Heh, dzieki, dzieki :)
  • Aisak 3 tygodnie temu
    najlepsza część!
    choć bohaterki maja gówniane imiona, Teresa? plis, ale ją uwielbiam! i to ona powinna być główną bohaterką czegoś tam, może coć wykombinujesz :]
    a Bartolomeo...
    taki cudowny, dobry, wpaniały, inteligentny, śmieszek mały, ach...

    nie schrzań tego!
    xD
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Teresa jest ku ćci babeczki z pracy, ktora mi duzo pomogla i tez byla (jest, tylko juz na emeryturro) taka przebojowa.
    Polskie imiona ogolnie sa o kant dupska rozbic.
    Dziena, moze nie schrzania :P
  • Wrotycz 3 tygodnie temu
    :) Zgadzam się z Poprzedniczką.
    Fajnie się czytało. A wszystko chyba zdąża do optymalnego rozwiązania z punktu widzenia Ewy.

    "Czemu Teresy?, pomyślała dziewczyna... " - przecinek?:)
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Hellol, dziekuje i tutej. Jeszcze zamotam troszkę ;)
    Nie przecinek? Półpauza?
  • Wrotycz 3 tygodnie temu
    Ritha, no tak.
    Motaj:)
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Poprawione :)
  • Karawan 3 tygodnie temu
    Kac jest jak starość – wewnętrznie każdy przeżywa na swój sposób, jednak patrząc z boku, zawsze wygląda podobnie. - kupione! ile wiszę?
    ;)) 5
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Dolicze do rachunka ;)
    Dzieki za wizytex, mr Karavano
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Powróżę przyszłości z ręki tekstu, linie serca bohaterów są dlugie pokręcone i poprzecinane co wróży dużo pieciozłotowek autorce tekstu ;)
  • Ritha 3 tygodnie temu
    Heh, taa... Dzięki, Kal :)
  • Elorence 3 tygodnie temu
    O BOŻE!
    Ja tej części nie przeczytałam!
  • Elorence 3 tygodnie temu
    Jestem zła. Nie poszanował jej prywatności. O nie. Bartek zaczyna mnie irytować. Kurde, on chyba wcale taki cudowny nie jest...
    Boże, straszne.
    Ewa to mało asertywna jest. Awantur robić nie potrafi :D Szybko ulega.
    No nic. Kurde, ciekawa jestem, w którą stronę zabrnie ta historia...
    Pozdrawiam cieplutko! :)
  • Ritha 3 tygodnie temu
    No, Elo, tak myślałam, ze sytuacja Cię rozjuszy :D
    "Kurde, on chyba wcale taki cudowny nie jest...
    Boże, straszne" :DDD
    Dzięki piękne za wizytę, pozdrawiam również :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania