Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Idee fixe II (cz. 5)

W związkach najboleśniej nie zapamiętuje się wielkich kłótni, a pierwsze rozczarowania. Krótkie momenty, odzierające relację z magii, po których okazuje się, że to wszystko, ta cała miłość, to jedynie plastyczna masa w dwóch parach rąk. Żaden cud. I nawet, gdyby nie było takich sytuacji, to magia z czasem ulatuje samoistnie. I wtedy człowiek odkrywa mądrość polegającą na syntetycznym wytworzeniu wyjątkowości. Zaczyna rozumieć, jak wielki wpływ ma na własne życie. Nie zawsze się da, czasami wyjątkowość chwili uderza niezależnie od naszych działań. Totolotek. Niemniej jednak im więcej wiosen za sobą, tym wyraźniej widać, że człowiek ma tylko to, o co dba, a życie nie polega na wspomnieniach i zamartwianiu się, tylko trwa tu i teraz.

Tak przynajmniej twierdziła Teresa. Ewa dokładnie zapamiętała moment o pierwszych rozczarowaniach, bo oto nastała taka chwila. Nie chciała, by przestali o siebie zabiegać i zaczęli ze sobą walczyć. To byłoby straszne.

 

Obudziła się otulona jego kończynami. Starała się trzymać na dystans wszystkie niepokojące myśli, chłonąc minuty, na które czeka każdego, pieprzonego dnia. By czuć to specyficzne bezpieczeństwo jego bliskości i przez te krótkie chwile móc być bezbronną istotką, bez wszystkich codziennych masek. Dała sobie jeszcze moment, wtulając się głębiej. Odnalazła stopą jego stopę, dłonią dłoń, splotła palce, wsłuchała się w oddechy, które zsynchronizowały się w jeden, dotknęła nosem jego szyi, zaciągając się zapachem skóry, rozmarzyła jeszcze ten jeden raz.

A potem wzięła się w garść.

 

Wyszła z sypialni, gdy jeszcze spał. Do wyboru miała trzy opcje – poddać się pukającej do bram duszy chandrze, wyładować emocje gniewem, lub działać z rozsądkiem, odrzucając smutki i złości. Z trudem wybrała ostatni sposób. Gdy zaspany Bartek wtoczył się do kuchni, spoglądając niepewnie, kończyła robić naleśniki.

— Kawy? — rzuciła przez ramię, kręcąc się wokół czajnika i patelni.

Usiadł, lekko zdezorientowany. Zapewne przewidywał przynajmniej lekką dramę.

— Poproszę...

— Z serem czy z dżemem naleśnika chcesz?

— Z niczym. Może później zjem.

Znając siebie, w tym momencie powiedziałaby, że później będą zimne, ale ugryzła się w język. Na kacu apetyt nie dopisuje i, pomimo że babrała się z tym specjalnie dla niego, postanowiła nie namawiać.

— Okej. — Postawiła na stole dwa parujące kubki z kawą i usiadła naprzeciwko. — Troszkę późno wczoraj przyszedłeś.

— Noo, właśnie. Chyba byłaś zła w nocy?

— Czekałam, nie dałeś znać, ale okej, widocznie coś cię zatrzymało. Spoko, napisz chociaż wiadomość następnym razem. — W myśl zasady, że "tylko spokój może nas uratować", zaserwowała uśmiech, który kosztował sporo.

— Kumpel zadzwonił, że jedzie na lawecie — wyjaśnił — rozkraczył się na A4 i czy może podrzucić wóz. Zaczekałem, myśląc, że go zostawi, zamknę i po sprawie. Ale on był kompletnie rozbity, prochy matki wiózł do domu, mieszka w Niemczech, zawalił robotę, bo nie zdąży na jutro. Muszę mu ten samochód dzisiaj ogarnąć. — Upił łyk kawy, próbując wyłapać w mimice Ewy, co ona na to, że będzie pracował w niedzielę. Dziewczyna wydawała się niewzruszona. — No w każdym razie klapnął na krześle, postawił na stole wódkę i urnę z matką, mówiąc, że wszystko mu się sypie. I tak od słowa do słowa, zrobiło się po jedenastej. Zajrzałem jeszcze pobieżnie, obczaić, co tam nawaliło, jak długo mniej więcej zejdzie z naprawą i ile zabuli, po czym, razem z prochami matki, wsiedliśmy do taryfy. No i tyle zeszło.

Patrzyła na niego, dziękując Bogu, że się opamiętała i nie wyskoczyła od rana z awanturą lub spazmami rozpaczy.

— Cóż — bąknęła. — Szkoda chłopaka.

— Taa. No, a jak przyszedłem, to spałaś i pomyślałem sobie, że troszeczkę ci wynagrodzę, ale fuknęłaś, więc...

— Stażystka też siedziała do nocy? — weszła w słowo, przemycając najistotniejszy z tematów.

— Nie, no co ty. O czternastej ją puściłem.

Okej. Czas na kontrę.

— W takim razie, skoro masz plany, to pytanie moje brzmi: czy zakaz moich wyjść obejmuje również godziny w ciągu dnia?

— Co? Zakaz? To nie tak, że zakaz. Ewa, przeżywasz tę sprawę jakby...

— Nie o to chodzi. Pomyślałam, że wyciągnę cię na wystawę prac Piotra, spędzimy czas ambitniej, niż obżerając się chipsami i oglądając głupoty. — Słuchał uważnie, marszcząc brwi. — Ale skoro nie możesz, to zabiorę Iwonę.

Zapyta czy nie, zapyta czy nie...?

— Jakiego Piotra?

Bingo!

— No tego, z którym się kiedyś tam przez chwilę spotykałam. Rzeźbi, maluje. Pamiętasz?

La, la, la, la, la. No, proszę, niech cię trafi szlag.

— No, kurwa, pamiętam frajera. Zaraz, zaraz, Ewa... Chcesz się spotkać ze swoim byłym?!

— Nie spotkać, tylko popatrzeć, co on tam tworzy. Poza tym w kinie obok grają niezły film, można byłoby miło spędzić niedzielę. Skoro pracujesz, to poświęcę czas siostrze, na pewno się ucieszy.

Milczał, dopijając kawę.

— Ewa... Nie za bardzo podoba mi się ten pomysł.

— Mhym.

— Mhym co? I tak, mhym, zrobisz po swojemu, okłamując mnie, że jesteś gdzieś indziej, niż faktycznie jesteś? Jak licealistka rodziców? Nie zgadzam się na spotkania z byłymi facetami. O żadnych godzinach. Koniec, kropka, nie ma tematu.

— A ty jesteś moim facetem czy rodzicem? Nie za dużo tych zakazów? Co mam robić, siedzieć w domu, patrzeć w ścianę?

— Kurwa, jest milion innych miejsc, do których można pójść i sposobów na spędzenie czasu, niż kręcenie się wokół niego. To jest twoim zdaniem w porządku?

— A w porządku jest, że pracujesz z jakąś panną, nawet mi o tym nie mówiąc i nawet mnie jej nie przedstawiając jako swoją dziewczynę. To jest w porządku?! — Zorientowała się, że na siebie wrzeszczą.

— Więc o to chodzi... — Zrozumiał. — Jesteś zazdrosna.

Kobieta czuła, jak mocno wali jej serce. Dłonie miała mokre.

— Nie jestem — skłamała. — Chodzi o szacunek. A może powinnam być?

— Wiesz co, Ewa. Nie wiem, do czego dążysz, ale to staje się męczące. — Uniósł dłonie w geście poddania. — Rób, co chcesz.

Wyszedł.

W drzwiach rzucił jeszcze przez ramię: "dzięki za kawę" i po prostu sobie poszedł.

Średnia ocena: 4.1  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Aisak 3 miesiące temu
    chyba mam zawał, i chce mi sie płakać :(
  • Ritha 3 miesiące temu
    Mówiłaś, ze zawał Ci nie grozi :D
    Oj tam, oj tam, nie płakusiaj :)
  • e make i ka pololi 3 miesiące temu
    Bardzo fajny i calkiem madry ten poczatek. Przypadlo mi do guayu
  • e make i ka pololi 3 miesiące temu
    Gustu* zwlaszcza to:
    "człowiek ma tylko to, o co dba, a życie nie polega na wspomnieniach i zamartwianiu się, tylko trwa tu i teraz."

    Urabalo mi komentarz..
  • Ritha 3 miesiące temu
    Fajnie, Emi (uczę się posługiwać Twoim nowym nickiem, już chyba czas). No troszkę chciałam wpleść, jakiejś nostalgii.
    :)
  • rubio 3 miesiące temu
    nosz kurde mol.
    Nosz kurde - czytam to. Tak trochę.
    I powiem w ten sposób: dobrze jej tak.
    I jeszcze mi przychodzi do głowy taki plot twist, że patrz - okazuje się, że Bartek i Piotr są gejami, na tej wystawie się w sobie zakochują, i potem żyją długo i szczęśliwie. A te główna bohaterka zostaje starą panną, i niańczy koty. I właśnie, o!

    ...dziwnie na mnie działa ten rodzaj literatury. Weź pisz o tym zegarze "albo wyjdzie co innego", jak zapowiadałaś.
    pzdr :D
  • Aisak 3 miesiące temu
    rubio,
    tfu, ty Antychryście ty! będziesz się smażył w kotle, że piszesz taki scenariusz o Bartolomeo, tfu!
    Ewka czubku, trzymaj się!
    xD
  • Ritha 3 miesiące temu
    No proszę, Rubio, jednak czytusiasz :P
    Ej, o gejach juz mi coś radziłeś, ale nie, jest to dla mnie nieznana kwestia i nie byde pisac o gejach.
    O kotach też nie :D

    Ej, pisząc bez wygibasów językowych, czuję się jak szóstoklasistka, która rozwiązuje zadania z matmy dla drugoklasistów. Czy wisz, robota mi leży, a ja się bawię. Ot, taka natura człeka. Dociągnę ten melodramat i wezmę się za swoje zadania.
    Fajnie, że śledzisz.
    Pozdro
  • Ritha 3 miesiące temu
    "dziwnie na mnie działa ten rodzaj literatury" - to jest ciekawe :D
  • Ritha 3 miesiące temu
    Czyli* wisz
  • Basileus 3 miesiące temu
    Jakieś popularne romansidło widzę. Trzeba zaczynać od pierwszego sezonu, czy obczajenie tylko drugiego pozwoli mi się połapać w fabule?
  • Ritha 3 miesiące temu
    Taa... Hm, polapiesz sie niby, choc sporo jest z jedynki. Czyta sie szybko, polecam od pierwszego, ale jak zaczniesz od tego, to tyz gitara :)
  • Basileus 3 miesiące temu
    Ritha Powinnas handlować na bazarze- dobrze bajerujesz. Ok., zacznę od pierwszego :)
  • Ritha 3 miesiące temu
    Basileus yeee :D
    Bazar, mowisz.
    Maaajtki po piec zlotych!
    Tak, to moja przyszlosc.
  • Basileus 3 miesiące temu
    Kulczyk zaczynał od sprowadzania rowerków z Chin, więc sama rozumiesz...
    Nieważne, że po 5 zł, ważne, że sprzedawane w dziesiątkach tysięcy. Zaufaj mi, w końcu moja stolica to miasto wszelkich bazarów. ;)
  • Ritha 3 miesiące temu
    Basileus wisz co. Jednak nie kcem.
  • Basileus 3 miesiące temu
    smuteczek ;(
  • Freya 3 miesiące temu
    "Skoro pracujesz, to poświecę czas siostrze, na pewno się ucieszy." - poświęcę
    Refleksyjny ten wstępniak, ciekawe co zepsuło się w tym aucie - pewnie rozrząd poleciał...
    Wątku Piotra nie znam, ale dobrze, że se dała spokój - z artystami są gówniane relacje. Tylko na zewnątrz to ładnie wygląda.
    No i dalej taka nuda (kuchenne rewolucje) - rozmowy przy czajniku... :) Pzdr
  • Ritha 3 miesiące temu
    Z Piotrem problemem nie byla profesja, tylko irytujaco bezemocjonalny charakter. Artysci sa bardzo spoczi, mechanicy, hm, no Bartek jest napewno nietypowy jednak. Nie ma co oceniac po branzach, ino po osobowosci.
    Taa, zalozmy, ze rozrzad :)
    Oj tam przy czajniku drobna sprzeczunia.
    Pozdro :)
  • Freya 3 miesiące temu
    Nie wiem czy skojarzysz, tutaj była użytkowniczka, która wstawiła swoją książkę z taką kanwą romantyczną dotyczącą właściciela warsztatu samochodowego i młodej dziewczyny. Twgl. szykowała się do wydania tej knigi, ona była dosyć osobista, można było wyczuć, że pisze w niej dużo o sobie. Sporo jej komentowałem z tej publikacji tak jakoś... Wrzucała też wiersze - taka dosyć profesjonalna osoba. Nie pamiętam nicku :(
  • Ritha 3 miesiące temu
    Freya nie pamietam, nie czytalam romansidel tu.
  • Karawan 3 miesiące temu
    Przeca mówiłem, że trupem tu capi - i nie o konkurentkę chodzi; ) Zeznania podtrzymuję! 5
  • Ritha 3 miesiące temu
    Heh, noo, fuckt! Racje miales :D
  • Elorence 3 miesiące temu
    "Niemniej jednak im więcej wiosen za sobą, tym wyraźniej widać, że człowiek ma tylko to, o co dba, a życie nie polega na wspomnieniach i zamartwianiu się, tylko trwa tu i teraz." - prawda.

    Na Bartka wciąż jestem zła, ale Ewa też przesadziła z tym wypadem na wystawę Piotra. No kurde, ten przecież chciał ją zgwałcić. Co z nią? Oszalała? Rozumiem, że w jakiś sposób chciała się odegrać, ale w związku nie ma miejsca na takie gierki. Można się podroczyć, ale w ramach drobnego żartu, dać małego pstryczka w nos, a nie coś takiego...
    Nie wiem, ale ja na miejscu Ewy (chodzi o to, że jej nie przedstawił tamtej) pierwsze co, zarzuciłabym mu, że nie jestem dla niego ważna. I byłabym smutna. I smutno byłoby wszędzie. Taka smutna obojętność. Zero wyrzutów. Tylko wewnętrzny Weltschmerz.
    No nic, czekam na kolejny! <3
  • Ritha 3 miesiące temu
    No widzisz, Elo, kazda kobiera inaczej, ja np. w zlosc noe w smutek przeobrazam emocje i na pewno raczej bym wywalila co mi na sercu lezy, bo nawet nie bardzo umiem sie przyodziac w smutna obojetnosc.
    A z tym nie przedstawieniem - Bartek nawet nie zwrocil na to wiekszej uwagi, mysle, ze dla niego to szczegol bez znaczenia.
    Dzieki za reflekszyn, buziole ślę :)
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Świetny ten odcinek. Meandry nie tylko kobiecej taktyki:)
    5.
    Pozdrawiam, Ritha.
  • Ritha 3 miesiące temu
    Dzięki Wrotycz, meandry taktyki - ładnie ujęte.
    Pozdrawiam :)
  • Francis - Gorzalka 3 miesiące temu
    ritha i romanse? mezalians koniec świata?
  • Ritha 3 miesiące temu
    Nie uznaję wewnętrznych ograniczeń ;)
  • Francis - Gorzalka 3 miesiące temu
    Ritha tez nie przepadam za szufladkowaniem autora. Spojrzę jak znajdę czas, bo teraz wiesz koniec i początek roku i takie tam rozliczenia biznesowe i nowy kwartał i ten teges
  • Ritha 3 miesiące temu
    Francis - Gorzalka zapraszam w dogodnym momencie ;)
  • Agnieszka Gu 3 miesiące temu
    No i se poszedł! Ehhh faceci :p ;))
    Czekam niecierpliwie na cd.....
    Pozdrowionka :))
  • Ritha 3 miesiące temu
    No. Poszedł se :D
    Pozdrawiam, Agu :)
  • Margerita ponad tydzień temu
    Bartuś kłamie, jak z nut na pewno był z tą zdzirą Anetą która powinna dość porządnie po mordzie
  • Ritha ponad tydzień temu
    Tak jest!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania