Poprzednie częściMyśliciel  

Myśliciel #1: "Ja tylko nacisnąłem czerwony przycisk"

Generał Hugo był "be". Już od samego początku nie podobał się Juntowi. Miał w sobie coś przerażającego. Sprawiało to, że każdy przeciętny Dajohitrumhananin uciekał, gdzie pieprz rośnie. Jego surowe oczy wpatrujące się w Junta sprawiały, iż wpadał w panikę, a tłumaczenie zaistniałej sytuacji nie miało najmniejszego sensu.

— Ale ja tylko nacisnąłem ten czerwony przycisk — spróbował wytłumaczyć swoją sytuację. Generał kwitował to krótkim:

— Widzicie jaki skromny?

Junt, jednak nie rozumiał co to skromność i czego generał od niego chce. W końcu zrobił coś bardzo złego — nacisnął czerwony przycisk.

 

* * * * * * * * * *

 

Wszystko się zaczęło od tego, że Junt biegał jak poparzony z miejsca na miejsce, starając znaleźć sobie schronienie, w którym mógł odzyskać spokój. W końcu schował się pod główną sterownią i czekał, aż na górze oficerowie przestaną krzyczeć.

— Działo numer dziewięć padło!

Hugo z niepokojem spoglądał w radar. Mieli coraz mniejsze szanse na przeżycie, a on akurat nie posiadał żadnego planu, dzięki któremu mógł powstrzymać wroga. Całym statkiem wstrząsał ostrzał z broni elektrokinetycznej przeciwnika. Była to niezwykle skuteczna broń, choć nie powodowała wielkich i spektakularnych wybuchów. Jej błękitny strumień, gdy uderzył w cel, powodował zwarcie systemów elektrycznych i ogniw jonowych w silnikach, a następnie wszystko, w co trafiono, po prostu przestawało działać lub też traciło stabilność molekularną i rozpadało się na atomy. Nic nie było w stanie się przeciwstawić tej broni, a Hugo nie wiedział, jak uratować swoją załogę przed Dachariańską niewolą.

Dacharianie nie słynęli ze swojej gościnności. Ich ulubioną potrawą były mózgi dowódców, które pochłaniali z wielkim apetytem, przechwytując w ten sposób zawarte w nich informacje. I właśnie o to toczyła się wojna. Miał ją wygrać ten, kto posiadał większą wiedzę o zdolnościach przeciwnika. Dzięki nim można było zapobiegać niechcianym skutkom działań wroga. W tamtym momencie zaś Hugo był wyjątkowym smakowitym kąskiem. Co tu dużo mówić. Pancernik kosmiczny "Tragedia" padał.

Junt w owym momencie trząsł się ze strachu. Posiadał na tyle mizernie wykształcone umiejętności poznawcze, że Dacharianie z pewnością nie zwróciliby na niego szczególnej uwagi. Już przeżył raz taką inwazję. Wtenczas przez kilka cykli dryfował w przestrzeni kosmicznej, żywiąc się smarem do maszyn. Junt uwielbiał towot, miał taki specyficzny smak. Prawdą było jednak to, że dla Dajohitrumhananina był on niczym, alkohol dla ludzi. Tak więc Junt wiecznie nawalony, chodził między zniszczonymi modułami statku, poszukując odrobinę smaru, tylko po to, by nagle stracić świadomość. Najgorsze były momenty, w którym go zabrakło. Jak wtedy Junta bolała głowa. Schowany jednak pod główną sterownią, marząc tylko o tym, by przeżyć następny abordaż, błagał swoje bóstwa o kapkę towotu.

W końcu dostrzegł małą karafkę, leżącą zaplątaną między kablami. Najwyraźniej upadła jakiemuś mechanikowi. Junt postanowił się przecisnąć przez przewody systemu sterującego i sięgnąć po nią i wówczas to się stało. Nacisnął czerwony guzik.

Wnętrze statku w jednej chwili zaczął przechodzić dziwny pisk, a następnie skrzeczenie, zupełnie tak jakby zewnętrzna powłoka zaczęła się rozpadać. Junt szybko przylgnął do metalowej obudowy głównej sterowni, nie mając pojęcia jak to powstrzymać i tylko z przerażeniem wysłuchiwał, jak kolejne części statku wylatują w próżnię.

Hugo spojrzał przed siebie i w jednej chwili go olśniło. Metalowe, czerwone kanistry z paliwem były odporne na ostrzał z broni elektrokinetycznej. Doskonale za to odbijały strzały wymierzone w statek dzięki niskiej złożoności. Promienie z dział odbijały się od nich, tworząc iście dyskotekowy pokaz.

— Opróżnić ładownie!

Oficerowie wykonali rozkaz Generała, sytuacja zaś ich diametralnie uległa poprawie. Wygrają.

— Strzelać w zbiorniki z paliwem jak tylko znają się w pobliżu statków nieprzyjaciela.

— Rozkaz Generale — krzyknął rozentuzjazmowany pierwszy oficer.

Generał tymczasem zrobił krok w tył i rozejrzał wokoło. Magazyny można było otworzyć tylko z mostka kapitańskiego, a więc oznaczało to, że sprawca całego tego zamieszania musiał być w tym pomieszczeniu. Nie był to z pewnością jeden z jego oficerów, ponieważ ci nie dotknęli nigdy nic palcem bez jego zgody. To zaś stało się nieprzewidywanie.

Hugo w końcu schylił się i otworzył drzwiczki od głównej sterowni. Dostrzegł tam małą przerażoną istotkę. Wyciągnął ją swoimi dłońmi i usłyszał.

— Ja tylko nacisnąłem czerwony przycisk.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas 3 miesiące temu
    Kolejne, bardzo fajne, Nerd. Skojarzyło mi się z Futuramą i Benderem.
    Calkiem spoczni.
  • Nerd 3 miesiące temu
    Dzięki :) Chyba zostanę w temacie s-f :P
  • Canulas 3 miesiące temu
    No cóż. Twój poprzedni to zdecydowanie najlepsze, co u Ciebie czytałem. Nic się nie gryzie. Wszystko zazębione, spoczi język i luz.
    Posiedź trochę w tej tematyce, zobaczymy
  • Nerd 3 miesiące temu
    S-F nie jest dla mnie :P Ja lubię pisać teksty z podejściem filozoficznym, a s-f, w przeciwieństwie do fantazy ma swoje ograniczenia - naukę. A poprzedni tekst nie przeceniałbym go. To samo zjawisko znajdziesz choćby w "Powrocie do przyszłości". Zjawisko pętli czasoprzestrzennej. Na fizyce jak widać trochę się znam :) Ale gdybym miał pisać tak wciąż... Nie, nie dałbym rady :P
  • Canulas 3 miesiące temu
    Ok, ja nie szukam porównań. Patrzę przez pryzmat zwykłej "fajności obcowanie z utworem" plus ro, rozwinięcie warsztatowe na tle poprzednich.
    Ps. Rura w Ziemi II już wyleciała, jak coś ;)
  • Nerd 3 miesiące temu
    Przeczytam, jak będę miał czas :) Tylko nie eksploatuj tego tematu zbyt długo, bo z czasem starci na swojej fajności :P

    Wiesz, ja przede wszystkim nie lubię opowiadań o niczym, a takie z sensem bardzo trudno się tworzy. No i dzisiaj nie są zbyt lubiane. Najlepiej lektura powinna być łatwa, miła i przyjemna. Problem w tym, że coś takiego nic nie wnosi w życie czytelnika. A ja chcę zmusić czytelnika do myślenia. Ale cóż. Są gusta i guściki. Na to nie ma wpływu.
  • Canulas 3 miesiące temu
    Będzie Trylogia + jedna część boczna
  • Nerd 3 miesiące temu
    Tylko pamiętaj co za dużo... bo wyjdzie ci z tego moda na sukces.
  • Agnieszka Gu 3 miesiące temu
    "Dzięki informacją można.." informacjom" - l.mnoga. Pancernik kosmiczny "Tragedia" - padłam :) :) 5
  • Nerd 3 miesiące temu
    Dzięki. Za zwrócenie uwagi na końcówkę także :P
  • Pan Buczybór 3 miesiące temu
    Kurczę, kolejna fajna miniaturka. Znów klimat saj-faj, ale tym razem bardziej startrekowo. No, fajne to i stawiam plusa. Błędów żadnych nie dostrzegłem, narracja spoko i fajnie. Gratki.
  • Nerd 3 miesiące temu
    Dzięki :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania