Jimi a narodziny Chrystusa

To w ramach nadchodzących Świąt. (Z przymrużeniem oka.)

 

Jimi Hendrix siedział na swojej werandzie, popalał trawkę, sączył browara i myślał o nowym riff'ie, którego zarys miał w głowie. Początkowo miał być w C-Dur, ale pomyślał, że to nie najlepszy pomysł pisać w tej samej tonacji, co „Alleluja” Cohena. Nie to, że muzyka mu się nie podobała, ale ten tekst – wyraźnie o Bogu... Może by uwierzył w coś więcej niż doczesność, gdyby przedstawiano Boga jako czarnoskórego, a tak? Według niego człowiek się rodzi, coś tam po drodze odwala, a na koniec kopie w kalendarz. I tyle.

Właśnie kończył mu się skręt, gdy z lewej strony na niebie coś błysnęło. Jasny punkt, ogon, trochę poświaty. Zobaczył gwiazdę. „Kurde, mocny ten towar” - pomyślał. Chwycił butelkę browca, napił się, ale wizja nie znikła. „To jednak się dzieje naprawdę. Co mam robić? Chyba pójdę śladem tej spadającej gwiazdy.” Wziął na ramię swoją elektryczną gitarę, na plecy mały, przenośny piecyk i ruszył. Maszerował i grał. I grał. A przed oczyma miał jasność. I tę gwiazdę.

 

Ten wyraźny cel.

 

Zbliżając się do Betlejem, zobaczył trzech dziwnie ubranych gości. Każdy z nich wyglądał nieco inaczej, jakby pochodzili z innych kultur i rejonów świata. Nawet kolor skóry mieli trochę różny. Tylko wszyscy ubrani byli w szerokie, zwiewne szaty, bardziej przypominające sukienki niż stroje męskie. Podszedł, przywitał się. Okazali się mędrcami. Tak przynajmniej twierdzili. „Cóż, może mają takie upodobania, jeśli chodzi o ubiór” - pomyślał. Pogadał chwilę, potem ich wyprzedził i do głowy mu przyszedł fragment piosenki na ich temat. Otworzył swojego tableta i idąc, dokonał wpisu w internecie, nie wiedząc, co z tym zrobić, bo to kompletnie nie było w jego stylu. Nie pasowało do jego twórczości. Pod spodem dopisał: „Jeśli komuś się to spodoba, niech to wykorzysta. Droga wolna. Ja nie mam pomysłu.”

 

I później wpis ten tkwił w internecie przez prawie dwa tysiące lat. I wreszcie ktoś go rozwinął. A brzmi on tak:

 

„Było nas trzech, w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel.”

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • stefanklakson 3 miesiące temu
    Przyjemnie się czyta Pana teksty, widać dużą wprawę w posługiwaniu się polszczyzną, co jest dziś rzadkością. Pozdrawiam, Stefan.
  • Antoni Grycuk 3 miesiące temu
    Jeśli nie masz nic przeciwko, to wolałbym być na "ty". Bardzo dziękuję za uznanie i ocenę.
    Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania