Poprzednie częściJezioro o stu twarzach część 1  

Jezioro o stu twarzach część 2

Podeszła do Tiny, złapała ją za rękę i siłą zaciągnęła do auta. Osobiście zapięła jej pasy bezpieczeństwa, po czym sama usiadła za kierownicą. Przekręciła kluczyk w stacyjce i z piskiem opon odjechała. Przez całą drogę nie odezwały się do siebie ani słowem.

Po wielogodzinnej jeździe samochodem w końcu dojechała do wsi, w której zamieszkają, po chwili zatrzymała się przed rozsypującą się bramą.

Emilia wyłączyła silnik, następnie wyjęła kluczyki ze stacyjki i wysiadła. Pewnym krokiem podeszła do furtki nacisnęła klamkę i o dziwo była otwarta, więc przez nią przeszła. Tina widząc, co robi wysiadła pośpiesznie zamknęła drzwiczki od wozu i do niej podbiegła.

W milczeniu szły ścieżką, której od dawna nikt nie kosił.

‘’ Z tego właściciela, co sprzedaje dom to jest chyba straszny leń. Skoro tak strasznie zapuścił obejście’’ pomyślała Emilia.

W pewnym momencie Tina spostrzegła na drodze przed nimi małego chłopca w krótkich spodenkach zapinanych szelkami. Dziewczyna za nim pobiegła, ale on jej zwyczajnie zniknął Emilia do niej dołączyła.

– Gdzie on się podział? – zapytała Tina.

– Ale o kim mówisz siostrzyczko ja nikogo nie widziałam – odparła Emilia.

– No, taki mały chłopiec w krótkich spodenkach. Tylko nie mów, że go nie widziałaś, bo nie uwierzę w to. Tu, jak nic, straszy! – wykrzyknęła.

– Nie opowiadaj bzdur, spójrz lepiej jaka piękna okolica. A, co najważniejsze, czyste powietrze wolne od spalin. Zobaczysz będzie nam tu dobrze.

– To, gdzie jest ten pensjonat, który mamy kupić? – zapytała Tina.

Emilia wskazała jej ręką na budynek zbudowany w dworkowym stylu z dwiema kolumnami i wieżyczką od strony jeziora.

– Co w tej rozpadającej się ruderze mamy mieszkać? – zapytała Tina.

‘’Ta moja siostra do reszty zwariowała sprowadza mnie na jakieś zadupie, po tylko żebyśmy zamieszkały w jakimś walącym się domu’’ pomyślała rozżalona Tina.

Emilia wykręciła numer do agenta, z którym rozmawiała przez telefon przed przyjazdem do tej miejscowości. Mężczyzna, po trzech godzinach spóźnienia zajechał przed pensjonat swoją luksusową limuzyną.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas 4 miesiące temu
    "Emilia wyłączyła silnik następnie wyjęła kluczyki ze stacyjki i wysiadła. " - daj kropkę lub przecinek po "silnik".
    ’ Z tego właściciela, co sprzedaje dom to jest chyba z niego straszny leń.- co to za zapis?

    - Z tego własciciela, co sprzedaje dom, to jest chyba straszny leń - wystarczy.

    Dziewczyna za nim pobiegła, ale on jej zwyczajnie znikną - zniknął

    na końcu masz przecinek po spacji, ale... w ogóle tu przecinkowy karnawał.

    Sam poczatek barzdo łądny. Dalej - gorzej.
  • Margerita 4 miesiące temu
    Dzięki już wstawiłam przecinek posłowie silnik
  • Agnieszka Gu 4 miesiące temu
    Jestem,

    "– Ale o kim mówisz siostrzyczko ja nikogo nie widziała – odparła Emilia." — widziałam — dopisz m
    Ok, nie jest źle. Czyli mamy chłopczyka — zjawę :)
    Lecim dalej...
  • Margerita 4 miesiące temu
    dzięki
  • Kim 4 miesiące temu
    "Po wielogodzinnej jeździe samochodem w końcu dojechała do wsi, w której zamieszkają, po chwili zatrzymała się przed rozsypującą się bramą." - po "zamieszkają" postawilabym kropke i następne słowo z dużej litery od nowego zdania.

    Masz kilka literówek, także sprawdź tekst.

    Pojawia się duch? Ciekawe czyj. Wychodzi na to, że w pensjonacie straszy. No zobaczymy, co dalej zrobią siostry.
  • Margerita 4 miesiące temu
    dzięki Kim
  • Vasto Lorde 2 miesiące temu
    ‘’ Z tego właściciela, co sprzedaje dom to jest chyba z niego straszny leń" - zbędne "z niego". Bez tego brzmi ładniej :)
    "Dziewczyna za nim pobiegła, ale on jej zwyczajnie zniknął Emilia do niej dołączyła. " - Dziewczyna za nim pobiegła, ale on jej zwyczajnie zniknął. Emilia dołączyła do siostry. (brzmi lepiej, coś tam się gryzło)
    "– No, taki mały chłopie w krótkich spodenkach" - chłopieC (zjedzona literka :( )
    I coś, co mnie osobiście razi:
    "Mężczyzna, po trzech godzinach spóźnienia zajechał przed pensjonat swoją luksusową limuzyną." - 3 godziny spóźnienia? Kto o zdrowych zmysłach by tyle czekał :D Godzina, półtorej, ale nie trzy. Za dużo. Wątek z duchem chłopca na plus. Całość ubrana w treść, był smaczek, rodzi się ciekawość i pierwsze pytania :) Błędy są dość...hmm.. głupie. W sensie takie, które pewnie sama przeoczyłaś, przez co wydawać się może, że ta część była pisana na szybko. Idę dalej, utrzymuję mocne 4
  • Margerita 2 miesiące temu
    dzięki

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania