Krucjata - Rozdział 14

“Oczywiście, Malfurionie, zwykli, szarzy obywatele generalnie nie chcą wojny, ale niezależnie od formy sprawowanych rządów, to przywódcy decydują o polityce państwa. Lud zawsze łatwo jest sobie podporządkować, nawet jeżeli cieszy się on przeróżnymi przywilejami. To nigdy nie jest trudne. Trzeba tylko ciągle wmawiać im, że są atakowani, i oskarżyć pacyfistów o brak patriotyzmu i narażanie imperium na niebezpieczeństwo. Działało to zawsze i wszędzie.”

 

Arcykapłanka Tyrande Whisperwind do Arcydruida Malfuriona Stormrage

 

Rozdział 14

Ofensywa

 

Grudzień, pałac królewski w stolicy Królestwa Lordaeronu, półtora miesiąca po upadku Wexford

 

Król Terenas Menethil II, monarcha królestwa Lordaeronu, i jeden z założycieli nowo powstałego Przymierza Północy, siedział przy stole w swym prywatnym pokoju, i w całości pochłonięty był pisaniem listu. Ze względu na jego znaczenie i trudną dla króla treść, zastanawiał się on nad każdym zdaniem, w międzyczasie krzepiąc się winem. Oczywiście, mógłby po prostu podyktować skrybie żądaną treść, jednak temat listu był dla władcy tak drażliwy, że wypowiadanie słów na głos byłoby dla niego jeszcze gorsze niż przelewanie ich na pergamin. Tematem bowiem była prośba o kolejną pożyczkę pieniędzy na cele wojenne. Terenas chciał jeszcze raz zadłużyć się u króla Magniego Miedziobrodego, przywódcy Ironforge, jednego z najbogatszych i najpotężniejszych krasnoludzkich klanów. Wiedział on, że późniejsze odsetki mogą w przyszłości postawić królestwo w nieciekawej sytuacji ekonomicznej, lecz nie miał on wyjścia. Imperium Kaldorei z każdym dniem zbliżało się do stolicy, i walka musiała być kontynuowana, i by ją kontynuować, potrzebne były pieniądze. Choć wraz z nadejściem zimy wojska Nocnych Elfów stanęły, to gdy nadejdą roztopy, wznowią marsz. Król miał tylko nadzieję, że jego lennicy zrozumieją wymagane poświęcenia. Chyba żaden z nich nie chciałby znaleźć się pod butem Arcykapłanki, i ja chce zrobić wszystko, by do tego nie doszło, pomyślał. Nawet jeżeli będzie to wymagało wiele wyrzeczeń i tragedii.

 

Gdy król złożył swój podpis na liście, i zapieczętował go, ktoś zapukał do drzwi. Terenas kazał wejść, i jego oczom ukazał się Pearson, zarządca pałacu.

- Och, dobrze że jesteś, Pearsonie.- oznajmił król. - Powiedz mi, zadbałeś o to, by nasi goście w sali wojennej czuli się jak u siebie w domu?

- Tak, panie. Zarówno królowie, arcymagowie, jak i piękne panie Windrunner obecnie raczą się winem, i daniami przyrządzonymi przez naszych najlepszych szefów kuchni. Ech, sam kiedyś zaczynałem u garów, u Dutcha... wybacz panie, nie chciałem zanudzać cię wspomnieniami mojego nudnego życia.

- I tak są one o stokroć ciekawe niż egzystencja w tej złotej klatce. Mam nadzieje, że z mojego imienia przeprosiłeś ich za moją nieobecność.

- Oczywiście. Ostatnim razem, jak sprawdzałem, to goście mieli się w porządku, szczególnie król Thoras, który, jakby to powiedzieć, próbował "przekonać" jakąś dwórkę do spędzenia z nim upojnej nocy. Choć reszta dawała mi subtelne oznaki zniecierpliwienia.

- Cały on. Słuchaj, weź ten oto list, i wyślij go do Ironforge, wprost w dłonie króla Magniego. To bardzo ważne, rozumiesz? Nikt poza nim nie może go przeczytać.

- Oczywiście tak zrobię, lecz zanim to nastąpi, muszę wyjawić ci prawdziwy powód mojego przyjścia. Lord Casius czeka za drzwiami, i chce z tobą rozmawiać. Chyba naprawdę mu na tym zależy, bo ten dupek zawraca w tej sprawie głowę tak zapracowanemu człowiekowi jak ja, a nie tym obibokom ze służby.

- Powiedz mu, że może wejść. Aha, Pearson. Wiem, że czasami czujesz, że nikt nie docenia twojej pracy, ale ja wiem, na jakie wysiłki się zdobywasz, by utrzymać cały ten burdel w jako takim porządku. Poza tym jesteś jedną z niewielu osób, z którą można szczerze porozmawiać, bez bujd i wazeliniarstwa. Wieczorem, gdy będzie już po wszystkim, porozmawiamy o twojej ewentualnej podwyżce, dobrze?

-Dziękuje, panie. W takim razie niezwłocznie zajmę się tym listem. Powodzenia na naradzie wojennej, królu.

 

Gdy Pearson wyszedł z pokoju, powiedział on Casiusowi, że może on wejść.

- Niech Światłość oświetla ciebie i całą twoją rodzinę, monarcho. - powiedział, wchodząc do pokoju.

- Czego chcesz? Śpieszę się na bardzo ważne spotkanie, więc mów szybko.

- Chciałem z królem porozmawiać o ewentualnych rokowaniach pokojowych z Tyrande. Wraz z innymi lordami uważamy, że...

- Czyli zamiast dołączyć do Gustava w Silverpine, i wspomóc jego tytaniczne wysiłki odpierania armii nieprzyjaciela, to spiskujesz razem z innymi żmijami, mam rację?

- Panie, nigdy nie ośmieliłbym się spiskować przeciwko tobie. Po prostu ta wojna jak na razie nie przebiega zbyt dobrze, i chcemy tylko, by król poważnie zastanowił się nad możliwością rozejmu.

- Wiesz, gdzie właśnie idę, Casiuszu? Do sali wojennej, gdzie zaprosiłem wszystkich przywódców Przymierza Północy. Ustalimy tam strategie na zimową ofensywę, która zepchnie Kaldorei z powrotem do morza. Możecie wsadzić sobie ten rozejm w rzyć.

- Prowadzić działania wojenne w zimie? Panie, czy aby napewno jest to rozsądne?

- Jest to nie tylko rozsądne, ale i słuszne. Gdy Tyrande ukorzy się u naszych stóp, nie licz na to, że ty i reszta tych twoich tchórzy znajdziecie miejsce w obozie zwycięzców. A teraz wybacz, gdyż jestem oczekiwany w sali wojennej. Niech światłość będzie z tobą, Casiuszu, i dobrze ci radze, nie poruszaj tego tematu na przyszłość.

 

Terenas przyszedł do sali wojennej, gdzie czekały na niego te same persony, które razem z nim kilka miesięcy wcześniej utworzyły Przymierze Północy, z wyjątkiem lady Allerii, która została zastąpiona przez jej matkę, Lireese Windrunner,gdyż to ona była przywódczynią Rangerów, i tym razem mogła zjawić się na naradzie, i Muradina Miedziobrodego, który nie był członkiem wyżej wymienionego sojuszy, gdyż nie było to w interesach jego brata. Król zajął miejsce przy stole.

 

- Przepraszam za zwłokę, ale sami wiecie, królewskie obowiązki. Mam nadzieje, że Pearson zabawił was należycie.Zebraliśmy się tu, ponieważ, jak wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, sytuacja wygląda nieciekawie. Mimo waszego nieocenionego wsparcia, Imperium Kaldorei wbiło się głęboko w nasze terytorium. Zajęli oni większość Silverpine, i zatrzymali się tylko ze względu na zimę. Mimo to nietrudno się domyśleć, że wraz z roztopami wznowią oni marsz w kierunku stolicy. Jednak kilka dni temu skontaktowała się ze mną obecna tu lady generał Sylvanas Windrunner. Powiedziałaś mi, pani, że ukończony został pobór, i opracowałaś plan kontrataku, który ma odzyskać utracone terytoria. Wobec czego oddaje ci głos. Stań przed mapą, i pokaż nam, na czym miałby on polegać.

 

 

Początkowo Sylvanas speszyła się, czując na sobie wzrok tylu ważnych i potężnych person, w tym jej matki, poza tym nie podobał się jej ton, w jakim Terenas mówił do niej, jednak przemogła to uczucie, i podeszła do mapy. Przedstawiała ona rejon Silverpine, w większości zamalowany na biało, oznaczający tereny pod kontrolą Imperium Kaldorei. Tylko wschodni rejon był jeszcze niebieski, czyli wciąż broniony przez siły Przymierza Północy. Wzięła ona do ręki ołówek, i zaczeła:

 

- Na początek chciałam potwierdzić słowa króla. Wraz z moimi zastępcami udało nam się zmobilizować stu tysięcy żołnierzy. Wiem, że trwało to bardzo długo, ale czas ten wykorzystaliśmy na dokładne przeszkolenie ich, i uzbrojenie w najlepszy możliwy ekwipunek. Cierpliwość, która nam okazaliście, zaprocentuje. Przejdźmy teraz do strategii.

 

- Zgodnie z raportami lorda Gustava, Nocne Elfy stanęły na zdobytych pozycjach, chcąc przeczekać zimę. Okopują się oni tutaj - elfka narysowała na mapie kilka poziomych linii. - Czekają także na posiłki, które według naszego wywiadu mają wypłynąć z Kalimdoru za dwa tygodnie, a podróż ma zająć im tyle samo. Tak więc czas jest tu kluczowy. Musimy wyprzeć wroga z Wexford i okolicznych wsi, nim przybędą, gdyż gdy armie połączą się, będziemy mieli duży problem z pokonaniem ich. Według koncepcji, podzielimy nasze siły na trzy osobne armię. Pierwsza armia, złożona z wojsk Stromgarde i Dalaranu uderzy na wschodnią flankę od południa. Druga, składająca się z żołnierzy Lordaeronu, Quel’Thalas, i Rangerów, spróbuje zdobyć miasteczko Celles. Jest ono położone na skrzyżowaniu ważnych dróg, więc po jego przejęciu będzie mogła ona wspomóc armię pierwszą i trzecią, okrążając nieprzyjaciela. Sama trzecia armia też będzie złożona z sił Lordaeronu i Quel’Thalas, i zwiąże walką wroga na północnej flance.

 

- Rzadko kiedy prowadziliśmy działania wojenne w zimie - powiedział król Thoras. - I nie bez dobrych powodów. Ciężko wtedy z liniami zaopatrzenia, opady śniegu skutecznie utrudniają marsz, a niskie temperatury z łatwością prowadzą do odmrożeń. Oczywiście zdajesz sobie z tego sprawę, lady, i z wyzwania, stojącego przed nami - zapytał jej.

 

- Tak, wiem, z czym wiąże się atak w zimie, lecz nie mamy większego wyboru. W lecie i jesieni Imperium Kaldorei odnosiło nad nami zwycięstwa, więc gdy nadejdzie wiosna, to nie spodziewam się, aby było inaczej. Musimy przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę już teraz, bo inaczej wszystko będzie stracone.

 

Król Anasterian Sunstrider, władca królestwa Quel’Thalas, spojrzał na Terenasa. Elf uważał ludzkiego króla za bardzo mądrą i rozważną osobę, nawet jak na człowieka. Tym bardziej dziwił się jego naiwności. On naprawde wierzy, że uda mu się zepchnąć Kaldorei do morza, pomyślał. Jak chce tego dokonać, skoro w przeszłości armie Lordaeronu odnosiły same porażki, a już teraz ta ofensywa jest kompletnie uzależniona od naszych wojsk. Mimo to elfi król dalej chciał grać w tą śmieszną dla niego grę, gdyż wiedział, że Tyrande już ostrzy sobie ząbki na Silvermoon, a Lordaeron był dla Quel’Dorei doskonałym buforem. Byle by tylko ci ludzie wytrzymali jak najdłużej. Kto wie, może za kilka lat będą już tak osłabieni wojną, że nie będą mogli się przeciwstawić naszym wpływom.

 

Przez następne godziny generałowie i politycy dyskutowali o szczegółach ofensywy, powoli, lecz konsekwentnie ustalając jej kształt. Była to ostatnia szansa, by odwrócić przebieg wojny. Nie mogli oni sobie pozwolić na błędy.

Następne częściKrucjata - Rozdział 15  

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • MrAdam 2 miesiące temu
    Tak, to jest ten sam Pearson, co z RDR2. Może mało kto o tym wie, ale uniwersa Rockstara i Blizzarda są połączone ze sobą. Serio.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania