Mędrzec z nadziemi - część druga (nie ostatnia)

Już w nadziemi byli. Sługa sznur puścił i na ziemię się położył. Pocałował ją dziesięć razy. Śliną umył - innymi słowy.

 

- Wstawaj sługo. Wstydu robisz - rzekł mędrzec. Dłonią swą za kaptur chwycił, podniósł go i wyprostował. Sługa zaś na ziemię padł powtórnie. Przyssał się jak do swej matki. Mędrzec sił swych marnować nie chciał, więc zostawił go tak jak był. Włosy siwe poprawił i poluzował różaniec na swej szyi. Otwarł bramę niebieską, która przed nim była. Ukląkł, zdrowaśkę odmówił i powstał po znaku Ojca. Zdjął swe buty i zostawił dla nędzarzy. Podreptał za bramę i zamknął ją tak samo jak otwarł. Uczynił to, ażeby nędzarze się nie wdarli. Ukląkł raz jeszcze i po raz drugi modlitwę odmówił - takie tu były procedury. Podreptał jeszcze kroków kilka po czym Światłość mu się ukazała. Trzeci raz uczynił to samo.

 

- Daj sobie spokój z procedurami. Jutro urodziny syna mego. Odłóż szatę i odpocznij na obłoku - rzekł człowiek wśród światłości. W nadziemi Jego słowo było prawem, tak więc mędrzec przemienił słowa w czyny i zasnął snem mocnym

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Karawan miesiąc temu
    Uczynił to, ażeby nędzarze się nie wdarli...Czy istnieje wszak potrzeba aby nędzarz wszedł do nieba? Wszak wraz z brudem mendy wnoszą, miast hosanny klątwy głoszą...więc czy żywi czy umarci oni niebios nie są warci! Słusznie mniema Pan Buczybór: Trzeba dać hołocie odpór!! 5!
  • Pan Buczybór miesiąc temu
    Dziękować, o czcigodny Karawanie.
  • Karawan miesiąc temu
    Pan Buczybór Uprzedzam; jeśli zrobisz ze mnie padawana odmówię stosowna inkantację! ;)
  • ÓsmyKolor miesiąc temu
    Magiczne Świąteczne opowiadanie 5
  • Pan Buczybór miesiąc temu
    Oh, ok.

Napisz komentarz