.

 

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Something 4 miesiące temu
    Kreujesz tutaj delikatne obrazy. Czym wena? Energią? Zdolnością do intensyfikacji twórczych obrazów? Możliwością wzmożonego synkretyzmu i eklektyzmu? Wybitnym przypływem obrazów, a co za tym idzie, formowaniem niezwykłych opowieści?

    Można się nad tym pochylić. Jedno jest pewne - wiersz krótki, stawiający na zwartą formę. Mi się podoba.
  • Artbook 4 miesiące temu
    I za taki rzeczowy i interesujący komentarz dziękuje :-) Dużo w nim prawdy i ciekawych przemyśleń. To cieszy i inspiruje.
    Pozdrawiam!
  • Pan Buczybór 4 miesiące temu
    Mityczna wena, dla wielu nieistniejąca. Ulotna muza, ulotny, ładny wiersz. Spoko
  • Artbook 4 miesiące temu
    Dzięks Panie Bucz ;-)
  • Florian Konrad 4 miesiące temu
    patos!!
  • Artbook 4 miesiące temu
    Dzięki za przeczytanie i szczerość ;-)
  • pasja 4 miesiące temu
    Dzień dobry
    nie rozpaczam... nie rozpaczaj... rozpaczam... czym wena ?
    Czy te poprzekładane strofy nie są wołaniem o ciszę. Bo tylko w ciszy tworzy się samotność na tworzenie czegoś, co wykrzyczy na zewnątrz moje wewnątrz. Egzaltacja tez bywa weną, trwa krótko ale mocno wstrząsa umysłem.

    Zachwycaj się Autorze swoim istnieniem słów i czasem pozostawienie swojego jestestwa w tyle daje w przyszłości plony.

    Miłego dnia
  • Artbook 4 miesiące temu
    "Bo tylko w ciszy tworzy się samotność na tworzenie czegoś, co wykrzyczy na zewnątrz moje wewnątrz." - zgadza się :-) Te chwile i stan w ich trakcie ma ogromne znaczenie.

    Dziękuje za bardzo fajne i ciekawe wnioski. Zachęcają do wydawania plonów ;-)
    Pozdrawiam!
  • Ozar 4 miesiące temu
    No cóż vena dla każdego jest czymś innym. Dla jednego tchnieniem iskry bożej, dla innego przekleństwem. jednak bez niej jesteśmy niczym motyl, nagle ożywiony ale nie znający ani dnia, ani nocy i błąkający się we mgle. 5
  • Artbook 4 miesiące temu
    Rzeczywiście, ten stan, może ten moment i ta chwila, w której wiemy co napisać lub w jakiś inny sposób wyrazić się artystycznie, to iskra, która rozniecana pod wpływem ukierunkowanej pracy, może naprawdę przynieść wielkie korzyści i dużo satysfakcji ;-)

    Dziękuje Ozar za twoje przemyślenia i bardzo fajny komentarz :-)
    Pozdrawiam!
  • Ozar 4 miesiące temu
    Artbook Jak zwykle napisałem to co myślę, ale niektóre moje teksty tu na opowi, a szczególnie te wierszo podobne to czysta vena, mało tego czasami sam nie wiem jak co mi sie nagle urodziło .
  • Artbook 4 miesiące temu
    I niech tak zostanie. To znaczy, niech się rodzi coś, w co samemu tobie trudno uwierzyć, a ma moc przekazywania wartości, które uznajesz za ważne ;-)
    Wszyscy jesteśmy ważni w tym o czym piszemy...

    Pozdrawiam!
  • Nachszon 4 miesiące temu
    Czy wena jest przed dziełem (przed zwerbalizowaniem/namalowaniem, czyli ogólnie skomponowaniem), czy za? Tu jest za i to jest nowatorskie podejście. Z jednej strony istnieje ryzyko odczytania wiersza jako opisu weny, która przeszła i nie została w odpowiednim momencie uchwycona, ale wtedy byłby to delikatny, chociaż pięknie napisany banał, a nie jest. I teraz bardzo ładny, subtelny dydaktyzm:


    nie rozpaczaj


    chowając głowę

    trudniąc się chandrą

    zostajesz w tyle

    odnowisz wyraz

    twarzy


    Rozpacz implikuje gonitwę, a cechą goniącego jest to, że jest z tyłu ściganego. Rozpaczliwy pościg za weną jest bez sensu. Przy czym jest pościg statyczny (chandra, schowana twarz). Interpretacja, czym jest odnowienie twarzy w tym stanie, to najtrudniejszy dla mnie fragment do zinterpretowania. Ale "odnowienie twarzy" wygląda tu jak znakomicie skomponowana ironia. Odnowienie kojarzy się z czymś dobrym, pozytywnym, tutaj odnowienie twarzy to powrót do przygnębienia (od nowa to samo, więc odnowienie).
    I teraz cudne:


    rozpaczam



    nad wielkością

    płynąc w innym kierunku

    A cudne, ponieważ jest to jednocześnie i odpowiedź dydaktykowi, o którym mowa powyżej (nietrafiony dydaktyzm, nie ten kierunek myślenia) i określenie relacji przestrzennej między weną (przyjmijmy na chwilę, że jest bytem czasoprzestrzennym) a podmiotem lirycznym, który czuje, widzi, słyszy tę wenę, ale słowa na jej wielkość to mało. Może ją tylko oglądać i podziwiać jak piękny jacht, który widzi z brzegu, a którym nie może się przepłynąć.
    Śliczne Art. Wiersz oczywiście śliczny, nie komentarz:)
  • Artbook 4 miesiące temu
    Dziękuje Nachszon za kawał porządnej analizy.
    Wiele w tym wnikliwości i niemniej dociekliwości ;-)
    Dużo "widzisz" i ciekawie "tłumaczysz"...
    Cieszę się, że zdobyłeś się na niemały wysiłek, aby dostrzec zdecydowanie więcej niż widać na pierwszy rzut oka.

    Dziękuje za wizytę, przeczytanie i świetny komentarz!
    Pozdrawiam :-)
  • Ozar 4 miesiące temu
    Nachszon Nie wiem czym jest vena!, ale czasami mam taki jakiś pomysł. Siadam i pisze zupełnie bez świadomego umysłu i kiedy skończę i patrzę to się zastanawiam skąd ten tekst się wziął. Takich tekstów głównie wierszy już tu kilka wrzuciłem, choć nie mam pojęcia jakim cudem to napisałem, o ile to nie był jakowiś przekaz a ja tylko go napisałem. Cokolwiek to jest istnieje tego jestem pewien.
  • Nachszon 4 miesiące temu
    Diabeł to był Ozar, diabeł. Jesteś nawiedzony przez diabłaaaaaa aaaaaa!!!!
  • Ozar 4 miesiące temu
    Nachszon Ty tak poważnie!!!
  • Canulas 4 miesiące temu
    Ozar, noo, to może naprawdę być diabeł. Bywały takue przypadki, choćby podczas pisania Thelemy
  • Ozar 4 miesiące temu
    Canulas Kufa wy tak na serio? Czy mówiliście się żeby mnie wystraszyć? A coro thelema?
  • Canulas 4 miesiące temu
    Ozar, poczytaj o powstaniu Thelemy. Nie wiem czy to nie Alister Crowley. Nie pamiętam.
  • Artbook 4 miesiące temu
    ;-D
  • Artbook 4 miesiące temu
    ;-)
  • Wrotycz 4 miesiące temu
    Rozpaczam i... nie rozpaczam. Z tych czynności pulsujący nerw wiersza. I raz zwrot do alter ego - nie rozpaczaj. Tym drugim chyba jest Poeta, tożsamość w jaką się wchodzi, pisząc wiersz.
    1. część: trudno, nie płaczę, kiedy wena - jako byt pozasłowny, niematerialna wartość - płynie nade mną.
    2. część: poeto:

    "nie rozpaczaj

    chowając głowę
    trudniąc się chandrą
    zostajesz w tyle
    odnowisz wyraz
    twarzy"

    - czytam jak lekką przyganę. Nie warto wpadać w doły, z dołka patrzeć na swoje procesy twórcze, bo jeszcze odnowisz wyraz twarzy, czyli zupełnie przestaniesz być poetą.

    3. cześć tryptyku:

    "rozpaczam

    nad wielkością
    płynąc w innym kierunku
    staję w obronie
    uniesiony zachwytem
    zapytam nieraz

    czym wena"

    - rozpaczam nad wielkością Weny (zazdrość?), czy rozpaczam, bo płynę w innym niż ona kierunku? To drugie, ból niedotykania wielkości.
    Ból i zachwyt. Niezdefiniowana wielkość, która poraża pięknem/wartościami.

    Bardzo ciekawy wiersz, dla każdego twórcy.
    Sytuujący natchnienie poza umysłem, w samodzielnym bycie, który czasami chce się z nami zetknąć.

    Pozdrawiam.
    5.
  • Artbook 4 miesiące temu
    No cóż, to kolejny bardzo ważny komentarz pod tym wierszem!
    Jestem pod wrażeniem spojrzenia na tekst i rozpracowania poszczególnych elementów. To bardzo pozytywne!
    Cieszę się, że uczyniłem go tym, który pozwolił na głębszą analizę ;-)

    Dziękuje Wrotycz za niezwykle prawdziwą i interesującą garść pouczających wrażeń i ciekawych odkryć...

    Pozdrawiam!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania