Krwotok

Rozsypana na kawałki- nie umiem się pozbierać,

popychana przez okrutne słowa- upadam,

powoli ale... coraz niżej.

Każde słowo jest bolesne i rani,

wbija nóż w ręce, głowę i czeka żeby zadać cios prosto w serce.

Mój stan jest krytyczny,

leżę i krwawię,

jednak cały czas się podnoszę, ale nie wiem jak długo to jescze potrwa.

Mój anioł stróż odszedł, wtedy kiedy najbadziej go potrzebowałam.

A może to ja odeszłam?

Odeszłam nie pozwalając sobie pomóc.

Ale nie czas na przemyślenia,

w końcu trzeba tamować krwotok.

Muszę to zrobić sama, o ile w ogóle jest to jeszcze możliwe.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • sensol 2 miesiące temu
    powodzenia w tamowaniu krwotoku
  • Canulas 2 miesiące temu
    "jednak cały czas się podnoszę, ale nie wiem jak długo to jescze potrwa." - jeszcze.

    Gdzieś tam brakuje przecinka, może dwóch.

    Tekst, być może, osobisty, a jeśli tak, rządzi się swymi prawami.
    Ocenić nie umiem.
    Powodzenia.
  • TrzeciaRano 2 miesiące temu
    Jesteś nastolatką?
  • Pan Buczybór 2 miesiące temu
    słaby ten krwotok. Przecinki skutecznie zatrzymują ten strumień krwi.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania