Koszmar w dniu Wszystkich Świętych. Rozdział XIII.

Wieś pod Elblągiem 2001 r.

 

Tatiana gdy wróciła do domu było już dobrze po północy, była tak roztrzęsiona, wystraszona, że z nerwów i strachu łzy płynęły jej po policzkach jak grochy. Cała dygotała jak i od zewnątrz tak i od wewnątrz, trzęsła się z zagrożenia i z zimna, że nie mogła o niczym myśleć ani nic robić byle tylko jak najszybciej znaleźć się w łóżku pod kołdrą. Kobiecie cykor tak dał już popalić że jej podświadomość nic innego nie umiała sobie wyobrazić jedynie tylko cmentarz, dozorcę, jego córkę, i zmarłych to miała stale przed oczyma i myśl byle tylko szybko zleciała noc i stracić się stamtąd w mgnieniu oka już na zawsze i wrócić do mamy i nigdy więcej tej wioski już nie ujrzeć w której działo się potwornie źle. Także młoda kobieta choć była tak rozdrażniona i spanikowana, że z trudem i z wielkim przymusem poszła się wykąpać by zmyć to wszystko z siebie, bo sama do siebie czuła wstręt i obrzydzenie nosząc to całe ohydztwo cmentarne na sobie bo w tym ciągle się znajdowała. A gdy wyszła z wanny zjadła kawałek ciasta który przywiozła sobie od mamy, napiła się soku i pobiegła się szybko pakować by być już gotowa na rano, zabrała sobie tylko to co było jej najbardziej potrzebne same podstawowe rzeczy były to; ubrania, dokumenty, kosmetyki, pieniądze itp.... a resztę klamotów dużych i małych które znajdowały się u niej w domku wszystko zostawiła bo nie chciała nic zabierać ze sobą z tego miejsca by te wszystkie rzeczy nie ściągnęły jakiejś nawiedzonej mocy. Tatiana u mamy miała wszystko rzecz oczywista, ale resztę w swoim czasie dorobiłaby się. Nawet postanowiła zostawić psa którego bardzo pokochała i się do niego już przyzwyczaiła , bardzo jej było go szkoda opuszczać ale była niestety do tego zmuszona, by go nie brać ze sobą tak jak reszty rzeczy ponieważ on również mógłby pociągnąć za sobą ten cały horror a ona od tego chciała w końcu się uwolnić, a przez to że był dla niej dobrym psem i on jej nigdy krzywdy nie robił dlatego Tatiana o niego bardzo płakała. No ale cóż, pogodziła się z tym i zdecydowała wszystko co tylko tam miała pozostawić i wynieść się stamtąd czym prędzej. Spakowane cztery walizki zostawiła sobie na ganku które czekały na nią do rana a ona poleciała do łóżka żeby jak najszybciej się położyć byle tylko nakryć się kołdrą do samej głowy i nic już nie widzieć i nie słyszeć. Jedynie tylko czekała by się rozwidniło i zwiać jak najszybciej z tej koszmarnej wioski, ale do rana nie było jej jeszcze tak łatwo przetrwać, ponieważ jak tylko weszła do mieszkania z cmentarza to cały czas słyszała mocne pukanie które nasilało się już coraz bardziej i intensywniej, wtedy Tatiana starała się wszystko robić byle tylko tego nie słyszeć , bo to ją dobijało jeszcze bardziej, a to tylko dlatego że już kobieta dobrze wiedziała co w domu było grane i że to nie były żadne wiewiórki tylko coś związane z przeklętą mocą a nie tak jak jej powiedział były właściciel domu, który ją oszukał nie mówiąc jej całej prawdy jak w rzeczywistości jest. Kobieta gdy leżała już pod kołdrą była godzina 03;00 w nocy, Tatiana w ogóle nie spała tylko ze strachu nadsłuchiwała czy kogoś w domu nie ma, ale jednak nie była sama pukanie które długo słyszała ucichło już, ale za to było coś innego i to zamroziło kobiecie krew w jej żyłach, wtedy ani nie drgnęła jedynie tylko słyszała wyraźnie jak ktoś lub coś chodziło po jej pokoju i to jeszcze w pobliżu niej. Kobieta do rozwidnienia nie zmrużyła oka, ale jakoś z wielkim trudem przetrwała tą noc i rano jak się zrobiło odgłos chodzenia zniknął. Gdy Tatiana odważyła się już wstać mieszkanie było puste i nikogo nie było. Jedynie co ją bogato wystraszyło to, to że zobaczyła otwarte drzwiczki w ścianie a żołędzi żadnych nie było , była po prostu pustka i to dało jej zaś dużo do myślenia, że tam ktoś lub coś musiało być i to na pewno urzędowało po jej mieszkaniu w nocy. Tak się bała że ani nie chciała o tym myśleć pragnęła byle tylko udało jej się z tego domu wyjść. Zdecydowała żeby jeszcze podejść do tych drzwiczek i zamknąć je, i w chwili gdy od nich odchodziła one otwarły się same ponownie. Widząc to kobieta co się dzieje już bardzo się bała i energicznie dosunęła do nich fotel by się już nie otwarły. Rano słoneczko jesienne przebijało się przez kolorowe zasłony w kuchni, Tatiana zbliżyła się do okna by je odsunąć i wtedy dostrzegła na szybie wręcz przyklejone duże oko pozwijane na żyłce ocznej mocno wyciągniętej. Wpadła wtedy w popłoch bo dobrze już wiedziała że dozorca był tuż przy niej. Wystraszona odskoczyła od szyby jak najdalej żeby nic nie widzieć, i wtedy usłyszała przeraźliwie szczekającego Czorta, szczekał i za razem wył jak wilk, kobieta po cichutku doszła do okna tym razem pokojowego by zobaczyć co jest, i wtedy ujrzała już za szybą szefa cmentarza który zaglądał jej w okno pukając jej groźnie w szybę, i bardzo jęczał, a z jego ust lała mu się dość mocno jego gęsta wydzielina która zalała Tatianie cały parapet. Minę miał wtedy z niezłym fochem i był bardzo zbulwersowany, a tuż prawie przy nim stała jego córka ze złowieszczym spojrzeniem i wyszczerzała do niej zakrwawione żółte zęby, trzymając w ręku blisko szyby do góry nogami porcelanową , nagą, całkiem nie małą laleczkę. Wtedy kobieta skapnęła się zaraz że ta laleczka to była z nad rzeki, i zaczęła analizować sobie jak ona stamtąd ucieknie bo oni mogli być wszędzie. W jednej chwili w tym całym przerażeniu Tatiana zadzwoniła do mamy by przyjechała po nią, i ją zabrała do domu na stałe, bo ona była najpewniejszym jak dla niej ratunkiem. Kobieta dzwoniła do mamy nieprzerwanie by przybyła po nią jak najszybciej, chciała jej wyjaśnić przyczynę skrótowo czemu chce wracać bo mama jej o niczym nie wiedziała, ale niestety wszystkie połączenia jej były odrzucane. Więc użyła innych starań takich by skontaktować się z mamą jak na Wszystkich Świętych, bo miała pewność że tym sposobem da radę a tu też nie, nie było najmniejszych szans . Więc ta sytuacja dla niej wyglądała tak jakby w całej wiosce został wyłączony prąd lub były przerwane linie telefoniczne albo zablokowane, a pomimo tych myśli miała też i inne mieszane myśli na wszystko była już przygotowana. Więc będąc już bez wyjścia Tatiana postawiła kropkę nad i , by iść już z bagażami i znaleźć sobie kogoś kto by mógł ją zawieść do Wrocławia działając już na własną rękę. Choć strach paniczny w niej siedział coraz większy bo skąd ona mogła przewidzieć czy ten ktoś co ją będzie odwoził z wioski będzie z czystymi intencjami taki jak ona, czy z ukrytymi perfidnymi zamiarami. Ale już ryzykowała tłumacząc sobie., może Bóg mi dopomoże wyrwać się stąd cało i pozwoli mi wrócić w moje rodzinne strony. Cdn.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • betti 2 miesiące temu
    To jeszcze nie koniec komedii?
  • Sisi26 2 miesiące temu
    Głupi nigdy mądrym nie będzie...
  • Sisi26 2 miesiące temu
    Najważniejsze to mieć zapał do pisania a ja go mam i tworzenia.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania