Poprzednie częściKocham Cię...  

Kocham Cię i nienawidzę życie...

Czasem czuję się jak wariatka. Niestabilna, sfisiowana i bezradna.  Rozszarpana między… Dylematami… Rozterkami… Czymś nieustannie. Niespokojna.  Wiecznie w konflikcie. Nienawidzę tego. Walczę z tym. Marzę o spokoju oraz harmonii, ale chyba nie jest mi ona dana… A na pewno nie jest dana na zawsze…

Tak drogie życie … Mam schizofrenię… I kocham Cię i nienawidzę… Dokładnie tak jest.

Pamiętam doskonale momenty, kiedy marzyłam o śmierci, bo dawałeś mi tak popalić, że miałam serdecznie dosyć… Jednak przypominam też sobie czas, kiedy byłam królową wszechświata i wytykałam sobie, jak mogłam zwątpić – w Ciebie. Wtedy dziękowałam Bogu, że jesteś, by za chwilę znów tonąć w nieprzerwanym tsunami łez...

Życie, jesteś moim spełnieniem i karą…

Piekłem oraz niebem…

Chyba nikt nie potrafi mną manipulować z taką łatwością, jak TY. Robisz, co tylko zechcesz, a ja spolegliwa słóżalczo Ci się poddaje. Oczywiście nie przyjmuję tego do wiadomości i wydaje mi się, że ja Tobą kręcę, ale oboje wiemy, że jestem zaledwie cienkim pioneczkiem, do zdmuchnięcia z szachownicy świata, który należy jedynie do Ciebie…

To niesamowite doznanie, kryć w zakamarkach swojej duszy, aż tak skrajne uczucia. Przeżywać na równi miłość oraz nienawiść.  Szanować oba stany i z niebywałą delikatnością je w sobie pielęgnować. Jedno i drugie posiada swoje mocne argumenty i za nic nie umiem pogodzić, tych skłóconych rywali w moim sercu. Harpie domagają się praw oraz atencji. Życie i śmierć. Śmierć i życie. Które stanie się wybawieniem, a które tylko pogrąży moje istnienie? Trudne pytanie, a jeszcze ciężej znaleźć na nie odpowiednią odpowiedź. To ciągle zależy od tego, co rzuci mi przeznaczenie. Cieszę się, że pomimo przeciwności losu oraz kłód rzucanych mi pod nogi, wybrałam słusznie. Dla siebie... Słusznie… Odkryłam Wojownika, jakim każdy być potrafi, – jeśli tylko uwierzy w swoją siłę i moc.  On nie wybiera łatwiejszej, egoistycznej ścieżki. Baczy na krzywdy bliskich oraz przyjaciół. On się nigdy nie poddaje. Ja też to sobie obiecałam…

Dzieciństwo miałam usłane różami. Kwestie finansowe mnie nie dotyczyły, a chłopców nie zauważałam. Rodziców kochałam, ale jakoś z podporządkowaniem i słuchaniem miałam problem.   Od dawien miałam pomysł na pokierowanie swoim życiem… Teraz to wydaje się takie głupie, ale wtedy nikomu nie było do śmiechu… Hmm, doskonale pamiętam jedno zdanie, które tato powtarzał mi aż do znudzenia: Dziecko, życie to nie bajka. Nie wierzyłam mu, bo moje nią właśnie było i nie sądziłam, naiwnie, że kiedykolwiek to się zmieni. Szala odwróciła się szybciej, niż zdążyłam się tego spodziewać. I tak, rozpoczęła się moja walka, by trwać w zgodzie ze swoimi przekonaniami oraz wierzeniami. Moralnością. Nastały nieprzespane noce i poranki, których chciałam nie dotrwać… Myślałam o najgorszych rzeczach, słaba oraz bezradna… Myślałam o śmierci, ale jak dobrze, że mam Ciebie życie… Nadal…

Dorosłość zapukała do mych drzwi niespodziewanie. Za szybko jej chciałam, za mocno pragnęłam. Na wezwanie przybyła błyskawicznie.  Najpierw proszona, a jakże później przeklinana. Niechciana, wyrzucana, odtrącana. Przybiegła i już nie było odwrotu. Swój młodzieńczy bunt okupiłam rzewnym płaczem. Nie żałuję. Nie wyrzucę z pamięci oraz serca chwil, jakie przeżyłam. Zarówno tych dobrych jak i złych. Widzę sens naprzemiennych burz oraz wypogodzeń. Wierzę w cel tego, co się dzieje wokół mnie i spokojniej przyjmuje te okresy, kiedy muszę skakać poprzez niezliczone przeszkody. Chciałam decydować po swojemu i zebrałam za to razy, jakie spadały na głowę z różnych stron. Czasem bywało trudno. … Duma kłóci się z hańbą. Samotność pragnie towarzysza, a rozum jest głuchy na wołanie. Czasem wszystko idzie nie tak. Prawo serii w kolorze czarnym dominuje i znowu wraca nienawiść, która podsyca złe emocje. Walczę z tym, z sobą. Z czasem stan ten łagodnieje. Porządkuję, co potrafię, wygładzam zmarszczki na drodze i trwam. Trwam do kolejnego rozdania kart, do tego pomyślnego z Asami, które ponownie przyniesie radość oraz ciepłe uczucia. Szczęście...

Kocham Cię życie i nienawidzę, ale stracić tego nie chcę z pewnością.

Kocham Cię i nienawidzę, jednak całym sercem pragnę i doceniam …

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • oldakowski2013 2 tygodnie temu
    Jest kilka niedociągnięć w postaci przecinków, kropek, ale to nieistotne. Zmieniłbym też kilka zdań, po prostu inaczej bym je sformułował, ale to zrobiłbym gdybym ja to pisał. Ogólnie podobało mi się to opowiadanie, masz u mnie silną czwórkę. Podoba mi się Twoje pisanie. Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania