Poprzednie częściListy pod piątkę  

Listy pod piątkę - 1

Biegłam po łące pełnej kwiatów. Nagle zatrzymałam się jak wryta. Zobaczyłam siedzącą na ziemi babcię, ale nie taką, z którą niedawno rozmawiałam, tylko bardzo młodą babcię z fotografii ze starego albumu. Kiedy wpatrywałam się w nią i oglądałam jej piękną suknie i kapelusz z lasu wyszedł przystojny, młody mężczyzna. Skłonił się przed babcią i usiadł koło niej. Długo o czymś rozmawiali, jednak ja nie mogłam nic usłyszeć z tej rozmowy, bo stałam za daleko. W końcu młodzieniec wstał, pomógł wstać babci (jak przystało na prawdziwego dżentelmena) i poszli na spacer do lasu. Podążyłam za nimi, nie mogłam przestać ich śledzić. Coś mnie ciągnęło w ich kierunku. Szliśmy tak z pięć minut, aż naszym oczom ukazała się piękna altana. Babcia była zachwycona. W ogóle jej się nie dziwię, robiła niesamowite wrażenie. Weszli do środka, gdzie była przygotowana kolacja. Zasiedli przy stole, a ja nie spuszczałam ich z oczu niczym zahipnotyzowana. Po skończonym posiłku młodzieniec wstał i podszedł do babci. Uklęknął przed nią, a ja wtedy zrozumiałam, że ten młody mężczyzna to mój dziadek (którego nie miałam przyjemności nigdy poznać), i poprosił o rękę. Babcia była szczęśliwa (przynajmniej w moim śnie) i zgodziła się zostać jego żoną bez wahania.

Nagle obudził mnie jakiś dźwięk, jakby samochód. Nie byłam z tego zadowolona, bo chciała jeszcze trochę pospać, ale zamiast tego przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek, który pokazywał właśnie godzinę 9:32. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam na podwórku samochód mamy. Dlaczego ten dzień musiał nadejść tak… nawet sama nie wiem jak. Szybko? Nieoczekiwanie?

Szybko nakryłam kołdrą głowę by wróci z powrotem do krainy snów. Ledwo zdążyłam to zrobić, bo drzwi do mego pokoju otworzyły się. Chwilę później poczułam, że ktoś (to znaczy moja 6 - letnia siostra Natasza) przechodzi przeze mnie i kładzie się od strony ściany. Weszła pod pierzynę i zaczęła mnie gilgotać.

- Pora wstawać Klara - powiedziała do mnie Natasza uśmiechając się zawadiacko.

- Natasza przypominam ci, że JA MAM WAKACJE i mogę sobie spać do której chcę.

- Ale ja chcę, żebyś wróciła do domu i się ze mną bawiła.

- Wczoraj dopiero przyjechałam do babci na wakacje.

- No i co z tego.

- Ja chcę jeszcze trochę u babci pomieszkać - zaczęłam dokuczać siostrze, chociaż wiedziałam, że nie będę mogła dużej zostać u babci.

- Ale ja nie chcę, żebyś mieszkała jeszcze u babci.

- Proszę cię pozwól mi tu jeszcze trochę zostać - poprosiłam siostrę, bo chciałam jej zrobić na złość.

- No dobra - zgodziła się. - Dobrze, że spakowałam piżamy. Zostaję z tobą, żeby ci się nie nudziło.

Nie spodziewałam się, że tak to rozegra. Nie wiem skąd przychodzą jej takie pomysły do głowy. Nie wiedziałam co powiedzieć, więc dałam za wygraną.

- Dobra wracam do domu.

- Hura! - Natasza wyskoczyła z łóżka i wybiegając z pokoju zaczęła podśpiewywać - Klara wraca do domu. Klara wraca do domu. Hura! Hura!

Wstałam z łóżka i zaczęłam się szybko ubierać. Wyszłam z pokoju i poszłam zjeść śniadanie. Weszłam do kuchni, w której rozchodził się zapach kawy zbożowej. Na patelni czekała na mnie ciepła jajecznica (specjalność babci). Gdy jadłam do kuchni weszła moja mama.

- Cześć, córeczko - powiedziała do mnie.

- Cześć, mamo.

- Słyszałam, że wracasz z nami do domu - powiedziała puszczając do mnie oczko.

- No. Wolę przebywać z Nataszą w domu niż u babci - zażartowałam. - A właśnie gdzie jest Natasza i babcia?

- Babcia włącza Nataszce bajkę.

- Aha.

Nagle otworzyły się drzwi i do kuchni weszła babcia.

- Widziałyście może moje okulary?

- Nie babciu nie widziałam - powiedziałam.

- A ja nie tylko je widziałam, to nadal je widzę - powiedziała moja mama.

- Gdzie? - zapytała babcia mamę.

- Masz je na głowie.

- Oh… Dziękuję ci kochana ty moja…

- Nie ma za co.

- Córeczko mam do ciebie wielką prośbę - ciągnęła dalej babcia.

- Co tam masz za prośbę? - Zapytała moja mama.

- Pomożesz mi wybrać jakąś elegancką spódnicę i bluzkę z mojej garderoby?

- Oczywiście, ale na jaką uroczystość się wybierasz? Zapomniałaś, że dzisiaj wyjeżdżasz?

- Na pogrzeb - powiedziała babcia i z oczu wypłynęło jej kilka łez.

- A kto umarł? - Zapytała mama obejmując babcie.

- Henry, twój ojciec - głos babci zaczął się łamać. - Pamiętaj powiadomić o tym Laurę, Hannę i Jurka, dobrze Ulu?

Ciocia Laura i ciocia Hania są starszymi siostrami mamy. Są bliźniaczkami. Wujek Jurek jest najmłodszy z rodzeństwa. Mama zawsze mi mówiła, że cieszyła się z tego, że ma brata. Tylko nie mogła zrozumieć dlaczego nie jest od niej starszy.

- Mamo oni o tym wiedzą… - mama była zakłopotana.

- Już ich o tym powiadomiłaś? - Babcia weszła w słowo mamie. - Z ciebie zawsze była dobra córka.

- Mamo możesz mi chwilę nie przerywać?

Nie wiem jak mama z ciociami dawały radę tłumaczyć babci niektóre oczywiste dla wszystkich rzeczy po raz enty. Ja bym tak nie potrafiła. Nie miałabym tyle cierpliwości.

- No dobrze już słucham.

- Mój tata, czyli Henry nie żyje… - mama zachowywała spokój.

- No przecież wiem. Chyba szykuję się na jego pogrzeb no nie? - Natomiast babcia była coraz bardziej zdenerwowana.

- Nie przerywaj. Więc Henry nie żyje od ponad 20 lat. Jego pogrzeb też już się dawno odbył.

Babcia zrobiła zdziwioną minę. Przynajmniej jedna rzecz była w tej chorobie pocieszająca. Babcia bezgranicznie ufała i wierzyła swoim córkom.

- Dobrze, że mi mówisz słonko, bo bym naprawdę poszła na pogrzeb, którego nie ma. Dobra idę pooglądać bajkę z Nataszą.

I babcia wyszła z kuchni.

- Mamo - zdecydowałam się jednak odezwać.

- Co kochanie?

- Wydaje mi się że z babcią nie jest dobrze. Wczoraj oglądałam z nią zdjęcia, a ona opowiadała mi nie stworzone historie.

Teraz to ja byłam zrozpaczona. Kochałam babcie, a ona była chora. Bałam się o nią.

- Wiem kochanie, że z babcią jest nie najlepiej, więc dlatego dziś za jakieś pół godziny powinna przyjechać po nią ciocia Laura. Zabierze ją do sanatorium, a później najprawdopodobniej z nią zamieszka, żeby nie zrobiła sobie krzywdy.

- A co z jej mieszkaniem w blokach?

- Pewnie je sprzeda i tak dom babci jest przepisany na Laurę. A przynajmniej ani babcia ani ciocia nie będą mieszkać same.

- A na ile babcia pojedzie do tego sanatorium?

- Minimum na miesiąc.

- Będzie mi jej brakować. Myślisz, że babcia wyzdrowieje?

- Na pewno. Lekarze dopasują jej odpowiednie leki i wszystko będzie dobrze. A teraz chodź, pójdziemy pooglądać z babcią i Nataszą bajkę.

- Ok.

Wyszłyśmy z kuchni. Przeszłyśmy korytarz i weszłyśmy do salonu. W telewizji leciało „101 dalmatyńczyków”.

 

Pół godziny później rozległ się dzwonek. Mama poszła otworzyć drzwi. Po chwili wróciła w towarzystwie cioci Laury.

- Cześć Klara. Cześć Natasza.

- Cześć ciociu - odpowiedziałyśmy równocześnie.

Ciocia podeszła bliżej babci i się z nią przywitała. Obejrzała z nami do końca bajkę.

- No, mamo musimy się zbierać - powiedziała ciocia Laura do babci.

- No dobrze, a co mam spakować? - Zapytała się babcia.

- Już ci wszystko spakowałam w walizkę - powiedziała moja mama. - A walizka jest już w samochodzie.

- No to do zobaczenia po moich krótkich wakacjach - powiedziała babcia.

Była spokojna. To był ten tak rzadko spotykany u niej moment, kiedy w 100% orientowała się co wokół niej się dzieje.

- Do zobaczenia - powiedzieliśmy i babcia z ciocią wyszły na dwór. Po kilku minutach usłyszałyśmy jak spod domu odjeżdża samochód.

- My też wracamy do domu - powiedziała mama.

Poszłam z Nataszą do samochodu, żeby pomóc jej zapiąć pasy. W tym czasie mama pozamykała dom babci. Za jakieś pięć minut przyszła mama. Wsiadła do samochodu i ruszyłyśmy do domu, gdzie na pewno czeka na nas tata z pysznym obiadem.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania